Niedobre miejsce
Ben siedzi na krawędzi łóżka; pocałował mnie przed chwilą i pogładził moje czoło; dziwne, że tak ciężko pracujący mężczyzna może mieć takie delikatne i wrażliwe dłonie.
- Masz ochotę na spacer, kochanie, czy wolisz już się położyć?
Powieki opadają mi ciężko; jest mi wygodnie i ciepło. Przyciągam do siebie jego głowę. Jesteśmy już małżeństwem od ponad pięciu lat, a on za każdym razem reaguje już przy pierwszym dotyku.
- Zaraz będę gotowa, Ben. Po prostu rozkoszuję się ciszą i spokojem.
Całuje mnie pod uchem, wstaje i podchodzi do umywalki; parkiet skrzypi pod jego nogami. Wciera zimną wodę w twarz i włosy. Nigdy nie widziałam, żeby używał grzebienia. Szukam stopą butów, wstaję i przeciągam się. Ben podchodzi do mnie, obejmuje mnie w pasie i podnosi do góry. Patrzę za okno - po drugiej stronie parku widać rzęsiście oświetlony Panteon.
- Chodźmy nad rzekę. Jest pogodna noc, a ja chciałabym zobaczyć oświetloną Notre Dame.
Idę poprawić włosy przy umywalce, zerkam jeszcze tylko na Aarona: śpi twardo. Gaszę światło i schodzimy na dół. Państwo Le Grand będą nasłuchiwali. Samochody suną, mrugając żółtymi światłami przy przecznicach. Dzięki temu miasto spowija aura tajemniczości; nawet pojazdy wydają się romantyczne. Idziemy do bramy parku. Ogrodzenie wokół Ogrodu Luksemburskiego ma jakieś piętnaście stóp wysokości i spiczaste zakończenia u góry. Metalowe pręty wyrastają z betonowego murka o wysokości około dwóch stóp. Aaron uwielbia chodzić po nim, trzymając mnie za rękę. Teraz biorę za rękę Bena. Przecinamy rue Vaugirard. Tutaj ruch nie jest zbyt duży. Budynek seminarium z prawej strony wydaje się całkowicie opuszczony. Zastanawiam się, jaka jego część jest wykorzystana. Na ulicę wylewa się woda z małej fontanny obok budynku. Skręcamy za róg i wychodzimy na place St-Sulpice. Grupka dzieci bawi się jeszcze przy fontannie; betonowe lwy wydają się ogromne w świetle lamp. Ben osłania dłonią oczy i zagląda przez szklane drzwi do
wnętrza galerii.
- Tyle ich jest w tym pieprzonym mieście.
Idziemy dalej ulicą. Po chwili Ben przerywa milczenie.
- Jaki jest ten facet, którego poznałaś dzisiaj?
W pierwszej chwili nie wiem, kogo ma na myśli.
- Och, ten młody malarz, Clyde.
Próbuję poskładać wszystko.
- Wydał mi się jakiś miękki. Przystojny i dość męski, ale może trochę maminsynek. Miły i naprawdę chce się z tobą spotkać. Trudno powiedzieć, ale nie wygląda na kogoś, kto by potrafił malować.
Mijamy sklepione przejście, które prowadzi przez Institut de Mazarin. Budynek jest w trakcie czyszczenia: połowa lśni żółtą nagością w świetle reflektorów, druga połowa jest wciąż szaroczarna. Kopułę okalają rusztowania; umieszczony pod nią zegar pokazuje za pięć dziewiątą.
- Wielu chłopaków po college''ach ma głowy pełne własnych teorii, Alice. Musi być im trudno malować czysto, jeśli wokoło tyle nonsensu.
Ben naciska guzik sygnalizacji. W tym miejscu pojazdy płyną nieprzerwanie. Zmienia się światło i ruszamy szybko. Kiedy biegniemy, Ben trzyma mnie pod łokieć. Lubi biegać.
- Mam nadzieję, że będę mogła im jutro pomóc. Czasem Francuzi są bardzo nieprzyjemni w najprostszych sprawach.
Wychodzimy na Pont des Arts i siadamy na ławce zwróconej w górę rzeki, w stronę wyspy. Mój wzrok przyciąga bujna zieleń drzew na cyplu Le-Vert Galant. Wzdłuż rzeki wieje lekki wiatr. Ben spogląda za rzekę, na Notre Dame. Widać oświetlone wieże na tle nieba.
- To zabawne, jak bardzo pomaga takie banalne światło; można by się spodziewać, że wyjdzie z tego blichtr, a tak nie jest. Zbyt mocno tkwi w swoich czasach, by cokolwiek mogło ją zranić.
Ot, takie sobie ważne stwierdzenie. Nie trzeba nawet wierzyć w to, co mówi. Pod mostem pojawia się światło Bateau Mouche, gdy statek przepływa pod nami; na jego zadaszonym szkłem pokładzie widać jedzących ludzi. Słychać też cichą muzykę. Białoniebieskie oczy świateł statku i cichy, sterylny szum wody mają w sobie coś groźnego.
Idziemy dalej wzdłuż mostu.
- Chryste, Alice, chcę wreszcie dokonać czegoś ważnego. Tymczasem za każdym razem, gdy zaczynam się czemuś przyglądać, okazuje się, że to dzwoneczki i świecidełka. Można oszaleć. Przez cały czas boję się, że nawet jeśli to znajdę, okaże się, że nie jest nic warte. Tak jakby to było przede mną, a ja bałbym się spojrzeć.
Schodzimy z mostu po schodach i skręcamy w kierunku Pont Neuf. Ściana Luwru, podobna do więziennego muru, jest oświetlona. Jej widok jest znośny tylko dzięki zieleni oświetlonych drzew wzdłuż rzeki.
- Ktoś kiedyś dozna olśnienia i to będzie to. Coś, co zmienia ludzi. A nie tylko interpretacja tego, co się wydarzyło. Cholera, mam nadzieję, że dożyję tej chwili. Artyści znowu będą coś znaczyć. A niech to; chciałbym być tą osobą. Czuję się taki skrępowany, za każdym razem, kiedy spotykam innego artystę albo choćby słyszę o nim, zastanawiam się, czy to nie on, i jestem zazdrosny. Może to nawet ten facet, którego poznałaś dzisiaj. Kto wie? - Ben kopie kilka opadłych liści.
- Szkopuł tkwi w tym, że niewielu ludzi próbuje. Wszyscy są cholernie zajęci powtarzaniem, że jedyną ważną rzeczą jest to, że nic nie jest ważne.
Gdy mijamy pissoir, uderza w nas ciężki, piżmowy zapach.
- Znam ten wyścig szczurów. Jeśli to ma tak wyglądać, w takim razie lepiej w ogóle dać sobie spokój. Obrazowanie na płótnie znaczenia nieważności przypomina wylewanie wody z łodzi sitem; człowiek ma wrażenie, że coś robi. Niech mnie szlag, jeśli będę dłużej marnował czas w taki sposób. Lepiej rozejrzeć się za czymś innym, zabrać się do polityki, pracy społecznej czy nawet nauki. Boże, jakie to zniechęcające.
Skręcamy na Pont Neuf. Po lewej stronie znajdują się moje ulubione budynki w Paryżu - kilka domów mieszkalnych wzniesionych na wyspie; idealne miejsce. - Zejdźmy do parku i popatrzmy na zakochanych.
Ciągnie mnie po kilku stopniach prowadzących na platformę, na której Henryk IV jedzie pod prąd na kamiennym koniu. Schodzimy po stromych schodach za pomnikiem. Czytałam w przewodniku, że wszystko tutaj zbudowano z kamieni pochodzących z Bastylii. Wciąż roznosi się tu woń rozpaczy, starego moczu i nie tylko. Na samym dole obracamy się i patrzymy na park - jedyny otwarty po zapadnięciu zmroku. Światła reflektorów oświetlają drzewa i trawniki. Latem schodzą się tu młodzi ludzie z różnych stron świata. Grają na gitarach, bębnach i tańczą na schodach albo dalej na cyplu. Męczy mnie obserwowanie ich, podobnie jak w czasach szkolnych, kiedy próbowałam być dziewczyną z college''u, zdobyć chociaż jednego mężczyznę. Wszystko było takie szalone. Mimowolnie zaglądam w oczy tutejszych dziewcząt w poszukiwaniu tego beznadziejnego wyrazu wiecznej nadziei.
Wchodzimy do parku przez małą żelazną bramę. Po prawej stronie wznosi się góra piachu, w którym czasem pozwalam bawić się Aaronowi po kilku godzinach spędzonych w Luwrze. Obserwujemy wtedy przepływające łodzie i jest wesoło, tylko że potem Aaron jest bardzo brudny.
Ścieżka biegnie elipsą wokół trawnika pośrodku parku. Na ławkach siadają staruszkowie i zakochani. Patrzę na dziewczyny i zastanawiam się, czy rzeczywiście są tak bardzo podniecone, jak wyglądają. Trudno mi uwierzyć, żeby to było możliwe w miejscu publicznym. Ben wciąż powtarza, że chciałby spróbować pieszczot w takim miejscu; pewnie by nas aresztowali.
Park jest mały, więc znowu dochodzimy do bramy.
- Chodźmy na cypel, Alice; byłem tam kiedyś i odkryłem coś ciekawego. Stąpając po nierównych kamieniach pasa okalającego park, docieramy na koniec Cité. Jesteśmy sami.
- Patrz, Alice, jeśli staniesz tutaj i skupisz się tylko na wodzie i zewnętrznej stronie murku, doznasz fantastycznego uczucia, jakbyś spadała do tyłu. - Ben stoi nieruchomo wpatrzony w wodę. - Trochę trudniej jest w ciemności. Nie, teraz też tak było, ale już po wszystkim. Naprawdę dziwne uczucie.
Przyciąga mnie do siebie. Stawiam stopy na betonowej krawędzi i patrzę w dół. To tutaj tego lata widziałam kilka szczurów. Staram się skoncentrować, ponieważ Ben nalega, ale nic nie czuję.
- Pewnie za bardzo się opieram albo nie potrafię się skupić. - Patrzę jeszcze chwilę w wodę, lecz rozpraszają mnie jakieś odgłosy. - Wystarczy, Ben. Wracajmy, robi mi się zimno.
amy ścieżki
- Przemieszczamy i klonujemy zaznaczenia
- Rozdział 14 Kolorowanki wewnątrz linii
- Podłóż gazetę, zanim zaczniesz malować
- Ulewamy trochę farby z wiadra
- Nadajemy kolor wnętrzu zaznaczenia
- Wypełnij, rozkazuję Ci! o Zaznacz swój wypełniacz o Jak nie pomieszać kolorów?
- Wiecznie zmienne morze kolorów o Wypróbowujemy narzędzie Gradient o Zmieniamy rodzaj gradientu o Jak zostać czarodziejem od gradientów?
- Twój obrazek wymaga jeszcze kilku pociągnięć o Jak obwódka odnajduje ścieżkę? o Zmieszaj kolory obwódki, naciskając klawisz [Enter] ([Return])
- CZĘŚĆ PIĄTA A WIĘC TWIERDZISZ, ŻE POWAŻNIE MYŚLISZ O EDYTOWANIU ZDJĘĆ?
- Rozdział 15 Warstwy na warstwach, a na nich kolejne warstwy o Wklejamy obrazki
- Wypełniamy zaznaczenie zaznaczeniem
- Zmieniamy rozmiar obrazka, aby zmieścił się w nowym domu o Przepraszam, a co to jest warstwa?
- Znajdź swoją drogę przez paletę Layers (Warstwy)
- Przenoszenie warstw i operowanie nimi
- Spłaszczanie i scalanie warstw
- Wyrównywanie warstw o Blokowanie warstw i kodowanie ich kolorami o Zarządzanie warstwami za pomocą zestawów o Troszczymy się o mnóstwo wspaniałych mieszanek
- Szalejemy z przezroczystością warstwy
- Bawimy się trybami mieszania
- Wycieramy dziury w warstwach o Używamy stylów warstw do rozświetlania i cieniowania
- Rozdział 16 Cyfrowe graffiti o Nowe i ulepszone narzędzie Type (Tekst) o Umieszczamy słowa na ekranie
- Wpiszmy to, co musi zostać wpisane
- Zmieniamy wygląd znaków
- Wyginamy tekst w dziwne i nietypowe kształty o Edytujemy warstwę tekstową o Rasteryzujemy warstwę tekstową o Z tekstu tworzymy kontury i ścieżki o Otwieramy sezon polowań na kontury zaznaczenia czcionki
- Kolorujemy wzdłuż konturów liter
- Dodajemy cień za literami
- Zamieniamy litery w ich duchy
- Rozdział 17 Skok w filtry o Fura fajnych faktów o filtrach o Jak wzmocnić słabiutkie detale?
- Jednostrzałowe filtry wyostrzające
- Unsharp Mask (Wzmocnienie) - filtr o dziwnej nazwie
- W oknie dialogowym "Superwyostrzanie"
- Kilka scenariuszy wyostrzania o Krótkowzroczność zwiększa głębię
- Wybieramy sposób rozmywania
- Tworzymy wrażenie ruchu i kawałki puzzli o Filtrowy miszmasz
- Nadajemy obrazkowi wygląd podrapanego i sprytnego ulicznika
- Odbijamy obrazek w metalu
- Scalamy kolory poszatkowanych obrazków
- Rozdział 18 Rysowanie kolorem z ponurych nieużytków o Koneksje korekty kolorów
- Twoi przyjaciele - Auto Levels (Auto-poziomy), Levels (Poziomy) i Variations (Wariacje)
- Inni korektorzy kolorów (Ooo!) o Poziomujemy kontrast
- Poziomowanie na warstwie
- Zaprzyjaźniamy się z oknem dialogowym Levels (Poziomy)
- Jasność i kontrast takie, jak trzeba o Wariacje na temat schematu kolorów
- Jak zwykły stary kolor zamienić w Technicolor?
- Na pewno poczujesz się lepiej, gdy usuniesz to zafarbowanie
- Rozdział 19 Zdobywamy szczyt grafiki WWW o Kiedy należy się przerzucić na ImageReady? o Formaty plików WWW
- PNG - New kid on the block
- GIF - tylko dla webowców
- JPEG - zwięzły format o Zestawiamy obrazki do porównania
- Opcje formatu GIF
- Opcje formatu JPEG
- Menu Preview (Podgląd) o Pracujemy nad czcionkami o Wykorzystujemy paletę Color (Kolor) w grafikach WWW o Odcinanie przycisków i innych grafik
- Posługujemy się odcięciami
- Opcje odcięcia o Tworzymy sieciową galerię fotosów
- CZĘŚĆ VI DZIESIĄTKI W DZIESIĄTKĘ
- Rozdział 20 Dziesięć sprytnych technik przypisywania do pamięci o Wyświetlamy i ukrywamy pasek narzędzi i palety o Zmieniamy wartość pola opcji o Przewijamy i powiększamy o Zmieniamy rozmiar pędzla o Zmieniamy krycie o Tworzymy linie proste o Dodajemy do konturu zaznaczenia, odejmujemy od niego i ponownie je zaznaczamy o Przesuwanie i klonowanie o Wypełniamy zaznaczenie o Tworzenie, przełączanie i zaznaczanie warstw o Kroczymy przez paletę History (Historia) o Tyle skrótów, a tak mało czasu
- Rozdział 21 Dziesięć zabawnych sposobów uszkodzenia twarzy ukochanej osobie o Nadajemy blask gwiazdeczce filmowej o Przekształcamy twarz w przycisk o Tworzymy malowane arcydzieło o Kąpiemy twarzyczkę o Wykrzywiamy twarz w różne strony o Stosujemy efekt oparzenia nuklearnego o Nadajemy twarzy kubistyczny wygląd o Odbijamy twarz w marmurkowym dymie o Dokonujemy całkowitych cząsteczkowych rozbić o Umieszczamy w ramce głupkowatą pozę
- Rozdział 22 Dziesięć rzeczy, które możesz zrobić ze swoim photoshopowym arcydziełem o Drukujemy i rozpowszechniamy o Umieszczamy dzieło sztuki w ramce o Wstawiamy obrazek do programu PageMaker, InDesign lub QuarkXPress o Wstawiamy obrazek do programu Illustrator, FreeHand lub CorelDraw o Wklejamy obrazek do PowerPointa o Tworzymy wzór pulpitu do systemu Windows oraz do Macintoshy o Przekształcamy Twoją twarz w podkładkę do myszy o Zabieramy się do zespołowego edytowania o Publikujemy obrazek w Internecie i usługach sieciowych o Dodajemy obrazek do prywatnej kolekcji