Tryptyk wileński

Obraz
Źródło zdjęć: © Inne

Wilcze jary ciągną się w dół, głębinne i na szerokość wiosennego rozlewiska, porosłe ostrężyną, maliną i srebrnolistnym piołunem. Kto się w wilczych jarach kryje, rzecz wiadoma: każdy, komu zaraza i śmierć w ślepia zagląda, czy to zwierz będzie, czy człek ze zwierzem zrównany.
Jarami toczyły się wody przedpotopowe i polodowcowe, wysłały one koryto żwirem, gliną i nasieniem skamieniałym. Aż oto powtórnie odżył wiek kamienny i z kamiennego nasienia zaczęło promieniować pradawnym lecz przypomnianym. I wyzwoliły się uśpione moce – tyranozaury i pretozaury odżyły, po raz wtóry, a więc w przeinaczeniu i w przedrzeźnianiu.
Po Okolicy, po wioskach i chutorach, po osadach i miasteczkach: Mołodecznach, Wilejkach, Smorgoniach, Łoskach, Krewach, Wołożynach i Oszmianach rozpełzło się i rozleciało tałatajstwo z czasów nieludzkich. I wszędzie zapanowała trwoga, bo pomiot z kamienia wyłupany przeinaczał się i przeistaczał na wszelkie sposoby, mądrzejszy o miliony lat letargicznych. I żeby być poza wszelkim podejrzeniem, zwierz ów upodabniał się, do kogo chciał i jak chciał – i niestraszna mu była ni mroźna zima, ni żywy ogień, ani beztlenowe oddychanie. Żył on bowiem nienawiścią do wszystkiego, co trwało przez miliony wschodów słońca w ciepłokrwistym utuleniu, w miłowaniu i głaskaniu, gdy gadom wystarczał dy,. proch i dynamit.
Ludzie i zwierz wszelaki kryli się po Wilczych Jarach, okrywani płaszczem leszczyny, wierzbiny i ostrej ostrężyny; świadomi tego, że gdy się strzela, to kule lecą torem prawie płaskim lub parabolicznym (gorsza sprawa z bombami i z pociskiem z moździerza). Lecz i tam dościgał ich zwierz ery kamiennej. I kamienieli nieświadomi, że umierają, niepewni swojej śmierci, przepoczwarzając się w sposób przerażający.
A ci, co ocaleli, do końca dni swoich czują w przełyku pestkę, której ani przełknąć, ani skruszyć się nie da. I pozostali pamiętliwi i napiętnowani tamtym czasem, ale też oślepiła ich gwałtowność życia, przeniknęły moce kosmiczne i Wilcze Jary zdały się być stecką1 wiodącą w mnogość i bezmiar Wszechświatów.

A z jaszczurami tak się rzecz miała. Było to jeszcze do wojny, gdy dziedzic na Drajach wpuścił narybek karpia złocistego, rzecz nader pokuśna na stół wigilijny, w czas Wielkiego Postu zaś pokrzepienie nadwątlonych sił, bo ryba choć cielista, mięsem przecież nie jest. Ale karp ginął, jakby go jakiś szczurołap ściągnął rzeczką w stronę Siniek, Daubuciszek – do stawów Kozłowskiej, wdowy po carskim generale.
Zbudowano więc przegrodę z łoziny. Cóż z tego, kiedy dziurę w niej wygryzało na szerokość chłopskiej piersi. Założono metalową kratę i siatkę drucianą, ale ją również łamało, a karp, przecież ryba leniwa, znikał, jakby przeistoczywszy się w węgorza lub mydłka – śliskiego piskorza. Wreszcie starszy pan postawił do pilnowania okulawionego parobka od oporządzania stajni – Lewona Cichego, przezwanego Kaczarhą, bo zagarniał nogą jak baba w piecu koczergą.
Pewnej księżycowej nocy Kaczarhá ujrzał na środku stawu coś, co mu przypominało bierwiono, kostropate jak pień starego dębu lub wiekowej sosny. I kiedy z nicnierobienia cisnął kamykiem w pień, ten ożył i poszedł pod prąd, zostawiając za sobą srebrzysty wachlarzyk.
Kaczarchá dał nogę, ale zawadził kulasem o deskę, przewrócił się jak był długi i leżał bez pamięci. A kiedy się ocknął, coś nad nim stało śmierdząc tym gazem, który szedł od ruskich sołdatów zagazowanych pod Smorgoniami w piętnastym roku. I przypomniało się mu, co starsi ludzie mówili, że dużo w tamten czas nieboszczyków spłynęło wezbraną Drają do Wilii. I omdlał po raz drugi.
Od tej pory począwszy, Kaczarhá za żadne skarby nie godził się stróżować, a parobcy z czworaków zaczęli sobie przypominać różne sprawki: jak to ściąganie babskich koszul i spódnic z płotu, zadeptane płótno rozłożone do bielenia nad wodą, bulgoty i gazy ze stawu bijące, jakby kto gęste zacierki jadł.
Pan na Drajach gadki te brał za dowód opilstwa i ciemnoty ludu białoruskiego. Do czasu jednak. pewnego razu, miast starym zwyczajem załatwiać się koło klombu, wokół którego zakręcały bryczki podjeżdżając pod ganek, dziedzic zawędrował nad staw, bo księżyc był w pełni. A gdy kucnąwszy ulżył sobie w tym czasie coś wylazło ze stawu, chlasnęło jakby glaspapierem po zadku i uszło w wodę z cichym chlupotem.
Kniaź tatarski, namiętny pożeracz książek, akurat czytał rzecz niejakiego Bułhakowa o inwazji ożywionych siłą ludzkiej wiedzy jaszczurów. I chociaż rzecz była fantastyczna i zgoła nieprawdopodobna, to starszy pan poczuł się dotknięty pazurem gadziego barbarzyństwa. I nie wiedział dobrze, co było silniejsze, czy wizja bolszewickiego pisarza, czy doznanie szklistej i ostrej szorstkości. Lecz w czasach, do których dane mu było dożyć, wszystko stawało się możliwe, uwierzył więc w chłopskie przywidzenie

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE 🔥