Trwa ładowanie...
d38m4wu

Żył na kredyt dany od Boga. Ks. Jan Kaczkowski wykorzystał własne cierpienie do pomocy umierającym

Wyznawał zasadę, że choroba to też życie, które można wypełnić sensem. Zbudował Puckie Hospicjum i marzył, by po jego odejściu nadal funkcjonowało, zapewniając pomoc i opiekę. W drugą rocznicę śmierci ks. Kaczkowskiego przekonaliśmy się, że pamięć o nim i jego dzieło są nadal żywe.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Ks. Jan Kaczkowski zmarł 28 marca 2016 r. (East News)
d38m4wu

Od urodzenia borykał się z lewostronnym niedowładem i poważną wadą wzroku. Można powiedzieć, że całe życie miał pod górkę. Wrodzone schorzenia były tylko początkiem poważnych problemów – w latach 2010-2012 wykryto u niego dwa nowotwory. Raka nerki udało się wyleczyć. Glejak mózgu czwartego stopnia był nie do pokonania, choć ks. Kaczkowski nie poddał się bez walki.

Jan Kaczkowski urodził się w Gdyni 19 lipca 1977 r., młodość spędził w Sopocie, by po szkole średniej zamieszkać w Gdańskim Seminarium Duchownym. Od 2002 roku rezydował w parafii w Pucku. Z miastem związał się na dobre, gdy został współzałożycielem, a następnie dyrektorem Puckiego Hospicjum Domowego i Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio.

Jak do tego doszło? Wszystko zaczęło się od posługi w miejscowym szpitalu, gdzie poznał Annę Joachim-Labudę.

d38m4wu

- Byłam pielęgniarką, on był kapelanem, spotykaliśmy się przy łóżku pacjenta i wtedy zrodził się pomysł stworzenia hospicjum domowego. Od tamtego momentu losy hospicjum związały nasze dwa życia – powiedziała pani Anna w rozmowie z WP w drugą rocznicę śmierci ks. Jana. - Od zawsze byłam jego zastępcą, a od roku jestem dyrektorem Puckiego Hospicjum.

Na pytanie o to, jak wspomina pierwsze spotkanie z ks. Janem, moja rozmówczyni mówi wprost:

- W tamtym czasie był młodym, szalonym księdzem. Po latach stał się porywającym prezesem dużego stowarzyszenia, które potrafiło zainteresować tych niewierzących i wierzących, tych odchodzących i tych, którzy chcieli oddać trochę wolnego czasu lub swoją wiedzę dla pacjenta.

W ostatniej książce ks. Kaczkowskiego pojawiły się kluczowe słowa, dotyczące przyszłości dzieła jego życia:

d38m4wu

- Moim największym marzeniem jest to, żeby nie padło hospicjum w Pucku. To jest moje dzieło, poświęciłem mu dziesięć lat życia. Muszę zrobić wszystko, żeby je zabezpieczyć – czytamy w "Gruncie pod nogami".

Czy udaje się spełnić to marzenie?

- Dziś, kiedy z całą Polską wspominamy osobę ks. Jana, zapewniam wszystkich, którym bliski jest los Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio, że Hospicjum dobrze funkcjonuje i się rozwija. Oczywiście każdego dnia kontynuujemy założenia i zasady, które obowiązywały, kiedy ks. Jan stał na czele Stowarzyszenia. Nie zamierzamy tego zmieniać, bo to jest bardzo dobry plan – podkreśliła następczyni ks. Jana.

Hospicjum stacjonarne może się zajmować 19 pacjentami, ale w planach na ten rok jest dodanie kolejnych 5 łóżek. Potrzebujących jest znacznie więcej – czasami na jedno miejsce czeka nawet kilkunastu chorych.

d38m4wu

- To duża inwestycja, kosztowna, ale mamy nadzieję, że rozbudowę, która była w planach ks. Jana wiele lat temu, uda się zrealizować – mówiła dyrektorka.

Anna Joachim-Labuda patrzy w przyszłość z dużym optymizmem. Mówi o szansie wykorzystania dotacji unijnych i cieszy się z wpłat darczyńców, którzy cały czas wspierają pucką placówkę.

- Każdego dnia dostajemy dowody, że jesteśmy ważni dla innych, że jesteśmy potrzebni, że Puckie Hospicjum jest kochane przez wielu. Mamy przyjaciół i wiele osób chce się podzielić z nami swoimi talentami. Krótko po śmierci ks. Jana pojawiało się dużo wpłat dedykowanych jego pamięci, dziś one również maja miejsce. Grono naszych przyjaciół jest coraz większe i każdy może do niego dołączyć, jeżeli zechce nam poświęcić choćby symboliczną złotówkę.

O ks. Kaczkowskim mówi, że był niezwykłym człowiekiem, który potrafił wykorzystać swoją chorobę i cierpienie do czynienia dobra. "Dzielił się doświadczeniami i mądrością, którą zdobył, prowadząc hospicjum, towarzysząc pacjentom odchodzącym. A jednocześnie chorując, pomagał innym w tym odchodzeniu".

d38m4wu

Sam siebie nazywał "onkocelebrytą". Nie mówił, że choroba jest końcem, ale może być początkiem czegoś nowego.

- Już dawno miało mnie nie być. Żyję na przekór i na kredyt – mówił w wywiadzie z Martą Brzezińską-Waleszczyk. Ten kredyt zdawał się spłacać każdego dnia, pomagając chorym i umierającym. Ks. Kaczkowski w książkach "Szału nie ma, jest rak" , "Życie na pełnej petardzie, czyli wiara, polędwica i miłość" , "Grunt pod nogami" pisał otwarcie o swoim stanie, przeżywaniu cierpienia, a zarazem sile czerpanej z wiary. Jego niezwykły życiorys przykuwał uwagę i dawał początek ważnej dyskusji nie tylko wśród wierzących.

- Z wykształcenia jestem bioetykiem i doskonale wiem, że choroby to efekt biologii, a nie ślepego losu czy Pana Boga. (…) Obwinianie o wszystko Boga jest smutne. Co więcej, to strasznie proste tłumaczenie rzeczywistości. Jeśli nie możemy kogoś wprost oskarżyć, to najłatwiej obwinić Pana Boga. (…) Bóg, na tyle, na ile Go znam, nie jest tak prymitywnym dziadem, żeby zsyłać na nas choroby i inne nieszczęścia – mówił w wywiadzie.

d38m4wu

Ks. Jan Kaczkowski był szanowany i ceniony przez wielu ludzi i rozmaite środowiska. Kiedy nie leżał przykuty do łóżka lub nie zajmował się sprawami Hospicjum, dawał wykłady, prowadził vloga, pisał książki, udzielał wywiadów. Za swoją działalność otrzymał między innymi medal Curate Infirmos, zdobył nagrodę im. biskupa Jana Chrapka i nagrodę Pontifici, w 2012 roku prezydent Bronisław Komorowski odznaczył go Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Ksiądz Kaczkowski był honorowym obywatelem Pucka.

W piątek, 12 lutego 2016 r. rozpoczął promocję swojej najnowszej książki, "Grunt pod nogami", od spotkania z czytelnikami w Gdyni. Następnego dnia miał zawitać do Pruszcza Gdańskiego, jednak organizatorzy odwołali to spotkanie i poinformowali o złym stanie zdrowia autora i konieczności hospitalizacji.

Ks. Jan Kaczkowski zmarł 28 marca 2016 r. Miał 38 lat.

28 marca 2018 roku to druga rocznica śmierci księdza Jana Kaczkowskiego, a zarazem inauguracja działań Fundacji jego imienia. O celach Fundacji można przeczytać na tej stronie.

d38m4wu

Chcesz lepiej poznać lub wspomóc dzieło życia ks. Jana? Zajrzyj na stronę Puckiego Hospicjum pw. św. ojca Pio.

Obejrzyj polski zwiastun filmu "Święty niezłomny":

d38m4wu

Podziel się opinią

Share

d38m4wu

d38m4wu