Wojna Reagana
WSTĘP Z amerykańskich prezydentów [XX wieku](https://ksiazki.wp.pl/xx-wiek-6148771697288833c) najgorzej chyba rozumiemy [Ronalda Reagana](https://ksiazki.wp.pl/ronald-reagan-6150210037164161c). Jego życie jest niczym łamigłówka, a metody działania bywają niejasne. W czasie prezydentury zaskakiwał w sposób widoczny nawet najbliższych przyjaciół i doradców. Robert McFarlane, doradca do spraw bezpieczeństwa narodowego, powiedział kiedyś George'owi Shultzowi: "On wie tak mało, ale osiąga tak wiele", Frances Fitzgerald w swojej niedawno wydanej książce o Reaganie przedstawiła postać wygłaszającą patriotyczne komunały i nieznającą otaczającego go świata.
Historyk Edmund Morris w liczącej osiemset siedemdziesiąt cztery stronice autoryzowanej biografii oświadczył, że bujającego w obłokach, żyjącego w zaczarowanym świecie Reagana po prostu trudno zrozumieć. Dyplomata Clark Clifford nazywał go "sympatycznym osłem", a Nicholas von Hoffman wyznał, że "świadomość, iż ten niedouczony, pewny siebie prostak jest naszym prezydentem, bywa upokarzająca". Tip O'Neill publicznie powiedział wprost: "Wie mniej niż wszyscy prezydenci, których znałem", Anthony Lewis z "Newyork Timesa" twierdził, że Reagan mógł "koncentrować uwagę przez zaledwie siedem minut". Pisarz Gail Sheehy uważał, że w czasie prezydentury Reagan "drzemał"
Określenie "sympatyczny osioł" spotyka się szczególnie często przy ocenie jego roli jako zwierzchnika sił zbrojnych. Henry Kissinger miał o nim tak niskie zdanie, że w 1986 roku powiedział grupie uczonych: "Czy komuś wpadło do głowy, że [Reagan] zostanie gubernatorem, a tym bardziej prezydentem?". Zdaniem historyka Roberta Dalleka antykomunizm Reagana budził wątpliwości co do jego "zdolności do sprawnego rządzenia Stanami Zjednoczonymi", a obsesja na punkcie komunizmu brała się z potrzeby umacniania poczucia własnej wartości.
Stanley Hoffman z Uniwersytetu Harvarda uważa, że Reagan opanowany był bezmyślnym "rytualnym antysowietyzmem", a jeszcze ktoś inny komentował, że był "prowincjuszem z pochodzenia... zadowalał się jednostronicowymi "mininotatkami", zwięźle naświetlającymi sprawy zagraniczne i obronne"
Za czasów prezydentury Ronalda Reagana zakończyła się zimna wojna, a Związek Radziecki rozpadł się wkrótce po upłynięciu jego kadencji, krytycy jednak twierdzą, że nie ma w tym żadnej zasługi Reagana. Jeżeli nawet zdawał sobie sprawę z tego, co się dzieje, najważniejsze decyzje w okresie jego prezydentury podejmowali ludzie, którzy go otoczyli, a nie on sam. Była to, według określenia jednego z uczonych, "prezydentura bez udziału prezydenta" 3. Nawet jego pomysły miały podejrzane pochodzenie. Frances Fitzgerald uważa, że zainteresowanie Reagana obroną strategiczną powstało pod wpływem dwóch filmów, Murder in the Air (Morderstwo w przestworzach) i Rozdarta kurtyna (Tom Curtain ), przedstawiających futurystyczną broń, która ocaliła Amerykę 4.
* * * Pięćdziesiąt lat temu Isaiah Berlin napisał esej zatytułowany Jeż i lis.
Na podstawie przytoczonych słów greckiego poety Archilocha, "Lis zna wiele spraw, a jeż zna jedną, ale bardzo ważną", Berlin podzielił ludzi na dwie grupy. Lisy dążą do wielu celów często ze sobą niepowiązanych, a nawet sprzecznych; ich działania nie mają żadnych wspólnych podstaw, ani moralnych, ani estetycznych. Jeże natomiast podporządkowują wszystko jednemu głównemu celowi, jednej ogólnej, organizującej zasadzie, która wynika z ich poglądów i przekonań. Większość ludzi należy do grona lisów; Ronald Reagan był jeżem.
Tą "jedną bardzo ważną sprawą", którą kierował się Reagan, była potęga i znaczenie wolności osobistej i to ta sprawa ukształtowała jego światopogląd. Ta "ważna sprawa " wyznaczyła koncepcje jego polityki wewnętrznej i była podstawą wizji świata. W stosunkach ze Związkiem Radzieckim i w dążeniach do zakończenia zimnej wojny przez ponad trzydzieści lat trzymał się idei, która była uderzająco spójna i okazała się skuteczna. Ludzie, którzy zwracają uwagę na jego widoczny brak zainteresowania szczegółowymi sprawami dyplomacji, masą użyteczną rakiet i prawem międzynarodowym, nie dostrzegają szerszego zasięgu Reaganowskiej wizji. Szczegóły, które tak bardzo interesują polityków, uczonych i dziennikarzy, miały dla niego mniejsze znaczenie niż "metafizyka" zimnej wojny. Był, krótko mówiąc, jeżem żyjącym w świecie zdominowanym przez lisy.
Ronalda Reagana nie sposób zrozumieć bez uwzględnienia jego czterdziestoletniej walki z komunizmem. Były to zmagania, które absorbowały go bardziej niż wszystkie inne sprawy i stanowiły zasadniczy element jego życia. Walka ta spowodowała rozpad pierwszego małżeństwa, doprowadziła do poznania drugiej żony i fatalnie wpłynęła na stosunki z dziećmi. Groźby zamachu zmusiły go do czuwania po nocach; z pistoletem kaliber .32 strzegł swoich dzieci. Dokonano czterech zamachów na jego życie. Kula czwartego zamachowca, psychicznie niezrównoważonego Johna Hinckleya, chybiła tylko o cal; po tym zamachu Reagan nabrał przekonania, że żyje dzięki boskiej opiece, ponieważ ma spełnić wyznaczoną przez Boga misję: pokonać komunizm.
Tak jak nie można zrozumieć działalności Reagana bez uwzględnienia jego wojny, podobnie nie można zrozumieć przyczyn rozpadu Związku Radzieckiego bez uwzględnienia roli Ronalda Reagana; zależność jest wzajemna.
Obecnie często się twierdzi, że zwycięstwo w zimnej wojnie jest osiągnięciem zespołowym, zasługą wszystkich amerykańskich prezydentów - od Trumana zaczynając, a na Reaganie kończąc. Były prezydent Gerald Ford mówi, że zwycięstwo to nie jest zasługą żadnego z prezydentów, ale wszystkich obywateli Stanów Zjednoczonych, a przecież nie jest bez znaczenia, kto kieruje sprawami państwa. Madeleine Albright utrzymuje, że było to zasadniczo osiągnięcie zespołowe: "Byli komuniści i byliśmy my; przyzwoici ludzie i łajdacy... to dość łatwo zrozumieć".
Jeżeli Reagan ma w ogóle jakąś w tym zasługę - mówi Dallek - to tylko taką, że stał na ramionach wszystkich prezydentów, którzy w czasie zimnej wojny sprawowali przed nim władzę. "Gdy Reagan został prezydentem - pisze - mądrość polityki powstrzymywania ekspansji komunizmu była już w zasadzie oczywista".
Rozpowszechniony jest również pogląd, że komunizm upadł, ponieważ był to system skazany na zagładę. Jest to rodzaj historycznego determinizmu, zgodnie z którym pewne wydarzenia są nieuniknione bez względu na działania podejmowane przez ludzi. Pogląd ten budzi poważne zastrzeżenia, ale gdybyśmy nawet na chwilę założyli, że historię można w ten sposób interpretować, takie wyjaśnienie wydaje się bardzo wątpliwe. Faktem jest, że ustrój sowiecki kulał od początku i w rzeczywistości nigdy nie działał sprawnie; już od lat dwudziestych występowały trudności gospodarcze, przez siedemdziesiąt lat gospodarka sowiecka była w stanie nieustannego kryzysu. A jeżeli tak, to dlaczego załamała się właśnie wtedy w poszukiwaniu twórcy przemian często zasługę przypisuje się Michaiłowi Gorbaczowowi, ostatniemu sekretarzowi generalnemu Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego.
Komentatorzy wskazują, że wprowadzane przez niego radykalne reformy spowodowały chaos, a w ślad za nim upadek gospodarczy. Gorbaczow był znakomity - mówi jeden z uczonych - a w zestawieniu z jego działaniem widać wyraźnie, "jak nierozważnym i płytkim twórcą polityki zagranicznej był Reagan". To przecież tygodnik "Time" wybrał Gorbaczowa na człowieka dziesięciolecia; Reagan po prostu był prezydentem w czasie tych wydarzeń.