Seks kontrowersyjny
84. Małżeństwo z miłości?
C o pewien czas wraca jak bumerang zagadnienie motywów zawierania małżeństwa. Przewija się ono w publikacjach naukowych, w listach pisanych do różnych redakcji, podczas rozmów w gabinetach lekarzy, w trakcie psychoterapii. W pracy seksuologa często spotykane są przypadki, że jedno z małżonków zgłasza się z problemem braku odczuwania podniecenia seksualnego, pożądania we współżyciu z partnerem, podczas gdy jest ono odczuwane wobec innych osób, realizowane w masturbacji, a niekiedy tłumione.
Poszukiwania przyczyny takiego stanu rzeczy są bezowocne, a pacjent kolejno sugeruje różnorodne możliwe przyczyny lub też przyznaje bezradnie, że nie widzi żadnych podstaw racjonalnych swego problemu. Analiza małżeństwa często jest przez zainteresowanych przedstawiana w jasnych barwach - związek powstał z miłości, był udany, dopiero później "wszystko się popsuło" bez widocznej przyczyny. W wielu przypadkach dokładniejszy wywiad ujawnia nieco odmienny obraz małżeństwa, które powstało bez zaangażowania uczuciowego, z całkiem innych motywów.
Małżeństwo zawierane bez miłości do partnera rzadko bywa oceniane w ten sposób wprost, po prostu brzmi to "nieładnie", jest sprzeczne z powszechnie panującym stereotypem motywacji uczuciowej przy podejmowaniu decyzji o ślubie. Nic zatem dziwnego, że przyznanie się przed sobą i wobec innych do braku miłości w momencie zawierania małżeństwa jest tłumione i ukrywane. Jaka jest prawda?
Analizy motywacji zawierania małżeństw, zamieszczone w różnych publikacjach, opracowaniach naukowych, a także pojawiające się w codziennej pracy terapeutycznej skłaniają do wyrażenia poglądu, że motyw miłości istnieje wokoło 30% związków. Zaangażowanie uczuciowe wyraża się fascynacją erotyczną wobec osoby partnera, bliskością psychiczną, potrzebą wspólnego przebycia drogi życiowej, akceptacją osobowości partnera. Inne, często spotykane motywy zawarcia małżeństwa to:
l. Oddzielanie roli "materiału na współmałżonka" od roli partnera seksualnego i przyjaciela. Ta motywacja jest częściej spotykana u kobiet. "Dobry" materiał na męża to mężczyzna, który zapewni odpowiedni status społeczny i materialny, ma charakter gwarantujący spokojne życie rodzinne. Wierzy się w to, że miłość sama przyjdzie, a z seksem "jakoś to będzie". Trudno się dziwić, że po zaspokojeniu potrzeby założenia własnego gniazda właśnie łóżko zaczyna dzielić, osoba partnera nie budzi pożądania, a współżycie staje się przykrym obowiązkiem.
- Motywy seksualne. Częściej występują wśród mężczyzn. Spotkanie atrakcyjnej partnerki, pragnienie posiadania jej na własność, prawa wyłączności do niej, zauroczenie seksualne skłaniają do zawarcia małżeństwa, które umożliwia "eksploatowanie" seksualne. Druga osoba po pewnym czasie zaczyna buntować się przeciw takiemu stanowi rzeczy, oczekuje więcej aniżeli tylko pożądania i łóżka. Toteż obie strony rozczarowane są swoimi postawami seksualnymi, a zaburzenia seksualne mogą być wyrazem oporu i negacji.
- Wpływy środowiska i porównywanie się z innymi. Ten motyw dotyczy od jednej czwartej do jednej trzeciej zawieranych małżeństw i częściej występuje wśród kobiet. Jedne ulegają namowom ze strony rodziców wysoko ceniących "dobrą partię". Inne, w miarę zbliżania się połowy czy końca dwudziestych lat życia, ulegają histerii. Ogarnia je paniczny wprost lęk przed staropanieństwem, zazdrość wobec koleżanek, które założyły już własne domy.
Z niepokojem szukają chętnych do małżeństwa i śpieszą się ze ślubem, jakby wybiła ostatnia godzina kobiecego czasu. W wypadku jeszcze innych do ślubu mobilizuje potrzeba posiadania dziecka. Ale po zaspokojeniu swych kobiecych ambicji zaczyna się codzienne życie i tu pojawia się dramat. Piszą listy, nachodzą lekarzy i psychologów, szukają zrozumienia u przyjaciółek, wszędzie skarżąc się na brak pożądania do męża i oziębłość w łóżku. Są takie, które "sprawdzają się" w romansach, inne ronią łzy nad "niezrozumieniem" ze strony męża (bo prawie zawsze mężczyzna jest winiony za brak potrzeby i przyjemności seksualnych).
W listach aż do znudzenia powtarza się ten sam motyw: "Mąż jest dobry, dzieci zdrowe, mamy mieszkanie, urządziliśmy się-, a ja jestem nieszczęśliwa, bo łóżko jest dla mnie koszmarem". Oczekuje się cudu, magicznej porady.
Kiedy ujawnia się prawdziwy motyw problemów seksualnych, jakim jest brak fascynacji seksualnej wobec osoby partnera, wówczas wyciągają znane kontrargumenty: "Ale przecież moje koleżanki też nie wyszły za mąż z miłości, a jednak coś czują w łóżku". Rzecz jednak polega na tym, że u jednych kobiet seks bywa autonomiczny, wyizolowany z uczuć, a u innych jest to niemożliwe. Jak można odpowiedzieć na stereotypowe pytanie - "co robić"? .
Chciałoby się odpowiedzieć, że trzeba było użyć rozumu w przeszłości, ale przecież to nie jest wyjście. Biedzą się zatem, dwoją i troją autorzy kącików porad sercowych, terapeuci małżeńscy, seksuolodzy, aby coś ocalić i poprawić w tym związku, z różnym zresztą skutkiem.
- Motywy manipulacyjne, na przykład chęć zrobienia na złość sympatii, rodzicom, uzyskania znaczącej pozycji zawodowej i społecznej, " wrobienia" w ojcostwo jednego z partnerów seksualnych, który odpowiednio zabezpieczy byt.
Zapewne nawet miłość połączona z fascynacją seksualną nie gwarantuje udanego małżeństwa ani satysfakcjonującego seksu w przyszłości, daje jednak większe szanse powodzenia, aniżeli motywy pozauczuciowe. Widok ceremonii ślubnej często wzrusza widzów, niektórych mobilizuje do przeżycia czegoś podobnego, do jakiego jednak stopnia wyraża on istnienie wyżej wymienionych powodów zawarcia małżeństwa? Jak dalece partnerzy są zorientowani w motywach własnych i drugiej osoby?
85. Seksualny posag ###
W tradycyjnej obyczajowości start kobiety w małżeństwo wiązał się z posagiem, który wnosiła do związku. Posagiem mogła być ziemia, zwierzęta hodowlane, przedmioty gospodarstwa domowego, pieniądze itd. W wielu krajach jeszcze obecnie przed zawarciem umowy małżeńskiej rodziny obu stron zażarcie walczą o wysokość i zakres posagu wnoszonego przez kobietę, aczkolwiek w niektórych kulturach, np. Afryki, Indian, Ameryki, posag wnosi mężczyzna. W wyniku przemian obyczajowych i rozwoju modelu małżeństwa partnerskiego instytucja posagu zmieniła charakter, przestała być przedmiotem manipulacji między rodzinami, ale to nie znaczy wcale, że praktycznie przestała istnieć. W wielu wypadkach, chociaż nie nazywa się tego posagiem, jedna lub obie strony deklarują określony wkład w małżeństwo, robią to też ich rodziny.
Współczesnym "posagiem" wysoko cenionym na rynku małżeńskim jest zwłaszcza mieszkanie, środki finansowe, ale także kwalifikacje, dobry zawód itd. zawsze są udane a różnorodne czynniki sytuacyjne niekoniecznie muszą sprzyjać udanemu współżyciu. Wprowadzenie do tego praktycznego testu wymagania przeżywania przez kobietę orgazmu jest nowym zjawiskiem i oznacza wynaturzenie, skrzywienie idei partnerstwa. Zapewne nie bez winy są tu różne publikacje i szerzenie w specyficzny sposób uświadomienia seksualnego w publikatorach. Poruszanie w nich problemów orgazmu, licznych wynikających z nich przykładów niepowodzeń małżeństwa, zdrad itp. zakodowało w niektórych Czytelnikach ważność orgazmu. Uczynienie z niego jednak pierwszoplanowej wartości kobiety jest nieporozumieniem i oznacza redukcję jej ludzkiej i kobiecej wartości.
Chciałoby się w tym miejscu powiedzieć, że może to nawet dobrze, iż nie dochodzi do małżeństwa w sytuacji, kiedy orgazm kobiety ma dla mężczyzny decydujące znaczenie w ocenianiu jej wartości do roli żony. Jaka jest bowiem podstawa takiego związku? Wystarczy przecież, iż w przyszłości z różnych względów kobieta będzie miała problemy seksualne, zmieni się jej atrakcyjność, wtedy może to przesądzić o rozpadzie małżeństwa, a że tak jest, potwierdza niejedna sprawa rozwodowa. Ciekawe jednak, że ukazanie zainteresowanej osobie takiej perspektywy często nie zmienia jej determinacji w doprowadzeniu do ślubu.
Inną formą posagu seksualnego jest układ partnerski między osobami, które mają za sobą małżeństwa rozbite wskutek nieprzystosowania seksualnego. Zrozumiałe, że negatywne doświadczenia wyczulają na tę sferę przeżyć i w wypadku perspektywy powstania nowego małżeństwa praktyczny test seksualny jest traktowany serio. Nie ma tygodnia, abym nie miał pacjentów z takich związków. Druga strona najczęściej domaga się leczenia u seksuologa i potrafi określić nawet, jak długo jest gotowa czekać. W tych wypadkach najczęściej to mężczyźni są pacjentami i oni mają wnieść posag seksualny w nowe małżeństwo. Ich sytuacja jest niewesoła, ponieważ leczenie pod presją nie stwarza dobrych warunków, a poczucie zagrożenia wobec "egzaminu" przed partnerką stresuje.
Niewesoła jest również wizja przyszłości, ponieważ poczucie zagrożenia wobec partnerki będzie się nadal utrzymywało, a epizodyczne trudności we współżyciu seksualnym (których doświadcza przecież większość mężczyzn) będą traktowane jako nawrót choroby. Mężczyzna będzie miał wtedy poczucie mniejszej wartości, stale będzie "wczuwał się" w stan swego organizmu, więź seksualna partnerów pozbawiona będzie spontanicznej naturalności.
Współczesna obyczajowość wysoko ceni wartości seksualne i proces ten wyraźnie się nasila. Wymienione wyżej zagadnienia posagu seksualnego stanowią jednak skrajność i wprowadzają w ideę związku partnerskiego tyranię ważności seksu, redukują wartość człowieka do roli seksualnej maszyny i nadmiernie podkreślają wagę sprawności odruchów.