Złe dziewczyny

Obraz
Źródło zdjęć: © Inne

Czyhały tylko, żeby mnie dopaść.
Minęłam róg i zauważyłam je natychmiast, stały dokładnie na mojej drodze, niedaleko przystanku autobusowego, i czekały. Melanie, Sara i Kim, najgorsza z nich wszystkich.
Nie miałam pojęcia, co teraz. Zrobiłam krok naprzód; mój sandał z trudem odkleił się od chodnika.
Szturchały się porozumiewawczo – już mnie namierzyły.
Z daleka nawet w okularach nie widziałam ich zbyt wyraźnie, ale byłam pewna, że na twarzy Kim maluje się znajomy szeroki, szyderczy uśmiech.
Stałam jak skamieniała. Zerknęłam za siebie: może mogłabym uciec z powrotem do szkoły? Zamarudziłam tam dziś i tak wyjątkowo długo. A jeśli już ją zamknięto? Gdyby jednak przypadkiem był w niej jeszcze któryś z nauczycieli? Mogłabym przecież udać, że rozbolał mnie brzuch, albo coś w tym rodzaju, może ktoś podwiózłby mnie do domu?
– Patrzcie, Mandy zamierza nawiać z powrotem do szkoły! Żałosna szczeniara! – wrzasnęła Kim.
Zupełnie jakby miała czarodziejskie okulary, pozwalające czytać w moich myślach. Oczywiście Kim nie nosiła okularów – dziewczynom takim jak ona okulary ani aparaty ortodontyczne nie są do niczego potrzebne; poza tym ten typ nigdy nie przybiera na wadze i nigdy nie ośmiesza się głupim uczesaniem ani idiotycznymi, dziecinnymi ubraniami.
Gdybym uciekła, dręczycielki i tak pognałyby za mną, ruszyłam więc im naprzeciw, choć trochę chwiejnym krokiem. Zbliżyłam się już na tyle, żeby wyraźnie widzieć ich twarze – Kim szczerzyła zęby w wyzywającym uśmiechu, naturalnie. Dwie pozostałe również. Starałam się zebrać myśli.
Tatuś radził, żebym na zaczepki próbowała odpowiedzieć zaczepkami. Jednak w przypadku dziewczyn takich jak Kim jego rada na nic się nie zda: po prostu w Kim nie ma nic, do czego można by się przyczepić.
Mama doradzała, żeby zaczepki ignorować, wówczas prześladowczyniom znudzi się dokuczanie.
Jeszcze się im nie znudziło.

Byłam coraz bliżej; podeszwy sandałów ciągle lepiły się do ziemi, lepiłam się też ja sama – sukienka przylgnęła do moich mokrych pleców, na czoło pod grzywką wystąpiły mi grube krople potu. Ze wszystkich sił starałam się sprawiać wrażenie opanowanej i udawać, że łobuzice są przezroczyste. Na przystanku zauważyłam Artura Kinga i zamiast na nie, gapiłam się na niego – znowu czytał książkę. Artur nic, tylko czyta.
Też lubię książki; fatalnie się złożyło, że Artur jest chłopakiem, na dodatek trochę dziwnym – gdyby nie to, moglibyśmy pewnie zostać przyjaciółmi.
Obecnie nie mam żadnych prawdziwych przyjaciół; kiedyś przyjaźniłam się z Melanie, ale ona wolała ode mnie Sarę, a później Kim zdecydowała, że obie będą należały do jej paczki. Melanie zawsze twierdziła, że nienawidzi Kim, lecz dziś jest jej najlepszą przyjaciółką. Kiedy Kim zechce, żeby ktoś został jej przyjaciółką, to już nie ma wyjścia, bez dyskusji. Kim potrafi być naprawdę okropna. Teraz miałam ją dokładnie przed sobą i nie mogłam dłużej udawać, że jej nie widzę – musiałam na nią spojrzeć. Na jej promienne, czarne oczy, lśniące włosy i wydatne usta, rozciągnięte w szerokim uśmiechu, odsłaniającym wszystkie jej śnieżnobiałe zęby. Widziałam ją wyraźnie nawet wtedy, kiedy zamknęłam oczy, jak gdyby przekroczyła barierę moich okularów i weszła mi prosto do wnętrza głowy – z tym nieodłącznym szyderczym uśmiechem na twarzy.
– Zamknęła oczy. Wpadnijmy na nią razem, na trzy-czte-ryyy! – zakomenderowała Kim.
Błyskawicznie otworzyłam oczy.
– To wariatka – podsumowała mnie Sara.
– Znów bawi się w udawanie – szydziła Melanie.
O mało nie pękły ze śmiechu.
Nie mogłam znieść świadomości, że Melanie opowiedziała im o naszych wspólnych sekretnych zabawach. Oczy zaczęły mnie piec; dzielnie mrugałam powiekami, wiedząc, że w żadnym razie nie wolno mi się rozpłakać.
Zignoruj je, zignoruj, zignoruj...
– Próbuje nas zignorować! – zawołała triumfalnie Kim. – Czyżby Mamulka-Nigdy-bez-Pączulka kazała ci ignorować zaczepki tych niegodziwych, wstrętnych dziewuszysk?
Dalsze próby zignorowania przeciwnika nie miały sensu, zresztą nie było na to szans: Kim stała przede mną, twarzą w twarz, mając Melanie po jednej, a Sarę po swojej drugiej stronie. Byłam osaczona.
Przełknęłam ślinę. Kim nie przestawała się uśmiechać.
– Właśnie, a gdzie się podziewa mamuśka? – zapytała. – To do niej niepodobne, pozwolić, żeby mała Mania dreptała do domu bez opieki, całkiem sama. Rozglądałyśmy się za nią, prawda, Mel, dobrze mówię, Saro?
Wszystkie trzy na widok mojej Mamy za każdym razem poszturchiwały się znacząco i zaczynały chichotać i wymieniać szeptem złośliwe uwagi. Chichotały, szeptały i szturchały się jeszcze bardziej znacząco, gdy widziały Mamę w moim towarzystwie. Pewnego razu stała się rzecz straszna: Mama schwyciła mnie za rękę i one to zobaczyły, zanim zdążyłam ją wyrwać z maminego uścisku.
Wypominały mi to przez całe tygodnie; Kim nie przestawała snuć opowieści o spacerowych wózeczkach, szeleczkach, smoczkach, butelkach dla niemowląt – i o grzechotce dla pustej, zakutej pały.

Teraz też się poszturchiwały, szepcząc i chichocząc. Nie odpowiedziałam Kim; chciałam ją wyminąć, ale przesunęła się razem ze mną i nadal miałam ją tuż przed sobą. Zdecydowanie zbyt blisko. Zdecydowanie większą ode mnie.
– Hej, do ciebie mówię! Głucha jesteś, czy co? Mam krzyczeć? – nie odpuszczała Kim. Pochyliła się i przysunęła tak blisko, że jej czarne, jedwabiste włosy połaskotały mnie w policzek. – GDZIE MAMUŚKA?!!! – zawyła mi prosto w ucho.
Poczułam, jak jej wrzask przetacza mi się przez głowę i klucząc, dociera do każdego, nawet najmniejszego zakamarka mojego mózgu. Rozejrzałam się dokoła z desperacją. Artur King podniósł wzrok znad książki i gapił się prosto na nas.
Jego uważne spojrzenie tylko pogarszało sytuację. Z całych sił starałam się zachowywać pozory, że wszystko jest w najlepszym porządku.
– Mama poszła do dentysty – wyjaśniłam takim tonem, jakbyśmy sobie z Kim ucinały najzwyklejszą w świecie pogawędkę. Melanie i Sara zachichotały, a Kim nadal uśmiechała się tak samo jak wcześniej.
– Ach tak, do dentysty... – przeciągnęła ostatnie słowo, ale przejęła mój gawędziarski ton. – Faktycznie, czas był już po temu najwyższy, prawda, Mandy? – zawiesiła głos.
Nie byłam pewna, czy się odzywać, czy lepiej nie, więc milczałam.
– Nic dziwnego, że twoja mama musiała w te pędy lecieć do dentysty – podjęła Kim. – Jest taka stara, pomarszczona i siwa, że tylko patrzeć, jak wypadną jej wszystkie zęby. Poszła obstalować sobie sztuczną szczękę, co?
Mówiąc te słowa, uśmiechała się słodko, prezentując swój własny zestaw idealnie równych, białych zębów. Czułam się tak, jakby mnie nimi kąsała, krótko lecz boleśnie, raz za razem.
– Nie waż się obrażać mojej Mamy! – zaprotestowałam. Chciałam rozprawić się z nią tonem nie znoszącym sprzeciwu, ale wypadło to tak, jakbym pokornie błagała. Zresztą mój ton nie miał żadnego znaczenia, nikomu nie udałoby się uciszyć Kim, która raz otworzyła usta. A już na pewno nie udałoby się to mnie.
– Twoja mama wygląda na starszą niż moja babcia – oświadczyła Kim. – Co ja mówię, na starszą niż moja prababcia! Ile miała lat, kiedy cię urodziła, Mandy? Sześćdziesiąt? Siedemdziesiąt? Sto?
– Głupie żarty – broniłam Mamy. – Moja Mama wcale nie jest taka stara.
– W takim razie ile ma lat?
– Nie twoja sprawa – odparłam dzielnie.
– Pięćdziesiąt pięć – wtrąciła Melanie. – A jej tata jest jeszcze starszy, ma sześćdziesiąt dwa lata.
Poczułam, że oblewam się ciemnym rumieńcem. Do wieku moich rodziców przyznałam się Melanie w największym sekrecie, kiedy jeszcze byłyśmy przyjaciółkami, i przysięgła, że nigdy nikomu nie powie!
– Rany, co za s t a r u c h y! – zawołała Sara. – Moja mama ma dopiero trzydzieści jeden!
Wszystkie trzy zaczęły udawać stare kobiety, głośno mlaskając trzęsącymi się wargami i kuśtykając ciężko.

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯