Trwa ładowanie...
29-05-2017 21:14

Alex Marwood: Byłam prześladowana. Fascynuje mnie, co sprawia, że jesteśmy okrutni dla innych

  Już chciała kończyć z pisaniem, kiedy Hollywood kupił prawa do ekranizacji jej książki. Mówi, że kiedy pracuje, jest bliska szaleństwa. Gdzieś między pierwszym a drugim rozdziałem rzuca ją facet. Nie wychodzi z łóżka i tyje. A jednak pisze kolejną powieść. Jak wysoka jest cena, którą płaci się za bestseller?  

Alex Marwood: Byłam prześladowana. Fascynuje mnie, co sprawia, że jesteśmy okrutni dla innychŹródło: Albatros
d4n4i7h
d4n4i7h

Już chciała kończyć z pisaniem, kiedy Hollywood kupił prawa do ekranizacji jej książki. Mówi, że kiedy pracuje jest bliska szaleństwa. Gdzieś między pierwszym, a drugim rozdziałem rzuca ją facet. Nie wychodzi z łóżka i tyje. A jednak pisze kolejną powieść. Jak wysoka jest cena, którą płaci się za bestseller?

Rachela Berkowska: Parę lat temu zmieniłaś imię, chciałaś przed czymś uciec?

Alex Marwood: O, tak. Moja pierwsza powieść ”Pokusa”, została sprzedana jako babskie czytadło.

W czym problem - stała się bestsellerem!

Właśnie że problem. Bo od tego pierwszego tytułu zaczęto mnie postrzegać jako autorkę obyczajówek. Pisałam mroczną literaturę, którą pakowano w okładkę z jakąś lalunią wymachującą modną torebką. Czułam się z tym okropnie.

Bo ta chick lit, czyli tak zwana kobieca literatura jest gorsza?

Mam wielu bliskich przyjaciół, którzy piszą w stylu chick lit. Szanuję ich. Ludzie są głupi, że tego nie czytają, traktują ten rodzaj pisania z góry. Literatura popularna, i ta kobieca, i kryminały jest często określana mianem niższej. Zdradzę ci wielki sekret - my, autorzy kompletnie o to nie dbamy.

d4n4i7h

O co więc chodziło z tą całą zmianą imienia, skoro nie przeszkadza ci łatka?

Dlatego, że to by zniszczyło sprzedaż. Moje książki nie sprzedałyby się z takimi okładkami. Dlatego Serena musiała zniknąć. Szukałam pseudonimu, który nie byłby tak ultrakobiecy w odbiorze, jak kobieca jest Serena. Alex rodziła się w bólach. Znalezienie idealnego imienia zajęło tyle samo czasu, ile napisanie książki.

Słodka Serena zniknęła. Alex używa języka pełnego gorzkiej ironii. Twoi bohaterowie są zadziorni, niemili dla siebie.

Większość ludzi, którzy mnie znają powie, że jestem uosobieniem słodyczy - niczym szczeniaczki i tęcze. Ale fascynuje mnie to, jak nieprzyjemni możemy być dla siebie nawzajem. W szkole byłam prześladowana, dokuczano mi. Do dziś się zastanawiam, co motywuje innych do tego, by ranić?

Pracowałaś w ”The Independent”, w dzienniku dostawałaś pewnie co dnia nowy dramat do śniadania.

Nie byłam dziennikarką newsową, pisałam recenzje programów telewizyjnych, ale mocnymi tematami żyje cała redakcja. Czytają je wszyscy. Nie sposób się zdystansować. To zmienia człowieka.

Co zmieniło w tobie?

Zaczynasz bardziej obawiać się ludzi, ale też zastanawiać nad ich motywami. Było coś jeszcze. Dziennikarze mają dostęp do policyjnych albo sądowych raportów z jakiejś sprawy. Czytałam je, a potem brałam do ręki poranne gazety - ”The Sun” czy ”Daily Mail” – i myślałam, to co opisują wydarzyło się na zupełnie innej planecie. ”The Independent” w czasach, kiedy tam pracowałam było prawdziwą, uczciwą gazetą. Robiąc przegląd prasy nie mogłam się nadziwić, jak bardzo można wykrzywić prawdę. Zmienić rzeczywistość.

d4n4i7h

Kiedy dziś snujesz intrygę, sięgasz pamięcią do tamtych spraw kryminalnych?

Inspiruję się nimi. Wychodzę od rzeczy, które naprawdę się wydarzyły, ale piszę fikcję. Nad każdą nową książką pracuję w sekrecie. Ilekroć wydawca dzwonił zapytać, jak mi idzie, słyszał: ”Koszmarnie, nigdy tego nie skończę!”. A potem oddawałam mu całą. W Anglii już się do tego przyzwyczaili, ale mam teraz nowego wydawcę w Stanach i muszę go wytrenować. Przyzwyczaić, że na każde: ”Jaki idzie, wyślij mi pierwsze sto stron”. Będzie słyszeć stanowcze: Nie!

Debiutancki thriller Marwood ”Dziewczyny, które zabiły Chloe” zdobył w Stanach nagrodę za „najlepszą powieść roku 2014”

(img|737428|center)

d4n4i7h

fot. Wydawnictwo Albatros Andrzej Kuryłowicz s.c.

Nie kusi, by ktoś inny spojrzał z boku i sprawdził, czy twoja fabuła nie ma słabych stron?

Moja brytyjska redaktorka jest bardzo doświadczona w pracy przy książkach opowiadających o zbrodniach. Kiedy w końcu dostaje ode mnie „szczotkę”, rozrysowuje całą linię czasu na arkuszach kalkulacyjnych, żeby zobaczyć, czy opowiadana historia się klei. A ja jestem bardzo skrupulatną autorką. Pisząc zaszywam się w domu na wiele miesięcy. Budzę się o szóstej, siódmej rano i wciągam laptopa do łóżka. Pracuję w łóżku. Mój fizjoterapeuta powiedział, że powinnam dużo leżeć ze względu na kłopoty z kręgosłupem. Słucham go (śmiech). Dość szybko tracę myśl, dlatego pracując ograniczam wszelkie bodźce, które mogłyby mnie rozproszyć. Pracuję od świtu, do momentu, kiedy nie jestem już dłużej w stanie utrzymać oczu otwartych.

I tak przez wiele miesięcy?

Wiem że to brzmi, jak szaleństwo. Przyjaciele wiedzą, żeby w tym czasie do mnie nie dzwonić, nie wysyłać SMS-ów, ani nie mailować.

d4n4i7h

Jaka jest żeńska forma od słowa: pustelnik?

Zostaję pustelnicą (śmiech). Dlatego wydaję książki co dwa lata. Kończę pisać, wysyłam materiał do wydawnictwa i krzyczę: ”Witajcie, wróciłam”. Dochodzę do siebie, zrzucam wagę, bo pracując jem nieustannie.

Nielekkie to życie pisarki.

Miałam taki moment, kiedy myślałam, że powinnam wreszcie dorosnąć, rzucić pisanie i zająć się czymś poważnym. Znaleźć inną pracę. I wtedy do mnie dotarło, że umarłabym bez pisania. Marzyłam o nim od dziecka. Pisanie, to taka uzależniająca choroba, zaburzenie obsesyjno-kompulsywne.

Jesteś singielką, czy jesteś w związku?

Mieszkałam z facetem, kiedy zaczęłam pisać książki. I on tego nie lubił. Źle znosił bycie na drugim planie. Robił się coraz bardziej zły i musieliśmy się rozstać.

d4n4i7h

Nagradzasz się jakoś po skończonej pracy?

Spotykam ze znajomymi. Wiem, że nie brzmi to zbyt porywająco. Ale po miesiącach spędzonych na życiu w pustelni, te spotkania sprawiają mi wielką przyjemność. Dlatego piszę jedną książkę na dwa lata, gdybym robiła to częściej, najprawdopodobniej popadłabym w szaleństwo. Co jeszcze? Podróżuję. Często jeżdżę na Maltę. Wysokie klify, w dole granatowe, trochę przerażające, ale jednocześnie piękne głębiny. Jestem dzieckiem wody, dużo czasu spędzam z maską i rurką podglądając życie w morzu. Malta ma klimat, który mnie zachwyca. Wyjątkowe światło. Jest jak sprawdzone lekarstwo, zawsze czuję się lepiej, kiedy stamtąd wracam.

Ładujesz akumulatory, a potem znów siadasz do pisania. Co cię napędza pomiędzy pierwszą literą a ostatnią kropką?

Żeby pisać dobrze, potrzebna jest duża doza autokrytycyzmu. I strachu. Strach napędza. Strach przed tym, że spieprzysz, nie rozplączesz wszystkich wątków powieści. ”Najmroczniejszy sekret” jest opowieścią o stracie i fascynującym mnie narcystycznym zaburzeniu osobowości. Mam nadzieję, że dostarczę czytelnikom sporo emocji. Jeszcze jako dziennikarka zrobiłam parę kursów z hipnozy. Naprawdę jestem całkiem niezła w hipnotyzowaniu ludzi. Myślisz, że udaje mi się to również słowem?

O autorce:Alex Marwood to pseudonim literacki brytyjskiej dziennikarki, która współpracowała z wieloma gazetami na terenie całego kraju. Jej pierwsza powieść, ”Dziewczyny, które zabiły Chloe”, została w 2013 roku nominowana w Wielkiej Brytanii do nagrody przyznawanej przez International Thriller Writers, a w Stanach Zjednoczonych zdobyła Edgar Allan Poe Award w kategorii Najlepsza Powieść roku 2014. Przetłumaczona dotychczas na 17 języków, odniosła sukces porównywalny do ”Dziewczyny z pociągu”. Kolejna książka Marwood, ”Zabójca z sąsiedztwa”, zdobyła nagrodę Macavity for Best Mystery 2015, a prawa do sfilmowania jej kupiła Rabbit Bandini Productions, firma producencka należąca do Jamesa Franco.

d4n4i7h

Właśnie ukazał się ”Najmroczniejszy sekret”, thriller Alex Marwood w przekładzie Rafała Lisowskiego.

(img|737422|center)

fot. Wydawnictwo Albatros Andrzej Kuryłowicz s.c.

Opowiada o tajemniczym zniknięciu dziecka, toksycznych relacjach międzyludzkich i mrocznych sekretach. Impreza z okazji pięćdziesiątych urodzin Seana Jacksona miała być dla wszystkich niezapomnianym przeżyciem. Wykwintne dania, szampan lejący się strumieniami, głośna muzyka i wytworni goście dodający przyjęciu elegancji. Wieczór nie kończy się jednak tak, jak wszyscy planowali. Uczestnikami imprezy wstrząsa wiadomość o zaginięciu jednej z bliźniaczek, córek jubilata. Trzyletnia Coco rozpłynęła się w powietrzu, pozostawiając po sobie tylko mgliste wspomnienie. Prowadzone przez policję dochodzenie ani zakrojone na szeroką skalę poszukiwania nie przynoszą żadnego efektu, a bliscy przestają się łudzić, że dziewczynka kiedyś do nich wróci.

Dwanaście lat później, pogrzeb ojca dziewczynek, stanie się okazją do rodzinnego spotkania, na którym pojawiają się wszyscy goście feralnego przyjęcia urodzinowego sprzed lat. Napięta atmosfera, przemilczane fakty i tłumione poczucie winy sprawią, że na jaw zaczną wychodzić pilnie strzeżone rodzinne sekrety, a wśród nich również ten najmroczniejszy dotyczący zaginięcia Coco.

Alex Marwood mieszka w Londynie i pracuje nad kolejnymi książkami.

d4n4i7h
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d4n4i7h