Własność

Obraz
Źródło zdjęć: © Inne

Wciąż to robi. Obserwowałam go przez lunetkę, żeby zobaczyć, co wymyślił tym razem. Tego dnia było ich pięciu. Zebrał wszystkich na brzegu rzeki, zdenerwowanych i przejętych. Jeśli nawet wcześniej nie brali udziału w tych zabawach, to już o nich słyszeli. Najpierw czyta im ustęp z Biblii. Nie muszę słyszeć, żeby wiedzieć, który to fragment. Potem każe im się rozebrać, co nie trwa nawet chwili, ponieważ mają na sobie tylko lniane pantalony. Jeden po drugim chwytają linę, biorą rozbieg, wylatują ponad wodę i spadają. Jest nieznośnie gorąco; chłodna woda przynosi ulgę, więc korzystają z niej, ile się da. Kiedy już znajdą się w wodzie, zachęca ich do okrzyków i poklepywania się nawzajem. Potem muszą wyjść na brzeg i powtórzyć wszystko od nowa, tym razem jednak wiszą na linie po dwóch, jeden uczepiony drugiego. Właśnie do tego punktu dotarli, kiedy zaczęłam patrzeć.

Dwóch chłopców odciągnęło linę; pierwszy chwycił ją mocno, a drugi, mniejszy, przylgnął do jego pleców. Zaczęli się śmiać, kiedy poczuli, jak śliska jest ich skóra. W promieniach słońca ich ciała błyszczały i parowały tak, jak parują po długim biegu końskie boki. Chłopiec stojący na ziemi wziął rozbieg i poszybowali nad krawędzią brzegu, ponad wodę, w chwili, kiedy lina wyniosła ich najwyżej, spadli niczym zranione czarne gęsi, rozbryzgując gładką powierzchnię wody. Obserwował ich ledwie kątem oka. Już wybierał następną dwójkę. Kazał jednemu chwycić wracającą linę, przejechał dłońmi po barkach drugiego, przez co chłopak skulił się i wbił wzrok w ziemię. Nie mogłam już dłużej na to patrzeć.

Muszą to robić; muszą mu prezentować swoje zwinne, młode ciała w różnych pozach. Kiedy każe im się uwiesić na linie we trzech albo czterech, obserwuje szczególnie uważnie. Chłopcy ocierają się o siebie; nie da się tego umknąć. Splatają się kończynami, wałcza o utrzymanie się w powietrzu i trzeba niewiele czasu, by któryś wyszedł z wody z uniesionym członkiem. Temu właśnie służy ta zabawa. Taki chłopiec stara się jak najdłużej zostać w wodzie, zwiesza głowę, gdy z niej wychodzi, przywołuje wszelkie myśli, które by pozwoliły opaść tej widocznej nabrzmiałości. On powiada, że to najlepszy dowód, że są bezrozumnymi zwierzętami- Biały człowiek, wiedząc, że czeka go za to lanie, nie byłby w stanie doprowadzić członka do wzwodu.

Pod drzewem stoi jego kij; zawsze ma go w pobliżu. Chłopcy milkną, kiedy po niego sięga. Czasami któryś wybucha płaczem i próbuje uciekać, ale ten dorosły mężczyzna z kijem nie daje mu najmniejszych szans. Nabrzmiałość u sługi znika wtedy równie szybko, jak szybko pojawia się u jego pana, który ruszy natychmiast w kierunku kwater. Jeśli znajdzie matkę chłopca, a ona okaże się ładna, drogo zapłaci za to, że wychowała nienormalne dziecko.

To tylko jedna z tych jego zabaw. Kiedy wróci do domu, przez resztę dnia będzie w świetnym humorze.

Często, gdy spoglądam przez lunetkę, w mojej głowie rozbrzmiewa refren niedowierzania: To mój mąż, to mój mąż. Rano był wściekły. Powiedział, że pan Sutter wdał się w awanturę z jednym czarnym i kazał go wychłostać, przez co ten czarny będzie bezużyteczny co najmniej przez tydzień. A właśnie wycinają las i każda para rąk się liczy; tak przynajmniej wmówił sobie mój mąż. Ten wychłostany to Leo, nasz najsilniejszy robotnik. Mąż utrzymuje, że nigdy nie było z nim najmniejszych kłopotów, dopóki Sutter nie wymyślił sobie, że Leo jest bezczelny. Sutter tak naprawdę Jest zły o to, że Leo przygadał sobie kobietę, na którą on sam miał ochotę. Przez całe śniadanie musiałam tego wysłuchiwać. Przeklinał i powtarzał, że zabije Suttera, potem kazał Sarah zabrać jedzenie, narzekając, że jest zimne. Wyprostował się na krześle i zakrył dłonią oczy.

— Ona mnie truje - oznajmił. Kiedy Sarah wróciła, udawał łagodnego.
— Czy Walter jest w domu? — spytał. — Przyślij go do mnie.

I tak po chwili mały bękart biegał w tę i z powrotem po jadalni, wpychał brudne palce w półmiski, jak pies chwytał zębami kęsy mięsa wprost z ręki ojca. Sarah stała oparta o kredens i obserwowała; nie wyglądała na bardziej uradowaną tym widokiem niż ja. To dziecko jest szalone, przypomina pięknego i groźnego małego rysia. Nie zdziwiłoby mnie, gdyby zaczęło szarpać pazurami portiery. Ma kręcone, rude włosy i zielone oczy ojca, złocistą skórę matki i jej pełne, odęte wargi. Jego bełkotu nawet Sarah nie jest w stanie zrozumieć. Od czasu do czasu ojciec bawi się nim przez kilka chwil, szybko jednak nuży go to i odsyła małego do kuchni, gdzie ten spędza życie pod stołem, znęcając się nad szczenięciem, które Delphine w swojej głupocie mu podarowała. Kiedy chłopiec zniknął, mąż zwrócił uwagę na Sarah.

— Idź i zajmij się Leo — polecił. — A potem przyjdziesz do gabinetu i doniesiesz mi o wszystkim.
Skinęła głową, nie podnosząc wzroku. Odsunął krzesło, wstał i wyszedł, nie zaszczyciwszy mnie ani słowem.
- Myśli, że go trujesz — powiedziałam, obserwując jej twarz. Zadrgały kąciki jej ust; czyżby z rozbawienia? — Napiję się jeszcze kawy.

Pod pretekstem, że jest mi potrzebna, przez całe przedpołudnie trzymałam Sarah w swoim pokoju, razem z niemowlęciem, które ona nazywa Nell, ciemnoskórym brzydactwem, na szczęście cichym i spokojnym. On nie jest w stanie znieść widoku tej małej. Ma zbyt ciemną skórę, by mogła być jego, tak przynajmniej uważa, choć zdarzały się już przecież dziwniejsze przypadki. Każdy wie, że u dziecka, którego rodzice uchodzą za białych kropla murzyńskiej krwi wylewa się czasami na zewnątrz, niczym atrament z przewróconego kałamarza. Łatwo wyobrazić sobie przerażenie takiej pary i pozostałych jej dzieci. W jakiś sposób, bez wątpienia łzami oraz pochlebstwem, Sarah udało się przekonać mojego męża, by pozwolił zatrzymać dziecko w domu do czasu, aż odstawi je od piersi. Na początku trzymała je w kuchni; ponieważ jednak sto razy dziennie musiała biegać w górę i w dół po schodach, on w końcu się zirytował i zażądał ode mnie, żebym coś z tym zrobiła. Kazałam więc Sarah przynieść z kwater skrzynkę po owocach i postawić w rogu
mojego pokoju, a ona obdarzyła mnie niezwykle rzadkim u niej bezpośrednim spojrzeniem, mającym świadczyć o tym, że jest zadowolona. Było tak gorąco, że kazałam się wachlować. Siedziałyśmy zatem obie, ja z niemal nieodłącznym szyciem, Sarah kołysała wachlarzem, a dziecko spało w skrzynce. Zupełnie niedorzecznie wymościła tę skrzynkę materacykiem wypchanym mchem i włożyła szmacianą kołderkę. Przymocowała nawet pałąk z wierzbowej gałązki, który miał podtrzymywać kawałek moskitiery.

— Czy to jakaś księżniczka? — spytałam, kiedy pierwszy raz ujrzałam tę bezsensowną konstrukcję.
— Nie będzie swędzieć, nie będzie płakać — odparła Sarah, co, musiałam przyznać, było stwierdzeniem logicznym. To jedna z tych jej irytujących cech; kiedy już zechce się jej odezwać, to mówi całkiem niegłupio.

Po jakimś czasie dziecko zakwiliło. Sarah przystawiła je do piersi; trzymała je na jednej ręce, podczas gdy drugą wciąż mnie wachlowała. Ustawiła swoje krzesło za moim, żebym nie mogła obserwować karmienia, co nie przeszkodziło mi słyszeć odgłosów cmokania i mamlania, przerywanych od czasu do czasu dźwiękiem przypominającym miauknięcie. Nie rozumiem, dlaczego tak się uparła, by tę małą osobiście wykarmić, skoro i tak po odstawieniu od piersi zostanie ona odesłana do kwater, a potem, kiedy będzie zdolna do pracy, sprzedana. Niewiele mu za nią zapłacą. Trudno jest sprzedać brzydkie dziewczynki o tak ciemnej skórze. Byłby to niezły dowcip, gdyby musiał ją oddać za darmo.

W końcu zaczęło mi się nudzić i spróbowałam porozmawiać z Sarah, co było przedsięwzięciem dość beznadziejnym.

— Poszłaś opatrzyć Leo? - spytałam.
—- Tak — odparła.
— Jest mocno poturbowany?
— Przeżyje.
— Kto go chłostał?
— Nie wiem.
I tyle było tej rozmowy.

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI! 👇