Twarz

Obraz
Źródło zdjęć: © Inne

1

Jabłko rozcięto na pół, a następnie połówki zszyto grubą czarną nitką. Mocne szwy były regularne. Każdy węzełek zawiązano z chirurgiczną precyzją. Odmiana jabłka - czerwone delikatesowe - mogła mieć znaczenie. Jeśli wziąć pod uwagę, że informacje dostarczano w postaci przedmiotów i obrazów, nigdy słowami, każdy szczegół mógł zaważyć na ich znaczeniu, tak jak przymiotniki i znaki przestankowe w prozie.

Jednak bardziej prawdopodobne jest, że jabłko wybrano, ponieważ nie było dojrzałe. Miększy miąższ Pękałby nawet wtedy, gdyby użyto bardzo cienkiej igły i delikatnie zaciskano szwy. Jabłko, czekając na dokładniejsze badania, stało na biurku w gabinecie Ethana Trumana. Czarne pudełko, w które było zapakowane, znajdowało się obok, szeleszcząc podartą czarną bibułką. Wiadomo, że nie zostawiono na nim żadnych śladów.

Parterowe mieszkanie Ethana w zachodnim skrzydle posiadłości składało się z gabinetu, sypialni, łazienki i kuchni. Z wysokich weneckich okien rozciągał się wspaniały widok na nic interesującego. Poprzedni lokator nazywał gabinet bawialnią i urządził go stosownie do tej nazwy. Ethan miał w życiu za mało zabawy, żeby poświęcać jej cały pokój.

Przed otworzeniem pudełka sfotografował je aparatem cyfrowym. Zrobił także zdjęcia czerwonego delikatesowego pod trzema różnymi kątami. Założył, że jabłko rozpołowiono, by do środka włożyć jakiś przedmiot. Nie spieszyło mu się do rozcięcia szwów, aby przekonać się, co też to mogło być.

Przez te wszystkie lata spędzone w wydziale zabójstw pod pewnymi względami stał się twardszy. Pod innymi nadmierny kontakt z wyjątkową przemocą zwiększył jego wrażliwość. Miał dopiero trzydzieści siedem lat, ale kariery w policji już nie zrobi. Jednak instynkt ciągle miał wyostrzony, a podejrzenia mroczne. Wiatr uderzył w weneckie okna. Zabębnił deszcz. Łagodna burza dała mu pretekst, by zostawić jabłko i podejść do najbliższej szyby.

Framugi, klamki, balustrady - wszystkie elementy okien w tym wielkim domu były odlane z brązu. Pod wpływem czynników atmosferycznych te, które znajdowały się na zewnątrz, pokryły się efektowną zieloną patyną. Wewnątrz pracowite ręce polerowały je aż do ciemnorubinowe go brązu. Każda szyba w oknach była szlifowana na krawędziach. Wszędzie, nawet w najskromniejszych pomieszczeniach służbowych.

Choć rezydencja została zbudowana dla filmowego mogoła u schyłku wielkiego kryzysu, nigdzie - od wejściowego foyer po najdalszy korytarz - nie było widać śladu oszczędności. Materiały płowiały na sklepowych półkach, samochody rdzewiały z tęsknoty za klientem w salonach sprzedaży, a przemysł filmowy kwitł. W ciężkich czasach, tak samo jak w dobrych, nie słabnie popyt na dwa niezbędne artykuły: jedzenie i iluzje.

Za wysokimi oknami gabinetu rozciągał się widok jak z dekoracji filmowej: doskonale odmalowana trójwymiarowa scena, która w filmowym obiektywie wyglądałaby równie prawdopodobnie jako krajobraz tak obcej planety, jak i ziemski, tak doskonały, jakiego na świecie się nie spotykało.

Przed domem rozpościerał się trawnik zieleńszy od łąk edenu, bez jednego chwastu czy zrudziałego listka. Majestatyczne korony ogromnych dębów kalifornijskich i opadające konary melancholijnych cedrów himalajskich - każdy egzemplarz wręcz konkursowy - pokryły się na grudniowej mżawce srebrem i brylantami. Przez delikatne niczym anielskie włosy fale deszczu widać było w oddali ostatni zakręt podjazdu. Szarozielona kwarcytowa nawierzchnia, której wilgoć nadała blask srebrnej monety, prowadziła do ozdobnej bramy z brązu.

W nocy nieproszony gość zbliżył się do bramy pieszo. Być może podejrzewając, że staroświeckie ogrodzenie zostało wyposażone w nowoczesny alarm i ciężar ciała uruchomiłby czujniki, przerzucił paczkę nad ozdobnym herbem na bramie. Paczka z jabłkiem była owinięta w folię bąbelkową i zamknięta w białej plastikowej torbie dla ochrony przez złą pogodą. Przyklejona do folii czerwona kokardka sygnalizowała, że nie jest to śmieć.

Dave Ladman, jeden z dwóch strażników z nocnej zmiany, podniósł przesyłkę o 3.56 rano. Ostrożnie zaniósł ją do budki strażniczej w budynku stojącym w głębi posiadłości. Razem z kolegą ze zmiany, Tomem Mackiem, prześwietlili paczkę promieniami Roentgena. Sprawdzili, czy nie ma w niej kabli i metalowych części zapalnika lub innej maszynki do zabijania. W obecnych czasach niektóre bomby nie muszą mieć części metalowych. Następnie Dave i Tom przeprowadzili analizę śladów zapachowych przyrządem rozpoznającym trzydzieści dwa składniki wybuchowe na podstawie zaledwie trzech cząsteczek na centymetr sześcienny powietrza.

Kiedy paczka okazała się czysta, strażnicy ją rozpakowali. Znalazłszy czarne pudełko, takie na prezenty, zostawili wiadomość w poczcie głosowej Ethana i przestali się paczką interesować.

O 8.35 tego ranka jeden z dwóch strażników z porannej zmiany, Benny Nguyen, przyniósł pudełko do dużego domu Ethana. Zabrał ze sobą także kasetę wideo z rejestracją dostarczenia przesyłki, jak również tradycyjny wietnamski gliniany garnek z com toy com jego matki, potrawką z ryżem i kurczakiem, za którą Ethan przepadał.
- Mama znowu czytała z wosku - wyjaśnił. - Zapaliła świeczkę w twojej intencji, spojrzała w wosk i powiedziała, że musisz się wzmocnić.
- Przed czym? Ostatnio największy wysiłek to wstanie z łóżka.
- Nie powiedziała przed czym. Ale nie przed świątecznymi zakupami. Kiedy mi o tym mówiła, znowu na mnie patrzyła jak świątynny smok.
- Ten, na którego widok pitbule pokazują brzuchy?
- Ten sam. Powiedziała, że masz się dobrze odżywiać, rano i wieczorem odmawiać modlitwy i unikać mocnego alkoholu.
- Jeden problem. Modlę się, pijąc mocny alkohol.
- Powiem mamie, że wylałeś whisky do zlewu, a kiedy wychodziłem, dziękowałeś Bogu na klęczkach za to, że stworzył kurczaki, z których moja matka przyrządza com toy com.
- Nie wiedziałem, że twoja matka nie uznaje odmowy.

Benny się uśmiechnął.
- Nie uznaje także zgody. W ogóle nie przewiduje żadnej odpowiedzi. Tylko ślepe posłuszeństwo.
Od tej rozmowy minęła godzina. Ethan stał przy oknie, patrząc, jak rzadki deszcz - jak sznury paciorków - obejmuje we władanie wzgórza Bel Air.

Obserwacja natury pozytywnie wpływała na jasność jego myślenia. Czasami tylko natura wydaje się prawdziwa, podczas gdy wszystkie ludzkie dzieła i czyny wyglądają jak dekoracje i teatralne intrygi. W czasach służby mundurowej przyjaciele mawiali, że za dużo myśli. Niektórzy z nich już nie żyją.

Czarne pudełko z jabłkiem było szóstym w ciągu dziesięciu dni. Zawartość poprzednich budziła silne emocje. Kursy psychologii kryminalnej połączone z latami doświadczeń na ulicy uodporniły Ethana na objawy ludzkiej skłonności do zła. A jednak te prezenty napełniły go głęboką troską.

Ostatnio dla każdego przeciętnego gangstera i początkującego seryjnego mordercy - wzorujących się na efekciarskich czarnych charakterach z filmu i tak jak oni grających główną rolę w filmie, który wyświetla się w ich głowie - odwalić brudną robotę i wrócić do domu to za mało. Większość dostała obsesji na tle dramatycznej osobowości, barwnej aranżacji miejsca mordu i wyrafinowanych wskazówek - co ma służyć albo dręczeniu ofiar przed atakiem, albo drwinie z rzekomej kompetencji służb porządku publicznego.

Jednak ich metody były bez wyjątku tandetne. Osiągali tylko tyle, że przerażające akty okrucieństwa wydawały się równie męczące, jak mało śmieszne wygłupy klauna. Nadawca czarnych pudełek ich prześcignął. Przede wszystkim milczące groźby cechowały się pomysłowością. A kiedy jego zamiary staną się zrozumiałe, a czyny wyjaśnią znaczenie gróźb, być może ujawni się także ich inteligencja. Możliwe, że szatańska.

Poza tym nie nadał sobie żadnego durnego pseudonimu dla podlizania się brukowcom. W ogóle się nie podpisywał, co wskazywało na pewność siebie i brak rozpaczliwego pragnienia sławy. Jego celem była największa gwiazda filmowa świata, zaraz po prezydencie najbardziej strzeżony człowiek w Stanach Zjednoczonych. A jednak zamiast śledzić go w tajemnicy, nadawca pudełek ujawnił swoje zamiary w bezsłownych, niepokojących zagadkach, przez co jeszcze bardziej utrudnił sobie zadanie.

Obejrzawszy jabłko w myślach, zbadawszy szczegóły paczki i prezentacji, Ethan przyniósł z łazienki nożyczki do paznokci. W końcu wrócił do biurka. Odsunął krzesło. Usiadł, odepchnął puste pudełko i na środku bibuły ułożył zaszyte jabłko.

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀