Torturowali i porywali ludzi z ich własnych domów.  Tak zaczął się koszmar.
Torturowali i porywali ludzi z ich własnych domów. Tak zaczął się koszmar. (Getty Images)

Ofiary wojny

On walczył za kraj. Ona była wrogiem. Musiał ją powstrzymać. A że zgwałcił i zabił? Mordercy w mundurach lub bojownicy złej sprawy tłumacząc się, bredzą to samo pod każdą szerokością geograficzną. Nino Haratischwili nie pozwoli nam zapomnieć.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie

Amerykańscy żołnierze masakrują cywilów w Mỹ Lai. W wiosce nie ma partyzantów. Giną głównie starcy, kobiety i dzieci. Zamordowanych zostaje nawet 500 osób. Wiele ofiar wcześniej torturowano i zgwałcono. Jest rok 1968. Wojna w Wietnamie.

"Słuchałam go, żeby chronić swoje dzieci. Zgwałcił mnie na ich oczach. Czasem jego przyjaciele przekazywali sobie nas z rąk do rąk na dzień lub dwa jak prezenty". To relacja jednej z ofiar wojny w Syrii. W 2014 roku. ISIS sterroryzowało Sindżar. Terroryści porywali kobiety, przetrzymywali w swoich domach, sprzedawali na rynku. Gwałcili. Łamali psychicznie.

Źródło: Getty Images/ W Syrii zamordowano tysiące kobiet. Ich historie są wstrząsające

Wojna na Ukrainie: "Powiedziałam, że jestem w ciąży. Bili nas wszystkich: kolbami karabinów, kamizelkami kuloodpornymi, kopali. Gasili na mnie papierosy".

Wojna w Czeczenii: "Często mdlałam, patrząc na to, co się dzieje, ale mnie cucili" – opowiadała jedna z kobiet, które przeżyła tamto piekło.

To historie, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego. Ofiary – kobiety, dzieci – miały na zawsze pozostać anonimowe. Dzięki takim pisarkom jak Nino Haratischwili anonimowe nie pozostaną. Napisała książkę "Kotkę i Generał", żeby już nikt nie odwrócił wzroku.

Magdalena Drozdek: Twoja "Kotka i Generał" zainspirowana jest tragiczną historią sprzed lat. Prawdziwą, co najważniejsze. Sprawdzałam. W Polsce nikt nie pisał o historii Elzy Kungayewy.
Nino Haratischwili: Ja też wcześniej nie miałam o tym pojęcia. W prasie rosyjskojęzycznej pojawiały się artykuły na ten temat. Najbardziej znaną dziennikarką, która zajmowała się tym tematem, była Anna Politkowska. Pisała o obydwu wojnach czeczeńskich, próbowała zwrócić uwagę Zachodu na to, co działo się w tej części świata. W 2006 roku dziennikarka została zamordowana. Trafiłam na jej książki i reportaże. Nie mogłam uwierzyć w to, co opisała. Ta historia ma dwie części. Jedna: to, co stało się z Elzą. Druga: to, co stało się z oprawcami dziewczyny i wydarzenia po procesie.

Źródło: East News/ Roza, mama Elzy, trzyma zdjęcie zamordowanej córki

Elza Kungayewa była zwyczajną dziewczyną z Czeczenii, którą pewnej nocy oskarżono o terroryzm. Co wtedy się stało?
Trwała druga wojna czeczeńska. Wojska rosyjskie walczyły o każdy centymetr terenu. Czasem działo się tak, że część żołnierzy wysyłano z dala od frontu, na odpoczynek. Można powiedzieć, że coś w rodzaju krótkiego urlopu. Choć oficjalnie w dokumentach zapisano, że była to operacja taktyczna. I tak w marcu 2000 roku grupa żołnierzy trafiła do wioski Tangi-Chu, gdzie mieszkała Elza z rodziną. Dowodził nimi Yuri Budanow. Był bohaterem wojny w Afganistanie. I alkoholikiem.

Jak może wyglądać urlop żołnierzy, którzy dopiero co przelewali krew na froncie?
O to chodzi! Byli straumatyzowani. Nie mogli normalnie żyć w spokojnych warunkach. Dowódca zaczął coraz więcej i więcej pić. Rozwijała się u niego poważna paranoja. Pewnego dnia upił się prawie do nieprzytomności. Wydał swoim żołnierzom rozkaz. Mieli zrobić nalot na wioskę, w której mieszkała rodzina Kungayewów. Torturowali i porywali ludzi z ich własnych domów.

Świat usłyszał historię 17-letniej Elzy, ale ona nie była jedyną ofiarą tamtej nocy?
Rzeczywiście, ofiar było znacznie więcej. Żołnierze torturowali mieszkańców, spłonęło kilka domów. Ale z tego co wiem, tylko Elza została zgwałcona i zamordowana. Podczas wojen w Czeczenii było wiele takich historii. Zgwałconych i zamordowanych kobiet, ale o nich nigdy nie usłyszeliśmy.

Źródło: East News/ Yuri Budanow podczas pokazowego procesu. Harataschwili nazywa to farsą

Elza, jak można dziś przeczytać, została zbiorowo zgwałcona przez żołnierzy. Ciało zakopali za bazą wojskową. Mówisz, że takich spraw było więcej. Więc dlaczego to właśnie o tej ludzie się dowiedzieli?
Trzeba zacząć od tego, że prawo w Rosji jest jak z innej planety. Od lat działo się tak, że przestępstwa popełniane podczas wojny były ukrywane. Żołnierze kryli się nawzajem. Nie można było nikogo oskarżyć, jeśli nie pozwalali na to wysoko postawieni generałowie czy urzędnicy. W przypadku Budanova sprawa wyglądała inaczej. Był 2000 rok. Władimir Putin został wybrany na prezydenta. Jego hasło podczas kampanii prezydenckiej brzmiało: "Dyktatura prawa".

Osądzenie mordercy Elzy miało być przykładem, że wciela swoje plany w życie?
Teoretycznie tak, ale w praktyce to była farsa. Zmieniono wiele faktów, które już ustalono podczas procesu. Przepisywano dokumenty. W sprawę morderstwa tej 17-latki zamieszanych było kilku żołnierzy, ale tylko jednemu postawiono zarzuty. Budanow cały czas powtarzał, że to była wojna, on walczył za kraj, a Elza była terrorystką i dlatego musieli ją porwać, uwięzić.

Był proces, Budanow miał odpowiadać nie za gwałt, ale za nadużycie władzy. Co stało się potem?
Ta część historii nie była już tak ważna w procesie pisania "Kotki i Generała". Ale muszę przyznać, że to, co się potem stało, brzmi dla mnie jak szaleństwo. Budanow został skazany na więzienie, ale wyszedł kilka lat przed wyznaczonym terminem. Został zamordowany przez Czeczeńca. To była wendetta. Budanow odpowiadał podobno za śmierć ojca tego chłopaka. Zamordowano też prawnika Human Rights Watch i dziennikarkę, która zajmowała się tą sprawą. Ostatnią ofiarą tej tragicznej historii był Czeczeniec, który zastrzelił Budanowa na ulicy. Po osądzeniu trafił do kolonii karnej na Syberii. Zginął w sierpniu 2018 roku.

Źródło: East News/ Miejsce śmierci Budanowa przez kilkanaście dni zdobiły kwiaty

Najpierw tłumy przyszły na pogrzeb Elzy, a potem na pogrzeb Budanowa...
Tak, po śmierci Elzy, podczas procesu, odbywały się na ulicach manifestacje. Ale byli też ci, którzy ślepo wierzyli w system i w wojsko. Manipulowano społeczeństwem. Dramatyczna historia 17-latki skończyła się polityczną farsą. Mówiło się, że Budanow był niepoczytalny. Orzeczenie lekarskie było zmieniane 10 razy. Było 10 różnych lekarzy, którzy przedstawiali swoje ekspertyzy. Co miesiąc pojawiały się jakieś nowe wersje zdarzeń.

Skoro wiadomo było, że Budanowa trzeba osądzić "dla przykładu", to dlaczego nie skazano go za gwałt na Elzie?
Bo to bardzo delikatny temat. Czeczeńcy w głównej mierze są muzułmanami. Ważne są dla nich kwestie honoru. Gwałt to ogromne tabu. Może niektórym wyda się to absurdalne, ale dla wielu muzułmanów gwałt jest czymś gorszym niż morderstwo. Taka utrata honoru musi być pomszczona. Dlatego wydaje mi się, że próbowano nieco uspokoić sytuację i nie podnosić sprawy gwałtu. Ten proces i tak już był rewolucyjny. Nikt nie spodziewał się, że będzie o nim tak głośno w Rosji. Nikt nie spodziewał się, że ludzie będą tym żyli latami.

Z jednym z artykułów o historii Elzy wspomniano Aleksandra Werbitskiego. Podobno był jednym z żołnierzy, którzy chcieli walczyć o sprawiedliwość. Miał dążyć do tego, by skazano Budanowa. To na nim wzorowałaś Aleksandra ze swojej książki?
Szczegółowej historii Werbitskiego nie znam. Ale co ciekawe, było 2-3 żołnierzy, którzy nie chcieli wykonać rozkazu terroryzowania wioski. Czytałam o jednym, któremu połamano nogi za to, że nie wykonał rozkazu. Inni po wszystkim próbowali zeznawać przeciwko dowódcy. Ale nie mogłam znaleźć więcej wzmianek na ten temat. I też nie potrzebowałam tego, by napisać "Kotkę i Generała". W którymś momencie musiałam się odciąć od prawdziwej historii. Moja miała być fikcją jedynie opartą na sprawie Elzy.

Morderstwo Elzy rezonowało w społeczeństwie. A dlaczego było ważne dla ciebie?
Gdy o nim przeczytałam, zadawałam sobie jedno pytanie: dlaczego młodzi, normalni ludzie są zdolni do tak brutalnych czynów? Przecież to nie byli psychopaci. Jestem w stanie założyć się z tobą, że pewnie żaden z żołnierzy przed tą marcową nocą nie powiedziałby, że byłby zdolny popełnić tak niewyobrażalną zbrodnię. Dlatego chciałam napisać opowieść o tym, co sprawia, że stajemy się mordercami. Czy jest taka cienka linia, która dzieli nas od robienia potwornych rzeczy?

Źródło: East News/ Po śmierci Elzy w Czeczenii wybuchły protesty. Na zdjęciu widać portrety zamordowanych w czasie konfliktu

Masz odpowiedź na te pytania?
Te odpowiedzi nie istnieją. Dobrze, jest jedna. "Nigdy nie wiadomo". Nie ważne, w jakich warunkach żyje człowiek. Nie wiesz, jak się zachowasz w tak skrajnie trudnej sytuacji, dopóki nie staniesz z nią twarzą w twarz. Nie chciałam szukać odpowiedzi na te pytania. Chciałam spojrzeć na oprawców z różnych punktów widzenia.

Gdy zaczęłam pracę nad "Kotką i Generałem", myślałam, że opowiem tylko o wojennej historii Aleksandra, czyli tytułowego Generała. Brał udział w zbiorowym gwałcie na Nurze [postać zainspirowana Elzą Kungayewą – przyp. red.]. Pomyślałam jednak, że czytelnicy nie będą w stanie w żaden sposób zidentyfikować się z tym, co przeżywa. Ot, jakiś psychopata, który poszedł na wojnę, dopuścił się strasznych czynów, a teraz żałuje. Zupełnie nie o to chodziło. Musiałam pokazać ogrom tej historii. Rozpisać historie bohaterów. Pokazać, że to przyjaciele, kochankowie, rodzice, dzieci i tak dalej.

To bardzo uniwersalna historia. Mogłaby wydarzyć się na Ukrainie, w Wietnamie czy w Syrii.
Tak, Czeczenia jest tylko przykładem. Można by jako miejsce zdarzenia wziąć też Gruzję, z której pochodzę. To symbol. Tak jak i bohaterowie książki. Weźmy na przykład Aleksandra. Dowiadujemy się, że brał udział w zbiorowym gwałcie. Z jednej strony jest więc potworem. Ale z drugiej: okazuje się, że jest ofiarą systemu. Był młodym chłopakiem, którego wciągnięto w wojnę i to straszne morderstwo. Dlatego podzieliłam jego postać na dwie. Jest Aleksandrem i jest Generałem. Aleksander to chłopak sprzed gwałtu. Generał to człowiek, który musiał dostosować się do sytuacji, zacząć życie na nowo, a potem postanowił osądzić byłych kolegów z wojska.

Źródło: Getty Images/ Czeczenia to tylko jedne z wielu miejsc, gdzie zapomniano o człowieczeństwie

Zachodzi w nim ogromna zmiana...
W pierwszych tygodniach po morderstwie dziewczyny chce, by go osądzono. Chce składać zeznania, ale nikt mu na to nie pozwala. System jest silniejszy od niego. Więc decyduje, że musi wykorzystać system na swoją korzyść. Staje się tak bogaty i wpływowy, że to on ustala w końcu reguły gry.

Myślisz, że historia Elzy zmieniła coś w społeczeństwie?
Niestety, ale nic nie zmieniła. To była farsa, jeden przypadek i tyle. Elzę zgwałcono w 2000 roku, był proces, a wojna przecież trwała. Zginęły tysiące osób. Nikt nie policzy, ile kobiet zgwałcono. Wiesz, byłam ostatnio w Czeczenii. Tam nikt nie może mówić o tym, co działo się podczas wojny. Klimat polityczny jest taki, że trzeba dobrze mówić o Putinie, a nie rozpamiętywać wojnę. Nie ma żadnych pomników upamiętniających ofiary, nie ma sal muzealnych. Nikt nie podejmuje tematu, jakby go w ogóle nie było.

To tak samo straszne, jak wojna?
Tak. Byłam w szoku, że wojny czeczeńskie to dalej tabu w społeczeństwie. Przecież tam każdy ma w rodzinie kogoś, kto został tą wojną dotknięty w jakiś sposób. Masz 16 lat, dorastasz i jest tylko jedna prawda – ta przekazywana przez rosyjski rząd. Jak można się dziwić, że młodzi ludzie tak chętnie zasilają szeregi terrorystów np. w Syrii? To logiczna konsekwencja. Buntują się przeciwko tym, którzy każą im wielbić oprawców.

Źródło: East News

Twoim zdaniem to, co się stało, ma swoją przyczynę w rasizmie? W ksenofobii? Wzajemna nienawiść musi się gdzieś zaczynać.
To ciekawe pytanie. Różnice między Rosjanami i Czeczenami zaczęły być widoczne setki lat temu. Imperium podporządkowywało sobie kolejne tereny i społeczności. Ale Czeczeni nigdy nie byli rządzeni przez króla. Organizowali się w klany, były rady starszych i to one podejmowały decyzje. I pewnego dnia wkraczają Rosjanie i – upraszczając – mówią: "Teraz my tu rządzimy". Po jednej i drugiej stronie konfliktu przez lata rozrosły się stereotypy. Rosjanom Czeczeni kojarzyli się z terrorystami. Z wielkimi, groźnymi chłopami z brodami, którzy nie wiedzą, jak zachować się w cywilizowany sposób. Spędziłam trochę czasu w Rosji. Za każdym razem, gdy dochodziło do jakiejś bójki na ulicy, ktoś rzucał: "To pewnie jacyś Czeczeni".

Stereotypy wzięły górę nad zdrowym rozsądkiem.
Bo tak jest wygodniej. Myślę, że ludziom w ten sposób jest po prostu łatwiej zrozumieć świat. Niby mamy internet, podróżujemy, mamy dostęp do informacji z całego świata, ale stereotypy i tak są. Wygoda przede wszystkim. I też pewnie część z nas potrzebuje drugiej osoby, która mu jasno powie, co jest dobre, a co jest złe. Gdyby to tak nie działało, nikt nigdy nie wybrałby Trumpa na prezydenta.

Trump pokazał palcem, że to Meksykanie są największym wrogiem Amerykanów. Część państw za swoich największych wrogów wzięła uchodźców. Jak Polska. Wygląda na to, że każdy kraj, każde społeczeństwo tworzy sobie wroga.
W Niemczech, gdzie żyję, też mamy przecież gorącą dyskusję o imigrantach, o czym wiesz. Społeczeństwo się podzieliło na dwie części. Żyję w tej części Europy od 15 lat i mam wrażenie, że kompletnie pomija się poglądy "ze środka". Coś jest złe albo dobre i nikt nie mówi o tym, co pośrodku. Nie ma w ogóle miejsca na dyskusję.

Wygrywają ci, którzy głośno krzyczą. W wielu miejscach w Europie to partie konserwatywne. Nie ma co wskazywać palcem.
W Niemczech, biorąc pod uwagę wydarzenia z przeszłości, to podwójny koszmar. Ale z drugiej strony: liberalne społeczeństwa w Europie nie doceniały tych o skrajnie prawicowych poglądach. Machało się na nich ręką i uważało się za niedoształconych wariatów, którzy nic nie wiedzą o świecie. A teraz dochodzą powoli do władzy.

Źródło: Materiały prasowe/ Nino Haratischwili rozprawia się z traumami społeczeństwa, o których nie da się zapomnieć

Powiedziałaś w jednym z wywiadów, że każdy kraj jest rasistowski. Dlaczego?
Nie znam ani jednego kraju, w którym rasizm nie byłby problemem. Zawsze jest jakiś wróg, tylko zmienia się wraz z szerokością geograficzną. Zobacz, my, Gruzini, słyniemy z tego, że jesteśmy niezwykle uprzejmi i mili dla wszystkich. W Gruzji nie popełniono nigdy zbrodni nienawiści. Wielu Żydów podczas drugiej wojny światowej znalazło w Gruzji schronienie. Ale z drugiej strony: przecież w moim rodzinnym kraju były dwie wojny domowe. Sąsiadujemy z Kurdami. W Gruzji zawsze uważało się, że Kurdowie to ci, co sprzątają ulice. I teraz co myśli sobie Gruzin, gdy słyszy, że jakiś Kurd chce zostać lekarzem? Niewyobrażalne. Uprzedzenia są zawsze. Rasizm jest wszędzie.

Myślę, że ludzie są coraz bardziej świadomi tego, jak mity nas wyniszczają. Tyle że znów wracamy do takich historii jak z wyborem Trumpa na prezydenta.... Zawsze będą grupy, które będą przeciwko pozytywnym zmianom. Wiesz, co jest najsmutniejsze? Że gdy mówimy o tym, jak rasizm, uprzedzenia, stereotypy są złe, trafiamy najczęściej do tych już przekonanych. Największym wyzwaniem jest to, by przekonać tych, którzy mają kompletnie inne zdanie.

"Kotka i Generał" leży pomiędzy tymi dwiema skrajnymi grupami. Nikogo nie oceniasz. Nikt tu nie jest przejrzysty.
Starałam się, żeby właśnie tak było. Ale nie sądzę, żeby jakakolwiek książka czy wytwór kultury coś zmienił. Może troszkę pomóc w tym, by ludzie byli bardziej świadomi tego, co dzieje się na świecie. Jeśli ktoś przeczyta moją książkę i zainteresuje się wydarzeniami w Czeczenii, wygoogluje Budanowa to już będzie sukces. Kreowanie świadomości to klucz do rozwiązania wielu problemów.

Proste.
Łatwo też przyzwyczailiśmy się do tego, że na świecie cały czas trwają wojny. Syria walczy już 5 lat? Więcej? Piszę teraz sztukę, która opowiada o wykorzystywaniu dzieci do pracy. Czytam o tym, jak zmusza się dzieci do pracy w fabrykach w Bangladeszu. Filmów dokumentalnych praktycznie nie da się oglądać. Człowiek odwraca wzrok. A siedzi otoczony pięknymi meblami, ma na sobie śliczne ubranie. A chodzi o to, żeby właśnie nie odwracać wzroku. Pamiętać. Tylko tyle, aż tyle.

Źródło: Materiały prasowe

Nino Haratischwili - urodzona w 1983 roku w Tbilisi, miała 12 lat, kiedy przybyła do Niemiec ze swoją matką. Później wróciła raz jeszcze do Gruzji – w Tbilisi studiowała reżyserię filmową. Studia te kontynuowała w Hamburgu, gdzie mieszka do dziś. Jest odnoszącą sukcesy reżyserką teatralną i dramatopisarką. Do tej pory ukazało się 18 sztuk jej autorstwa, wiele z nich samodzielnie wyreżyserowała. Jej debiutancka powieść "Juja" ukazała się w 2010 roku, zaś rok później "Mój łagodny bliźniak" (Muza, 2013). "Ósme życie" (dla Brilki) (Wydawnictwo Otwarte, 2016) ukazało się w wielu krajach i zdobyło uznanie krytyków i czytelników – otrzymało między innymi Lessing Award i Bertolt-Brecht-Award. Powieść "Kotka i Generał" znalazła się na krótkiej liście German Book Prize 2018. W Polsce książka ukaże się nakładem Wydawnictwa Otwarte 15 maja 2019 roku.

Polub WP Książki
Trwa ładowanie
.
.
.
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne