Napoleon i kobiety
Kobieta, która wzbudza strach, pozbawiona jest uroku Napoleon miał teraz szesnaście lat. Jego stosunki z kobietami były jak dotąd ograniczone do rodziny i osób z nim zaprzyjaźnionych; niewiele miał okazji, by spotkać dziewczynę w swoim wieku, Na wakacjach w Paryżu zetknął się z dwiema córkami Panorii Permon, Korsykanki greckiego pochodzenia, urodziwej żony dostawcy wojskowego i matki dwóch dziewczynek, Cecile i Laure, Kiedy Napoleon został mianowany oficerem, wkrótce po swych szesnastych urodzinach, zawitał w domu Permonów przy placu Conti w nowym mundurze i długich czarnych butach, które wydawały się o wiele za duże na jego okropnie chude nogi.
Dziewczynki parsknęły śmiechem na jego widok; a ponieważ widać było, że jest wyraźnie urażony tym niemiłym przyjęciem - już wówczas nie tolerował żartów Z ,siebie - Cecile powiedziała mu, że teraz, gdy wolno mu nosić szpadę oficerską, musi jej używać do obrony dam i nie przejmować się, jeśli się z nim droczą,
- To oczywiste, że jesteś tylko małą dziewczynką, która chodzi do szkoły - rzekł gburowato Napoleon,
- A ty? - odparła dziesięcioletnia dziewczynka, - Ty jesteś kotem w butach.
Starając się pokazać, że nie chowa urazy, przy następnej wizycie w ich domu Napoleon przyniósł z c sobą egzemplarz „Kota w hutach” dla jednej z sióstr, a dla drugiej zabawkę, którą kazał specjalnie dla niej zrobić, choć z trudem mógł sobie na to pozwolić: był to Kot w butach biegnący przed powozem swego pana, markiza de Carabas. Drwiny dziewcząt nie poszły jednak w niepamięć: na całe lata Laure Permon pozostała dla Napołeona "małą szelmą" i nawet dziesięć lat później, wspominając całą tę historię z Kotem w butach, Laure mówiła, że nigdy nie zapomni miny Napoleona, gdy podszedł i uszczypnął ją w nos tak mocno, że krzyknęła z bólu.
Jesteś sprytna, mała szelmo - powiedział - ale złośliwa. Nie bądź taka. Kobieta, która wzbudza strach, pozbawiona jest uroku". Napoleon ani wtedy, ani później nie zapominał uraz. Laure Permon nigdy nie mogła zapomnieć pogardliwego grymasu jego ust, kiedy był zły, jak też i jego uroku, kiedy już postanawiał go roztaczać.
Mając szpadę i buty, Napoleon musiał teraz zdecydować, do którego pułku się starać o przyjęcie. Wybrał La Fere, renomowany pułk artylerii stacjonujący w Valence nad Rodanem, między Marsylią a Lyonem. Było to miasto garnizonowe położone najbliżej Korsyki.
W Valence mieszkał w jednopiętrowym domu należącym do pięćdziesięciojednoletniej pani Bou. Zajmował mały, ale bynajmniej nie cichy pokoik, gdzie przez ścianę słychać było wyraźnie stukanie kul bilardowych w sąsiednim pomieszczeniu, sali Cafe Cercle. Lubił on jednak panią Bou, która robiła mu pranie i naprawiała ubrania. Ogólnie rzecz biorąc, życie w Valence było dość przyjemne, razem z innymi młodymi oficerami zapraszany był do domów miejscowej szlachty. Rzadko jednak przyjmował te zaproszenia, czując, że będzie nie na swoim miejscu, de trop. Znalazł jednak pieniądze na lekcje tańca. Ciułał także grosz do grosza, chcąc zwrócić matce koszty opłat pocztowych, które ponosiła, przysyłając mu ubrania. Ostatecznie zostawało mu niewiele pieniędzy i jeśli tylko mógł, wolał zawsze pożyczyć książkę, niż ją kupić.
W samotności swego pokoiku czuł się często beznadziejnie nieszczęśliwy, myślał nawet o samobójstwie. "Zawsze sam - pisał - w szponach melancholii, moje myśli krążą wokół śmierci (...) jaki to wielki napad szału każe mi teraz pragnąć własnego zniszczenia (... ) Nie widzę dla siebie miejsca w świecie (...) Skoro wcześniej czy później muszę umrzeć, dlaczego nie miałbym się zabić?"
Dużo czytał, głównie z historii i teorii polityki: dzieła Machiavellego, opisy religii Azteków, rządów w Indiach, w starożytnym Rzymie oraz książki o Anglii, gdzie uderzała go znaczna rola parlamentu przy osłabieniu władzy królewskiej. Doszedł do wniosku, że także we Francji władza króla i jego ministrów musi zostać ograniczona. Dużo też pisał: artykuły na temat użycia i zastosowań artylerii, eseje na temat Państwa Platona, starożytnych Greków i Persów, nowożytnej Anglii czy książki Marigny'ego Historia Arabów pod rządami kalifów.
Pisał w pośpiechu i do późna w nocy, tak że nawet zdawało się, że nie potrafił rano odczytać tego, co napisał. Sporządzał streszczenia fragmentów, które go interesowały, listy nie znanych mu słów i dziwnych faktów z książek, które pobudziły jego wyobraźnię - jak Sztuka odczytywania charakteru z twarzy człowieka Jeana Gasparda Lavatera.
Po przeczytaniu Historii Arahów... Marigny'ego zanotował: "Sulejman miał podobno jeść sto funtów mięsa dziennie. Mahomet nie potrafił nawet czytać i pisać. Uważam to za nieprawdopodobne. Miał 17 żon". Z Historii naturalnej Buffona przepisał długie fragmenty poświęcone kastracji i jądrom: "Niektórzy mężczyźni rodzą się tylko z jednym, inni mają trzy; tacy mężczyźni są silniejsi i pełniejsi wigoru". jego zainteresowanie tymi kwestiami było w owym czasie w znacznym stopniu akademickie.
W Valence poznał córkę pani Cołombier, Caroline; ale jak później skomentował: "Może to się wyda nieprawdopodobne, lecz cała nasza znajomość ograniczyła się do wspólnego jedzenia wiśni".
Podczas krótkiej wizyty w Paryżu w listopadzie 1787 roku, gdy miał osiemnaście lat, w zimny wieczór w Palais Royal spotkał młodą prostytutkę i wziął ją do łóżka; nie wydaje się jednak, aby to doświadczenie wywarło na niego głęboki wpływ. Zapisał szczegółowo rozmowę, jaką z nią odbył, pytania, jakie jej zadawał: jak znosi spacerowanie pod podcieniami w tak przenikliwy ziąb?
Czy nie jest zmęczona prowadzeniem takiego życia? Czy jakaś inna praca nie służyłaby lepiej jej zdrowiu? Musi chyba pochodzić z północy, że znosi takie zimno? W jaki sposób utraciła dziewictwo? Czy była zła na oficera, który je odebrał? Jak znalazła się w Paryżu?
Odparła, że przywiózł ją tu inny oficer. "On także mnie porzucił - powiedziała. - Teraz mam -trzeciego. Mieszkam z nim od trzech lat. jest Francuzem, ale ma interesy w Londynie. Teraz tam jest. Chodźmy do ciebie". - "Co będziemy tam robić?" "Zagrzejemy się. Chodź. Będziesz miał wielką przyjemność".
Czy rzeczywiście miał, czy nie - tego Napoleon nie napisał. Stwierdził jednak, że "bardziej niż większość łudzi" nienawidzi prostytucji i zawsze "czuł się skalany spojrzeniami kobiet tego rodzaju", jednak blade policzki i łagodny głos tej dziewczyny "od razu pokonały jego wątpliwości".
Kiedy w czerwcu 1788 roku Napoleon został przeniesiony z Valence do Auxonne, zaofiarował się, że aby ulżyć matce, weźmie do siebie jedenastoletniego Ludwika, w owym czasie jego ulubionego brata. Robił, co mógł, aby pomóc Letycji, kiedy po śmierci ich przyjaciela Marbeufa i ustanowieniu przez ministerstwo finansów na Korsyce nowych, bardziej rygorystycznych porządków, wycofano subsydia, które jej się należały za udoskonalenia przeprowadzone na gruntach należących do rodziny.
Pisał listy z protestami do nowych władz na Korsyce; pojechał także do Paryża, aby osobiście przedstawić roszczenia matki.
Gdy w następnym roku wybuchła rewolucja, Napoleon z zadowoleniem powitał dekrety Konstytuanty i uchwalenie nowej konstytucji. Wielu jego kolegów oficerów ze strachu wyjechało za granicę; on pozostał i pełnił funkcję sekretarza lokalnego Towarzystwa Przyjaciół Konstytucji, ślubując "raczej zginąć, niż pozwolić obcym siłom najechać francuską ziemię".
Urlopy spędzał na Korsyce. Matka, urodziwszy trzynaścioro dzieci, z których pięcioro zmarło w dzieciństwie, nie czuła się dobrze, wciąż cierpiąc na następstwa gorączki połogowej i od czasu do czasu na bolesne zesztywnienie lewego boku. Zabrał ją do Guagno na kurację wodami; stwierdziła jednak, że niewiele jej to pomogło. Wciąż jeszcze była atrakcyjną kobietą, choć chodziła zawsze w starannej żałobie. Dwa razy proponowano jej małżeństwo, jednak ze względu na dzieci odmówiła.
Kiedy we wrześniu 1791 roku Napoleon przyjechał na urlop, Józef był już prawnikiem. W wieku dwudziestu trzech lat był obiecującą postacią lokalnego rządu. Lucjan miał szesnaście lat, Ludwik młodszy był o trzy lata; Hieronim, dość dokuczliwy i bezczelny chłopak, liczył dziewięć lat. Najstarsza z dziewcząt, czternastoletnia Eliza, przebywała wciąż w szkole w Saint-Cyr; jej siostra Paulina, ulubienica Napoleona, miała lat jedenaście, a Karolina dziewięć.
W opiece nad dziećmi matce pomagała teraz już tylko jedna służąca, Severia, która pracowała za utrzymanie - na nic więcej rodzina nie mogła sobie pozwolić, gdyż kontrakt zawarty przez Karola z rządem francuskim na zasadzenie szkółki dziesięciu tysięcy drzewek morwowych dla manufaktur jedwabiu został anulowany.