wp
Artykuł sponsorowany
31-05-2017 (18:11)

Życie pisze czasem najlepsze scenariusze (Wydawnictwo Novae Res, Gdynia 2017)

”Wszystko wina kota!” (Wydawnictwo Novae Res, Gdynia 2017) to opowieść o przyjaźni, miłości i tajemnicach, które w końcu wychodzą na jaw. Agnieszka Lingas-Łoniewska jak zawsze serwuje swoim czytelniczkom potężną dawkę emocji, tworząc jednocześnie świetny, realistyczny portret współczesnych kobiet.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Życie pisze czasem najlepsze scenariusze (Wydawnictwo Novae Res, Gdynia 2017)
(Agnieszka Lingas-Łoniewska)

”Wszystko wina kota!” ( Wydawnictwo Novae Res**, Gdynia 2017) to opowieść o przyjaźni, miłości i tajemnicach, które w końcu wychodzą na jaw. Agnieszka Lingas-Łoniewska jak zawsze serwuje swoim czytelniczkom potężną dawkę emocji, tworząc jednocześnie świetny, realistyczny portret współczesnych kobiet. **

Agnieszka Groza: Przypuszczam, że najwięcej jest pani w Lidce?

wp

Agnieszka Lingas-Łoniewska: W Lidce i Tatianie. Główna bohaterka jest pisarką i rzeczywiście można w niej odnaleźć część moich cech i zwyczajów, zwłaszcza tych związanych z pisaniem. Swoimi doświadczeniami obdarzyłam również Tatianę, przyjaciółkę Lidki, która pracuje w korporacji. Zanim na poważnie zajęłam się pisaniem, czyli zaczęłam zarabiać na życie pisząc książki, przez wiele lat pracowałam jako dyrektor w dużej wrocławskiej korporacji finansowej.

Tylko proszę nie mówić, że po godzinach siadała pani do komputera i tworzyła powieści?

Dokładnie tak było. Zaczęłam z chęci odstresowania się. Szukałam czegoś, co pozwoli mi odpocząć od życia zawodowego, zapomnieć o odpowiedzialności i o tym, co dzieje się w firmie. Jedni chodzili na bieżnię i biegali, a ja przypomniałam sobie, że kiedyś bardzo lubiłam pisać i po prostu do tego wróciłam.

Jednak pisanie dla odstresowania, do tak zwanej szuflady, to co innego niż wydawanie książek.

wp

Najpierw też pisałam do szuflady, ale potem, na prośbę przyjaciółek, zaczęłam im wysyłać te swoje teksty. Podobały się, chwaliły, że to świetna mieszanka gatunkowa z mnóstwem emocji, dramatów, fajną akcją i ciekawymi bohaterami, którą bardzo dobrze się czyta. Ośmielona tymi recenzjami zaczęłam publikować w Internecie i wtedy rzeczywiście rozpętało się szaleństwo. W niektórych portalach liczba odsłon moich tekstów dochodziła nawet do milionów. W 2009 roku zdecydowałam się wysłać dwie swoje książki do różnych wydawnictw. Dosyć szybko odezwało się wydawnictwo Novae Res z Gdyni, z którym do dzisiaj współpracuję.

Pisze pani codziennie?

Tak. Pracuję mniej więcej od godziny 10 do 12-13, a potem późnym wieczorem, od 22 do 1-2 w nocy.

Gdy Lidka, główna bohaterka pani najnowszej książki, siada do pisania, zapomina nawet o jedzeniu.

wp

Mam podobnie. Na szczęście wszyscy w domu przyzwyczaili się już do tego, że kiedy piszę, jestem trochę nieprzytomna i zapominam o zwykłych czynnościach dnia codziennego. Mój mąż bardzo pilnuje, bym pamiętała o wszystkich terminach i nie pojechała na spotkanie autorskie do innego miasta miesiąc wcześniej niż zaplanowano, co, przyznaję, kiedyś mi się zdarzyło. Zawsze powtarzam, że życie z pisarką bywa trudne.

Ale bywa też chyba ekscytujące?

O to trzeba byłoby zapytać moją rodzinę, chociaż mam wrażenie, że ani mąż, ani dorosły już syn czy 16-letnia córka, określenia ”ekscytujące” raczej by nie użyli. Wbrew powszechnym opiniom i oczekiwaniom, pisarstwo to praca jak każda inna. Oczywiście nie trzeba codziennie wychodzić do biura, można pracować w domu, co bywa miłe i wygodne, ale poza tym, to po prostu praca. Bez kilku rzetelnie przesiedzianych przed komputerem godzin dziennie, nie ma mowy o powstaniu nowej książki.

”Wszystko wina kota!”, najnowsza książka Agnieszki Lingas-Łoniewskiej

wp

(img|737561|center)

Wydawnictwo Novae Res, Gdynia 2017

A ta słynna wena, na którą się czeka i która powoduje, że pisanie nie stanowi żadnego wysiłku?

Moim zdaniem wena nie istnieje. Jest tylko pracowitość albo lenistwo.

wp

Lidka, bohaterka ”Wszystko wina kota”, to bardzo popularna pisarka, która ukrywa się pod pseudonimem. Myślała pani kiedyś, by wydawać książki nie pod swoim nazwiskiem?

Tak, miałam taki pomysł. Kiedy szykowałam się do debiutu, pracowałam jeszcze w korporacji, zajmowałam dość wysokie stanowisko i zastanawiałam się, czy nie ukryć się pod pseudonimem, by nikt z pracy mnie nie kojarzył. W końcu uznałam jednak, że pisarstwo to fajne wyzwanie i może okazać się inspirujące dla moich współpracowników. Natomiast sam pomysł, by napisać o bardzo popularnej pisarce, której nikt nie zna, ponieważ ukrywa się i tworzy pod pseudonimem, wpadł mi do głowy trzy lata temu, gdy wracałam z jakichś targów książki albo festiwalu literackiego. Zaczęłam się zastanawiać, co by było, gdyby ona jednak musiała się ujawnić?

Historia Lidki i jej przyjaciółek to także bardzo realistyczny portret współczesnych kobiet.

Taki miałam zamysł. Chciałam pokazać kobietę XXI wieku, która jest wykształcona, przebojowa, otwarta na świat, dążąca do celu, ale jednocześnie na co dzień boryka się ze zwykłymi, bliskimi sercu problemami – pragnieniem szczęścia, miłości, wsparcia drugiej osoby, chęcią posiadania dziecka. „Wszystko wina kota” to książka o pisarce, intrydze, w którą jest uwikłana i wielu tajemnicach, ale to także opowieść o miłości i fantastycznej przyjaźni między kobietami.

Wierzy pani w taką przyjaźń?

Nie tylko wierzę, ale wiem, że istnieje. Sama od wielu lat jej doświadczam. Mam grupę przyjaciółek, na które zawsze mogę liczyć. Spotykamy się, gdy któraś z nas potrzebuje wsparcia, rozmowy, pomocy czy zwykłej obecności drugiej bliskiej osoby. Takie relacje między kobietami są fantastyczne i bardzo naturalne, ponieważ my mamy w sobie niesamowitą umiejętność wsparcia i autentycznego zrozumienia dla innych. Dlatego bardzo lubię tworzyć kobiece postaci. Tak było w trylogii ”Szukaj mnie wśród lawendy”, w której bohaterkami były trzy siostry mogące na siebie nawzajem liczyć w każdej sytuacji. We ”Wszystko wina kota” mamy cztery przyjaciółki. Każda robi w życiu coś innego, ma zupełnie inną sytuację, ale każda potrzebuje wsparcia i zrozumienia, którego, moim zdaniem, nie jest w stanie udzielić mężczyzna. Zresztą nie do końca wierzę w przyjaźń damsko-męską.

No właśnie, mężczyźni w pani książce…

Są tacy jak w życiu. Nie uważam, by byli mniej skomplikowani, empatyczni czy czuli niż kobiety, problem polega jednak na tym, że oni bardzo usilnie pracują nad takim obrazem męskości, który ukrywa uczucia, emocje, wzruszenie, łzy. Według wciąż obowiązującego, krzywdzącego moim zdaniem stereotypu, okazywanie uczuć jest domeną kobiet. Mężczyzna natomiast musi być twardy, niezależny i niewzruszony. Tymczasem każdy z nas ma jakiś poziom wrażliwości, który jest niezależny od płci. Dlatego panowie w powieści ”Wszystko wina kota” są bardzo różni. Posiadają spory bagaż doświadczeń życiowych, co dla losów moich bohaterek okazuje się niezwykle istotne.

Nie zmienia to jednak faktu, że oprócz wątków dramatycznych, pojawiają się także komediowe. Książka określona jest jako dramatyczna komedia omyłek.

Całkowicie zgadzam się z tym określeniem. ”Wszystko wina kota” to opowieść o czterech przyjaciółkach i tajemnicach z przeszłości, które wychodzą na jaw. Sytuacjom trudnym i dramatycznym towarzyszą jednak także te zabawne, komediowe. Narracja jest pierwszoosobowa, a losy bohaterów przedstawione z perspektywy każdego z nich, dzięki czemu akcja jest dynamiczna, a książkę bardzo szybko się czyta. Przez swoje czytelniczki jestem nazywana dealerką emocji i myślę, że z tych emocji nigdy nie zrezygnuję. Nawet jeżeli piszę książkę sensacyjną czy kryminalną, nigdy nie obchodzi się bez wchodzenia w głąb duszy bohaterów damskich i męskich. Emocje to moja domena i myślę, że to się nigdy nie zmieni.

Polub WP Książki
wp
wp
wp
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.