Weźmisz czarno kure
W karetce pogotowia zagdakał interkom.
- Mengele? - rozległ się głos dyspozytora. - Jest coś dla ciebie. Facet z wypadku, wpadł pod tira, jeszcze żyje ale...
- Się rozumie - uśmiechnął się lekarz. - Dwadzieścia procent dla ciebie.
- Trupiarz dałby dwadzieścia pięć...
- Ale on jest frajer, co byś zrobił gdyby jego klient przeżył? Gówno byś dostał. A u mnie nie ma strachu...
- Też racja. Ale podnieś mi stawkę...
- Będzie trzeba to podniosę... Ja też muszę chłopakom dolę odpalać - wyłączył mikrofon ucinając dyskusję. - Długo nie pociągnie. Duchołap gaz do dechy - polecił kierowcy, - a ty Skórołapka, przygotuj sprzęt... Denat w garniturze i gumofilcach leżał na poboczu. Kierowca tira robił mu masarz serca.
- Żyje? - zafrasował się Mengele.
- Na to wygląda - powiedział kierowca. - Nie wiem jakim cudem, miałem z 80 na liczniku jak wylazł mi pod koła. Miotnęło nim ze dwadzieścia metrów... Zderzak do wymiany...
- Spoko, teraz my się nim zajmiemy...
Załadowali egzorcystę na nosze i ruszyli z piskiem opon. Kierowca uruchomił radio i rozpoczął negocjacje.
- Dom Pogrzebowy "Wesoła Wdówka"? Ile dacie za skórę? 1800? Mało... „Ostatnia posługa”? Mamy dla was sztywniaka. 1700? wypchajcie się. „Uśmiech losu”? Mamy truposza... Dwa tysiące? Ok, dorzućcie jeszcze dwie setki i jest wasz... Załatwione - zwrócił się do szefa.
- Jak tam nasz ptaszek? - ten zwrócił się do Duchołapa.
- Jeszcze dycha... Sukinsyn. Może mu pavulonu strzyknąć?
- Szkoda dobrego środka. Zatkaj mu czymś gębę i po kłopocie.
Pielęgniarz spróbował ręką. Nieoczekiwanie zawył.
- Odgryzł mi palec pierdolony...
- W łeb go czymś ciężkim, zanim się obudzi! Z wypadku jedzie, nikt się nie przyczepi do obrażeń... Podwładny wyciągnął z szafki specjalnie naszykowaną cegłę i przyładował leżącemu w głowę.
- Bez skutku, ciągle oddycha.
- Złam podstawę czaszki. Co ty, pierwszy dzień jeździsz w pogotowiu?