Oko

Obraz
Źródło zdjęć: © Inne

ad astrea - ...a szparag będzie strawą ubogich - perorował Fil potrząsając szparagiem. Sos holenderski chlapnął Soni w oko. Otarła twarz wierzchem dłoni i znów zawisła wzrokiem na wargach mówiącego. Chłonęła każde słowo. Czuła, że go ubóstwia. Nie był wybitnie męski, to prawda, a przebyta choroba morska powlekła jego oblicze zielonkawoszarą bladością, ale żar, z jakim mówił o swoich projektach, czynił go niemal pięknym. Poza tym miał wyspę.

Ilu z obecnych w stodole mogłoby się tym pochwalić?

Ona nie miała nic - jeśli nie liczyć nader skromnego bagażu osobistych doświadczeń. Chociaż rejs "Tatuńkiem" pochłonął całe wieloletnie oszczędności niezamożnej dziewczyny, teraz była już pewna, że postąpiła słusznie ulegając swemu z pozoru szalonemu kaprysowi. Nie mogła uwierzyć, że jeszcze dwie godziny temu, podczas skromnego balu kapitańskiego dla pasażerów drugiej klasy, poprzedzającego ten właściwy, siedziała przygnębiona i samotna nad parówką z musztardą i szklanką letniej, ekspresowej herbaty, myśląc tylko o jednym: aby jak najprędzej znaleźć się w domu.

Nieprzyjemny dreszcz przebiegł jej po szczupłych plecach, gdy uświadomiła sobie, jak niewiele brakowało, by nigdy nie spotkała Fila. Rygorystycznie przestrzegane na "Tatuńku" zasady segregacji klasowej przypominały jakiś upiorny apartheid. Była niemal wdzięczna temu ordynarnemu stewardowi: gdyby nie wypchnął jej brutalnie ze stodoły, kiedy wróciła po zgubiony kolczyk, i gdyby padając nie podcięła nóg Filowi, ten z pewnością nie zwróciłby uwagi na skromną pasażerkę drugiej klasy z żółtą kokardką przypiętą do gorsu. Teraz miała kokardkę niebieską, a ten sam steward stawał na głowie, żeby jej się przypodobać i zatrzeć niemiłe wrażenie.

Dopiero gruntowna zmiana dekoracji w sali balowej uprzytomniła Soni, jak wielkie znaczenie dla rodaków z zagranicy miała ta monstrualna, dziwaczna stodoła, ile uroku krył w sobie wystrój a la rustique: palisandrowe belki i krokwie, platynowa strzecha i klepisko z polimetakrylanu, budzące tyle nostalgicznych wspomnień. Swoje robiła też orkiestra: grała bosko - wytwornie i porywająco zarazem. Sprawiała to nienatrętna ludowa stylizacja, dzięki której walce, tanga, fokstroty i beguiny pulsowały tym drogim sercu i rach-ciach-ciach, i rach-ciach-ciach, jakiego próżno by szukać na parkietach Ritza czy Naldorf-Astorii.

Oficer kulturalny wyłaził wprost z munduru, aby wieczór był udany i zapadł w pamięć balującym. Po dwóch tygodniach rejsu z tak trudnymi do przebicia atrakcjami, jak niedawny sztorm czy zaćmienie słońca, nawet połączona inwencja Edisona i Groucho Marxa miałaby prawo się wyczerpać. Był już i balans na rowerze, i połykanie tuzinami zimnych ogni, i sztuczki z hawajem sztywnym i kiwanym - teraz przyszła kolej na numer popisowy: brzuchomówstwo.

Sala umilkła, ucichło nawet dyskretne staccato sztućców; wszyscy, oprócz Fila i Soni, zjednoczyli się w podziwie dla nadzwyczajnych zdolności trzewi oficera.

- Wuj zapisał mi ją w testamencie już w dniu moich urodzin, na piętnaście lat przed swoim tajemniczym zniknięciem. Trzeba było odczekać jeszcze dziesięć, by uznać go za zmarłego. Od dziesięciu lat Astrea jest bezludna, więc tego... gdyby pani... gdybyś... - Fil zniżył głos do szeptu i w tej samej chwili głowa siedzącej tyłem do ich stolika damy po raz trzeci tego wieczoru znalazła się między nimi. Końce włosów nurzały się w rakowej zupie. W innych okolicznościach Fil uznałby to może za oburzającą niedyskrecję, ale teraz, gdy zależało mu na pozyskaniu jak największej liczby sprzymierzeńców, wścibstwo nieznajomej sprawiało mu wręcz przyjemność; mówiąc do Soni, wsączał jednocześnie ekstrakt swych teorii społecznych w rasowe, zaróżowione od aperitifu ucho damy:

- Astrea, to potencjalny raj na ziemi. Moim... naszym zadaniem jest uczynić z niej raj rzeczywisty.

Mam gotowy, oparty na najbardziej postępowych tradycjach i wzbogacony oryginalnymi koncepcjami program... Sonia była głęboko przekonana, że i ona mogłaby wnieść swój skromny wkład w zaludnienie wyspy i urzeczywistnianie raju na ziemi.

Popis Kulturalnego zakończył się tymczasem i z podium dla orkiestry popłynęły tony walca. Steward podał im sherry cobbler w wysokich szklankach - słomki wyciągał wprost ze strzechy - i pochylił się nad Sonią z ojcowską, więcej, matczyną troskliwością. - Jeśli ten babsztyl - rzekł półgłosem, wskazując ruchem brwi na przechyloną niebezpiecznie do tyłu damę - deranżuje państwa, wykopnę jej nie chcący krzesełko spod...

Nie dokończył, bo z parkietu wrócili do stolika państwo Singielowie - jowialny Maxie i jego korpulentna żona Minnie. Maxie, przedsiębiorca teatralny z Broadwayu, tryskał wprost energią.
- Wstyd, młodzi! - zahuczał. - Ja w waszym wieku wygrywałem maratony tańca. Dla rozrywki! Bo pieniędzy miałem zawsze jak lodu - przypalił cygaro: Maria Mancini studolarowym banknotem.

Fil zerwał się posłusznie z krzesła i poprosił Sonię i do walca. Dziewczyna była w siódmym niebie; już zaczęła doświadczać tego rozkosznego, tak dobrze znanego miłośnikom tańca uczucia, że płynie czternaście centymetrów nad parkietem, gdy wrota stodoły otworzyły się raptownie i na salę wkroczył kapitan. Powitały go spontaniczne brawa. Kapitan uniósł rękę: w palcach trzymał jakiś niewielki, błyszczący przedmiot. Zaczął coś mówić, ale orkiestra, zmylona jego gestem, zagrała tusz i słowa utonęły w unisonowym ryku sześciu saksofonów.
- Czy to nie szklane oko? - zapytał zdziwiony Fil, przypatrując się uważnie błyszczącej kulce, i rozejrzał się odruchowo po obecnych, podczas gdy wszystkie damy odruchowo sięgnęły do swych naszyjników z pereł. Nikomu nie brakowało oka. Ani perły.
- Czyja zguba? - powtórzył głośno kapitan. W tym momencie kulka wysmyknęła mu się z palców i potoczyła po klepisku. Fil puścił się w pogoń, ale nim jej dopadł, znikła w szerokiej szczelinie między ścianą i podłogą, tuż obok ich stolika. Przyklęknął i zajrzał w czeluść: oko jarzyło się w ciemnościach. Już miał po nie sięgnąć, gdy o dwa metry w prawo spostrzegł drugie.

Zawahał się: czyżby w dziurze było dwoje szklanych oczu? A może nie szklanych? Nie, to przeciec niemożliwe, żeby ktoś miał taki rozstaw! Sięgnął - po to z lewej - i natychmiast cofnął rękę z okrzykiem bólu. Na wskazującym palcu nabiegały krwią ślady zębów.

Ktoś siedział w dziurze.
Sonia przypadła do rannego i zaczęła dmuchać na puchnący palec. Pozostali pasażerowie otoczyli ich kołem - zanosiło się na sensację. Kapitan przepchnął się przez tłum, rozłożył na podłodze śnieżnobiałą serwetkę i przyklęknąwszy, zajrzał ostrożnie w szczelinę.
- Jest tam, swołocz - sapnął. - Mruga.
Poprawił czapkę na głowie i rzucił w ciemność oficjalnym tonem:

- Bilet do kontroli proszę!
Pasażerowie wstrzymali oddech; z kryjówki nie dochodził żaden odgłos.

- Gapowicz - rzekł kapitan głucho. Był wstrząśnięty.
Zapadła pełna grozy cisza.

- Dajcie no jakiś drąg! - Kapitan otrząsnął się. - I zawołajcie paru marynarzy - polecił Kulturalnemu.

Drąga nie udało się znaleźć. Ktoś z orkiestry próbował dosięgnąć gapowicza puzonem, .ktoś inny radził zabić go harmonią i choć nikt nie wiedział dokładnie na czym miałoby to polegać, śmiała propozycja rozpaliła wyobraźnię obecnych. Kiedy wrócił porucznik z marynarzami, jedna deska była już oderwana, a w powietrzu unosił się zapach mordu.

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯