Naprawić Polskę
Miliard bez rozumu
Założyciel UPR, śp. Stefan Kisielewski, mawiał, że „Socjalizm jest to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się trudności... nieznane w żadnym innym ustroju”.
Za Jego życia socjaliści heroicznie walczyli z brakiem papieru toaletowego i sznurka do snopowiązałek. Agentura gen. Czesława Kiszczaka, czyli „ekipy posierpniowe”, pozwoliła dla zamydlenia oczu to i owo puścić na wolny rynek – dzięki czemu papieru i sznurka mamy zatrzęsienie – ale oczywiście nie wypuściła z łapsk najważniejszych dziedzin gospodarki. A najważniejszą (24% budżetu!!!) jest właśnie lecznictwo.
Więc obserwujemy tu, jak socjaliści znów bohatersko pokonują trudności nieznane w żadnym innym ustroju...
O, przepraszam: jeden dział lecznictwa – czyli weterynarię – puszczono na żywioł. Dlatego od 12 lat nie ma w weterynarii ani jednej afery, żaden weterynarz nie kupił niepotrzebnie za drogiej aparatury, żaden weterynarz nie operował kota po pijanemu, żaden nie zostawił psu chusty w brzuchu po operacji, żaden nie odmówił przyjęcia chorego jamnika ani wyjazdu do chorej krowy. Nie słyszano też, by jakiś foksterier wsuwał weterynarzowi kopertę do fartucha, a jego właściciel fundował ordynatorowi koniak. Nic. Działa – właściwie bez błędu! Bo jest całkowicie prywatna.
Tymczasem parę lat temu, ogromnym kosztem stworzono system „Kas Chorych”. Działały niezbyt udolnie – więc „kasy” rozwalono i zrobiono system jeszcze bardziej scentralizowany, czyli gorszy. W nowym systemie na lecznictwo wydano znów o miliard więcej. I jest jeszcze gorzej.
A gdyby dano dwa miliardy – byłoby jeszcze gorzej... Jeśli bowiem samochód jedzie w złym kierunku, to lepsze paliwo nic nie daje...
W USA Czerwone Sukinsyny (a nie zapominajmy o Czerwonych *córkach, obecnie z panią Hilarią Clintonową na czele) zmontowały system ubezpieczeń zwany „MedicAid”. Na szczęście dla Amerykanów obejmuje on tylko 80% obywateli – ale też wydaje na głowę znacznie więcej, niż nasz NFZ plus pan Jerzy Owsiak. Dokładniej: po 20 latach działania „MedicAid” koszt leczenia wzrósł dziesięciokrotnie!!!
W Kanadzie socjalizmu jest jeszcze więcej – w efekcie na głupią operację katarakty czeka się (w zależności od prowincji) od 6 do 18 miesięcy!!! W eurosocjalistycznej Unii wydaje się sumy koszmarne – efekt?
Łódzki lekarz, pan dr Mirosław Stelągowski, przypomniał w moim „Najwyższym CZAS!-ie” (pt. „To musi upaść”), że podjęto tam próbę reformy „służby zdrowia”. Cytuję: „Autor opracowania z dumą omawiał sukcesy bohaterskich kadr managerskich (...) I tak np. czas oczekiwania na operację przepukliny pachwinowej w Wielkiej Brytanii udało się zmniejszyć z 24 do 18 miesięcy. Autor podkreślał, że bez zaangażowania wyspecjalizowanej kadry zarządzającej i odpowiednich decyzji politycznych postęp nie byłby możliwy”. Zaiste: bohaterska walka z problemami nieznanymi w żadnym innym ustroju!
Otóż 100 lat temu przepuklinę operowano tego samego dnia lub nazajutrz. Co tam, 100 lat temu: dziś też psa zoperują nazajutrz – a jak potrzeba, to i po 30 minutach. Bo tu nie istnieje „wyspecjalizowana kadra zarządzająca”, a „odpowiednie decyzje” podejmuje sam weterynarz. A raczej: właściciel psa. Czy zauważyli Państwo, że o lecznictwie dyskutują urzędnicy i lekarze – a nikt nie pyta o zdanie pacjentów?!?
Problem nie polega na zmianie „kadry zarządzającej” ani „podejmowaniu decyzji politycznych”; „kadrę” trzeba rozpirzyć na cztery wiatry, budynek MZiOS i inne budynki „Służby Zdrowia” sprzedać, politykom zabronić wtrącania się – i natychmiast wszystko wróci do normalności.
Tylko jeden drobiazg: najpierw trzeba by nam oddać pieniądze płacone na „służbę zdrowia”. A są to kolosalne pieniądze. Jeśli ONI ukradną choć 2% tych sum – to mają Eldorado. Więc będą kłamać, że jeśli ONI się nie zatroszczą (za nasze pieniądze...) o nasze zdrowie – to wyginiemy wszyscy jak muchy.
Tyle, że psy, koty, konie, krowy, chomiki – a nawet muchy – jakoś bez NICH nie wyginęły...