Zagubione

Obraz
Źródło zdjęć: © Inne

Zdradzona

Jasnowłosa dziewczyna zsunęła się po skale i zaczęła pospiesznie przedzierać między drzewami. Nogi miała podrapane od wysokiej trawy, wilgotne włosy kleiły się do czoła. Za wszelką cenę pragnęła uciec, ale nie wiedziała, dokąd zmierza. Naraz dostrzegła przed sobą mętny staw; skręciła w lewo, chcąc ominąć go niepostrzeżenie. U słyszała wysoki dźwięk i zamarła. Własny oddech huczał jej w uszach. Powoli osunęła się na kolana, próbując nie wywoływać najlżejszego szmeru. Czyżby ją znaleźli?

Po chwili znów usłyszała tamten odgłos. Początkowo wzięła go za krzyk jakiegoś ptaka, lecz niebawem zrozumiała, że to gwizd. Sztywniejąc ze strachu, skuliła się w cieniu między dwoma dużymi kamieniami na skraju wody. Może mnie nie zauważą, pomyślała. Ale co będzie, jeśli im się to uda?

Gwizd dobiegał z oddali, z drugiego brzegu. Uznała, że kamienie to marna kryjówka i próbowała wycofać się tyłem, nisko przy ziemi.
Gwizd ucichł.

- Anna? - usłyszała i serce zabiło jej mocniej ze strachu. - Wiem, że gdzieś tu jesteś. - Dobiegł ją trzask łamanych gałęzi, mężczyzna zbliżał się nieubłaganie.
Napięła wszystkie mięśnie. W razie czego ponownie rzuci się do ucieczki.
- Postępujesz nierozsądnie - powiedział drwiąco mężczyzna; dziewczyna wzdrygnęła się z odrazą. - Jeszcze zrobisz sobie krzywdę. - Urwał. - Chryste, ale upał. - Usłyszała ostrożne kroki. Serce waliło jej tak mocno, jakby zaraz miało wyskoczyć z piersi. Mrugnęła, by strząsnąć z powieki kroplę potu. Nie widzisz mnie, pomyślała. Jestem niewidzialna.

- Anna? - Mężczyzna był teraz znacznie bliżej.
Żeby tylko mnie nie zauważył, błagała w duchu. Żeby mnie minął.
- Tam! Przy kamieniach! - wrzasnął triumfalnie. - Jest!

Anna zerwała się i grzęznąc w błocie, obróciła ku niemu jak osaczone zwierzę. Mężczyzna był niski; z powodu złamanego nosa nazwała go Bokserem. Dzieliło ich zaledwie dziesięć jardów; pędził ku niej z pochyloną głową.

Wiedziona desperackim pragnieniem wolności Anna ponownie wpadła między drzewa. Biegnąc, rozgarniała gałęzie, a Bokser, który pędził w ślad za nią, przeklinał, kiedy uderzały go w twarz. Biegła ile sił w nogach. Naraz zderzyła się z czymś tak gwałtownie, że mało nie straciła przytomności. Runęła ciężko na błotnistą ziemię. Silne ramiona objęły ją wpół i postawiły na nogi.

Szarpnęła głową, bezskutecznie usiłując oswobodzić się z uścisku mężczyzny. Cuchnął stęchłym potem i benzyną. To nie był Bokser, tylko ten drugi, zwalisty, o karku równie szerokim jak ogolona głowa. Na oko sześć stóp i trzy cale oraz dwieście funtów żywej wagi. Miał gorący oddech i ramiona jak żelazne obręcze. Anna szarpała się z wściekłości i bólu. Ścisnął mocniej.
- Świetnie! - zawołał Bokser. Zdyszany wspiął się na skałkę widoczną tuż za nimi. - Powinieneś grać w rugby! Może upadek ją nieco otrzeźwi. Ależ ona biega.
Olbrzym odchrząknął coś w odpowiedzi.

Anna poczuła w ustach metaliczny smak. Stwierdziła, że przygryzła sobie wargę. Boki bolały ją od uścisku mężczyzny. Przywierał do niej całym ciałem. Poczuła wstręt.
Bokser stanął przed nimi.
- W porządku?
Anna spojrzała na niego spode łba, kipiąc złością. Bokser wybuchnął śmiechem.
- Pora na milczącą wzgardę.
Uścisk olbrzyma przyprawił Annę o zawrót głowy.

Bokser zgromił towarzysza wzrokiem.
- Poluzuj uścisk, stary. Przecież nie chcemy jej zabić.
- Jest dostatecznie luźny - odparł tamten, lecz posłuchał i Anna znów mogła odetchnąć głębiej.
Bokser rozejrzał się wokół.

- Będziemy musieli wlec ją przez jar do samochodu. Chyba nie dam rady. - Podrapał się w czubek łysiejącej głowy. Był żylasty i miał kanciastą, opaloną twarz. Gdyby nie spłaszczony nos i przerzedzone włosy, byłby całkiem przystojny. - Anno, puścimy cię pod warunkiem, że nie będziesz uciekać. Nie możemy uganiać się za tobą cały dzień. Zresztą i tak nie masz dokąd uciec. Stąd aż do Miami ciągną się tylko bagna i lasy.

Anna spojrzała w jego niebieskie oczy.
- Nie ucieknę - powiedziała ochrypłym głosem.
- Zatem umowa stoi. Lepiej, żebyś szła, niż mielibyśmy cię nieść.
Olbrzym puścił dziewczynę i odsunął się.
- Żadnych sztuczek - ostrzegł szeptem. - Bo jeszcze przypadkiem złamiesz sobie rękę. Bokser zmarszczył brwi i udał, że nie słyszy.
- Tędy.

Anna ruszyła przodem przez las, do samochodu. W jej oczach wezbrały łzy gniewu. Była głupia, że próbowała ucieczki. Co sobie właściwie wyobrażała? Najchętniej skuliłaby się i popłakała, ale nie pozwoli, aby oglądali ją w takim stanie. Gdy szła przez las, potykając się co chwila, obiecała sobie solennie, że jak już będzie po wszystkim, słono zapłacą za jej krzywdę. W szarej półciężarówce panował nieznośny zaduch.

Bokser zamknął dziewczynę z tyłu; skuliła się na wąskiej, metalowej ławce. Znowu dała się uwięzić jak zwierzę. Ta myśl przyprawiła ją o mdłości. Włączono silnik i samochód wjechał na autostradę. Z tyłu nie było okien, nie licząc umieszczonych w drzwiach okrągłych szybek zamalowanych farbą. Dodatkowo zabezpieczono je drucianą siatką. Anna kopnęła w przegrodę oddzielającą ją od kabiny kierowcy, lecz nie przyniosło to żadnego skutku. Kiedy przycisnęła do niej ucho, doleciał ją szmer rozmowy, ale nie zdołała rozróżnić słów.

Anna oparła się o rozedrganą ścianę samochodu. Wewnątrz panował półmrok i hałas. W rozgrzanym powietrzu unosił się smród brudnych skarpet. Ciekawe, ile dziewcząt wieźli tu przed nią. Nie licząc próby ucieczki, która trwała całe trzy godziny, przebywała w samochodzie od szóstej rano. Teraz było chyba późne popołudnie. Mężczyźni wypuścili ją tylko dwa razy, żeby mogła się załatwić, kucając na poboczu. Za drugim razem skorzystała z okazji i zbiegła po nasypie prosto do lasu. Wiedziała, że to na nic, ale mimo to spróbowała.

Nie było sensu poddawać się bez walki. Była wymęczona jak nigdy, a na dodatek głodna jak wilk. Dali jej tylko paczkę sucharów oraz litr wody w plastikowej butelce. Czuła się brudna i zatraciła poczucie jedności z własnym ciałem. Kiedy mężczyźni zatrzymali się na stacji benzynowej, Anna załomotała pięściami w ścianę.
- Pomocy! - krzyknęła. - Wyciągnijcie mnie stąd!

Ktoś zastukał w odpowiedzi, ale natychmiast zorientowała się, że to tylko Bokser. U słyszała jego śmiech i ciarki przebiegły jej po plecach.
- Trzymaj się, mała. Nikt nie przyjdzie ci z pomocą.

W bezsilnej złości załomotała raz jeszcze i usłyszała kolejny wybuch śmiechu. Opadła na ławkę. Kopnęła butelkę z wodą, która z hałasem wylądowała pod ścianą, po czym przyturlała się z powrotem. Wreszcie ponownie rozległ się odgłos zapuszczanego silnika i ruszyli w drogę.

Anna potarła oczy i przypomniała sobie koszmarną scenę z poranka, kiedy tamci złożyli jej niespodziewaną wizytę. Mogłam w ogóle nie wracać na noc, pomyślała z niechęcią. Około trzeciej nad ranem Ryan, jej chłopak, przywiózł ją pod dom. Weszła do pokoju przez okno. Zrobiła to bezszelestnie, przekonana, że rodzice nic nie zauważą. Przypomniała sobie miły dotyk pościeli i woń nikotyny we włosach.

Następną rzeczą, którą pamiętała, było zapalone znienacka światło i wrzask obcego człowieka. Przerażona i zdezorientowana usiadła na łóżku i zobaczyła, że stoi nad nią nieznajomy mężczyzna.

To był Bokser. Ten drugi, olbrzym, tarasował drzwi.
- Co jest? - krzyknęła, czując jak krew ścina jej się w żyłach. - Mamo! Tato!
- Wyskakuj z łóżka - polecił mężczyzna. - I przestań wrzeszczeć. Rodzice ci nie pomogą. - Tato! - powtórzyła, lecz głos uwiązł jej w zaciśniętym ze strachu gardle. Ogarnęły ją najgorsze przeczucia.
- Powiedziałem wstawaj. Pomóc ci? - Bokser złapał ją za lewą rękę i szarpnięciem wyciągnął z łóżka. Leżała na podłodze w niebieskiej koszulce i spodenkach.
- Czego chcecie ? - spytała, nie mogąc opanować głosu.
- Ubierz się - powiedział mężczyzna, rzucając jej spodnie. - Załóż je. - Olbrzym stał w drzwiach jak posąg. Patrzył, jak Anna wstaje i naciąga spodnie.
- Co się dzieje? Co wy tu robicie? Zabieracie mnie gdzieś? Muszę porozmawiać z rodzicami.

Wiedziała, że plecie, ale nie mogła się powstrzymać. Kręciło jej się w głowie. Obaj mężczyźni milczeli.
- Załóż buty. Wygodne - poinstruował Bokser. Anna wykonała polecenie. Oszołomiona wciągnęła czarne półbuty. Miała poczucie, jakby trafiła w sam środek koszmaru; zastanawiała się, czy tamci dwaj istnieją naprawdę.
- Do drzwi. Będę tuż za tobą.

Cała roztrzęsiona skierowała się ku wyjściu. Lewe ramię promieniowało bólem. Olbrzym szedł tuż przed nią i wszyscy troje opuścili pokój.
- Gdzie są moi rodzice? - spytała. - Muszę ich zobaczyć. Muszę z nimi porozmawiać.
- Teraz martwisz się o rodziców - odpowiedział Bokser. - Typowe - dodał obojętnym głosem.
- Idziemy.

Anna przeszła z nieznajomymi przez przestronny dom, mijając po drodze gigantyczną jadalnię ze sklepionym sufitem, a potem salon z białymi skórzanymi kanapami. Pomimo zapalonych świateł w domu panowała dziwna cisza, niczym w katedrze w dzień powszedni. Podeszli do dębowych drzwi frontowych. Olbrzym otworzył je i wypchnął Annę na werandę.

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯