Trwa ładowanie...

Powielane przez lata kłamstwo zapoczątkowało ruch antyszczepionkowców

W 2018 r. doszło w Polsce do 128 zachorowań na odrę, podczas gdy w zeszłym roku było ich tylko 58. Zwolennicy szczepionek biją na alarm - jeśli w dalszym ciągu będziemy sprzeciwiać się tej metodzie zapobiegania chorobom zakaźnym, w Polsce wybuchnie epidemia.

Share
Powielane przez lata kłamstwo zapoczątkowało ruch antyszczepionkowcówŹródło: iStock.com
d1vzex4

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Czarne, prezentujemy fragment książki polskiego dziennikarza, Marcina Rotkiewicza "W królestwie Monszatana. GMO, gluten i szczepionki". Autor drobiazgowo wyjaśnił, skąd wziął się strach przed szczepionkami i jak wielkie żniwo zbiera niewiedza oraz ignorancja rzetelnej nauki.

*Rozdział 10 *

W którym ludzkość zostaje zaatakowana przez wirusa paniki

To, jak groźne są skutki antyszczepionkowej propagandy, widać między innymi w Polsce. W ciągu ostatnich dwóch dekad wzrosła u nas kilkukrotnie liczba przypadków odmówienia zaszczepienia dziecka (mimo prawnego obowiązku i grożących za takie postępowanie grzywien): z 2,2 tysiąca w 2002 roku do ponad 23 tysięcy w 2016 roku. To zaś oznacza, że za jakiś czas może żyć w Polsce kilkadziesiąt tysięcy nieuodpornionych osób, co z kolei grozi wybuchem epidemii. Zmniejsza się bowiem tak zwana odporność zbiorowiskowa, będąca zagadnieniem dość skomplikowanym, można je wszak streścić następująco: przy wystarczająco dużej liczbie osób zaszczepionych wirus czy bakteria nie jest w stanie rozprzestrzeniać się w danej populacji.

d1vzex4

Szczepionki chronią więc nie tylko bezpośrednio tych, którzy je otrzymali, ale pośrednio osoby z różnych powodów niemogące się zaszczepić lub u których taki preparat nie działa wystarczająco skutecznie (na przykład cierpiący na pewne przewlekłe choroby). Innymi słowy: ludzie zaszczepieni tworzą "ochronny kokon” wokół niezaszczepionych. Naukowcy szacują, że jeśli liczba tych pierwszych osób spadnie poniżej granicy 80-85 procent, wówczas odporność zbiorowiskowa słabnie.* Na razie szczepionki obowiązkowe przyjmuje u nas 98 procent dzieci, co jest najwyższym wskaźnikiem w Europie. Ale z badań wynika, że około 10-12 procent rodziców jest przeciwnych szczepieniom. *Więc gdyby nie prawny obowiązek, liczba szczepionych dzieci zmalałaby, choć nikt nie wie o ile dokładnie. Opór wobec szczepień tym różni się jednak od historii z GMO, że nie jest niczym specjalnie nowym.

Zwalczanie tej metody ochrony przed chorobami zakaźnymi zaczęło się już w XVIII wieku. A kolejne stulecie było świadkiem dużej fali protestów, która przetoczyła się przez Europę i Amerykę Północną. Na przykład w 1885 roku około stu tysięcy ludzi wyszło na ulice brytyjskiego miasta Leicester. Protestujący nieśli transparenty z antyszczepionkowymi sloganami, trumnę dla dziecka oraz spalili kukłę Edwarda Jennera, angielskiego lekarza i odkrywcy szczepionki przeciwko ospie prawdziwej – bardzo groźnej chorobie wywoływanej przez wirusy (zwanej również czarną ospą). Ten angielski lekarz zauważył, że kobiety zajmujące się dojeniem krów zarażają się od nich zwierzęcą wersją ospy, tak zwaną krowianką, która ma znacznie łagodniejszy przebieg. I co najważniejsze, uodparnia na ludzką wersję choroby.* 14 maja 1796 roku Jenner przeprowadził eksperyment, który we współczesnych czasach przyprawiłby o zawał serca każdego członka komisji bioetycznej wydającej zgodę na badania z udziałem ludzi.*

Nowa szczepionka na AIDS Wikimedia Commons CC BY
Nowa szczepionka na AIDS Źródło: Wikimedia Commons CC BY, fot: USAMC-AFRIMS photo

Anglik pobrał mianowicie ropę z pęcherza na dłoni kobiety dojącej krowy i wprowadził ją w dwa nacięcia na ramieniu ośmioletniego chłopca, Jamesa Phippsa, syna pracującego u siebie ogrodnika. Po bardzo łagodnym przebiegu choroby dziecko wyzdrowiało. Jenner pobrał następnie kawałki strupów od osób chorych na ospę prawdziwą i wprowadził je znów do organizmu chłopca. Dziecko w ogóle nie zachorowało, a Jenner powtórzył tę procedurę u kolejnych dwudziestu trojga ludzi. W 1798 roku opublikował pracę zatytułowaną "Badania nad przyczynami i oddziaływaniem ospy krowiej", która spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem ówczesnego środowiska medycznego. Metoda Jennera, znana pod nazwą wakcynacji (od variola vaccina – ospa krowia), szybko rozpowszechniła się w niemal całej Europie. Protesty ludzi przeciw szczepieniom w XIX wieku były spowodowane wprowadzaniem przez władze państwowe w niektórych krajach obowiązku takich zabiegów. Pojawiały się również opinie, że umieszczanie w nacięciach na ciele materiału pochodzącego od krowy może doprowadzić do jakiegoś "zmieszania” obydwu organizmów. Krążyły wówczas plotki o dzieciach, które po szczepionce zaczynały biegać na czterech nogach i atakować ludzi jak byki.

d1vzex4

Czy nie przypomina to współczesnych lęków przed GMO, czyli przenoszeniem genów między gatunkami? Wydawało się jednak, że wraz z postępem medycyny i rosnącym bezpieczeństwem szczepionek szeregi przeciwników wakcynacji będą topnieć. A już na pewno opinię publiczną przekonają ogromne sukcesy, jakie udało się odnieść w XX wieku medycynie. Dzięki bowiem szczepionkom całkowicie znikła czarna ospa, zbierająca wcześniej obfite śmiertelne żniwo. Z kolei szczepionka na polio wyeliminowała tę chorobę w Ameryce i w Europie, dzięki czemu kilkadziesiąt tysięcy dzieci nie staje się każdego roku kalekami.

Ruletka, fałszerstwo i duże pieniądze

Skąd więc ponownie narastający opór w ostatnich kilku dekadach? Teorie na temat tego, w jaki sposób wezbrała obecna antyszczepionkowa fala, są dwie. Profesor Paul Offit – znany amerykański pediatra, immunolog i wakcynolog z Uniwersytetu Pensylwanii – przypuszcza, że lawinę poruszył pewien film dokumentalny z 1982 roku zatytułowany DPT: Vaccine Roulette [DPT: szczepionkowa ruletka]. Zrealizowała go dla waszyngtońskiego oddziału telewizji NBC reporterka Lea Thompson. A negatywnym bohaterem materiału została szczepionka Di ‑Per ‑Te przeciwko błonicy, krztuścowi i tężcowi. W filmie oskarża się ten preparat o powodowanie między innymi poważnych uszkodzeń neurologicznych. Takie stwierdzenia wygłosiło kilkoro zaproszonych przez Thompson rozmówców, natomiast widzowie nie mieli szans usłyszeć z ust rzetelnych specjalistów, że niepożądane reakcje po szczepionce dość szybko ustępują i nie odnotowano ani jednego przypadku spowodowania uszkodzenia neurologicznego. Na widzów "Szczepionkowej ruletki” szczególnie silnie podziałały obrazy rodziców opowiadających o tym, jak okropnie chorowały ich dzieci po zaszczepieniu, a także sekwencje, w których płaczące maluchy, trzymane w ramionach przerażonych matek i ojców, dostawały zastrzyki, a wszystko to było okraszone informacjami, że "medyczny establishment" na siłę promuje niebezpieczną szczepionkę, choć tak naprawdę nie jest ona nikomu potrzebna.

Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe

Druga teoria początków obecnej antyszczepionkowej fali nie jest sprzeczna z przypuszczeniami profesora Offita, tyle że wskazuje na – jako najbardziej brzemienne w skutki – inne wydarzenie. Otóż 26 lutego 1998 roku doktor Andrew Wakefield, mało znany brytyjski chirurg specjalizujący się w chorobach układu pokarmowego, wystąpił na konferencji prasowej w szkole medycznej londyńskiego Royal Free Hospital. Poinformował na niej dziennikarzy, że ma uzasadnione podejrzenia związku między tak zwaną potrójnie skojarzoną szczepionką przeciwko odrze, śwince i różyczce (MMR) a autyzmem. Na czym miałby on polegać? Wakefield twierdził, iż przewlekłe nieswoiste zapalenie jelita grubego u dzieci współwystępuje z autyzmem. A obydwie choroby miałby wywoływać wirus odry – także ten atenuowany, czyli o znacznie obniżonej zdolności do wywoływania chorób – znajdujący się w szczepionce MMR. Konferencja prasowa doktora Wakefielda była zapowiedzią artykułu naukowego jego współautorstwa, który został dwa dni później opublikowany przez "The Lancet”. Autorytet tego periodyku był jedną z głównych przyczyn nagłośnienia w mediach owej kontrowersyjnej publikacji. Od tamtej pory doktor Wakefield stał się bohaterem ruchów antyszczepionkowych.

d1vzex4

Choć większość specjalistów od początku bardzo sceptycznie podchodziła do rewelacji brytyjskiego chirurga, opartych na analizie zaledwie dwunastu przypadków chorych dzieci, to dopiero w 2004 roku prawda zaczęła wychodzić na jaw. Badania, na których opierała się teoria Wakefielda, okazały się zwykłym oszustwem, gdyż dzieci wcale nie cierpiały na zapalenie jelita grubego. Kłamstwo zdemaskowano dzięki jednemu z najdłuższych śledztw w historii dziennikarstwa, przeprowadzonemu przez znanego w Anglii reportera Briana Deera z "The Sunday Times”. Za jego sprawą Brytyjska Komisja Medyczna wszczęła dochodzenie w sprawie Wakefielda, które potwierdziło, że chirurg fałszował wyniki, między innymi licząc na zarobek. Dogadał się bowiem z firmami mającymi produkować zestawy diagnostyczne do wykrywania rzekomego schorzenia jelit wywoływanego przez wirusa oraz alternatywne wobec MMR szczepionki.

d1vzex4
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1vzex4
d1vzex4