Ocaleni
Rozdział trzynasty Chaim Rosenzweig uniósł ręce i przemówił do zgromadzonych.
— Z wielką radością i osobistą satysfakcją chcę wam przedstawić człowieka, który był kiedyś moim uczniem, przyjacielem, teraz zaś jest moim mentorem, waszym rabinem, pasterzem i nauczycielem. Oto Tsion Ben-Judah!
Ludzie wybuchli entuzjazmem, tylko Rayford nie zaczął wiwatować wraz z nimi, gdyż wiedział, że Tsion nie cierpi takich wyrazów bezkrytycznego podziwu. Mimo to miał nadzieję, że rabin doceni przejaw sympatii mieszkańców Petry.
Kiedy ludzie zamilkli Tsion rozpoczął:
— Dziękuję wam za gorące powitanie. Ta owacja należy się jednak Bogu, a nie mnie. Pozwólcie, że dzisiaj opowiem wam o Jego miłości i miłosierdziu.
W czternastym rozdziale Ewangelii św. Jana Jezus mówi: Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca Mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. (J 14,1-3 przyp. tłum.).
Chociaż Jezus opuścił swoich uczniów, obiecał im, że pewnego dnia powróci. Zapewniam was, że świat nie usłyszał jeszcze ostatniego słowa Chrystusa.
Chciałbym, abyście wspólnie ze mną prześledzili pięć najważniejszych wydarzeń w historii ludzkości. Pierwszym z tych wydarzeń było stworzenie świata. Drugim potop, który zalał całą ziemię. Zdarzenie to do dziś nie daje spokoju naukowcom, którzy znajdują szkielety ryb na terenach położonych powyżej czterech tysięcy metrów.
Trzecim przełomowym wydarzeniem było przyjście Mesjasza, który odkupił grzech świata. Czwartym zaś Jego powtórne przyjście i pochwycenie Kościoła.
Zarówno Stary, jak i Nowy Testament wspominają o jeszcze jednym wydarzeniu, które będzie piątym, najważniejszym momentem historii. Chrystus ustanowi swe tysiącletnie królestwo, które będzie idealnym, szczęśliwym państwem.
Wyobraźcie sobie raj na ziemi i Mesjasza zasiadającego na tronie. Można przypuszczać, że w tym okresie historii, który rozpocznie się za niecałe trzy i pół roku od dziś, liczba mieszkańców ziemi niebywale wzrośnie. Będzie to możliwe, ponieważ na świecie nie będzie już wojen. Będziemy żyli w pokoju, sprawiedliwości i obfitości. Trudno opisać, cóż to będą za czasy! Bóg zaspokoi potrzeby wszystkich ludzi.
On pragnie doskonałego i szczęśliwego świata i chce nam go dać, ponieważ jest łaskawy. W Biblii, w Księdze Joela 2,13, czytamy, że Bóg jest miłosierny, nieskory do gniewu i bogaty w miłosierdzie. Jonasz, prorok, który żył sto dwadzieścia pięć lat po narodzinach Joela, opisywał Go tymi samymi słowami. Także Mojżesz, który żył na długo przed tamtymi, głosił, że Bóg jest miłosierny i łaskawy i pełen miłości.
W taki sposób postrzegali Boga prorocy. Skąd wy możecie wiedzieć, kim jest nasz Bóg? Wystarczy, że przypomnimy sobie wczorajsze wydarzenia. Kiedy uklęknięcie do modlitwy, pomyślcie o wczorajszym dniu i słowach proroków. Tak, Bóg jest wszechpotężnym władcą, ale – według słów Pisma – przede wszystkim jest Emmanuelem, czyli Bogiem z nami. Bracia, zawierzcie wasze życie Bogu, a wyleje on na was swoje błogosławieństwo. Jak można nie kochać Boga, którego opisują prorocy? Jak można nie miłować Boga, do którego Jezus zwraca się Abba Ojcze.
Jakże wspaniałe jest to, że możemy stawać jak dzieci przed obliczem Boga, Stworzyciela wszystkich rzeczy, i nazywać Go naszym Ojcem.
Przyszło nam żyć w najtrudniejszym okresie dziejów. Ziemię dosięgło już szesnaście zapowiedzianych sądów Bożych, jeden gorszy od drugiego. Pozostało jeszcze pięć kolejnych. Objawił się już Antychryst i Fałszywy Prorok. Biblia nazywa czasy ostateczne Uciskiem, a jego drugą część – w której żyjemy obecnie — Wielkim Uciskiem.
Zapytacie pewnie, jak można nazywać miłosiernym Boga, który wylewa na świat swój gniew. Pamiętajcie, że Bóg w tych czasach szczególnie działa w ludzkich sercach, by skłonić swe dzieci do przyjęcia prawdy. Podczas Chwalebnego Przyjścia Jezus ukaże się w całej mocy i chwale. Ustanowi swoje królestwo dla tych, którzy wzywali Jego imienia.
Pamiętajcie, że Biblia mówi wyraźnie, iż Bóg chce, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni. W Drugim Liście św. Piotra 3,9 czytamy: Nie zwleka Pan z wypełnieniem obietnicy, bo niektórzy są przekonani, że Pan zwleka, ale On jest cierpliwy w stosunku do was. Nie chce bowiem niektórych zgubić, ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia.
W Księdze Joela Bóg mówi: I uczynię znaki na niebie i na ziemi: krew i ogień, i słupy dymne. Słońce zmieni się w ciemność, a księżyc w krew, gdy przyjdzie dzień Pański, dzień wielki i straszny. Każdy jednak, który wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony, bo na górze Syjon i w Jeruzalem będzie wybawienie, jak przepowiedział Pan, i wśród ocalałych będą ci, których wezwał Pan. (Jl 3,3-4 przyp. tłum.).
Umiłowani, to jest o was. Wy jesteście ocalałymi, których wezwał Pan! Bóg w dalszym ciągu wzywa ludzi, aby otworzyli serca dla Chrystusa. Posłał sto czterdzieści cztery tysiące ewangelistów z dwunastu pokoleń i błaga ludzi na całym świecie, aby się do Niego nawrócili. Czy pamiętacie Dwóch Świadków, którzy głosili Słowo Boże w Jerozolimie? Po upływie trzech i pół roku zostali zamordowani na oczach całego świata. Później ich ciała leżały na ulicy przez trzy dni, ale Pan wezwał ich do nieba. Dlaczego? Ponieważ kochający i miłosierny Bóg chciał okazać swoją moc i chwałę, aby ludzie mogli poznać prawdę. Komu chcecie służyć? Chcecie słuchać władcy tego świata czy wezwać imienia Pańskiego? Bóg dokonał tylu wspaniałych cudów, ponieważ pragnie ocalić ludzkość. Wielu będzie trwało w buncie, nawet tutaj, nawet po tym, co widzieli i co przeżyli. Nie pozwól, aby stało się to prawdą o tobie, przyjacielu. Nasz Bóg jest miłosierny. Nasz Bóg jest łaskawy. Jest dobrotliwy i pragnie, aby wszyscy zostali zbawieni.
Powierz swe życie Mesjaszowi. Oddaj chwałę Jezusowi Chrystusowi. Przyjmij Go jako Baranka Bożego, który gładzi grzech świata. On cię miłuje. Bóg, który uczynił tak wiele, by zbawić każdego, kto wierzy, godzien jest zaufania. Czy jesteś gotów Mu zaufać? Czy potrafisz obdarzyć miłością takiego Boga?
Mesjasz przyszedł na świat w ludzkim ciele. Później przybył ponownie i zabrał swych wiernych wyznawców. Zjawi się jeszcze jeden raz. Pragnę, abyś był na to przygotowany. Pozostaliśmy po Pochwyceniu Kościoła. Przygotujmy się, więc na Chwalebne Przyjście Jezusa. Duch Święty działa na całym świecie. Chrystus buduje swój Kościół w najbardziej mrocznym okresie historii, ponieważ jest łaskawy, kochający i pełen miłosierdzia.
Ludzie stojący wokół Rayforda pochylili głowy, wielu zaczęło się modlić.
— Czas, który nam pozostał, jest krótki — wołał Tsion. — Zbawienie zależy od osobistej decyzji każdego z was. Przyznaj przed Bogiem, że jesteś grzesznikiem. Uznaj, że nie potrafisz zbawić sam siebie. Zdaj się na miłosierdzie Boże i przyjmij dar Jego Syna, który umarł za ciebie na krzyżu. Przyjmij Go i podziękuj za dar zbawienia.
* — Mamy poważny, naprawdę poważny problem — powiedział Aurelio Figueroa, bujając się na krześle i bębniąc palcami po biurku.
Chang siedział naprzeciw niego i modlił się w duchu.
— Ktoś wprowadza zmiany do naszej głównej bazy, wpisuje dane nieistniejących pracowników. Nie ulega wątpliwości, że w gabinecie szefa bezpieczeństwa i wywiadu jest zainstalowany podsłuch. Czy wiesz, że gdy Potentat próbował wyrazić dzisiaj swój żal z powodu śmierci naszych pilotów, ktoś puścił na antenie fałszywy zapis rozmowy, jaką dyrektor Akbar miał rzekomo z nimi przeprowadzić?
— To szczęście, że była fałszywa.
— Co masz na myśli, Wong.
— Gdyby była prawdziwa, oznaczałoby to katastrofę. Akbar pouczył pilotów, jak mają się zachowywać, a gdy odmówili, nakazał ich zabić.
Meksykanin uważnie przyjrzał się Changowi.
— W jaki sposób mogli sporządzić taki materiał?
— Pan mnie o to pyta?
— Nie widzę tutaj nikogo innego?
— Przepraszam. Powinienem był zapytać, dlaczego pyta pan o to właśnie mnie.
Chang dobrze wiedział, że jeśli Figueroa zaczął go podejrzewać, zostało mu zaledwie kilka godzin, aby ujść z życiem.
— Pytam o to każdego. Nie bierz tego do siebie. Nie uwierzyłbyś, jakie informacje wprowadzono do naszej głównej bazy danych.
— Niech mi pan powie.
Figueroa wstał.
— Nie mówię tego każdemu. Akbar zaczął podejrzewać, że w Chicago dzieje się coś dziwnego. Wiesz, że miasto było kilkakrotnie bombardowane podczas wojny. Mieszkańców ewakuowano, a teren został uznany za skażony. Przez wiele miesięcy, a właściwie lat, nie zwracaliśmy uwagi na to, co się tam dzieje.
Chang skinął głową.
— Nie posyłaliśmy tam samolotów zwiadowczych, nie robiliśmy zdjęć, nie kontrolowaliśmy czujników ciepła. W ogóle nie monitorowaliśmy tego terenu.
— Dlaczego?
— Ponieważ ktoś wprowadził do systemu komputerowego informację, że miasto zostało zaatakowane przy użyciu broni jądrowej i będzie skażone radioaktywnie przez wiele lat. Akbar widział, że Chicago zostało zniszczone, pamiętał jednak, że wcale nie użyto broni masowego rażenia. Gdy prosił kogoś o raport z Chicago, ten wchodził do centralnej bazy danych, sprawdzał poziom skażenia i mówił: Potwierdzam wysoki poziom radioaktywności. Aż do niedawna nikt nie sprawdzał poprawności tych danych. Tymczasem okazało się, że są nieprawdziwe. Miasto jest bezpieczne.
— To niesamowite.
— Dobrze powiedziane. Wiesz równie dobrze jak ja, że istnieje tylko jeden powód, dla którego ktoś mógłby umieścić taką informację – chciał mieć to miasto dla siebie.
Wiemy jeszcze stosunkowo niewiele, o tym, co się tam dzieje. Odnotowaliśmy jednak ślady pewnej aktywności. Miasto zużywa wodę i prąd. W okolicy lądują i startują samoloty oraz helikoptery. Odrzutowce wykorzystują pas startowy nad jeziorem, dawniej zwanym Michigan.
— Naprawdę?
— Tak. Ślady wskazują na ruch pieszy i samochodowy. Oczywiście, bardzo niewielki. W mieście nie ma zapewne nawet pięćdziesięciu osób.
— Nie ma się, czym przejmować — machnął ręką Chang.
— Wręcz przeciwnie — odparł Figueroa. — Ci ludzie jeszcze pożałują, że się w ogóle urodzili.
Chang udał obojętność. Czekał.
— Pewnie pomyślałeś sobie, że poślemy tam oddział wojsk pokojowych, by pojmać tych ludzi?
Wong wzruszył ramionami.
— Faktycznie tak pomyślałem.
— Akbar ma lepszy pomysł. Mówi, że faktycznie powinniśmy zaatakować ten teren bronią jądrową.
— Chyba nie mówi pan tego poważnie.
— Jak najbardziej.
— Czy w naszych trudnych czasach warto uciekać się do tak kosztownych metod?
— To efektowne rozwiązanie, Chang.
— Zapewne jest to jakieś rozwiązanie, Pomyślał pan jednak o zasobach wody pitnej czerpanych z tego rejonu?
— Bierzemy wodę z jeziora Michigan od północnej strony Wisconsin. Nie musimy się przejmować Chicago River.
— A ludzie, którzy mieszkają w jej dolnym biegu?
— Mów, co chcesz, lecz ten pomysł spodobał się samemu Potentatowi.
— A mamy bombę atomową?
— Daj spokój, Chang! Niezależnie od tego, kim są ci ludzie, z pewnością nie zamyślają nic dobrego. Gdyby byli lojalnymi obywatelami, z pewnością by nas zawiadomili: Nie wiedzieliśmy, że to miasto to strefa zamknięta. Osiedliliśmy się w nim przez pomyłkę. Popatrzcie sami, nic się nam nie stało.
Chang wzruszył ramionami. Chciał wiedzieć, ile czasu mu pozostało, aby ostrzec Opozycję Ucisku, nie śmiał jednak zapytać.
— Pewnie ma pan rację.
— Oczywiście, że mam rację! W Chicago nie ma ośrodka znakowania. Nikt lojalny wobec nas nie zamieszkałby w Chicago bez powiadomienia o tym władz.
— Ma pan słuszność.
— Słuchaj, Chang, źle dziś wyglądasz.
Chang ukradkiem wstrzymywał oddech i starał się nie mrugać powiekami. Twarz mu poczerwieniała, a w oczach pojawiły się łzy.
— To tylko przemęczenie — powiedział, wydychając powietrze.
— Nic ci nie jest?
Chang zakaszlał.
— Źle spałem ostatniej nocy — wykrztusił. — Nic mi nie będzie. Pójdę wcześniej do łóżka.
— Potrzebujesz odpoczynku.
— Nie. Zbyt wiele pozostało do zrobienia.
— Mamy wszystko pod kontrolą. Weź sobie wolne.
— Nie mogę.
— Dlaczego?
— Chcę robić to, co do mnie należy. To wszystko — ponownie dostał ataku kaszlu.
— Wyjdź dzisiaj wcześniej. Po co masz chorować w pracy?
— Niedawno byłem chory. Pamięta pan plagę wrzodów?
— Wrzody? Mieliśmy je wszyscy. Możesz wziąć sobie wolne. Zrozumiem, jeśli jutro nie pojawisz się w pracy.
— Nie trzeba, panie Figueroa. Nic mi nie będzie. Widzi pan? Już mi się poprawiło.
— Co z tobą, Wong? Lubię takich chojraków, lecz...
— Nie chcę, aby mnie uważano za mięczaka.
— Trudno byłoby cię o to posądzić.
— Dzięki — powiedział Chang, zasłaniając usta i zanosząc się kaszlem.
— Po drodze wstąp do lekarza, niech ci coś przepisze.
Chang machnął Figueroa na pożegnanie.
— Wracam do roboty — wyrzęził.
— Nie, nie wracasz. Teraz to polecenie.
— Chce pan, abym wyszedł wcześniej z pracy?
— Przestań się przekomarzać! Myślisz, że ciebie jednego mam na głowie? Doprowadź się do porządku. Nie chcę, abyś pozarażał innych.
— Ja naprawdę...
— Idź już, Chang!