Trwa ładowanie...

10 cudów średniowiecznego świata. Miejsca, które olśniewały wędrowców

Podróżnicy opowiadali o nich niestworzone historie. Niektóre okazały się później wyssane z palca, ale inne – nie mniej zadziwiające – były prawdziwe. I świadczyły o tym, że poza Europą istnieją też nieznające chrześcijaństwa, a jednak wspaniałe cywilizacje. Pod wieloma względami wręcz przewyższające Stary Kontynent.

Share
10 cudów średniowiecznego świata. Miejsca, które olśniewały wędrowców
Źródło: Domena publiczna
d2604dm

Średniowieczne wyobrażenie o świecie pozaeuropejskim budowały nie tylko rzetelne podania przejętych odkrywaniem nowych miejsc podróżników. Wpływały na nie również plotki i zmyślenia rozpowszechniane przez przemierzających świat awanturników. W końcu, jak pisze Norman Davies w w swojej najnowszej książce ”Na krańce świata”:

Niektórzy podróżnicy pokonują ogromne dystanse i mimo to zachowują wszystkie swoje przekonania w nienaruszonym kształcie. Poszerzanie horyzontów niestety nie odbywa się automatycznie, co trafnie podsumowuje przysłowie: podróż czyni mądrego lepszym, a głupiego gorszym.

Niewątpliwie były jednak takie cele wędrówek, które zapierały dech w piersiach każdego Europejczyka, który do nich trafiał. Jak o nich opowiadano?

d2604dm

10. Piramidy: cuda świata… biblijnego

Imponujące piramidy w Gizie średniowieczni europejscy podróżnicy i krzyżowcy usiłowali skojarzyć ze światem znanym z Biblii. Niestety, nic sensownego z tego nie wychodziło. Wprawdzie początkowo podchwycono ideę, że monumentalne budowle były kryptami faraonów, ale niebawem ktoś wymyślił, że… wybudowano je jako zabezpieczenie przed potopem.

Domena publiczna
Źródło: Domena publiczna

W średniowieczu wymyślano wiele teorii na temat przeznaczenia piramid. Niektóre były całkiem fantastyczne.

Sugerowano też, że piramidy były spichlerzami biblijnego Józefa – zarządcy Egiptu, który przygotował kraj na czas głodu (”siedem lat chudych”). Tak czy inaczej, warto było je zobaczyć, choć po drodze czasem można było zginąć z rąk wyznawców Proroka.

d2604dm

9. Sawa: sanktuarium Trzech Króli

W swoim ”Opisaniu świata” z 1298 roku Marco Polo wspomniał o ojczystym mieście nowotestamentowych trzech mędrców ze Wschodu. Jego zdaniem chodzi o Sawę w Persji, czyli dzisiejsze Saveh w Iranie. Jak pisał:

W tym mieście pogrzebani są trzej Magowie w trzech wielkich i pięknych bardzo grobowcach. Nad każdym grobem znajduje się czworoboczny budynek z okrągłą nadbudówką, nader pięknie ozdobiony. Tak jedno piętro stoi na drugim. Ciała są jeszcze zachowane w całości i mają brody i włosy.

Najwyraźniej ludziom średniowiecza nie przeszkadzało, że w tym samym czasie z relikwii Trzech Króli słynęła już Kolonia.

8. Bagdad: w poszukiwaniu mądrości

Do czasu zdobycia i wymordowania jego mieszkańców przez Mongołów w 1258 roku Bagdad, stolica kalifatu Abbasydów, uchodził za miasto ze wszech miar niezwykłe. Liczył setki tysięcy ludzi i był kosmopolityczny, a do tego w miarę tolerancyjny. Tak przynajmniej utrzymywał Beniamin z Tudeli, XII-wieczny żydowski podróżnik spod Saragossy.

d2604dm

Bagdad był też przepełniony nauką. To tutaj miejscowi kalifowie ufundowali w IX stuleciu słynny Dom Mądrości, w którym gromadzili arabskie tłumaczenia m.in. greckich dzieł filozoficznych i naukowych. Instytucją kierował chrześcijanin Johannitius (lepiej znany jako Hunajn ibn Ishak). Wśród tłumaczy znaleźli się przybysze z rozmaitych stron świata.

Zereshk/domena publiczna
Źródło: Zereshk/domena publiczna

Bagdadzki Dom Mądrości budził podziw średniowiecznych podróżników. To tutaj przechowało się wiele dzieł starożytnych filozofów.

Symbolem potęgi Bagdadu jako ośrodka kulturalno-naukowego było poruszające się drzewo ze srebra i złota. Za pomocą tego średniowiecznego automatu kalif Al-Muqtadir w X w. oczarował delegację z Bizancjum.

d2604dm

7. Ziemia księdza Jana: gdzie Indie, gdzie Afryka?

Za pontyfikatu papieża Kaliksta II, około roku 1122 przybył do Konstantynopola duchowny z Indii imieniem Jan i opowiedział o swojej ojczyźnie. Jej stolicą było ponoć wielkie miasto Ulna, przez które przepływała prosto z Raju rzeka pełna złota i kamieni szlachetnych. Nieopodal niej, na szczycie góry wznosiło się sanktuarium – kościół św. Tomasza. W środku budowli znajdował się srebrny sarkofag z ciałem świętego patrona. Wokół relikwii dochodziło do licznych cudów.

Kolejne doniesienia kapłana Jana były coraz bardziej barwne. Okazało się, że w jego stronach można spotkać ludzi z rogami, pigmejów, cyklopów, feniksa, salamandry, ludożerców, faunów i satyrów, amazonki i braminów. Zaś sam Jan był i kapłanem, i królem, mającym potężną armię i co roku nawiedzającym ciało proroka Daniela w Babilonie. Opływał w bogactwo: łoże miał z szafiru, a przy jego stole – wykonanym ze szmaragdu – biesiadowało codziennie 30 tysięcy ludzi.

Można byłoby to wszystko uznać za niewartą uwagi bujdę na resorach, gdyby nie to, że do ”Jana, prześwietnego i wspaniałego króla Indii” pisywał papież oraz władcy świeccy. Mieli nadzieję, że egzotyczny monarcha pomoże im w walce z muzułmanami. Ale, choć tytułowano go władcą Indii (kojarzonych w średniowieczu jako miejsce bogate i egzotyczne) próbowano lokalizować królestwo Jana w… Abisynii, czyli dzisiejszej północnej i środkowej Etiopii. Dlaczego? Wedle ówczesnych przekonań Etiopia leżała blisko Indii. Zresztą już w XI–XIII wieku mnisi zaczęli identyfikować Abisynię z ojczyzną biblijnej królowej Saby, kochanki Salomona.

Richardfabi/CC BY-SA 3.0
Źródło: Richardfabi/CC BY-SA 3.0

Abisynia (dzisiejsza Etiopia) była dla średniowiecznych trudna do zlokalizowania. Uważali, że tam właśnie mieściło się królestwo Saby, kochanki króla Salomona. Na zdjęciu przedstawienie Saby i Salomona z Florencji.

d2604dm

6. Alamut: dziewice i terroryści

Alamut, górska twierdza leżąca około 100 kilometrów od dzisiejszego Teheranu, był podobno siedzibą Starca z Gór, przywódcy słynnych asasynów. Ci skrytobójcy i zamachowcy, działający prawdopodobnie pod wpływem haszyszu, byli postrachem krzyżowców oraz muzułmańskich władców mających na pieńku z ich wodzem. Jak przekazał Marco Polo, pod Alamutem znajdował się ogród, który stanowił sekret poświęcenia, z jakim asasyni oddawali się swoim misjom:

_Było tam wszelakie dobro, roślin i kwiatów obfitość tam była rozkoszna. Były tam wszelkie owoce świata i drzewa wszelakie, jakie znaleźć zdołał. Tam kazał wybudować najpiękniejsze domostwa, najpiękniejsze pałace, jakie widzieć było można. _

_I przebywały tam najurodziwsze damy i dziewice świata, umiejące grać na wszystkich instrumentach i śpiewać dźwięcznie i słodko i tańczyć dookoła zdrojów, piękniej niż inne kobiety. Rozkosz to była prawdziwa, a zwłaszcza biegłe były w wabieniu i pieszczotach, ponad wszelkie wyobrażenia. I Starzec z Gór wmawiał w swych ludzi, że ogród ten jest rajem. _

Zdaniem Marco Polo, przywódca asasynów usypiał wybrańców z ”rajskiego ogrodu” za pomocą opium, wynosił ich do ”prawdziwego świata” i budził. Tam nie mogli już myśleć o niczym innym, jak tylko o powrocie do utraconej idylli. A ponieważ droga do tego raju wiodła przez śmierć, asasyni nie bali się żadnej misji. Wręcz pragnęli umrzeć.

d2604dm

Niestety w tym przypadku wenecki podróżnik popuścił nieco wodze fantazji. Tym niemniej Starzec z Gór rzeczywiście istniał. Ta mroczna postać rezydowała jednak nie w Alamucie, a w syryjskiej twierdzy Masjaf.

5. Karakorum: stolica Mongołów

Imperium Mongołów budziło w średniowiecznej Europie dreszcze. Jego potęga i zdobycze sprawiły jednak, że władcy chrześcijańskiego świata gorączkowo próbowali dogadać się z Wielkim Chanem. Stolicę imperium Europejczycy poznali dopiero dzięki przekazowi Wilhelma z Rubruku, który wyruszył do Mongolii w 1253 roku. Mogli się zdziwić, jak bardzo była kosmopolityczna. Zamieszkiwali ją ludzie rozmaitych wyznań, w tym także chrześcijanie.

W mongolskiej metropolii nie brakowało też rzemieślników z Europy. Na przykład pewien paryski złotnik sporządził dla dworu chana w Karakorum niezwykłe srebrne drzewo. Pień oplatały cztery złote węże, z których paszcz wypływały wino, mleko, miód i piwo. Samo drzewo wyrastało z czterech lwów ze srebra, z których paszczy lało się mleko. Na szczycie stał zaś anioł, przez którego trąbę umyślny dawał znak, gdy napoje się kończyły.

Domena publiczna
Źródło: Domena publiczna

Europejczycy poznali Mongołów przede wszystkim jako najeźdźców. Do stolicy imperium docierali nieliczni wędrowcy.

Wilhelm nie omieszkał oczywiście zaznaczyć, że miasto nie dorównywało francuskiemu Saint-Denis. Tamtejszy klasztor podobno dziesięciokrotnie przewyższał pałac chana! Mimo to, Karakorum budziło ciekawość. A wzbudziłoby jeszcze większą, gdyby ludzie średniowiecza znali relację z wyprawy Benedykta Polaka, który trafił na dwór chana kilka lat przed Wilhelmem z Rubruku. Opisał on uroczystości intronizacji nowego władcy. Wzniesiono wówczas namiot mogący pomieścić 2 tysiące ludzi, chan zaś opływał w złoto, kość słoniową, perły i jedwabie. Niestety, relacja ta została utajniona przez papieża, który wysłał z misją ekipę Benedykta. Wilhelm z Rubruku miał więcej szczęścia, choć i jego przyćmił z czasem Marco Polo.

4. Xanadu: chińska potęga

Xanadu, czyli Szangdu było stolicą chińskiego państwa chana Kubiłaja. Marco Polo zapewniał, że widział tam wielki marmurowy pałac, ozdobiony złotem i szlachetnymi kamieniami, wymalowany wyobrażeniami zwierząt i roślin, otoczony fontannami, rzeczkami, łąkami i gajami. Chan miał w nim nawet własne zoo!

Ten iście baśniowy opis umocnił wizerunek Chin jako potężnego i bogatego kraju. Już kilkaset lat przed Marco Polo informacjami o Kraju Środka dzielili się bizantyjscy kronikarze. Bizantyjczykom udało się też wykraść chiński sekret produkcji jedwabiu. Wedle legendy, dwóch mnichów przemyciło 25 tysięcy jajeczek jedwabników w wydrążonych bambusowych kijach.

<Digimax S700 / Kenox S700 / Digimax Cyber 730> Nicolas Sanson, lic. CC BY-SA 3.0
<Digimax S700 / Kenox S700 / Digimax Cyber 730> Źródło: Nicolas Sanson, lic. CC BY-SA 3.0

Marco Polo nazwę miasta Xanadu zapisywał ”Ciandu”. Tak też miasto pojawiło się na mapie stworzonej przez Sansona d’Abeville, pochodzącej z 1650 roku.

3. Cejlon: brama do Edenu

Jak straszył XIV-wieczny podróżny i kolekcjoner opowieści podróżniczych Jan z Mandeville, na Cejlonie żył ”rodzaj węży, żółtych i świecących na grzbiecie, o czterech łapach, krótkich udach i wielkich paznokciach jak szpony lub ostrogi”. Miał na myśli rzecz jasna krokodyle. Mimo tych budzących grozę podań, wyspa uchodziła za swoistą bramę do Raju. Przede wszystkim był tam grób i odcisk stopy biblijnego Adama. Na wyspie znajdowało się też – jak pisał franciszkanin Odoryk z Pordenone – jezioro z łez wylanych przez pierwszych rodziców po śmierci Abla.

Jan z Marignolli, również żyjący w XIV wieku, opowiadał z kolei, że raj leży zaledwie czterdzieści mil od Cejlonu. Twierdził, że na wyspie słychać już grzmiące wodospady Edenu. Inni, mniej skłonni do szukania na odległej wyspie raju, utożsamiali Cejlon z z tajemniczą wyspą Taprobane, gdzie gór ze złota strzegły gigantyczne mrówki, wielkie jak psy.

2. Raj: gdzieś za widnokręgiem

Edenu, do którego ludzie średniowiecza uparcie próbowali dotrzeć, szukano nie tylko na wschodzie. Czego dokładnie szukano? Opowiadano, że raj leży na górze – to dzięki temu przetrwał potop z czasów Noego. Wyobrażano sobie, że otacza go mur pokrytym mchem, a wejście wypełnia ogień, którego nie może pokonać żaden śmiertelnik.

Ci, którzy szukali raju na Zachodzie, identyfikowali go z tajemniczą szczęśliwą wyspą, do której dotarł św. Brendan – irlandzki mnich z VI w. Widział tam rzekomo ”jasne rzeki ze słodkimi i świeżymi wodami, przeróżne drzewa z cudownymi owocami, róże, lilie, kwiaty i fiołki, zioła i wszelkie rośliny wydające piękne zapachy”, śpiewające ptactwo, zwierzęta żyjące w pokoju, a nawet ”ulice i drogi dobrze i na różne sposoby zbudowane”!

Opowieść ta kojarzyła się ze znanymi skądinąd Wyspami Szczęśliwymi lub Avalonem, krainami dla cnotliwych zmarłych. A także z Kukanią – krainą obfitości i wolności, o której sądzono w XIII i XIV wieku, że leży na zachód od Hiszpanii. Panowało tam zabawne i pociągające dla ludzi średniowiecza odwrócenie porządku świata: wieśniak szydził z biskupa, im więcej spałeś, tym więcej zarabiałeś, pola uprawne odgradzano karkówką, a Wielkanoc i Boże Narodzenie świętowano cztery razy w roku.

1. Jerozolima: centrum świata

Najbardziej magicznym i zarazem realnym miejscem była dla ludzi średniowiecza Jerozolima. Jej znaczenie dla chrześcijaństwa było niepodważalne, a za każdym zakrętem doszukiwano się śladów biblijnych wydarzeń. Żyjący na skraju starożytności i średniowiecza św. Hieronim pisał, że ”Jerozolima stała się miejscem odwiedzin ze wszystkich części świata, i jest tu taka masa pielgrzymów obu płci, że wszystkie pokusy zebrały się razem”.

Domena publiczna
Źródło: Domena publiczna

Jednym z głównych celów pielgrzymek była świątynia Salomona. Na rysunku rekonstrukcja według biblijnego opisu.

Nawet, gdy miasto odebrali chrześcijanom muzułmanie, ruch pielgrzymkowy nie słabł. Pod koniec X wieku arabscy notable uskarżali się na ”licznych i nieokrzesanych” chrześcijan w miejscach publicznych. Nie brakowało też Żydów. Chrześcijanie gromadzili się i osiedlali zwłaszcza wokół Bazyliki Grobu Pańskiego, która z mniejszymi lub większymi perypetiami, ale trwała w okresie muzułmańskich rządów. W XI wieku plotkowano, że przyjeżdża tam incognito z Konstantynopola sam cesarz bizantyjski. Zarazem jeszcze przed krucjatami mówiono, że na pokutę przybywają do Jerozolimy straszliwe szumowiny.

Gdy krzyżowcy zdobyli święte miasto, zaroiło się w nim od chrześcijańskich żołnierzy ze wszystkich zakątków Europy. Pojawiły się też ulicznice ”cuchnące i grzeszne (…), krągłe i wdzięczące się jak rozochocone podlotki”, jak pisał zbulwersowany sekretarz Saladyna. Jak konkluduje Simon Sebag Montefiore w książce ”Jerozolima”, państwa krzyżowców były średniowiecznym odpowiednikiem Dzikiego Zachodu pełnym morderców, awanturników i ladacznic. Nie na darmo przebiegła i wiarołomna Dama z Bath z ”Opowieści kanterberyjskich” Chaucera, zmieniająca mężów jak rękawiczki, była w Jeruzalem aż trzykrotnie. Ale mimo szemranego czasem towarzystwa było to ”święte miasto”. I dlatego Ryszard Lwie Serce pisał w liście do Saladyna: ”Jerozolima jest dla nas przedmiotem czci, którego nie oddamy, nawet gdyby pozostał tylko jeden z nas”.

*O autorze: *Adam Węgłowski, redaktor magazynu ”Focus Historia", w którym zajmuje się m.in. tropieniem historycznych zagadek. Współpracuje również z ”Przekrojem”. Wydał kilka powieści, np. ”Noc sztyletników" i ”Czas mocy", a także książki popularnonaukowe, m.in. ”Bardzo polską historię wszystkiego" i ”Żywe trupy". Prowadzi bloga Historyjki.

Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe

”Na krańce świata” Normana Daviesa to najbardziej podróżnicza spośród książek historycznych i najbardziej historyczna spośród książek podróżniczych. Kliknij i kup z rabatem w księgarni wydawcy.

Zainteresował Cię ten tekst? Na łamach portalu TwojaHistoria.pl przeczytasz również o tym, ile narodów zdziesiątkowali i wymordowali Anglicy

Obejrzyj też: #dziejesiewkulturze

d2604dm

Podziel się opinią

Share
d2604dm
d2604dm