Trwa ładowanie...

Diane Ducret: Trzeba wychodzić na ulice. Robić hałas

”Robienie hałasu ma sens. Przez to zostaniemy usłyszane. Trzeba zwrócić na siebie uwagę. A potem pokazać, że nie jesteśmy jakimiś histerycznymi wariatkami, tylko historycznie mamy rację” - z Diane Ducret, francuską pisarką i błyskotliwą feministką rozmawia Rachela Berkowska.

Diane Ducret: Trzeba wychodzić na ulice. Robić hałasŹródło: Bruno Klein
d42xnr2
d42xnr2

Rachela Berkowska: Trafiłam w sieci na takie zdanie: W 1983 roku włoski sędzia orzekł, że kobiety nie mogą być winne procederu prania brudnych pieniędzy, nie są wystarczająco inteligentne, by uczestniczyć w "trudnym świecie biznesu".

Diane Ducret: To jeden z powodów, dla których napisałem tę książkę. Na początku XX wieku, w latach 20. w Stanach, opinia publiczna nie wyobrażała sobie, że kobiety mogą być w ogóle zdolne do popełnienia ciężkich zbrodni. Zaangażowane w przestępczość. Czy też zdolne zakochać się w złym człowieku. John Edgar Hoover - dyrektor FBI przyznawał, że nie wiedział, co z takimi paniami robić. Policjantom nie mieściło się w głowie, że mogą je wtrącać do więzień.

A one świetnie sobie radziły w świecie mafii. Kradną, mordują, jest i taka, która dla kaprysu doprowadza do śmierci kolejnych partnerów.

Panowało przekonanie, że są głupie, nie wiedzą, co się wokół nich dzieje (pisałam już o tym w ”Kobietach dyktatorów”). To bywało wygodne, taki obraz skutecznie stworzyła na swoje potrzeby Mae Capone, partnerka Ala.

Opisuje pani w książce historyczny moment przemian, społecznego wyzwolenia kobiet. Jedna z pani bohaterek za zabójstwo męża trafia za kratki, a tam dostaje z górą dwa tysiące listów z całego kraju ze słowami wsparcia, bo wyzwoliła się spod władzy tyrana.

Kobiety nie miały w tamtych czasach wielu praw, nie mogły na przykład głosować. Mogły wybierać spośród dwóch wytyczonych ścieżek. Mogły zostać matkami, albo robotnicami w fabryce. Moje bohaterki są pierwszym pokoleniem, które chce mieć tyle samo wolności co mężczyźni. Piją, palą, chodzą na tańce, prowadzą samochody. I co ważniejsze, korzystają z wolności seksualnej. Niektóre z nich nie decydują się na to, by być matkami i dokonują aborcji. FBI ściga je w szale. Traktuje jak skazę na społeczeństwie. I choć dla nich jedynym wyjściem było wkroczenie na ścieżkę mafii, na ścieżkę przestępczą, możemy się od nich uczyć - bo były kobietami, które zdecydowały się wyłamać ze schematu, z tego, czego oczekiwało od nich społeczeństwo, rząd, moralność. (Ta książka może też być ostrzeżeniem, lekcją unikania niewłaściwych związków).

Pokazuje nam pani świat mafii oczami kobiet. Znalazła pani dla nich wspólny mianownik?

Są zdesperowane w poszukiwaniu czystej, romantycznej miłości. Nie zgadzają się na życie w tradycyjnej roli, jaką kobiecie narzucało ówczesne społeczeństwo. Ich wspólną cechą jest też materializm i pewna płytkość. No i są gotowe zrobić wszystko dla mężczyzny.

Domena publiczna
Źródło: Domena publiczna

Bonnie Parker wraz ze swoim kochankiem Clyde’em kradnie samochody, morduje szeryfów, policjantów i zupełnie przypadkowych ludzi. Bonnie stojąca przed samochodem Ford V-8 B-400 Convertible Sedan z 1932 r.

d42xnr2

A uroda. Sprawdziła pani, czy wszystkie one były piękne?

W większości tak. Nawet te, które nie były ideałami, ubierały się modnie, szykownie. Wiedziały, jak wyglądać dobrze. W tych swoich futrach, z pięknymi fryzurami i masą biżuterii. Kiedy patrzę na zdjęcia sióstr Ady i Minny Everleigh, które w Chicago otworzyły luksusowy dom publiczny, widzę, że nie były pięknościami, ale potrafiły stworzyć wokół siebie taką aurę, że w końcu stawały się piękne.

Cienka granica - chcemy być piękne, ale nie chcemy być postrzegane jako obiekty seksualne. Pytanie, czy one o tym myślały?

Dobre pytanie. To pokazuje sprzeczność, jaka tkwi w feminizmie. Te kobiety z jednej strony chcą być równe mężczyznom, równie wartościowe jak mężczyźni, z drugiej funkcjonują tylko dzięki pożądaniu mężczyzn. Kiedy Louise Rolfe w walentynki 1929 roku staje przed sądem zeznając w sprawie mordu…

…mówimy o wojnie gangów w Chicago. Jeden z dziennikarzy oglądających miejsce zbrodni napisał wtedy: "Miałem więcej mózgu na butach niż w głowie”.

Louise Rolf stając przed sądem, prosi o papierosa, jest pięknie ubrana, zachowuje się bardzo uwodzicielsko - dostaje przydomek Blond Alibi.

Przed sądem grała swoją kobiecością. Głupio czy mądrze?

Dziś stajemy przed tym samym dylematem, chcemy równości, chcemy być postrzegane jako osoby inteligentne, wynagradzane za swoją pracę na równi z mężczyznami. Ale też kobiety nigdy nie wydawały tyle na kosmetyki, zabiegi upiększające.

d42xnr2

Gdzie pani sama znajduje balans?

Nie powiedziałam, że znajduję (śmiech). Powinnam sprzedawać 20 tysięcy książek dziennie, żeby pokryć wydatki na kosmetyki, które chciałabym mieć. A mówiąc poważnie, to jeden z problemów dzisiejszego feminizmu. Ten dysonans rzeczywiście istnieje. Chcemy być traktowane na równi. Ale też wciąż jesteśmy kobietami. To część naszej istoty. Nie musimy z tego rezygnować. Ważne, żeby kobiety dbające o to piękno, nie były traktowane jak głupsze, gorsze. Mężczyźni nie są mniej warci przez to, że godzinami oglądają piłkę nożną. Nie możemy pozwalać na jedno, żeby to mężczyźni narzucali nam jakiś standard kobiecości. Musimy same decydować, jak chcemy wyglądać, jakie chcemy być. Mężczyźni powinni mieć mniejszy wpływ normatywny na naszą kobiecość. Powinnyśmy same decydować o tym, jak chcemy naszą kobiecość wyrażać, szukać w tym wolności. Na różne sposoby. Nie tylko na ten jeden, jaki sobie wymyślili mężczyźni.

PAP
Źródło: PAP

2 października 2016 roku, ponad dwieście tysięcy kobiet i mężczyzn w całej Polsce wyszło na ulice, by wyrazić swój sprzeciw wobec całkowitego zakazu aborcji.

d42xnr2

Rok temu w Polsce miał miejsce Czarny Protest. Zdjęcia morza parasolek obiegły świat. Polki zaprotestowały przeciwko próbie ograniczenia ich prawa do aborcji, do wolnego dostępu do pigułki ”dzień po”. Na dziś zaplanowany jest kolejny protest. Doczekamy czasów, kiedy temat antykoncepcji, posiadania dziecka lub nie, będzie wolnym i prywatnym wyborem każdego?

Kiedy pisałam książkę ”Zakazane ciało”, przestudiowałam historię od czasów sumeryjskich, aż do dziś. Zrozumiałam, że kontrolowanie kobiecej seksualności, przyjemności, ale też reprodukcji, dotyczy wszystkich społeczeństw. Kontrolowanie seksualności to kontrolowanie ludzi. Na spotkania autorskie, razem ze swoimi dziewczynami, żonami, przychodziło wielu młodych mężczyzn. Kupowali książkę, żeby lepiej zrozumieć swoje partnerki. Myślałam wtedy - dobrze być użyteczną.

Myśli pani, że powinnyśmy dziś znów wyjść na ulice?

Oczywiście. Myślę też, że to nie wystarczy. Nie wygrywa się bitwy o miasto, wdzierając się tam jedną bramą, trzeba wyważyć wszystkie. To bramy intelektualne w obszarach historii, polityki, medycyny. Trzeba wychodzić na ulice. Robić hałas. Robienie hałasu ma sens. Przez to zostaniemy usłyszane. Trzeba zwrócić na siebie uwagę. A potem pokazać, że nie jesteśmy jakimiś histerycznymi wariatkami, tylko historycznie mamy rację.

Znam kobiety, które się wahają. Siedzą w domach, bo myślą: ”Nic nie zmieni to, że dziś wyjdę na ulicę”. Co im pani powie?

Kobieta zaangażowana w politykę, nauczycielka, lekarka, pisarka, dziennikarka., każda z nas może coś zmienić. Choćby jedną osobę, którą spotka na swojej drodze. I tak się rośnie w siłę. A gdyby jacyś mężczyźni dziś się wahali. Zastanawiali, czy warto stanąć obok swoich kobiet. Bo są zdania, że ta sprawa ich jednak nie dotyczy. Chcę powiedzieć, że ograniczenie praw kobietom, to pierwsze kroki, jakie podejmują despotyczne, autorytarne rządy. Od tego zaczynają. A potem zabierają się za mężczyzn. Chcę im powiedzieć, że jeśli teraz nie staną po stronie kobiet, będą następni.

d42xnr2

Ciekawa jestem kto panią ukształtował?

Och, jestem złym przykładem. Kiedy miałam trzy lata porzucili mnie rodzice. Adoptowali dziadkowie. Byli już wtedy starzy. Mój dziadek działał w ruchu oporu w czasie II wojny światowej. Dorastałam w Kraju Basków, gdzie przyroda jest wielka, człowiek przy niej mały. Mamy Ocean Atlantycki, ale też góry i lasy. Z jednej strony czerpie się z tego siłę, z drugiej jest jasne, że jakkolwiek by nie urosnąć w swoich oczach, kiedy się wejdzie do rzeki, to z miejsca porwie jej śmiertelnie bystry prąd. Kiedy miałam 16 lat przydarzył mi się okropny wypadek. Usłyszałam wtedy, że już nigdy nie będę chodziła. Zajęło mi dziesięć lat zadanie kłamu tym ludziom. Kiedy miałam 18 lat poznałam mężczyznę, który był bardzo gwałtowny, stosował przemoc. Bardzo mnie skrzywdził. Powiedziano, że będę ofiarą do końca swojego życia. Zabrało mi niemal dziesięć lat, żeby zadać kłam tym przewidywaniom. Mówię o tym, bo chcę zainspirować kobiety do tego, żeby zawsze stawały na własnych nogach i walczyły o siebie, żyły po swojemu.

O autorce: Diane Ducret – francuska pisarka, dziennikarka i błyskotliwa feministka. Studiowała filozofię, historię i historię sztuki w Rzymie oraz w Paryżu. Autorka bestsellerowych ”Kobiet dyktatorów”, ”Zakazanego ciała. Historii męskiej obsesji”, i najnowszych ”Kobiet mafii” wydanych nakładem wydawnictwa Znak.

Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe

Lata 20., Stany Zjednoczone. Przeklęte czasy prohibicji. Piekło dla zwykłych ludzi, raj dla przestępców. Skandale, walki gangów i strzelaniny są na porządku dziennym. Na pierwsze strony gazet trafiają kolejni królowie mafii. Ale ten pozornie męski świat ma swoje ciche bohaterki. Diane Ducret pokazuje świat mafii widziany oczami kobiet. Tych, które wiedziały, kiedy wyjść z cienia i zgarnąć wszystko. Ich historie są różne, ale łączy je jedno: by żyć po swojemu nie cofały się przed niczym.

Obejrzyj też: Kobiety szykują się do protestu

d42xnr2
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d42xnr2