Pierwszą część "Chyłki" napisał w miesiąc. Teraz Remigiusz Mróz rzucił wyzwanie Netfliksowi

- Nieraz trafiam na cytaty z tej serii, które odnosi się do rzeczywistej sytuacji – jak choćby ten, że państwo prawa to mit, a państwo prawników to fakt - mówi w rozmowie z WP Remigiusz Mróz. Pisarz przedpremierowo zdradził nam kilka faktów na temat serialu, które TVN przygotowuje na podstawie jego książki.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Remigiusz Mróz rzuca wyzwanie Netflixowi z debiutanckim serialem "Chyłka - Zaginięcie"
Remigiusz Mróz rzuca wyzwanie Netflixowi z debiutanckim serialem "Chyłka - Zaginięcie" (Remigiusz Mróz, Fot: Mikołaj Starzyński)
WP

Oskar Netkowski, Wirtualna Polska: Muszę poruszyć tę kwestię. Jak to jest z tymi "ghostwriterami”? Korzystasz z pomocy osób trzecich, jeżeli chodzi o pisanie? Albo zdarzyło ci się kiedykolwiek?
Remigiusz Mróz: Równie dobrze można by zapytać, czy dziennikarze WP potajemnie publikują na Onecie? (śmiech) Albo czy ktoś przypadkiem przed każdym meczem Bayernu nie zakłada maski Lewandowskiego i nie strzela za niego bramek? Miałoby to taki sam sens, jak użyczanie przez pisarza swojego nazwiska komuś innemu.

Ale ludzka inwencja nie zna granic. Jakiś czas temu otrzymałem właśnie taką wesołą propozycję: napiszemy, opublikujemy, zapłacimy za użycie nazwiska. Założyłem, że to żart z gatunku tych najbardziej czerstwych, ale okazało się, że jednak nie. Czyli z mojego punktu widzenia propozycja była mniej więcej taka: zamówimy dla pana pyszną, pachnącą pizzę, zapłacimy za nią, a potem ją zjemy. I powiemy, że pan to zrobił. A pan sobie popatrzy (śmiech).

28 wydanych książek, a teraz serial. Ekranizacja twojego dzieła to był plan, czy po prostu okazja?
Planem jest zawsze opowiedzenie historii – tylko tyle i aż tyle. W momencie, kiedy książka trafia na półkę w księgarni, moja rola się kończy i powieść zaczyna żyć własnym życiem. Każdy czytelnik poznaje ją i opowiada sobie na własny sposób, wykorzystując do tego najlepszą na świecie ekipę produkcyjną i obsadę – swoją wyobraźnię. W przypadku Chyłki, Forsta i serii "W kręgach władzy" dochodzi do tego wymiar serialowy, ale w gruncie rzeczy to po prostu dalszy etap życia tej historii. Jest z tym trochę jak z dzieckiem, które wysyła się na studia do innego miasta. Żywotnie interesuje nas, co się z nim dzieje, ale przecież nie będziemy instalować mu w domu aparatury szpiegowskiej.

WP

W ile dni powstała pierwsza historia Chyłki?
Moje notatki mówią, że zacząłem pisać 17 lipca 2013 roku, a skończyłem 22 sierpnia. Jak widać, korzystałem z wakacji pełną gębą! Ale poważnie mówiąc, był to jeden z najlepszych urlopów, jakie sobie zafundowałem. Moja dziewczyna nie była wniebowzięta, że spędzam całe dnie na stukaniu w klawiaturę jak dzięcioł w pień, ale właściwie było to niezależne ode mnie. Historia domagała się opowiedzenia.

Powiedziałeś, że "ekranizacja to odrębne dzieło – powinna żyć własnym życiem i nie oddawać jeden do jednego wszystkiego, co znamy z książek". Czym zatem serial będzie różnił się od książek?
Wieloma rzeczami. Przede wszystkim zamieniliśmy kolejność tomów, więc zaczynamy od sprawy zaginięcia małej Nikoli z drugiej części przygód dwójki prawników. Relację między nimi budujemy oczywiście od początku, ale dzięki temu zabiegowi będziemy mogli spiąć mocniejszą klamrą fabułę tomu pierwszego i trzeciego. Na tych i innych odrębnościach bardzo mi zależało, bo wydaje mi się, że nie ma nic gorszego, niż powielenie całej historii jeden do jednego. Jeśli ktoś chce poznać ją w takiej formie, jaką miała pierwotnie, zawsze może sięgnąć po książki. A dla wszystkich, którzy już znają te wydarzenia, będzie to coś ciekawego, bo nowego.

WP

Magdalena Cielecka w roli Chyłki to twój wybór? Dlaczego ona?
Mój wymarzony typ – i wybór producentów. Jestem im wdzięczny, że pytali i konsultowali różne sprawy, ale nawet gdyby zdecydowali inaczej, nie musieliby się przejmować sprzeciwem autora. To ich wizja, więc także ich pełne prawo do kształtowania jej wedle uznania. Moim zdaniem nie mogli lepiej wybrać, więc kiedy dowiedziałem się, że wybór padł na Magdę, byłem wniebowzięty. Chyłka to trudna postać do zagrania – z jednej strony kobieta przyciągająca, z drugiej nieco odpychająca. Swoiste połączenie wody i ognia, które w naturze nie powinno występować. Niewiele jest aktorek, które potrafiłyby oddać te sprzeczności, ale Magdalena Cielecka z pewnością do nich należy.

Czy Chyłka w twoich oczach realnie ma szansę na sukces w Polsce? Co ludzi może pociągać w tym serialu?
Wydaje mi się, że ma – obsada jest świetna, scenariusze tworzyli ludzie znający się na rzeczy, za sterami produkcji stoją najlepsi specjaliści, a kamerą na planie dyryguje Łukasz Palkowski. O samej historii trudno mi się wypowiadać, bo to trochę, jakbym miał przed znajomymi zachwalać to dziecko, które wyjechało na studia. Kiedy jest małe, okej, jeszcze jakoś przejdzie. Ale peany na cześć studenta? To byłoby podejrzane, szczególnie że wszyscy wiemy, jak wygląda studenckie życie…

W Polsce toczy się gorąca i pełna kontrowersji dyskusja o sądach. Wyciągane są historie sędziów, prokuratorów itd. Nie boisz się, że historia Chyłki będzie odbierana politycznie w jakiś sposób?
Często jest tak odbierana. Nieraz trafiam na cytaty z tej serii, które odnosi się do rzeczywistej sytuacji – jak choćby ten, że państwo prawa to mit, a państwo prawników to fakt. Ostatecznie jednak z każdym tomem sytuacja w tym książkowym uniwersum, które łączy niemal wszystkie moje powieści, odbiega coraz bardziej od rzeczywistości. Paralele można znaleźć, ale coraz rzadziej bezpośrednie odniesienia.

fot. Mikołaj Starzyński
Podziel się
WP

Żyjemy w kraju krytyki. Słyszałeś jakieś negatywne opinie dot. ekranizacji Chyłki? Także fani przywiązani do twojej literatury mogą z obawą podchodzić do serialowej wersji ich ulubionych książek.
Tak jest zawsze z powodu, o którym już wspomniałem – nie ma lepszej ekipy produkcyjnej od tej, która pracuje w naszej wyobraźni. Kogokolwiek wybrać by do roli Chyłki, Oryńskiego, Kormaka i innych, zawsze pojawią się głosy, że ktoś inaczej wyobrażał sobie daną postać. I jako że jestem nałogowym molem książkowym, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że właśnie w tym tkwi przewaga słowa nad obrazem (śmiech).

Spodziewasz się, że to dopiero początek przygody z ekranizowaniem twoich dzieł? Która z twoich książek powinna trafić na wielki ekran?
Trudno powiedzieć, która będzie kolejna. Nad jedną serią trwają prace, w sprawie drugiej właśnie dopięliśmy formalności. Zarówno cykl z Forstem, jak i "W kręgach władzy", będą serialami emitowanymi na antenach różnych stacji, co do reszty na razie wstrzymałem wszystkie rozmowy. Jest kilka ciekawych propozycji, w tym chyba najciekawsza dotycząca filmu kinowego na podstawie "Behawiorysty", ale chcę poczekać, jak poradzą sobie Chyłka, Forst i Hauer.

Skąd decyzja o emisji serialu na platformie player.pl, a nie w TVN?
Wydaje mi się, że przyszłość seriali jest związana z VOD. Sam nie mam już nawet tradycyjnej anteny, wszystko oglądam przez aplikację w telewizorze. Kiedy tylko pojawiła się myśl, żeby premiera "Chyłki" odbyła się na Playerze, od razu temu przyklasnąłem. Po pierwsze TVN idzie z duchem czasu i rzuca wyzwanie Netfliksowi w Polsce, po drugie VOD stwarza większe możliwości. Serial trafi też oczywiście na antenę, ale wydaje mi się, że dokonamy małej rewolucji i większość widzów zdecyduje się obejrzeć wszystkie odcinki w sieci.

WP

Jakiś czas temu w sieci toczyła się batalia, na temat tego, czy możliwe jest pisanie tylu książek w ciągu roku. Odciąłeś się od tematu i raczej nie komentowałeś tych rewelacji. Nie czułeś zażenowania, że ludzie tak pochopnie oceniają twoją pracę?
Myślałem sobie, że nie uprawiam polityki epistolarnej (śmiech). Ale poważnie mówiąc, każdy ma prawo do własnej opinii. Wkładam w każdą pozycję całe serce, zawsze pracuję dzień w dzień, często zaniedbując wszystko inne – więc nawet jeśli coś nie wychodzi, mogę z czystym sumieniem powiedzieć sobie, że zrobiłem tyle, na ile było mnie stać.

Jak od strony technicznej wygląda twój sukces? Czy do końca życia mógłbyś już nie pracować?
Hipotetycznie rzecz biorąc jutro mogę kopnąć w kalendarz, więc to trochę podchwytliwe pytanie! Ale tak, piszę kolejne książki dlatego, że uwielbiam to robić i nie wyobrażam sobie, jak inaczej miałbym spędzać czas. Jeśli to uczucie kiedyś zniknie, będę mógł po prostu przestać. To daje duże poczucie komfortu, które pozwala na całkowitą wolność twórczą. Sytuacja wymarzona dla każdego pisarza.

WP

Postawiłeś sobie jakiś cel? Np. taki, ile książek konkretnie chciałbyś wydać?
Kraszewskiego i tak nie przebiję, więc nie (śmiech). Chciałbym, żeby polski kryminał na świecie zrobił taką furorę jak skandynawski – i żebym dołożył do tego swoją cegiełkę. Ostatecznie jednak mój najważniejszy cel jest prosty: zawsze opowiadać ciekawe historie. Takie, które sprawią, że zzytelnik na moment zrezygnuje z przebywania w rzeczywistości i zdecyduje się na bilet do naszego fikcyjnego świata.

Jaką książkę ostatnio czytałeś i jaki serial oglądałeś?
Ostatnio czytałem na przemian "Obserwuję cię" Teresy Driscoll i "Tę dziewczynę" Michelle Frances. Dzisiaj dotarło do mnie "Ucho igielne", czyli nowa powieść Wiesława Myśliwskiego. W takiej sytuacji nie mam wyjścia, rzucam wszystko inne i czytam mistrza.
Serialowo ostatnimi czasy nadrabiałem "Billions" i "Suits", bo zazwyczaj czekam, aż uzbiera się przynajmniej pół sezonu do obejrzenia.

Znajdujesz w ogóle czas na lenistwo?
Czas – tak, motywację – niespecjalnie (śmiech). Ilekroć zaczynam mitrężyć czas, czuję się, jakbym stał na przepastnym, całkowicie pustym polu, podczas gdy tuż nad moją głową zbierają się burzowe chmury. Lepiej szybko spod nich uciekać.

Polub WP Książki
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP