Od A do Z 

Obraz
Źródło zdjęć: © Inne

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Kiedy poznałam Josha, pomyślałam sobie, że to miły chłopak, ale przelotna przyjaźń. Kiedy poznałam Si, zakochałam się jak głupia i modliłam się, żeby w jakiś sposób udało mi się go nawrócić.
Ale kiedy po raz pierwszy zobaczyłam Portię, miałam wrażenie, że odnalazłam bratnią duszę.

Stała się siostrą, za którą zawsze tęskniłam, najlepszą przyjaciółką, jaką zawsze chciałam mieć, i byłam święcie przekonana, że bez względu na to, jak ułoży się nam życie, na zawsze pozostaniemy przyjaciółkami.

Na zawsze to strasznie długo, kiedy się ma osiemnaście lat. A kiedy po raz pierwszy w życiu jest się z dala od domu, zawiera się przyjaźnie błyskawicznie i są one tak trwałe, że z całą pewnością powinny przetrwać aż do grobowej deski.

Josha poznałam na samym początku, parę tygodni po Balu Żółtodziobów. Zobaczyłam go po meczu rugby, w klubie studenckim, podpierającego bar. Wyglądał absolutnie jak typowy głupi palant z wyższych sfer, który wyrwał się z domu i któremu nie brak ani forsy, ani bezczelności.

Zaczął, oczywiście, podrywać Portię, a dzięki alkoholowi nabrał pewności siebie, której brakowało mu, kiedy był trzeźwy (chociaż wtedy jeszcze o tym nie wiedziałam), i mimo odmowy nie chciał dać za wygraną, póki go kumple nie odciągnęli, żeby sobie poszukał łatwiejszej zdobyczy.

I pewnie na tym by się skończyło, gdyby nie to, że następnego dnia wpadłam na niego w bibliotece, a on mnie od razu rozpoznał i przeprosił za swoje żenujące zachowanie. Odtąd zaczęliśmy widywać Josha coraz częściej, aż wreszcie zajął na stałe miejsce w naszej paczce.

Już wtedy znałam Si i zdążyłam się zakochać w jego kpiącym uśmiechu i ekstrawaganckich pozach. Pomagałam jednej dziewczynie z naszego kursu, która prowadziła przesłuchania do inscenizacji Kabaretu. Do mnie należało zebranie nazwisk i skierowanie wybranych osób do sali prób na przesłuchanie.

Si, jako jedyny, zjawił się w kostiumie. Ucharakteryzował się na Sally Bowles. W kabaretkach, meloniku i kompletnym makijażu. I nawet nie mrugnął okiem, kiedy pozostali zgarbili się w twardych, drewnianych fotelach, i zieleni z zazdrości podziwiali jego pomysłowość. Jak również jego nogi.

Wszedł jakby nigdy nic i zaczął odstawiać najgorszą interpretację Kabaretu, jaką w życiu słyszałam, za to z tak niezmąconą pewnością siebie, że człowiek był mu niemal gotów wybaczyć, iż słoń nadepnął mu na ucho.

Kiedy skończył, wszyscy wpadli w szał. Jasne bowiem było, że on kochał, po prostu kochał grać pierwsze skrzypce. Nikt z nas nie widział dotąd takiego entuzjazmu, ale chociaż Si znał słowo w słowo każdą piosenkę, musiał zadowolić się tym, że będzie się wygłupiał jako narrator, bo Helen, reżyserka, oświadczyła, że nie chce więcej słyszeć jego śpiewu.

Eddie był przyjacielem Josha. Miły, łagodny chłopak z Leeds, który właściwie powinien czuć się przytłoczony przez nasze złożone osobowości, ale tak się jakoś złożyło, że nie był. Łatwy w pożyciu i zawsze gotów zrobić wszystko dla tych, których lubił, czyli w tamtych czasach głównie dla nas.

No i była oczywiście Portia. Tak mi bliska, że nawet łączono nasze imiona: Catherine i Portia. Dwie w jednym. Portię poznałam już pierwszego dnia na uniwersytecie. Czekaliśmy w auli głównego budynku na rozpoczęcie przemówienia.
Taksowaliśmy się wszyscy nawzajem, zastanawiając się, z kim się zaprzyjaźnić i kto jest w czyim typie, kiedy nagle do sali wkroczyła porażająco elegancka dziewczyna, o długich, długich nogach. Szła, chrupiąc jabłko, z miną, jakby miała w nosie cały świat.

Portia, z grzywą ciemnokasztanowych włosów, sięgających do pół łopatki. Portia o chłodnych, zielonych oczach i wulgarnym śmiechu. Portia, która wyglądała na pierwszej klasy dziwkę, ale była najlepszą przyjaciółką, jaką w życiu miałam.

Jej pewność siebie zaparła mi dech w piersiach, a kiedy rzuciła torebkę na podłogę i osunęła się na sąsiednie krzesło, zaczęłam się modlić, żeby została moją przyjaciółką. A ona wyciągnęła nogi, demonstrując przy tym miękkie zamszowe botki do pół uda, dokładnie takie, o jakich marzyłam, gdybym kiedyś wystarczająco schudła, odgryzła ostatni kęs jabłka, po czym wprawnym ruchem rzuciła ogryzek do kosza na śmieci po drugiej stronie sali.

- Taaak! - wysyczała triumfalnie, a jej ostry jak szkło akcent przeciął salę. - Wiedziałam, że te wszystkie lata strzelania goli w końcu się opłacą. - A potem zwróciła się do mnie. - Jestem Portia. Kiedy to się wreszcie zacznie, do cholery?

Portia miała nadmiar pewności siebie, wystarczający dla nas obu. W ciągu paru minut odkryłyśmy, że mimo różnic pochodzenia mamy to samo zjadliwe poczucie humoru i ten sam, lekko ironiczny stosunek do życia. Musiało bowiem minąć jeszcze kilka lat, zanim zapanowała powszechna moda na cynizm.

Od samego początku rozśmieszałyśmy się nawzajem i nigdy nie brakowało nam tematów do rozmów. Portia dostała najlepszy pokój, jeden z najbardziej pożądanych w całym budynku. Z wielkiego okna w wykuszu roztaczał się widok na główną ulicę. Portia przysunęła fotele do okna i udrapowała na nich narzuty z mieniącego się weluru. Przesiadywała tam całymi godzinami, przyglądając się przechodniom.

Ja na ogół też tam byłam. Rolowałyśmy niciane firanki wokół gumki, na której je zawieszono, latem otwierałyśmy okno i popijając flaszkami piwo, z marlboro lights w palcach, czekałyśmy, aż pojawią się mężczyźni naszego życia i zakochają się w nas bez pamięci.

I rzeczywiście często się zakochiwali. Przynajmniej w Portii.
Już wtedy Portia miała lepszy gust niż ktokolwiek inny. Chodziła do hipisowskich sklepików w mieście, wybierała za piątaka jaskrawe sukienki z koralikami i maleńkimi cekinami, a następnego dnia zastawałam ją przy wykańczaniu dwóch zachwycających poduszek, na których cekiny połyskiwały z oryginalnym wdziękiem.

Pieniądze miała, to oczywiste, ale nigdy nie było w jej zachowaniu cienia snobizmu czy zadzierania nosa. Wychowała się na wsi, w Gloucestershire, w rezydencji z czasów króla Jakuba, która mogłaby pomieścić większą część naszego kampusu.

Jej matka, jak mówiła, była niesłychaną pięknością, a przy tym alkoholiczką, ale czy można ją za to winić, skoro ojciec sypiał z połową Londynu, dodawała z westchnieniem. Mieli pied-a-terre w dzielnicy Belgravia, gdzie Portia ostatecznie zainstalowała się po tym, jak odmówiła powrotu do internatu i zdecydowała się zdawać dużą maturę w modnym londyńskim college'u z indywidualnym tokiem nauczania.

Ona i ja to dwa zupełnie różne światy. Byłam onieśmielona, zalękniona i pod wrażeniem jej życia, a także jej stylu życia. Moje życie zaczęło się w głębi najmroczniejszych przedmieść, w zwyczajnym przedwojennym bliźniaku, przy głównej ulicy w północnej części Londynu. Mój ojciec, w przeciwieństwie do rodziców Portii, ziemiańskich, uprawiających hazard, na poły arystokratycznych,jest księgowym w lokalnej firmie. A matkajest gospodynią domową, która od czasu do czasu pracuje przy wydawaniu obiadów w pobliskiej podstawówce.

Jak sięgam pamięcią, zawsze uciekałam przed szarzyzną życia w świat książek, moją jedyną prawdziwą miłość okresu dorastania.
Kocham mamę i tatę. To chyba jasne. W końcu to moi rodzice. Ale w dniu, kiedy poszłam na uniwersytet, zrozumiałam, że nie mają już nic wspólnego ani ze mną, ani z moim życiem, ani z tym, kim chcę zostać, i nigdy nie byłam bardziej świadoma aktu przecięcia pępowiny niż wtedy, kiedy poznałam Portię.
[...]

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI! 👇