Qaqwqwrqw

Wszystko o moich kobietach – rozmowa z Ryszardem Kaliszem

“Obojętnie z jaką kobietą się spotkam, ona od razu jest w związku z Ryszardem Kaliszem, jest moją nową sympatią, nowym romansem i nową miłością. Okazało się, że mam związki damsko-męskie z połową aktorek w Polsce!” – mówi Ryszard Kalisz w szczerej rozmowie. Popularny poseł opowiada o najważniejszych kobietach swojego życia, o nowo narodzonym synu i paparazzich, którzy nie dają mu żyć, o Zosi, z którą był w ośmioletnim związku, o wieloletniej przyjaźni i bliskości z Jolantą Kwaśniewską, o Katarzynie W. i innych dzieciobójczyniach, a także o licznych romansach, w które rzekomo jest uwikłany.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Wszystko o moich kobietach – rozmowa z Ryszardem Kaliszem
("__wlasne)
Qaqwqwrqw

*“Obojętnie z jaką kobietą się spotkam, ona od razu jest w związku z Ryszardem Kaliszem, jest moją nową sympatią, nowym romansem i nową miłością. Okazało się, że mam związki damsko-męskie z połową aktorek w Polsce! Tabloidy wytworzyły tego rodzaju obraz, który jest kompletnie nieprawdziwy” – mówi Ryszard Kalisz w szczerej rozmowie tylko dla Wirtualnej Polski. Popularny poseł opowiada o najważniejszych kobietach swojego życia, o nowo narodzonym synu i paparazzich, którzy nie dają mu żyć, o Zosi, z którą był w ośmioletnim związku, o wieloletniej przyjaźni i bliskości z Jolantą Kwaśniewską, o Katarzynie W. i innych dzieciobójczyniach, a także o licznych romansach, w które rzekomo jest uwikłany. Wszystko w związku z premierą książki "Ryszard i kobiety" (Wyd. G+J). *


Grzegorz Wysocki (WP.PL): Przede wszystkim gratulacje z okazji narodzin syna.**

Qaqwqwrqw

Ryszard Kalisz: Dziękuję bardzo. Z synkiem wszystko w porządku. Wspaniały chłopak.

Jak to kto*ś* powiedzia*ł* - nikt nie spodziewa*ł* si*ę,że Ryszard Kalisz jest w ciąży.*

Widzi Pan, jak miło.

Wszystkich Pan zaskoczy*ł. Ryszard Kalisz okazał* si*ę* tajemniczy.**

Qaqwqwrqw

Bo ja wiem, czy tajemniczy? Po prostu rozgraniczam sprawy osobiste od spraw publicznych. Niezależnie od tego, że jestem osobą publiczną, mam prawo do intymności oraz prawo do życia osobistego. I to życie osobiste jest moje i moich najbliższych, a nie jest przeznaczone dla przestrzeni publicznej.

Pana ksi*ążka,Ryszard i kobiety, również* nie jest ksi*ążką* ekshibicjonistyczn*ą. Wyraźnie to Pan zaznacza.*

Ta książka nieprzypadkowo zatytułowana została „Ryszard i kobiety”, a nie „Ryszard i jego kobiety”.

Tego drugiego tytu*łu bardzo Pan nie chciał.*

Qaqwqwrqw

Nawet zawarłem to w umowie z wydawnictwem, dlatego że bardzo chronię moje życie osobiste przed wiedzą publiczną, ekspiacją. Nigdy tego nie robiłem i nie będą robił. Przede wszystkim jest to jednak ochrona moich najbliższych. Dlatego jest mi bardzo, ale to bardzo przykro, że tabloidy naruszyły ustawę o ochronie danych osobowych.

W ostatnich dniach, po narodzinach syna?**

Zawsze naruszały. Ale teraz również naruszyły, i w stosunku do mojego syna, i jego matki. To jest po prostu skandaliczne.

(img|439080|center)

Qaqwqwrqw

Ale czy da si*ę* w og*óle dzisiaj uchronić* przed tabloidami? Szczeg*ólnie jeśli jest się* tak znan*ą* osob*ą, jak Pan?*

Jest to niezwykle trudne. Za mną codziennie jeżdżą paparazzi. W ostatnim czasie jeżdżą nawet po trzy-cztery samochody. Czyli ustawiają się ze wszystkich stron, gdziekolwiek bym nie poszedł. Paparazzi oczywiście robią mnóstwo zdjęć, ale do publikacji nie idą te, które są normalne, tylko te, które można ekstremalnie, złośliwie opisać. Jakiś grymas itd. I jak robią tysiąc zdjęć, to wybierają te właściwe na potrzeby tabloidów.

Tak więc, niestety, w moim przypadku ta obrona przed nimi jest niezwykle trudna. Przecież nie będę się ukrywał. Nie mam też żadnej ochrony. Moje miejsce zamieszkania jest znane. Chodzę po miejscach, które lubię. To powoduje, że tam już czekają paparazzi. Trudno mi jest się uchronić przed tym, że ciągle robi mi się zdjęcia. Zreszta nie tylko paparazzi. Sa też obywatele-donosiciele, którzy biegną do tabloidów i różnych portali internetowych. Żal mi ich. Delektują sie wchodzeniem w życie prywatne innych osób. Pewnie leczą swoje kompleksy.

Najgorsze jest to, że opisując te zdjęcia, dziennikarze kłamią. Nie nazwę ich nawet dziennikarzami z tabloidów… Wie Pan, jakaś znajoma, z którą umówiłem się na kawę w sprawach profesjonalnych czy społecznych od razu staje się kolejną moją narzeczoną, kochanką Ryszarda Kalisza. Jeszcze są opisy jak my ewentualnie się całujemy, a to zdjęcie pod takim kątem. Albo że patrzę jej w oczy… Oczywiście są to totalne bzdury. Z każdej sytuacji można coś takiego zrobić.

Qaqwqwrqw

To tak jak teraz. Patrzymy sobie w czasie rozmowy w oczy i kto*ś* nam zaraz zrobi zdj*ęcie.*

Właśnie, dokładnie o to chodzi. Można by to bardzo specyficznie opisać. Walczę o to, żeby nie naruszano prywatności tych osób, tych kobiet, które się ze mną kontaktują. One mają swoje rodziny, mężów, narzeczonych, dzieci, pracują w określonych środowiskach. I nagle taki tabloid ustawia jakąś moją przyjaciółkę jako kolejną dziewczynę, która została porzucona przez Ryszarda Kalisza. Pomijając, że to wszystko jest nieprawdą, jak taka osoba się czuje? A pójście z tym do sądu, to jest powtarzanie tej bzdury jeszcze tysiąc razy.

Ale z drugiej strony jest Pan na tyle lubiany,*że może nie jest to mimo wszystko dla tej kobiety krzywdzące? Może bycie kobietą* Ryszarda Kalisza nie jest takie z*łe?*

Zależy w jakiej sytuacji. Nie można tu generalizować. Natomiast prawdą jest, że tabloidy robią wszystko, żeby nie pisać o mnie dobrze, ale jakoś te sondaże zaufania jeszcze wzrastają.

Z czego to wynika? Przecie*ż* tabloidy kieruj*ą* si*ę* tym, czego chc*ą* ludzie.**

Nie. One się kierują tym, z czego są pieniądze, zyskiem. Jak tabloidy o mnie pizza, to ludzie kupują gazetę. Jak ludzie widzą mnie w telewizji, to oglądalność się zwiększa. To trzeba jasno powiedzieć. Paparazzi jeżdżą za mną dlatego, że im tabloidy dobrze płacą za zdjęcia ze mną.

A ksi*ążkę**Ryszard i kobiety* napisa*ł* pan bardziej jako polityk, celebryta czy mo*że jako początkujący pisarz?*

Nie. Książkę napisałem z wielu powodów. Pierwszy powód był taki, że od lat zajmuję się walką o prawa kobiet. O ich pełną partycypację w życiu społecznym, politycznym i gospodarczym.

Dwa – po katastrofie smoleńskiej, zespół Macierewicza, to całe bajdurzenie, po prostu mnie wkurzało. Postanowiłem więc coś merytorycznego poświęcić moim dwóm wspaniałym, bliskim przyjaciółkom. Przyjaciółkom – rodzaj żeński od słowa przyjaciołom. Izabeli Jarudze-Nowackiej i Jolancie Szymanek-Deresz.

Ksi*ążka jest im zresztą* zadedykowana.

Książka jest o kobietach w polityce. O warunkach, jakie kobiety muszą spełnić, żeby osiągnąć sukces w polityce. Opisuję kobiety, które w polityce ten sukces odniosły. Hillary Clinton, młodą dziewczynę, dzisiaj osiemnastoletnią, Malalę Yousafzai, Pakistankę, która była jedną z kandydatek do Pokojowej Nagrody Nobla w tym roku. Bardzo wysoko w tym rankingu.

Opisuję również niezbędne powinności państwa, jak np. kwestię urlopów macierzyńskich, wychowawczych. Parytety. Gwarancję stabilności zawodowej dla kobiet, które zaszły w ciążę. Konieczność zapewnienia żłobków, szkół. A więc wszystkie te kwestie natury społecznej, które muszą wynikać z polityki państwa. Opisuję również kobiety zagubione.

Chodzi o dzieciob*ó*jczynie?

Jakiś czas temu tabloidy, o których już rozmawialiśmy, pasjonowały się Katarzyną W. i matką z Hipolitowa. Oczywiście wielkie ich potępienie. Wszystkich. Bez względu na okoliczności. A ja staram się wniknąć w przyczyny mentalne, świadomościowe tych kobiet. Jeżeli ta matka z Hipolitowa była gwałcona przez sąsiadów i była odsądzana od czci i wiary, to jak rodziła kolejne dzieci, a była ich już cała gromadka, to czy te dzieci były oczekiwane? Czy ona miała możliwości wychowania? Czy gdyby ona była uświadomiona w kwestii antykoncepcji? Czy gdyby w tym małym środowisku wiejskim ktoś jej pomógł i podpowiedział: „możesz odmówić, temu straszącemu ciebie mężowi, bądź sąsiadowi. Możesz pójść na policję, możesz zwrócić się do organizacji pozarządowej, która ci pomoże”? Nie.

Wszyscy ją potępili, łącznie z proboszczem i księżmi katolickimi. Ona była sama. Sama w obliczu sytuacji ją przerastającej. Piszę też o tym, że w Polsce mamy tak restrykcyjną ustawę antyaborcyjną. Aborcja jest złem. Ale tu chodzi o kobiety, o to, że nie mamy ustawy o zapłodnieniu in-vitro. To że mamy tak konserwatywny kościół katolicki, który zmusza kobiety do określonych zachowań, że nie mamy refundacji antykoncepcji.**Że mamy taką mentalność środowiskową, która narzuca kobiecie zachowania, które przerastają jej możliwości akceptacji.

W jakim*ś* sensie ten tytu*ł,Ryszard i kobiety, Pana zdjęcia wśrodku, cały płaszczyk celebryty, ma być* wi*ęc prowokacją, która służy temu, by przekazać* ambitne tre*ści?*

Tak,**to miała być swego rodzaju prowokacja. To jest jednocześnie protest przed prostym postrzeganiem słów i zdań. Zadaję czytelnikom pytanie: „Czy jeśli użyjemy frazy: ‘imię, nazwisko i kobiety’, to już musi być coś o życiu seksualnym?” Dlaczego kobietę od razu sprowadzać do seksu, uprzedmiotawiać? Piszę w książce także o wykorzystaniu ciała kobiety w reklamach. Chciałem pokazać, że może być inaczej, że możemy zmienić nasze postrzeganie.

Czy cytat, kt*óry jest wybity na okładce:Każda kobieta, niezależnie od posiadanegoświatopoglądu, chce wejść* pod rami*ę* m*ężczyzny, a każdy mężczyzna chce jej to ramię* poda*ć”* nie jest troch*ę* antyfeministyczny?**

Nie jest. Jest to prowokacja w stosunku do wielu moich koleżanek feministek. Ale taka życzliwa prowokacja. I w szkole, i na studiach, i przez całe moje dorosłe życie funkcjonuję w takich środowiskach. Wokół mnie są kobiety o bardziej bądź mniej radykalnych poglądach feministycznych.

Staram się im wskazać, że to nie jest tak, iż kobiety muszą walczyć z mężczyznami o swoją pozycję. Ja w tej książce promuję partycypację. Czyli walczmy o to, żeby każdy obywatel niezależnie od tego, czy jest kobietą czy mężczyzną miał te możliwości pełnej partycypacji w życiu politycznym, społecznym i gospodarczym. Czyli nie walka płci, a walka o pełną podmiotowość każdego człowieka. W tej podmiotowości każdego człowieka mieści się również potrzeba bezpieczeństwa i oddania.

Dlatego w tym zdaniu, które Pan zacytował, mówię, że są takie chwile u najsilniejszego nawet mężczyzny, gdy chce położyć głowę na piersiach kobiety. Nie dla seksualnych celów. Po prostu wtedy doznaje psychicznego ukojenia i spokoju. I są też takie chwile, że kobieta chce wejść pod ramię mężczyzny. W takich momentach jest bardzo ważne, żeby partner czy partnerka to zrozumieli. i żeby kobieta, na piersiach której leży mężczyzna, dała mu to ukojenie oraz żeby mężczyzna w ramiona, którego wchodzi kobieta, dał jej ochronę, pewność, opiekę, bezpieczeństwo.

Czyli Pana zdaniem jest to, paradoksalnie, rodzaj feminizmu?**

To jest taki kolejny stopień, kolejny etap. Nie walka ‘z’, a walka ‘o’.

(img|439081|center)

Jak Pan*żyje z feministkami? Chyba nie wszystkie uważają* Pana za feminist*ę?*

Nie, wręcz przeciwne. Nigdy się nie spotkałem z taką opinią. Jestem zaprzyjaźniony z Magdą Środą czy Kazimierą Szczuką. Znam to środowisko i muszę powiedzieć, że przy wszystkich moich fanaberiach bardzo lubię z nimi rozmawiać I dyskutować. Traktują mnie jak osobę, która doskonale je rozumie.

Moim problemem jest to, że nigdy nie wtłaczam się w narzucane poglądy. Tak jak wyrzucono mnie z SLD, dlatego że system mentalny i ideowy, który tam panował, nie akceptował osoby, która ma własne zdanie. Mam własny system dochodzenia do pewnych rozwiązań. Tak samo w warunkach środowisk, które funkcjonują wokół mnie i są bliskie. One doskonale wiedzą, że ja mam swoje zdanie w dużej części zgodne z nimi, ale jednocześnie po prostu jestem sobą. Przyjmuję poglądy innych, ale nie jestem osobą, która w imię innych celów zatraciłaby swoją tożsamość.

Na swojej stronie internetowej du*żo pisze Pan o szacunku, tolerancji wobec osób o innych poglądach, innej orientacji.*

Ktoś mi zarzucił kiedyś, że chodzę na przyjęcia urodzinowe czy imieninowe do osób o poglądach prawicowych. No, a dlaczego nie, jak się lubimy? Musi być nienawiść, wrogość? Ja naprawdę, różniąc się w poglądach ideowych, jestem w stanie z taką osobą mieć bardzo dobry kontakta nawet się przyjaźnić. Tak było zawsze.

A okre*śleniefeminista* Panu si*ę* podoba? Jest dla Pana komplementem? Czy ma Pan z nim problem?**

Nie mam żadnego. To było chyba w roku 2009. Wtedy czasopismo „Twój Styl” zrobiło plebiscyt na feministę dwudziestolecia. I Superfeministą dwudziestolecia został wybrany pan profesor Wiktor Osiatyński. Osoba, którą podziwiam, z którą bardzo często rozmawiamy. A poza tym pięciu innych mężczyzn zostało feministami dwudziestolecia. Między innymi ja. To było fajne. Bardzo się z tego ucieszyłem. I od tego czasu bardzo się cieszę z tego tytułu. I sam siebie nazywam feministą.

A z kolei okre*ślenie, które często się* pojawia w pa*ńskim kontekście, mniej lub bardziej oficjalnie, czylikobieciarz. To już* mniej chyba Panu odpowiada?**

To tabloidy, o czym już dzisiaj trochę mówiliśmy. Obojętnie, z jaką kobietą się spotkam, ona od razu „jest w związku z Ryszardem Kaliszem”, jest moją nową sympatią, nowym romansem i nową miłością. Nie jest tak, że ja jestem „kobieciarzem” w sensie, że podrywam kobiety, bo tak nie jest. Niech piszą sobie, co chcą. Ale to jest nieprawda.

Czyli jest to obra*źliwe, denerwuje to Pana? Czy już* si*ę* tym Pan nie przejmuje?**

Tabloidy nie potrafią mnie obrazić. Naprawdę, nie mają takiej zdolności. A już szczytem wszystkiego ze strony tabloidów była następująca historia.

Mam taką serdeczną przyjaciółkę, bardzo mi bliską od lat, Bognę Sworowską, która ma swoją fundację. I ta fundacja urządza na początku roku obiad dla dzieci z domów dziecka. Bogna zaprasza aktorki, aktorów, ludzi znanych i prosi ich o to, aby tym dzieciom usługiwali jako kelnerki i kelnerzy. Ja tam zawsze jestem zapraszany i na prośbę Bogny, z odruchu serca, zawsze tam jestem. Tam są aktorki, te najładniejsze, te najlepsze, te najwspanialsze. Składamy sobie życzenia. Oba policzki, trzy całusy, „wszystkiego najlepszego w nowym roku”. I paparazzi również tam są. I później jeden z tabloidów zrobił serię: „Jak całuje Ryszard Kalisz?”. I całowałem te najpopularniejsze aktorki. Najładniejsze i najwspanialsze. I oczywiście komentarze: „Zobaczcie, co między nimi jest?”. Po tygodniu dalszy ciąg ‘Jak całuje Ryszard Kalisz?’. Kolejne trzy zdjęcia. Po kolejnym tygodniu kolejne trzy. Okazało się, że ja mam związki damsko-męskie z połową aktorek w Polsce! Tabloidy wytworzyły tego rodzaju obraz, który jak Panu mówię, jest
kompletnie nieprawdziwy.

Takich zdj*ęć* nie chcia*ł* Pan wi*ęc publikować* w ksi*ążce?*

Nie. Czasami nawet Leszek Miller, chcąc mnie obrazić, lubi mnie zwyzywać słowem ‘celebryta’. Ja po prostu jestem sobą. Wiem, że funkcjonuję w przestrzeni publicznej. Już powiedzieliśmy - ludzie kupują gazety, gdzie jest opisane moje życie. I cóż na to poradzę? Nie staram się, by tak było, nic w tym kierunku nie robię, ale tak jest.

Prowadzę działalność jako polityk, jako adwokat, jako osoba, która zajmuje się na całym świecie obroną praw człowieka. Robię to, na czym się znam, co mnie pasjonuje.

A jak dosz*ło do tego,że kobiety stały się* tak wa*żne w pańskimżyciu? Czy to zaczęło się* ju*ż* w dzieci*ństwie?*

Byłem wychowany w takim domu. Moja mama, bardzo silna kobieta, przestrzegała zasady parytetu. Była to rodzina w dzisiejszych warunkach ideowo otwarta. Tak byliśmy wychowani.

Później w szkole wokół mnie była grupa towarzyska w większości złożona z dziewczyn. Następnie wszedłem w środowiska alternatywne, kobiece. Pan prezydent Kwaśniewski zawsze mówił: “w tych środowiskach dobrze się czujesz”. Tak, dobrze się z nimi czuję! Zawsze taki byłem.

Wspomnijmy od razu o Jolancie Kwa*śniewskiej, z którą* rozmawia*łem wcześniej. To również* jedna z wa*żniejszych kobiet w Panażyciu.*

Poznaliśmy się jeszcze pod koniec lat ’70. To kawał czasu. Zawsze była fajna relacja bliskości między nami. Czułem, że Jola się mną opiekuje. Ale nie w sensie bezpośrednim, tylko zawsze wiedziała, co się u mnie dzieje. Jak było coś fajnego, to nawet potrafiła akurat w moim rozmiarze to kupić. Zawsze mogliśmy godzinami ze sobą rozmawiać.

I tak od lat się to ciągnie. Później Aleksander Kwaśniewski został prezydentem, Jolanta Kwaśniewska - First Lady – małżonką Prezydenta Rzeczypospolitej.

(img|439082|center)

Pan kierowa*ł* kancelari*ą* Prezydenta.**

Obejmowałem kolejne funkcje. Wie Pan, prawda jest taka, że znamy się wyśmienicie. Jolanta i ja znamy swoje emocje, znamy się wzajemnie, lubimy ze sobą przebywać. Ja zawsze lubiłem bywać z nimi wspólnie, z Jolą i Aleksandrem Kwaśniewskim. Mnie I Aleksandra traktuje się wyłącznie jako ludzi, którzy wspólnie tworzą politykę, ale my mamy mnóstwo innych spraw osobistych, towarzyskich, prywatnych. Nie sprowadzamy naszych relacji tylko do polityki.

Czyli przyja*źń* w polityce jest mo*żliwa?*

Oczywiście. Widać to po Aleksandrze Kwasniewskim i mnie. W sprawach politycznych nieraz mieliśmy inne poglądy i polemizowaliśmy ze sobą, ale cały czas jesteśmy przyjaciółmi i to bardzo bliskimi.

A gdyby mia*ł* Pan wymieni*ć* inne najwa*żniejsze kobiety swojegożycia*

Mówiliśmy o Izie Jaruga-Nowackiej i Jolancie Szymanek-Deresz. Iza była przyjaciółką od serca. Potrafiliśmy sobie wiele powiedzieć. Z Jola Szymanek-Deresz byliśmy razem na aplikacji adwokackiej, też to jest znajomość trzydziestoletnia. A później namówiłem ją na przejście do polityki. Wszystkich kobiet, które były mi bliskie w życiu, nie wymienię. Ale wbrew pozorom nie było ich tak dużo jak piszą tabloidy.

By*ła między innymi Zosia, o której pisze Pan w książ*ce.

Z Zosią mam kontakt do dzisiaj.

By*ł* Pan z ni*ą* przez osiem lat i, jak twierdzi, bardzo wtedy dojrza*ł* emocjonalnie.**

Zosia pochodziła z niezwykle lewicowej rodziny. Takiej przedwojennej.

To Pana ukszta*łtowało? Ten związek, jej rodzina? ***

Tak. Był jednym z elementów kształtujących. Bezspornie.

Mo*żna powiedzieć,że kształtowały Pana kobiety.*

Tak. Mama, siostra, Zosia…**Moja żona, która wychowała się w Nowym Jorku, miała poglądy właściwe dla Nowego Jorku, czyli lewicowe po amerykańsku. Liberalna obyczajowo, a jednocześnie walcząca o prawa kobiet, prawa człowieka. Ania ma właśnie takie poglądy nowojorskie.

Kto powinien przeczyta*ć* Pana ksi*ążkę?*

Wszyscy! A najbardziej ci, którzy mają poglądy konserwatywne. Ci, którzy jednostronnie oceniają cały świat, żeby zobaczyli, że to wszystko nie jest takie proste.

My*śli Pan,że jest w stanie ich przekonać* tym, co pisze?**

Moim celem jest pokazanie mojej wizji, ale jestem realistą. Wiem, że nie zmienię wszystkich. Ale jeżeli jakaś wątpliwość, co do prostego oglądu świata, w iluś tam umysłach się zatli, to już będzie dobrze.

Rozmawia*ł*: Grzegorz Wysocki, WP.PL. **

Polub WP Książki
Qaqwqwrqw
Qaqwqwrqw
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

Qaqwqwrqw