Śliski 2 

Obraz
Źródło zdjęć: © Inne

— Skąd jedziecie?

— Z Siewieroreczeńska. Przytargaliśmy papierosy dla Trofima. Chcesz, mogę zorganizować sporą partię.

— Typu przesuszyć i zmielić? — uśmiechnąłem się. — Bierzecie od zwiadowców?

— A od kogo niby innego? Od przekupniów dostaniesz za potrójną cenę.

— Nie ma przecież żadnych zwiadowców — oświadczył nagle Misza.

— Tylko nie zacznij znów wykładać swoich chorych idei! — zaczął błagać Arkusza udając przerażenie.

— Dlaczego chorych? — Misza nie zauważył żartu.

— Powiedzcie sami, dlaczego do Siewieroreczeńska trafia tyle żarcia? Co, specjalnie do nich z tamtej strony idą fury wyładowane towarem? Eszelonami im żywność dostarczają?

— U nich granice są mniej stabilne — powiedział bardzo spokojnie Demin.

— Jakie niby granice? To wszystko to tylko jeden wielki eksperyment!

— Co wszystko? — nie zrozumiałem. Miałem swoje zdanie na temat tych, którzy dostarczają żywności w rejon Przygranicza, ale bardzo interesujące było poznać też opinie innych.

— Jasne! Przylecieli obcy i przerzucili nas tutaj — zachichotał Arkasza.

— Jacy znowu obcy? Przygranicze to eksperyment kagebowców. Wydzielili kawałek Syberii, wrzucili nas tutaj jako króliki doświadczalne i obserwują. A żebyśmy zbyt wcześnie nie zdechli z głodu, podkarmiają. W Siewieroreczeńsku zorganizowali odpowiednie urzędy, przyuczają ludzi i oni właśnie organizują dostawy.

— Wiesz, jeśli spojrzeć na sytuację z takiego punktu widzenia to coś w tym jest — zamyślił się Demin na chwilę, po czym znów zarżał Miszy prosto w twarz. — To bzdury! A gdyby nawet taki urząd powstał, to raczej w Mieście.

— Gówno! — Podniecony Michaił zamachał rękami, o mało nie zawadzając palcami twarzy rozmówcy. — Powiedz, co tak właściwie wiesz o Siewieroreczeńsku? Nic nie wiesz! Tam jest parlament i różne frakcje: kozacy, przemysłowcy, zwiadowcy… Tak się nie da, rozumiesz?! W naszych warunkach demokracja nie funkcjonuje! To znaczy, że ktoś tam siedzi w cieniu i pociąga za sznurki. Cholera, przecież prościej dostać się do Miasta, chociaż jesteśmy z nimi na noże. Z Siewieroreczeńska wszystkich imigrantów zaraz wywalają.

— Wciąż się kłócicie? — Podszedł do nas mężczyzna koło czterdziestki w lekkiej brezentowej kurtce. Taki zwyczajny gość — spotkasz na ulicy, nawet nie zwrócisz uwagi, ale Misza natychmiast się zamknął.

— Nie, to Misza się kłóci, a ja tylko słucham — Arkusza schował za plecy rękę z pojemnikiem.

— To co, orły, zapraszam do taboru.

— Dobrze, Piotrze Iwanowiczu — kiwnął głową Demin.

Pożegnali się ze mną i poszli do wozu. Jeszcze parę minut przyglądałem się chaosowi pod bramą, potem przeniosłem spojrzenie na niebo. Dlaczego tracimy czas?

— Zbiórka. Wyruszamy za pięć minut — rozległ się głos Grigorija. Niech to jasny gwint, przestraszyłem się. Nie mogłem się przyzwyczaić do działania amuletu.

Wszedłem między namioty, wypatrując towarzyszy. Są!

— Sopel! — Zamachała rękami Wiera.

Stanąłem jak wryty. Rozmawiający z Chanem szczupły mężczyzna, ubrany w luźną skórzaną kurtę, szare spodnie i wysoko sznurowane buty także mnie zauważył. Znałem tego człowieka doskonale: prosty nos, krótkie ciemne włosy z rzadką siwizną, na policzku charakterystyczne, przecinające się szramy. Krzyż.

Krzyż? A ten czego tutaj szuka? Jak nic chodzi mu o moją skromna osobę i sądząc po chmurnym spojrzeniu, nie mogę się spodziewać niczego dobrego. Skierował się wprost do mnie, przytrzymując pochwę długiej szabli. Dwóch patrolowych z kompanii dalekiego zwiadu szło za nim równo jak jeden organizm. Śmierdząca sprawa…

— Idziemy — Krzyż zatrzymał się trzy kroki przede mną, a patrolowi wycelowali we mnie automaty.

— Dokąd? — Z trudem przełknąłem ślinę. Grdyka drgnęła zdradziecko, co nie uszło uwagi dawnego mojego dowódcy. Że też zostawiłem karabin. Jakby co, nie zdążę wydobyć pistoletu. Ale i z długą bronią w takiej sytuacji nie miałbym większych szans.

— Gdzie trzeba, Sopel, gdzie trzeba — Uważnie obejrzał mnie od stóp od głów, westchnął ciężko. — Jesteś aresztowany pod zarzutem dezercji. Ręce trzymaj z daleka od noża…

— A czemu tak rozkazujesz, wujaszku? — Skądeś pojawił się Pierwszy.

Drugi wyszedł zza namiotu po przeciwnej stronie. Wokół nas nagle zrobiło się całkiem pusto. Kupujący, czując wiszące w powietrzu napięcie, czym prędzej oddalili się od naszej grupki. Patrolowi natychmiast zareagowali na pojawienie się uzbrojonych ludzi, skierowali na nich lufy. W odróżnieniu od nich, Krzyż pozostał zupełnie nieporuszony.

— Potrzebne ci to? — zapytał.

— Poczekajcie moment — poprosiłem, nie wypuszczając z dłoni rękojeści noża. Bijatyka nie była nikomu potrzebna. Szczególnie w takich warunkach. A niezależnie od rozwoju wypadków, to ja miałem w pierwszej kolejności otrzymać bilet na tamten świat. — To dowódca mojego byłego oddziału. Myślę, że zaszło tutaj małe nieporozumienie, które zaraz sobie wyjaśnimy.

— Czyżby? — zdziwił się szczerze Krzyż.

— Oczywiście — Nie odrywając od niego oczu, lewą ręką wyjąłem z kieszeni dokumenty, rzuciłem w jego stronę. — Rozkaz przeniesienia.

— Zabawne — Uśmiechnął się samymi kącikami warg. — Ale to nie rozwiązuje kwestii zwrotu otrzymanych z magazynu rzeczy na sumę dziewięciuset rubli.

Rzucił papiery z powrotem. Upadły na ziemię krok ode mnie. Mógłbym je podnieść z łatwością, ale wolałem nie próbować: wiedziałem, że jak tylko odwrócę wzrok, w mojej głowie pojawi się maleńka dziurka, która rozwiąże wszystkie kwestie i problemy na tym świecie.

— Jeśli jeszcze do was nie dotarło — Chan podszedł, pokazał blachę. — Drużyna.

— Co z tego? — Krzyż nawet na niego nie spojrzał.

— Właśnie to. Idźcie sobie po dobroci — Chan położył rękę na rozpiętej kaburze z pistoletem.

Zaraz się zacznie. Odetchnąłem głęboko, uspokajając nerwy, rozluźniłem mięśnie. Chan nie powinien brać się za spluwę. A jeśli już to nie za pistolet, lecz automat.

— A ty, Sopel, dlaczego nic nie mówisz? Wyślemy tych chłystków do diabła — odezwał się nagle Dymitr, kręcąc nóż między palcami.

Zaraz poleje się czyjaś krew.

— Co tu się dzieje? — Grigorij pojawił się w porę jak nigdy.

Towarzyszący mu Mielnikow i Jałtin rozeszli się w różne strony. Wujek Żenia wyjął „dziurkacz”, czarownik przeciągnął palcami po zrobionych ze szlachetnych kamieni guzikach kurtki. Zamigotały.

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE 🔥