Trwa ładowanie...
d1tbj1m
Recenzje

Dziwny Dziki Zachód

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Dziwny Dziki Zachód
(Inne)
d1tbj1m

Mściciel” nie przynosi rewolucyjnych zmian. To ponownie zbiór krótkich historii, z których płynie ten sam morał: człowiek to najgorszy gatunek, jaki stąpa po ziemi.

Seria Jimmy’ego Palmiottiego i Justina Greya nie należy do lektur łatwych i przyjemnych. Ten, kto czytał window;return false; ) , wie, że w świecie szpetnego łowcy nagród nie ma miejsca ani na „My Rifle, My Pony, and Me”, ani klasyczny happy end. To czasy przepełnione odrażającymi czynami, beznadzieją i pogardą dla ludzkiego życia. Nie inaczej jest w „Mścicielu”.

Opowieści zebrane w 144-stronicowym albumie powielają schemat fabularny znany z „Oblicza pełnego gniewu”. Co odróżnia „Mściciela”, to całkiem udany ukłon scenarzystów w stronę tzw. Weird West, nurtu funkcjonującego na kartach komiksów DC od wczesnych lat 70. Jego popularyzator, scenarzysta Joe R. Lansdale, w swoich historiach z powodzeniem żenił western z horrorem, elementami science fiction czy folklorem. Tym sposobem obok zwykłych zbirów w „Mścicielu” pojawiają się cyrkowe dziwolągi, rodzina zwyrodnialców rodem z „Uwolnienia” Johna Boormana, a także El Diablo, zamaskowany jeździec opętany przez demona zemsty.

d1tbj1m

Nieco więcej do życzenia pozostawia strona formalna. Siłą „Oblicza” były przede wszystkim sterylne i pozbawione dosłowności rysunki Luke'a Rossy, świetnie korespondujące z nihilistyczną wymową scenariusza. W „Mścicielu” oprócz niego i Tony’ego DeZunigi (twórca Heksa) pojawia się aż sześciu nowych autorów. Niestety na uwagę zasługuje jedynie David Michael Beck i jego realistyczne ilustracje do „Drzewa wisielców”.

„Mściciel” to w dalszym ciągu brudna i przygnębiająca opowieść o czasach zafałszowanych przez Hollywood. Choć wtórna, to nadal bezkompromisowa i ekscytująca. Premiera trzeciego tomu już w październiku.

d1tbj1m

Podziel się opinią

Share
d1tbj1m
d1tbj1m