Są dziewczyny karabiny. Przeczytaj fragment książki Pauliny Młynarskiej

Jak wyglądałby świat, gdyby mężczyźni zachodzili w ciążę? Czy cenzura może być dobra? Po co Krystynie Pawłowicz feministki? Paulina Młynarska czujnie obserwuje rzeczywistość i dosadnie ją komentuje. Przez ostatnie pięć lat pisywała swoje felietony w prasie i internecie. A teraz wydaje je w książce. ”Miłej lektury i jeszcze milszego hejtowania! Ja też Was kocham” - pisze we wstępie. A my publikujemy fragment z jej prowokacyjnego - ”Rebela”.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Paulina Młynarska: Feministki to kobiety, które chcą sprawiedliwości dla kobiet.
Paulina Młynarska: Feministki to kobiety, które chcą sprawiedliwości dla kobiet. (Materiały prasowe, Fot: Tatiana Jachyra)

Nie jesteś nikim lepszym dlatego, że jesteś hetero

Osoby homoseksualne kochają tak samo jak ty. Jak ty płacą podatki i podlegają prawu. Jak ty mogą być głupie lub mądre. Rozwiązłe lub powściągliwe. Uczciwe albo nie. W ich związkach też zdarza się przemoc i inne problemy. Jak u wszystkich.

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł, że brak uznania dla formalnych związków jednopłciowych we Włoszech łamie zapisy Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Trzy włoskie pary zdecydowały się na skargę do Trybunału w Strasburgu. Trybunał stwierdził, że doszło do naruszenia artykułu 8 Konwencji Praw Człowieka, który podkreśla prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, i zarządził odszkodowanie dla par w wysokości po 5 tys. euro.

Wrzuciłam informację o tym na FB. I natychmiast pojawił się komentarz: ”Myślę, że istnieją poważniejsze problemy w Europie niż homozwiązki”.

I ja tak myślę. Mamy przecież globalne ocieplenie, walkę z terroryzmem, uchodźców, z którymi nie wiadomo co zrobić, zamachy, mafię, narkomanię, prostytucję, pedofilię, raka, HIV i tak dalej, dalej, dalej…

Czy wobec takich problemów osoby heteroseksualne przestają się w sobie zakochiwać i wchodzić w związki? Organizować sobie wspólne życie? Brać wspólne kredyty? Wychowywać dzieci? Troszczyć się o siebie w chorobie? Dziedziczyć po sobie? Mieć wspólne ubezpieczenie?

No nie.

Osoby homoseksualne też nie.

Droga autorko tego komentarza! Gdybyś sama była homo, brak regulacji w kwestii cywilnych związków partnerskich byłby dla ciebie poważnym problemem, zupełnie niezależnie od innych poważnych problemów. W twoich słowach pobrzmiewa przekonanie, że homoseksualizm jest jakąś formą dewiacji, która, nie wiedzieć czemu, domaga się legalizacji.

No nie.

Osoby homoseksualne kochają tak samo jak ty. Jak ty płacą podatki i podlegają prawu. Jak ty mogą być głupie lub mądre. Rozwiązłe lub powściągliwe. Uczciwe albo nie. W ich związkach też zdarza się przemoc i inne problemy. Jak u wszystkich. Osoby homoseksualne bywają fantastycznymi rodzicami i złymi rodzicami. Jak my – heterycy. Zrozum to wreszcie. Nie jesteś nikim lepszym dlatego, że jesteś hetero.

No nie.

Felieton napisany 23 lipca 2015

Paulina M��ynarska
fot.Tatiana Jachyra Materiały prasowe
Podziel się

Moja ojczyzno, jesteś szalona, mówię ci, Polsko

Ileż strof przepięknych, ile wzniosłych analiz poświęcono Polsce! A mnie od kilku dni kołacze się po głowie utwór śpiewany przez zespół disco polo Boys pod tytułem: ”Jesteś szalona!”. Po prostu, Polsko! Jesteś wariatką.

Gdyby dorobek absurdów politycznych, i w ogóle publicznych, z jednego zaledwie tygodnia umieścić w scenariuszu jakiejś wysokobudżetowej komedii, która miałaby opowiadać o wyimaginowanej krainie, gdzie każdego dnia bije się rekordy wypowiadanych publicznie bzdur i publicznie proponowanych bzdurnych rozwiązań dla obywateli i obywatelek, producenci mogliby mieć obawy co do tego, czy aby scenarzysta jednak nie przesadził.

Zasadniczo, jako felietonistka, powinnam się cieszyć, że krajowa rzeczywistość dostarcza mi tyle inspiracji. Jednak przyznam, czuję ich taki przesyt, że już sama nie wiem, w co piórko włożyć. Wprawdzie przychodzi mi do głowy jedno takie miejsce, ale nie ma ono nic wspólnego z pisaniem.

Chciałabym sobie czasem popisać o jakimś nowym trendzie, ciekawej tendencji pojawiającej się w życiu społecznym. O jakiejś nowej, twórczo przemyślanej propozycji dla społeczeństwa. Ale się nie da. W polskim życiu publicznym, jak w piosence disco polo, w kółko te same trzy harmonie, te same dwie emocje, dwa rymy koślawe na krzyż i totalny brak jakiejkolwiek puenty. Zabawa jak na skrzypiącej karuzeli w dzień odpustu. Operator pijany, ale proboszcz go lubi, więc niech dzieciaki się kręcą, a jak pospadają i się pozabijają, to zwalimy na dywersantów.

Siadam do pisania felietonu, robię listę poruszających, gorących i żrących tematów tygodnia. Jest długa, bo nasze wariactwo znajduje się obecnie w stanie skrajnego wzmożenia. Patrzę i oczom nie wierzę. Lecę punkt po punkcie. Przy szóstym mam dość. Z każdym kolejnym wpadam w panikę jak każda osoba kochająca osobę szaloną i bezradnie patrząca na jej rosnący obłęd. Kilka przykładów?

Minister zdrowia ogłasza start wielkiej, miliony kosztującej akcji prorozrodczej w mediach i powstanie portalu oraz aplikacji (cóż za nowość!), które nam obliczą dni płodne. Nic, że takich jest już na pęczki i za free, a każda planująca dziecko para swoją przygodę zaczyna właśnie od dokonania takich obliczeń, często za pomocą aplikacji właśnie. Nic to, że zgodnie z zaleceniami WHO, kiedy po roku podejmowania prób powołania nowego życia metodą, że się tak wyrażę, analogową, nic z tego nie wyjdzie, należy koniecznie zgłosić się po pomoc lekarską, a nie grzebać w internecie, co jest plagą i niepotrzebnie opóźnia podjęcie leczenia. Nic to, że żadna aplikacja, portal ani plakaty na mieście, ani zapowiadane spoty reklamowe w radiu nie sprawią, że uszkodzone, produkowane w zbyt małej liczbie plemniki nagle ozdrowieją. Nie przepchają też zatkanych jajowodów, nie spowodują wydzielania hormonów, kiedy te wydzielać się nie chcą. Ważne, że życzenie ministra jest pobożne! Ważne, że kierunek słuszny. Na nic badania i statystyki, na nic rozpacz niepłodnych par, które z nadzieją wypatrują systemowej pomocy w finansowaniu in vitro. Jesteś szalona, Polsko.

Brytyjski wywiad, w jawnej części swojego raportu, ogłasza, że Polska, zinfiltrowana na ogromną skalę przez rosyjskich agentów, staje się zagrożeniem dla całej Unii Europejskiej. Wymarzony sojusznik naszej ukochanej władzuni w łonie UE najpierw łono owo opuścił, a teraz jeszcze przed Polską przestrzega. Połowa społeczeństwa coraz głośniej, choć jeszcze nieśmiało, zadaje pytania o powiązania ministra obrony z rosyjską agenturą, i nic. Jesteś szalona.

Ponad siedemdziesięciu wyszkolonych za nasze pieniądze komandosów z GROM-u, w ślad za grupą wybitnych generałów, opuszcza szeregi polskiej armii. I nic. Posłanka Sobecka argumentuje w Sejmie RP, że jeśli nie uczci on specjalną uchwałą setnej rocznicy objawień fatimskich, tym samym przyłoży rękę do zastępowania marksizmu nowym ateizmem, który skutkuje upadkiem moralnym, plagą rozwodów i mordowaniem dzieci nienarodzonych na ogromną skalę. Klimaty z salki katechetycznej przeniesione do parlamentu. Przytakuje jej prof. Chazan, wielki przyjaciel kobiet, stwierdzając, że wkrótce Polska będzie pierwszym krajem europejskim całkowicie wolnym od aborcyjnego holokaustu. Aż prosi się o aplikację informującą właściwe organy o każdym, fizjologicznie wydalonym, a jednak wcześniej zapłodnionym jajeczku, które wraz z brudną podpaską ląduje w zbiorowym grobowcu kosza na śmieci w łazience! Brakuje mi w tym bardzo księdza Oko, ale ten, jak sądzę, zbiera siły do kolejnej serii swoich pornograficznych wykładów.

À propos pornografii, dziennikarze ”Gazety Polskiej” nawołują do przesyłania opakowań wazeliny członkom Towarzystwa Dziennikarskiego, którzy podpisali się pod listem dystansującym ich środowisko od systematycznie wzbudzanego przez prawicową prasę resentymentu w stosunku do Niemiec. I wazelina w tubkach oraz pudełkach jest im wysyłana. Zmaterializowana fantazja erotyczna nadawców. Fantazja w stylu retro, bo kto dziś do tych spraw używa jeszcze wazeliny?

Na tym zakończę. Pełny zapis choroby mamy przecież w komentarzach poniżej. Ja ich oczywiście nigdy nie czytam, ale skoro wy to lubicie, to ja, tradycyjnie już, życzę wam miłego hejto­wania.

Felieton napisany 10 kwietnia 2017.

Materiały prasowe
Podziel się

Paulina Młynarska, ”Rebel”, Wydawnictwo Prószyński.

O autorce: Paulina Młynarska (ur. 1970) – dziennikarka, producentka radiowa i telewizyjna, związana z rynkiem polskim i francuskim. Felietonistka, blogerka, autorka scenariuszy i książek, znana z ciętego języka, własnego zdania i odważnego podejścia do tematów tabu. Przez ponad dekadę na antenie TVN Style współprowadziła talk-show „Miasto kobiet”. Obecnie tworzy program „Lustro” w Onet.pl, pisze felietony dla miesięcznika „Grazia”, prowadzi autorskie warsztaty rozwojowe dla kobiet „Miejsce Mocy”. Współorganizuje kobiece wyprawy do Azji. Feministka, narciarka, podróżniczka i joginka. Matka dorosłej córki. Mieszka w Kościelisku, gdzie przyjmuje gości, smaży konfitury i pisze książki.

Obejrzyj też: Młynarska: "To niesamowite. Feminizm został odczarowany, Pudelek pisał o prawach kobiet!"

0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.