Qaqwqwrqw

Tego nie robi się dziecku. Wspomnienia dziewczyny, której islamiści zgotowali piekło

Porwana, zmuszona do małżeństwa z dużo starszym mężczyzną, brutalnie gwałcona i szkolona do przeprowadzenia samobójczego zamachu. Czternastolatka uciekła islamskim terrorystom. O swoich traumatycznych przeżyciach opowiada dziennikarce francuskiego ”l'Humanité”. Przeczytaj przedpremierowo fragment książki.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Kiedy w 2014 r. członkowie Boko Haram porwali 276 dziewcząt w mieście Chibok, świat zjednoczyło hasło: oddajcie je #BringBackOurGirls
Kiedy w 2014 r. członkowie Boko Haram porwali 276 dziewcząt w mieście Chibok, świat zjednoczyło hasło: oddajcie je #BringBackOurGirls (Getty Images, Fot: Marty Melville)
Qaqwqwrqw

Fragment pochodzi z książki ”Uprowadzona przez Boko Haram”, Assiatou, Mina Kaci, tłumaczenie: Krystyna Szeżyńska-Maćkowiak, wydawnictwo Prószyński i S-ka. Premiera 9 stycznia 2018.

Źle się stało, że Assiatou tak nagle opuściła ojczystą Nigerię. Nigdy nie przyszłoby jej do głowy, że znajdzie się dwa tysiące kilometrów od Damasak, miasta swoich przodków. Mając czternaście lat, ta mieszkanka Afryki Zachodniej została uchodźcą i zamieszkała w Niameju, stolicy Nigru. To tu zobaczyłam ją po raz pierwszy w kwietniu 2015 roku. Wystraszona leżała na macie, patrząc w jeden punkt. Zdawało się, że jej wzrok przebije ścianę.

Choć matka dziewczyny zachęcała ją do rozmowy ze mną, ta tylko z rzadka szeptała kilka słów. Jak mogła mi zaufać, skoro dorośli tak ją zdradzili? Na zaufanie trzeba sobie zasłużyć, a to wymaga czasu.

Qaqwqwrqw

Assiatou słowa często więzły w gardle, nie mogły przecisnąć się przez drżące usta. Od trzech miesięcy borykała się z traumą po porwaniu przez Boko Haram 25 listopada 2014 roku, nazajutrz po ataku na Damasak. Potem, poślubiona wbrew swojej woli, przeżyła horror gwałtu. Od jej ucieczki z niewoli u terrorystów minęły już trzy miesiące, ale myśli dziewczyny wciąż jeszcze tkwiły w więzieniu bez krat ani ścian. Nieustannie przeżywała to, czego nie da się wyrazić, raz po raz oglądała w pamięci sceny przemocy, której ofiarą była przez czterdzieści pięć dni i czterdzieści pięć nocy zniewolenia.

Wywodząca się z ludu Kanuri, wychowana w wierze muzułmańskiej jak lwia część mieszkańców stanu Borno w północno-wschodniej Nigerii, Assiatou nie pojmowała, jak można dopuszczać się takiej przemocy w imię Allaha. Dla dziecka modlącego się pięć razy dziennie i nieznajdującego w Koranie ”żadnego usprawiedliwienia czynów tych zbrodniarzy” była to kwestia niezwykle trudna i bolesna. Nie rozumiała też, dlaczego islamscy integryści atakują wyznawców Allaha. Co to ma oznaczać? Jaki to ma sens? – zastanawiała się przerażona.

Kiedy Boko Haram zrozumiało, że nie zdoła sprawić, by cały region Borno odpowiadał salafickiej wizji świata, postanowiło wziąć odwet na ludności. A na czym polegała ta wizja? Ideologia? Boko Haram głosiło powrót do bezwarunkowej nabożności. Każdy, kto nie wyznawał tak radykalnej wersji islamu, traktowany był jako niewierzący i razem z innymi niewierzącymi stawał się celem prześladowań w czarnych latach terroryzmu 2013–2014. W roku 2014 Boko Haram dosłownie okrążyło stan Borno i kolejno podbijało jego obszary administracyjne. Dwu innym stanom przygranicznym, Yobe i Adamawa, groził podobny los.

Integryści dokonywali okrutnych rzezi. Liczbę zabitych szacuje się na trzynaście do piętnastu tysięcy, ale prawdopodobnie jest ona znacznie wyższa. Według Amnesty International dziesiątki tysięcy mieszkańców ”znalazły się pod bezlitosnymi rządami Boko Haram”.

Qaqwqwrqw

W chwili porwania Assiatou nie zdawała sobie jeszcze sprawy z rozmiarów tych rzezi. Rodzice starali się ją chronić, nigdy nie rozmawiali przy niej o tragedii, jaka dotknęła ich region. Samochody pułapki, samobójcze zamachy, mordy z użyciem broni białej albo kałasznikowów – ludności nie oszczędzono niczego, by ją zastraszyć i zmusić do współpracy. W kontrolowanych przez terrorystów miejscowościach odbywały się chłosty, publiczne egzekucje i kamienowania.

Szkoła samobójców

Największą makabrą było to, że członkowie ugrupowania wykorzystywali dzieci, chłopców i dziewczynki, do samobójczych zamachów. Według UNICEF-u w ciągu pięciu pierwszych miesięcy roku 2014 odnotowano dwadzieścia siedem takich przypadków, a w analogicznym okresie 2015 roku – dwadzieścia sześć. Dziesięciu zamachów dokonały dziewczęta w wieku od siedmiu do siedemnastu lat. Poświadczyła to także Assiatou, która uniknęła podobnego losu, gdyż pierwsza żona jej gwałciciela już próbowała nią manipulować i oswajać ją z bronią palną. (…)

flickr.com
Podziel się
Qaqwqwrqw

Spokojne życie czternastoletniej Assiatou, dla której najważniejsza jest nauka, zostaje nagle zburzone, gdy do jej miasta wdzierają się radykalni islamiści.

Jak ruch Boko Haram, który początkowo był sektą, przeistoczył się w ruch integrystyczny, a potem w organizację terrorystyczną?

Założony w roku 2002 w mieście Maiduguri, stolicy stanu Borno, początkowo zrzeszał niewielu członków, których przywódca, Mohammed Yusuf, zdołał uzyskać wpływ na małe meczety, gdzie głosił rygorystyczne zasady islamu, nie wywołując reakcji ze strony władz. Charyzmatyczny kaznodzieja wzorował się na Braciach Muzułmańskich, wychodząc do ludzi z ubogich dzielnic, którym rozdawał wodę i żywność, ale i wpajał własne poglądy religijne i polityczne. Jego szkoła koraniczna, która powstała w Maiduguri, zyskała zwolenników wśród studentów z północnej Nigerii. Yusuf nauczał wielu z nich. Część przystąpiła potem do Boko Haram.

Sekta stopniowo rozrastała się i rozszerzała swoje wpływy w północno-wschodniej części kraju, skrajnie biednej. W Nigerii ubóstwo dotyka sześćdziesiąt osiem procent populacji, w większości skupionej w tym regionie. To osoby żyjące w skrajnej biedzie, dysponujące średnio kwotą 1,25 dolara na dzień (Dane Banku Światowego z 2010 r.)

Qaqwqwrqw

W roku 2014 bezrobocie wynosiło tu 24,3 procent i dotykało jedną czwartą młodych w wieku od piętnastu do dwudziestu pięciu lat. Nigeria przeznacza na kwestie socjalne stosunkowo małą część budżetu – dwanaście procent wydatków publicznych na edukację i siedem procent na zdrowie. A przecież ten anglojęzyczny kraj jest największą potęgą gospodarczą Afryki. Nigeryjska ropa naftowa przynosi dziewięćdziesiąt pięć procent wpływów z eksportu i osiemdziesiąt procent dochodów państwa. Kraj zajmuje piątą pozycję w grupie państw OPEC (Organizacji Krajów Eksportujących Ropę Naftową), do których dołączył w roku 1970, a w skali świata – miejsce dziesiąte.

Nigerię jednak wytyka się palcami jako kraj do głębi przeżarty przez korupcję i osłabiany przez sprzeniewierzanie kapitału. Zdaniem Evy Joly, specjalizującej się w tych kwestiach członkini Parlamentu Europejskiego, lwia część zdefraudowanych funduszy trafia do Europy i ukrywana jest głównie w Wielkiej Brytanii, Francji oraz Szwajcarii.

Boko Haram żeruje na oburzeniu tą zuchwałą korupcją, na rozczarowaniu oszustwami wyborczymi, powtarzającymi się od upadku dyktatury wojskowej w roku 1999. Kaznodziei Yusufowi wystarczyło więc rozpowszechniać na pozór antykolonialne, antyzachodnie tezy wśród tych, którzy nie mieli dostępu do bogactw. I werbować.

Rozpoczynając działalność w północno-wschodniej Nigerii, Yusuf wiedział, że tam będzie mógł instrumentalnie traktować ludność, która biła narodowe rekordy analfabetyzmu i nieuczęszczania do szkoły. Niemal połowa dzieci z tego regionu nie chodziła nawet do szkoły podstawowej – poziom dwudziestu jeden procent dzieci objętych tym nauczaniem (dane z roku 2010) należy do najniższych w kraju. W szeregach Boko Haram można więc było na początku znaleźć zarówno analfabetów, jak i studentów szkół koranicznych czy żebraków. I im silniejsze stawały się wpływy Boko Haram, tym zdecydowanie łatwiej pozbywało się ono przykrywki sekty, przeradzając się w ruch integrystyczny.

Qaqwqwrqw

W rzeczywistości ideologia ta zaczęła się szerzyć w Nigerii jeszcze przed pojawieniem się Boko Haram, właściwie od odzyskania przez kraj niepodległości, czyli od roku 1960. Jej ośrodki na początku stanowiły uniwersytety, ale już w latach siedemdziesiątych armia stłumiła bunt integrystów, będący reperkusją rewolucji irańskiej, która zakończyła się triumfem i wyniesieniem do władzy ajatollaha Chomeiniego w lutym 1979 roku. Wtedy to Iran przeistoczył się w państwo islamskie. Ale islamiści mogli także liczyć na wsparcie państw Zatoki Perskiej, udzielane za pośrednictwem organizacji charytatywnych, przekazujących hojne subwencje meczetom. Taką strategię kraje te stosują powszechnie w wielu rejonach Afryki, a przede wszystkim tam, gdzie większość populacji stanowią muzułmanie. Na przykład w zagubionym w buszu regionie Afar w Etiopii przekonałam się, że obecnie już tylko nieliczne kobiety pojawiają się publicznie z obnażonymi piersiami, choć niegdyś mówiło się, że to terytorium ”islamu o nagich piersiach”. Teraz niemal wszystkie, od młodych dziewcząt po staruszki, ubierają się w T-shirty ”ofiarowane” przez państwa Zatoki. Zbierając zaś materiały w Nigerii, miałam okazję obserwować, jak prozelityzm salaficki, finansowany przez kraje Zatoki, zaczyna oddziaływać na postawę obywateli. Nigeryjski minister spraw wewnętrznych Hassoumi Massaoudou przyznał, że wahabizm (nurt polityczno-religijny głoszący rygorystyczne idee czystego islamu) ”korzysta ze wsparcia finansowego płynącego znad Zatoki i z meczetów, których duchowni przybywają czasem ze Środkowego Wschodu i z Pakistanu”.

Obejrzyj też: Angela Merkel w orędziu: "Mówimy terrorystom - jesteście mordercami!"

W Nigerii bieda w połączeniu z analfabetyzmem i korupcją, a także niesprawiedliwością i rozczarowaniem próbami demokratyzacji kraju stworzyły idealne warunki dla ideologii integryzmu, która przeniknęła umysły tak mocno, że dwanaście spośród trzydziestu sześciu stanów wprowadziło na początku dwudziestego pierwszego wieku szariat, prawo islamskie, zależnie od miejsca stosowane w mniejszym lub większym zakresie. Pojawienie się Boko Haram na mapie terroryzmu zmusiło nowego prezydenta Muhammadu Buhariego do złożenia tuż po objęciu stanowiska, w kwietniu 2015 roku, obietnicy, że zrezygnuje z zamiaru wprowadzenia szariatu na całym terytorium kraju.

Dopóki ofiarami Boko Haram padali wojskowi i funkcjonariusze służb policyjnych, dopóty mieszkańcy północnej Nigerii zdawali się tolerować organizację i żywić nadzieję, że uwolni ich ona od złej władzy. Do roku 2009 sekta żerowała więc na ludzkiej naiwności. Ale ten rok przyniósł zdecydowaną zmianę. Po śmierci założyciela, Mohammeda Yusufa, zabitego w więzieniu podczas starć z policją, w których zginęło w sumie osiemset osób, ten islamistyczny ruch jawnie wkroczył na drogę terroryzmu i stosował go na ogromną skalę. Boko Haram przeszło do podziemia, a na jego czele stanął nowy przywódca, Abubakar Shekau, zajmujący jedno z czołowych miejsc na liście terrorystów poszukiwanych przez Stany Zjednoczone.

Przemoc narastała, a ludność próbowała się chronić, tworząc oddziały milicyjne służące do samoobrony. I o ile początkowo Boko Haram zwracało się przeciwko osobom, które uznawało za mało zaangażowane w praktyki religijne, o tyle od roku 2010 zaczęło atakować kościoły, dołączając do międzynarodowego dżihadyzmu. Zamach na siedzibę ONZ w roku 2011 oraz atak na kościół w Boże Narodzenie wstrząsnęły społeczeństwem. Krwiożerczy szał narastał: w kwietniu 2014 roku doszło do porwania dwustu siedemdziesięciu sześciu licealistek w Chibok, a w styczniu 2015 – do całkowitego zniszczenia miasta Baga.

Na północy Nigerii to głównie dziewczęta pozostają poza systemem edukacji – jak wynika z analiz British Council, dwie trzecie z nich między piętnastym a dziewiętnastym rokiem życia nie potrafi przeczytać pełnego zdania, a zaledwie trzy procent kończy szkołę ponadpodstawową. Boko Haram dąży do pogłębienia tej dramatycznej sytuacji, ale natyka się w tej kwestii na opór rodzin takich jak ta, z której wywodzi się Assiatou – uznających edukację za szansę na awans społeczny, drogę do zrozumienia świata i odnalezienia swojego miejsca w nim, wyrwania się z nędzy i ignorancji. Ojciec i matka Assiatou sami dotkliwie odczuwają skutki nieumiejętności pisania i czytania. ”Człowiek, który się nie uczy, to człowiek zubożony. Szkoła to światło” – powtarzał Assiatou jej ojciec. Ci rodzice inwestowali przede wszystkim w wykształcenie dzieci. Boko Haram uważa takich jak oni za zagrożenie.

Wykształcenie jest bronią, której boi się najbardziej. Dlatego głosi na każdym kroku, że zachodnie szkolnictwo niszczy kulturę islamu. ”Potępia zarówno koedukację, jak i rozluźnienie obyczajowe oraz zatracanie tradycyjnych wartości” – twierdzi Marc-Antoine Pérouse de Montclos, doktor nauk politycznych. Boko Haram demonizuje darwinizm, uznając go za herezję, podobnie jak teorię Wielkiego Wybuchu czy rewolucję kopernikańską. Ten sam badacz zwraca uwagę, że Yusuf potępiał nawet Luciena Lévy-Bruhla, filozofa, socjologa i antropologa, oraz Emila Durkheima, jednego z twórców współczesnej socjologii, czy Karola Marksa, gdyż ”podważali prymat prawa religijnego i rodziny”.

Targ niewolnic

Boko Haram, a właściwie Sunnickie Zrzeszenie na rzecz Nawracania na Islam i Dżihadu, początkowo zwróciło się przeciwko liceom i szkołom, w których przyjęto program nauczania uznany za zbyt europejski. Wielokrotnie atakowało placówki, mordując nauczycieli i uczniów, jak w Mamudo (lipiec 2013), Gujbie (wrzesień 2013) czy Buni Yadi (luty 2014) – trzech miastach stanu Yobe. Licealistki, które nie zostały zamordowane, były uprowadzane i gwałcone. Około dwudziestu dziewcząt porwano 11 lutego 2014 roku podczas rzezi w Konduga w stanie Borno. Do najgłośniejszego i największego uprowadzenia doszło w Chibok w stanie Borno. Przyznał się do niego okrutny przywódca bractwa Abubakar Shekau, chwaląc się: ”Porwałem te dziewczyny. Sprzedam je na targu w imię Allaha. (...) Mówiłem, że trzeba skończyć z europejskim kształceniem. Dziewczęta, macie rzucić szkołę i wyjść za mąż”.

Tak zwane Państwo Islamskie rozwinęło wręcz rynek niewolnic seksualnych: kobiety między czterdziestym a pięćdziesiątym rokiem życia wyceniane są na czterdzieści dolarów, te w wieku trzydziestu do czterdziestu lat – na sześćdziesiąt dziewięć dolarów, dwudziesto-, trzydziestolatki – na osiemdziesiąt sześć dolarów, a dziewczynki od roku do dziewiętnastego roku życia – na sto siedemdziesiąt dwa dolary. Kobiety powyżej pięćdziesięciu lat nie figurują na liście, natomiast nastolatki osiągają astronomiczne ceny.

Według władz stanu Borno w latach 2011–2014 islamiści zamordowali stu siedemdziesięciu sześciu nauczycieli, a nigeryjska armia musi obecnie współpracować z wojskami Nigru, Kamerunu i Czadu, zwłaszcza że Boko Haram nie cofa się już przed dokonywaniem aktów terroru w sąsiednich państwach. W marcu 2015 roku Abubakar Shekau ogłosił podporządkowanie Boko Haram tak zwanemu Państwu Islamskiemu. Równocześnie Boko Haram zmieniło nazwę na Państwo Islamskie w Afryce Zachodniej. (…)

Agencja Gazeta
Podziel się

Amnesty International zbiera dokumentację i publikuje raporty o przypadkach naruszeń praw człowieka na całym świecie.

Według danych Amnesty International Assiatou to jedna z około dwóch tysięcy osób uprowadzonych przez Boko Haram od początku 2014 roku. Z kobiet w takiej sytuacji najczęściej czyni się niewolnice seksualne, a niektóre szkoli się do walki. Ale kobiety, których prawa zostały pogwałcone podczas konfliktów zbrojnych, a zwłaszcza ofiary przemocy seksualnej, dochodząc swych praw, natrafiają na poważne przeszkody. Wiele organizacji pozarządowych, w tym Amnesty International, zwraca się do władz, aby te podjęły stosowne działania, otaczając opieką ofiary, pomagając im w odzyskaniu równowagi psychicznej, leczeniu i powrocie do normalnego życia. Według Human Rights Watch ONZ i rządy powinny ”zagwarantować rzetelne, wiarygodne i bezstronne śledztwa” w sprawach dotyczących przemocy seksualnej i ścigać osoby odpowiedzialne za te zbrodnie. Ale bezkarność przestępców z kręgu integrystów mocno wpisała się w pamięć zbiorową. Na przykład w Algierii rząd wolał najzwyczajniej zatrzeć czyny popełnione przez Zbrojną Grupę Islamską (GIA) w latach dziewięćdziesiątych, niż oddać członków tej organizacji pod osąd prawa.

W Nigerii pracownicy socjalni ubolewają nad lekceważeniem, z jakim podchodzi się do gwałtu na kobietach i dziewczętach. U podłoża tej postawy leży zwyczajowe milczenie, uznające ten temat za tabu. Lęk przed stygmatyzacją i wstyd zniechęcają kobiety do zgłaszania tego rodzaju przestępstw. Relacja Assiatou to odważne ujawnienie prawdy, wyznanie dziecka, które stało się więźniem niewypowiedzianego. Każde słowo Assiatou wyraża cierpienie wszystkich ofiar gwałtów. (…)

Niejasne pozostają źródła finansowania Boko Haram. Wiadomo jednak, że tuż po roku 2010 otrzymało ono wsparcie od AQMI (Al-Kaidy Islamskiego Maghrebu) i datki od bogatych zwolenników z państw Zatoki Perskiej. Było też finansowane przez polityków z Maiduguri. Po przeprowadzeniu pierwszych działań zbrojnych nakładało haracze na ludność i czerpało zyski z wszelkiego rodzaju przemytu. Jednak obecnie Boko Haram nie jest już w stanie zarządzać miastami i całymi regionami. Z tego powodu zaczęło stosować strategię partyzancką. Mimo to wciąż jest groźne.

Boko Haram nie jest już abstrakcyjną organizacją. Słuchając relacji Assiatou, uświadamiamy sobie ogrom zbrodni, jakich się dopuściło i nadal dopuszcza.

I jeszcze jedno: w rzeczywistości nasza bohaterka nie nosi imienia Assiatou. Z oczywistych względów, w trosce o bezpieczeństwo dziewczyny i jej krewnych, postanowiliśmy zmienić imiona i nazwiska, które mogłyby doprowadzić do rozpoznania i zlokalizowania dzielnej nastolatki i jej rodziny. Poza tym żaden element, żaden szczegół nie został zmodyfikowany.

październik 2015 Mina Kaci (dziennikarka ”l'Humanité” - przyp. red.)

Materiały prasowe
Podziel się

”Uprowadzona przez Boko Haram”, Assiatou, Mina Kaci, tłumaczenie: Krystyna Szeżyńska-Maćkowiak, wydawnictwo Prószyński i S-ka. Premiera 9 stycznia 2018.

Wszystkie śródtytuły w tekście pochodzą od redakcji.

Polub WP Książki
Qaqwqwrqw
Qaqwqwrqw
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

Qaqwqwrqw