WP

Co pije się w Korei Północnej? Książka zdradza tajemnice

Mieszkańcy Korei Północnej zawsze lubili bimber własnej roboty. Dla większości – zwłaszcza dla osób z terenów wiejskich i tych o niskich dochodach – samogon pozostaje jedyną pewną opcją. Przeczytajcie fragment książki "Tajemnice Korei Północnej".
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Samogon, piwo, wino - co piją Koreańczycy?
Samogon, piwo, wino - co piją Koreańczycy? (Getty Images)
WP

Eumjugamu

Co to jest eumjugamu? Dosłowne znaczenie to "picie, muzyka i taniec". Te trzy aktywności często łączą się ze sobą, szczególnie w Korei, w której istnieje zbiorczy termin na ich określenie. Chociaż bardzo rzadko można przeczytać o eumjugamu w "poważnych" anglojęzycznych książkach o Korei, jest to ważna część życia tutejszych ludzi.

Istnieje stereotyp przedstawiający Koreańczyków jako Irlandczyków Wschodu. W przeciwieństwie do niektórych stereotypów akurat w tym tkwi sporo prawdy.

WP

Zobacz: 10 szokujących faktów o Korei Północnej

Każdy, kto spędził trochę czasu w Korei Południowej, zaznał przyjemności płynącej z wieczoru spędzonego na mieście przy piwie i soju (bezbarwnym wysokoprocentowym alkoholu, tradycyjnie destylowanym z ryżu lub ziemniaków), po którym następuje godzina lub dwie w pokoju śpiewu zwanym noraebang, gdzie można śpiewać (jak na karaoke), tańczyć i potrząsać tamburynem do swoich ulubionych piosenek. A chociaż podział Korei trwa już prawie siedem dekad, duch eumjugamu – wywodzący się z tradycji szamańskich i dawnych festiwali, takich jak Dano – jest tak głęboko zakorzeniony w koreańskiej kulturze, że mieszkańcy Północy wciąż darzą go niesłabnącą miłością.

Przywódcy KRLD nie są tu wyjątkiem. Kim Dzong Il był znany z tego, że uwielbiał imprezować. Dużo pił, przy czym preferował drogi koniak Hennessy, który jest też ulubionym alkoholem wielu południowokoreańskich prezesów czeboli. Jego najbliższy krąg słynął z nieumiarkowanego spożycia napojów wyskokowych, a Kim Dzong Un najwyraźniej idzie w ślady ojca, jeśli wizytę koszykarza Dennisa Rodmana w kurorcie Wonsan można uznać za reprezentatywną.

WP

Ta dwójka spędziła tam trzy dni na piciu olbrzymich ilości tequili, wódki i innych alkoholi, a także na ściganiu się na nartach wodnych i pływaniu sześćdziesięciometrowym jachtem rodziny rządzącej. W przeciwieństwie do ojca młodszy Kim podobno od koniaku woli francuskie czerwone wino.

PAP/EPA
Podziel się

To byłoby na tyle, jeśli chodzi o socjalizm. A jak wygląda picie wśród zwykłych Koreańczyków z Północy? Przeciętnego obywatela KRLD nie stać na tequilę. Większość napoje alkoholowe państwowej produkcji, takie jak YangdokSul czy słynne północnokoreańskie piwo Taedonggang, pije tylko przy specjalnych okazjach w rodzaju świąt państwowych czy wesel, i prawdopodobnie nigdy nie próbowała żadnego z mocnych owocowych alkoholi (takich jak wino jagodowe Pektusan), które mogą kupić odwiedzający Koreę Północną obcokrajowcy. Niektórzy starsi uciekinierzy twierdzą nawet, że picie "prawdziwego" alkoholu (czyli nie takiego domowej roboty) jest luksusem, na który pozwala się sobie głównie w święta państwowe.

PRZECZYTAJ: Byłem likwidatorem Czarnobyla. "Zachęcali do pracy na dachu reaktora. Niektórzy poszli"

WP

Zwyczajowo butelki napojów alkoholowych rozprowadzano na urodziny Kim Ir Sena i Kim Dzong Ila, a także na Nowy Rok oraz 9 września (dzień powstania KRLD). To dni wolne od pracy, więc pijaństwo było właściwie zagwarantowane. Dziś jednak taka odgórna dystrybucja alkoholu zdarza się znacznie rzadziej. A ponieważ w Korei Północnej mamy epokę oddolnego kapitalizmu, rośnie prywatny handel napojami wyskokowymi.

Produkowane masowo piwa, takie jak Taedonggang, są ogólnodostępne. W kraju istnieje także dziewięć innych browarów, co oznacza, że w chwili, gdy piszemy tę książkę, Korea Północna ma więcej producentów piwa niż Południowa.

Getty Images
Podziel się

Najlepsza z tych firm nazywa się Gyeongheung i prowadzi także bary oraz restauracje. Najbardziej opłacalnym, jeśli chodzi o stosunek skuteczności do ceny, i wciąż legalnym sposobem upicia się w KRLD jest jednak soju – tak jak na Południu. Dlatego często widuje się Koreańczyków z Północy pijących w publicznych parkach. Najbardziej znana marka to Pjongjang Soju (można było ją znaleźć nawet w Seulu w czasach "słonecznej polityki" na początku pierwszej dekady XXI wieku), ale swoje soju mają także inne miasta.

WP

Mieszkańcy Korei Północnej zawsze lubili też bimber własnej roboty. Dla większości – zwłaszcza dla osób z terenów wiejskich i tych o niskich dochodach – samogon pozostaje jedyną pewną opcją. Produkcja odbywa się na ogół w najprostszy możliwy sposób – zacier z kukurydzy, owoców albo żeń-szenia zostawia się do fermentacji w butelce lub słoiku, zakopanych w stercie ubrań, by zapewnić ciepło. Końcowy produkt może zostać wypity przez rodzinę wytwórcy, a nawet sprzedany sąsiadom albo wymieniony na inne produkty.

PAP/EPA
Podziel się

Taki samogon robi się w Korei co najmniej od czasów dynastii Joseon. Także Koreańczycy z Południa byli zapalonymi bimbrownikami aż do lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy rząd zaczął walczyć z gayangju (samogonem) i zachęcać ludzi do kupowania fabrycznie produkowanego, bezpieczniejszego soju. Pasowało to także do wysiłków na rzecz industrializacji, jakie podejmował ówczesny prezydent Park Chunghee.

W Korei Północnej ten proceder po prostu trwa dalej. Alkohol własnej roboty nazywa się tam na ogół nongtaegi (a czasami nungju). Umie go robić większość gospodyń domowych, a te, którym to dobrze wychodzi, zyskują lokalną sławę. Mogą wtedy nawet rozkręcić na pędzeniu bimbru mały biznes, jeśli będą chciały.

WP

PRZECZYTAJ: Marcin Margielewski: szejkowie kupują, nie podrywają. Opisał, co od nich usłyszał

Według jednej z uciekinierek, cytowanej w pewnym internetowym serwisie informacyjnym (i w innych źródłach, które to potwierdzają), można zarobić dwa razy tyle, ile się zainwestowało w kukurydzę, jeśli zrobi się z niej nongtaegi, a następnie sprzedaje na bazarze. Mogą zostać z tej produkcji jakieś resztki, które da się zjeść (choć na pewno nie ze smakiem).

Panuje jednak opinia, że ten alkohol przyprawia o wyjątkowego kaca. Chociaż nongtaegi jest nielegalne, wszelkie wysiłki zmierzające do powstrzymania jego produkcji są skazane na porażkę. Osoby odpowiedzialne za walkę z bimbrownictwem raczą się tym specjałem tak samo jak wszyscy inni. A jak twierdzi jeden z uciekinierów, około 80–90 procent północnokoreańskich mężczyzn pije codziennie.

Jest nawet popularna piosenka: Weol, hwa, su, mok, geum, to, il Banju, co można przetłumaczyć jako: "Pij w poniedziałek, wtorek, środę, czwartek, piątek, sobotę i niedzielę". Mężczyźni w Korei Północnej konsumują więcej alkoholu niż słynący z niewylewania za kołnierz ich południowi pobratymcy.

Kobiety na Północy piją znacznie mniej niż te na Południu, ale to także zaczyna się zmieniać. Ponieważ kobiety z klasy robotniczej są dziś często żywicielkami rodziny, mają znacznie więcej swobody – ale także więcej stresu do rozładowania na koniec dnia.

Materiały prasowe
Podziel się
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP