Pani Kimble

Obraz
Źródło zdjęć: © Inne

Birdie ###Wirginia 1969

Matka Charliego siedziała po turecku na podłodze w salonie, ubrana w koszulę nocną podkasaną wyżej kolan. Na spłowiałym dywanie leżały porozrzucane fotografie. Wiele lat później Charlie pamiętał jeszcze dźwięk nożyczek wgryzających się w błyszczący papier, płacz swojej młodszej siostrzyczki Jody w tle, zaciętą twarz matki.

Piła. Miała na zębach niebieskawe przebarwienia od wina. Działała metodycznie. Czubek języka tkwił w kąciku warg. Okaleczone nożyczkami zdjęcia starannie odkładała na kupkę: Boże Narodzenie, rodzinne pikniki, Dzień Niepodległości. Każde z wyciętym owalem w miejscu, gdzie przedtem była twarz jego ojca. Po tej operacji matka z powrotem włożyła zdjęcia w ramki. Podniosła się chwiejnie i umieściła fotografie na swoich miejscach nad kominkiem, na kredensie i na gołych hakach znaczących spękaną ścianę.

- Teraz lepiej - mruknęła pod nosem. Wzięła Jody za rękę i poprowadziła do kuchni. Charlie rzucił się na kolana i zaczął przetrząsać śmieci na podłodze. Głowy ojca ułożył w stosik. Niektóre z głów się uśmiechały, inne nosiły czapkę albo okulary przeciwsłoneczne. Charlie włożył wszystkie do kieszeni i wymknął się tylnymi drzwiami.

Ojciec był z nimi, a potem przestał być. Dawno temu zabrał ich do kościoła i posadził Charliego na twardej ławce. Charlie pamiętał dotyk usianej piegami wielkiej ręki, która przykrywała mu całe plecy. Pamiętał swoją zabawę złotą bransoletką od zegarka, wyzierającą z rękawa ojca, i czerwony znak, jaki zostawiała na skórze.

Ojciec miał szczególny sposób jedzenia. Zakasywał rękawy, smarował masłem dwie kromki chleba i kładł je na brzegu talerza. Potem mieszał wszystko razem - groszek, pieczeń, puree z ziemniaków - i z głośnym mlaskaniem pochłaniał całe danie w kilka minut. Charlie próbował mieszać swoje jedzenie, lecz nie był w stanie tego zjeść. Wstręt budził już pierwszy kęs, poza tym matka wpadała w szał na widok chlewu na talerzu.

Ojciec robił naleśniki, ssał miętówki i gwizdał, gdy prowadził auto. Na dnie szafy trzymał puszkę po kawie pełną drobnych. Każdego wieczora, leżąc już w łóżku, Charlie czekał na brzęk monet, które ojciec wyjmował z kieszeni i wrzucał do puszki. Niektóre dźwięczały metalicznie, inne głucho. To było zawsze ostatnie wydarzenie dnia. Usłyszawszy brzęk monet, Charlie zasypiał.

Birdie nie czuła się dobrze. Obudziła się późnym rankiem, gdy pokój był już skąpany w promieniach słońca. Przewróciła się na bok i poczuła ostry ból nad prawym okiem. Druga połowa łóżka ciągle była posłana, poduszka starannie wsunięta pod szenilową narzutę. Birdie nadal taktownie ograniczała się do swojej połowy , jakby jej śpiące ,ja" jeszcze się nie zorientowało, że teraz należy do niej całe łóżko.

Leżała przez chwilę, mrugając powiekami. Śniło jej się dzieciństwo. We śnie była mała, mniejsza od Charliego. Ona i Curtis Mabry, syn gospodyni, schowali się w koszach na brudną bieliznę. "O mało nie dostałam przez was zawału" - powiedziała pani Mabry, gdy ich znalazła. "Masz szczęście, że nie powiem twojej matce".

Przez cienkie ściany słychać było jakiś ruch, wesołą brzękliwą muzyczkę porannych kreskówek. Birdie podniosła się z łóżka. Nylonowa koszula nocna przykleiła się jej do pleców. W salonie dzieci oderwały wzrok od telewizora.
- Mamusia - pisnęła Jody, zeskoczyła z sofy, podbiegła do Birdie i objęła ją za nogę. Miała na sobie przykrótką piżamkę w niebieskie stokrotki. Birdie zastanawiała się przez chwilę, kto przebrał dziecko na noc. Nie przypominała sobie, żeby to zrobiła.
- Mogę wyjść? - rzucił Charlie. Leżał na dywanie, za blisko telewizora.
- Mamo, czy mógłbym wyjść? - poprawiła go. - Możesz.

Charlie zerwał się na równe nogi. Miał już na sobie skarpetki i tenisówki. Drzwi z moskitierą zamknęły się za nim z trzaskiem. Birdie oderwała od swojej nogi małe ramionka córki.
- Przygotuję ci śniadanie - powiedziała. Dzieci zdawały się czyhać na nią pełne energii i rozbuchanych potrzeb, by osaczyć ją, gdy tylko zwlecze się z łóżka. Takie chwile - gdy żołądek skręca się na wszystkie strony, co jest zapowiedzią ciężkiego dnia - trudno znieść w pojedynkę.

Birdie zabrała Jod y do kuchni, przedmiotu swojej dumy. Jej kuchnia była zawsze nieskazitelnie czysta. Po prostu nieużywana. Birdie całymi tygodniami nie gotowała, nie robiła zakupów, z wyjątkiem krótkich wypraw do pobliskiego sklepiku Beckwithów po wino i drogie bochenki chleba.

Znalazła w szafce pudełko płatków. Wysypała trochę do plastikowej miseczki Jody, z podobizną kota z kreskówki. Otworzyła lodówkę. Kwaśny zapach buchnął na kuchnię. Mleko było zepsute.
- Ojej - powiedziała z promiennym uśmiechem. Powinna wylać je do zlewu, ale sama myśl o skwaśniałym mleku przyprawiała ją o mdłości, więc zostawiła karton tam, gdzie stał. Rzuciła okiem na butelkę wina zakorkowaną papierową serwetką. Obok niej stała nieotwarta butelka z wczoraj. Birdie zamknęła lodówkę.
- Wygląda na to, że dzisiaj będą grzanki - oznajmiła.

Włożyła do tostera dwie kromki chleba. Skoro nie wypiła całej butelki, dlaczego czuła się tak koszmarnie ? W niedzielę wieczorem pochłonęła dwie pełne butelki i następnego ranka wcale nie miała takiego bólu głowy.

Chleb wystrzelił z tostera. Na ten odgłos serce podeszło jej do gardła. Może wczoraj nie przesadziła, lecz piła niemądrze. Zorientowała się już, że czerwone wino działa na nią najbardziej i że mała przekąska - tost czy krakersy - osłania żołądek i pozwala wypić więcej. Poza tym działanie alkoholu ciągle było tajemnicą. Wyglądało na to, że bardziej uderza do głowy w pewnych dniach miesięcznego cyklu. Czemu? Nie miała pojęcia. Zastanawiała się, czy to samo dotyczy innych kobiet. Nie było jednak kogo zapytać. Matka nie żyła, poza tym nigdy nie tknęła niczego mocniejszego od lemoniady. Nowa żona ojca prawdopodobnie piła, lecz Birdie nie umiała sobie wyobrazić rozmowy z Helen na ten czy jakikolwiek inny temat.

- Masło? - spytała Jody.
- Wybacz, skarbie. - Birdie posmarowała chleb dżemem z winogron i pomyślała o winie. We wtorek mijała ósma rocznica jej ślubu.

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY 🌟