W stronę niewinności

Obraz
Źródło zdjęć: © Inne

W ubiegłym roku napisałem z pięćdziesiąt artykułów, tekstów piosenek, sztukę teatralną i powieść. Nie miałem czasu na zabawę, ale nie narzekałem. W tym czasie Édith zrealizowała krótkometrażowy film dla telewizji i objęła posadę doradczyni w szkole sztuk wizualnych. Jednak, ze względu na sumy, jakie brutalnie wysysał z nas urząd skarbowy, z powodu poświęceń, do jakich zmuszały nas kolejno nasze dzieci, i z powodu całej reszty, o której nie warto nawet mówić, Édith i ja znaleźliśmy się w niepewnej sytuacji materialnej.
- Mogę zrobić adaptację Roszady. Albo spróbuję wycisnąć coś z Tramwaju... Jakoś sobie poradzimy. I będę sprzedawał algi.
- Jestem pewna, że zgodziłaby się.
- Jak możesz tak mówić?!
- Po prostu wiem. Zaufaj mi. A może chcesz się założyć?
- Posłuchaj, nie jestem pewien, czy ten projekt to najlepszy pomysł. Tak czy inaczej, nie mieszaj w to Vandhoerenów. Gdyby dotarło do niego, że chcemy dać jego żonie rolę w porno, skręciłby mi kark!

W kilka dni potem gościliśmy ich u siebie.
Édith o niczym mi nie powiedziała. Poszedłem po paczkę, młody inspektor celny z kolczykiem w uchu trzymał mnie do późnego popołudnia, bo liczył, że zdoła mnie złamać. Miałem już takie problemy z witaminą E i ginkgo, które sprowadzałem z Londynu w opakowaniach po dwieście pięćdziesiąt sztuk.
Byłem w garażu, przeglądałem i ustawiałem flakony alg w lodówce (miałem ich teraz pięć i zainwestowałem w nie i w ich zawartość niemal całe moje oszczędności), kiedy Édith przyszła mi powiedzieć, że mamy gości.
Była wiosna i Nicole Vandhoeren ubrała się w krótką, skromną, ale mocno dopasowaną sukienkę.
„Popatrz na nią i pomyśl o tym, co ci mówiłam...”, szepnęła Édith.
Niebo nad ogrodem zaróżowiło się. Pyłki wirowały w powietrzu, moje rabaty lśniły pełnym blaskiem – można by rzec, że przesyłały niebu wyrazy miłości. Patrick Vandhoeren od pewnego czasu cierpiał na zgagę i niestrawność. Zaproponowałem mu trzy kapsułki enzymów. Połknął je i teraz spoglądał na mnie z przyjazną wyrozumiałością.
- A zatem sprowadzasz to ze Stanów...
- Tak... Ale wolałbym o tym nie mówić. Może przy innej okazji, jeśli cię to interesuje... Młody chłopak, który usadowił się obok niego, chichotał, pijąc moje wino. Nie mogłem sobie przypomnieć, dla jakiej pracuje gazety, a nawet – czy wyrażał się o mnie dobrze, czy źle. Z czasem zacząłem mylić ludzi i Édith musiała mi przypominać, że uścisnąłem dłoń, która obrzuciła mnie błotem. Zdumiewające!
- A zatem, jeśli dobrze zrozumiałem, sprowadzasz to ze Stanów...
- Tak, z Oregonu.
- Z Oregonu... Czemu nie?... Zresztą, co mi do tego?!...
Przez cały ten czas kątem oka obserwowałem jego żonę.
Dwadzieścia pięć lat temu rzeczywiście z nią sypiałem. Właściwie „sypiać” to nieprecyzyjne wyrażenie. Wszystko stało się przy okazji koncertu Sex Pistols, w paskudnych toaletach pewnego klubu i nie przypominałem sobie dokładnie szczegółów.
„To byłeś ty?!...”, powiedziała któregoś wieczoru, dotykając palcem mojego torsu. Nasze drogi skrzyżowały się ponownie przed rokiem, u Patricka, i spędziliśmy razem mnóstwo wieczorów, zanim przypomnieliśmy sobie tę historię sprzed lat.
- Chcesz powiedzieć, że...
- Boże! ... Francis! ...
- Psia kość! ...
Życie bywa zaskakujące... Długo przypatrywaliśmy się sobie, próbując zerwać niepokojący woal, który przesłaniał nasze twarze. Zamówiłem dwa kieliszki martini.
- Coś takiego! ... To było tak dawno!... Wydaje mi się, czy miałeś wtedy brodę?
- Jasne! A ty nosiłaś krótkie włosy, takie czerwone.
- Pomarańczowe.
- Racja.
- No tak... – westchnęła, uśmiechając się. Chyba nieźle się wtedy zabawiliśmy!...
Édith nie chciała wierzyć, kiedy zapewniałem ją, że zachowałem tylko mgliste wspomnienie tamtej przygody. A jednak w pamięci pozostał tylko smętny obraz ubikacji, w której nie było papieru toaletowego (co raczej nie ułatwiało życia) i ściany, które drżały od dźwięków muzyki, podczas gdy ktoś brutalnie dobijał się do naszej kabiny. Mam wrażenie, że Nicole odwróciła się do mnie plecami i oparła się dłońmi o ścianę. Wyraźnie widzę te dwie dłonie, po obu stronach rury biegnącej od rezerwuaru i z tego wnioskuję, jaką mogliśmy wybrać pozycję. Oczywiście nie wykluczam, że wdrapała się na sedes i przykucnęła, albo że ją unosiłem, ale to tylko domysły, zwykłe wariacje, które niczego nie wnoszą. Poza tym wszystko tonęło w mroku. Czasami zastanawiałem się, czy i z nią było podobnie.
Wkrótce po rozpoczęciu naszego spotkania Patrick Vandhoeren podszedł do mnie i oświadczył, że enzymy, które mu dałem, chyba mu pomogły.
- Patricku, słyszałeś już może o Spirulinie?
- O czym?
- Nie przejmuj się. Posłuchaj, to też algi. Kilka lat temu świat dosłownie oszalał na ich punkcie. Dziś mówię ci o Super Blue Green Algae. Są mniej więcej sto pięćdziesiąt razy silniejsze...
I dosłownie przewiercił mnie swym sławetnym dwuznacznym spojrzeniem:
- Czyżbyś znowu chciał mi coś sprzedać?
- Co byś powiedział, gdybym mógł podnieść twoją sprawność w pracy i zdolność koncentracji?
- Może lepiej orżnij tym razem kogoś innego!...

Zanim minęły dwie godziny, poszedł ze mną do garażu. Alice i Franck dołączyli do nas. Pozwoliłem im na to, ponieważ byli dobrymi klientami, wiernymi i nie za bardzo stukniętymi. Jednak na widok moich lodówek Alice przestępowała z nogi na nogę. Wręczyłem jej małą papierową torebkę ze sznureczkami, żeby sama wybrała to, czego jej trzeba.
- Dostałem właśnie Alphę i Omegę Gold... – oznajmiłem, uchylając drzwi lodówek. – Ale zaczekaj chwilkę, Alice – jestem zmuszony ograniczyć sprzedaż do dwóch flakoników na osobę...
- Francis!... Zachowujesz się jak potwór!...
Przez chwilę rozmawiałem na stronie z Patrickiem. Ani na moment nie spuszczałem jednak z oka dwojga pozostałych, bo w takich sytuacjach nikomu nie ufałem. Z drugiej strony zapał, z jakim rzucali się na moje zapasy, był najlepszą reklamą. Patrick obserwował ich, krzywiąc się i mrużąc oczy.
- Przynajmniej na tym zarabiasz?
- Praktycznie – nie. Zwracam sobie koszty... Wyświadczam przysługi przyjaciołom. Pragnę tylko, żeby cieszyli się zdrowiem.
- Nie nabijaj się ze mnie.
- Alice w październiku skończy siedemdziesiąt lat. Co rano przepływa czterdzieści basenów. A potem przez dwanaście godzin tyra jak wół, siedząc w gabinecie. Ostatniej zimy napisała ostatni tom pamiętników, co najmniej sześćset stron, a, jeśli wierzyć słowom Francka, jest niezmordowana w łóżku. I powiem ci coś jeszcze – ludzie tacy jak Bret Easton Ellis, Martin Amis czy Stephen King ślepo wierzą w Super Blue Green. A Dan O’Brien, mistrz olimpijski w dziesięcioboju, łyka je całymi garściami. No dobrze... Teraz wiesz już wszystko. Sądzę, że należała ci się ta wiedza?
- Co to za brednie?
- Patricku... Podjąłeś wyścig i wciąż jesteś na czele peletonu. Należysz do grona najlepszych, chciałbym jednak zwrócić twoją uwagę na pewną kwestię – wkrótce ten wyścig przestanie być równy. Znajdziesz się wśród nadludzi, nafaszerowanych środkami dopingującymi. A tymczasem za jedyne czterysta dolarów możesz sobie zafundować pełny program. Wybór należy do ciebie.
- Wypchaj się!
Lepiej od razu wyzbyć się złudzeń. Magia języka, „harmonijna muzyka słów”, perfekcja stylu – to wszystko Patrick rezerwował dla swoich czytelników. Gotów jestem posunąć się jeszcze dalej – w tym człowieku krył się doktor Jekyle i Mr. Hyde. Przy jednym brzegu woda płynęła szerokim nurtem czystej, pełnej majestatu rzeki, która zachwycała nas wszystkich (nie wyłączając części uczonych ze Wschodniego Wybrzeża), ale przy drugim, pewnie dla równowagi, sączyła się tylko nędzna struga mętnej wody, pozbawiona blasku i bogactw... A poza tym... To temat na długą dyskusję.
- Słyszałeś? Odwal się!...
- Dobrze, Patricku, jak sobie życzysz.
Uznałem, że mam go już praktycznie w ręku.
Jeśli chodzi o Nicole i ambitny projekt, który Édith z nią wiązała, nie byłem aż takim optymistą. I nie tylko uważałem, że sprawa jest ryzykowna, ale nie dostrzegałem w jej zachowaniu najlżejszej zachęty. A jak inaczej rozpoznać, czy kobieta zgodzi się zagrać w pornosie?

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY 🌟