Ludzie wiedzieli o drugiej twarzy ks. Henryka Jankowskiego. "Prałat nas przytulał. Musiałem się przyzwyczaić"

- Powiedzieli mi, że jak będę zeznawał przeciwko prałatowi, to mnie zabiją. Powiedzieli mi, że "szmaty szukać nikt nie będzie" – mówił Piotr. Był jedną z osób, które zeznawały przeciwko ks. Henrykowi Jankowskiemu w sprawie o molestowanie.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
"Mamo, wróciłem tak późno, bo wolałem być z kolegami, niż pójść do księdza"
"Mamo, wróciłem tak późno, bo wolałem być z kolegami, niż pójść do księdza" (East News)
WP

Opowieść Piotra znalazła się w książce "Ostatnia bitwa prałata" Petera Raina. To jedna z dwóch książek poświęconych Jankowskiemu, na której opierała się w swoim reportażu dla "Dużego Formatu" Bożena Aksamit. W głośnym dziś w niemal wszystkich polskich mediach tekście opisuje, jak ks. Jankowski wykorzystywał seksualnie dzieci.

Z "Ostatniej bitwy prałata" w szczegółach można dowiedzieć się, jak wyglądały kulisy skandalu seksualnego, o którym wiadomo od lat.

Przeczytaj też: Kartki z napisem "pedofil" i dziecięce buty pod pomnikiem ks. Jankowskiego

WP

"On wtedy miał 14 lat"

Peter Raina to historyk i przyjaciel ks. Henryka Jankowskiego (jak przyznał to w październiku 2013 roku podczas jednego ze spotkań z czytelnikami, z którego to nagranie można obejrzeć w serwisie YouTube). Historia Rainy to materiał na osobną książkę. Ma hinduskie pochodzenie, studiował na Uniwersytecie Oksfordzkim, doktoryzował się z kolei na Uniwersytecie Warszawskim.

Ma na koncie wiele książek na temat polskiego Kościoła – w tym 3 o prałacie Jankowskim ("Ks. Henryk Jankowski ‘znów atakuje’: spór o kazanie prałata", "Ostatnia bitwa prałata", "Teczka ks. Henryka Jankowskiego: agenci SB w Kurii Gdańskiej").

Na wspomnianym spotkaniu z czytelnikami wyjaśnił, że dokumenty o procesie dostał od samego księdza. Mówi, że długo zastanawiał się nad publikacją ich treści. Przyznaje, że nie chce rehabilitować kapłana. Chce, by zrobiła to treść dokumentacji.

WP

Raina uważał, że Jankowski był niewinny. Podkreślał, że to był pierwszy przypadek na świecie, gdy przeciwko kapłanowi toczył się proces prokuratorski. Postępowanie umorzono. W 2013 roku Raina opublikował swoją książkę. Zeznania ofiar przerażają.

Materiały prasowe
Podziel się
WP

Proces dotyczył wykorzystywania seksualnego Sławka (naziwsko utajone) przez księdza. Zeznawał i on, i jego mama. To dzięki jej staraniom sprawa w ogóle ujrzała światło dzienne.

W książce z 2013 roku można przeczytać w całości to, co mówili przed sądem. Z opowieści kobiety wynika, że ksiądz wielokrotnie nalegał na kontakt z jej synem.

- Rozmawiał ze mną i mówił, że Sławek może przyjść do niego w każdej chwili, kiedy chce oraz rozmawiał telefonicznie ze Sławkiem. Te rozmowy ze Sławkiem były zawsze zaproszeniem Sławka na plebanię. Wywnioskowałam to na podstawie odpowiedzi udzielanych przez syna. Początkowo te telefony były wieczorem, albo po obiedzie. Później jednak Sławek bardziej zaprzyjaźnił się z księdzem, to od razu po szkole szedł na plebanię. Początkowo spędzał tam około 3-4 godzin. Potem zostawał na noc – czytamy.

Kobieta wspomina też: - Syn opowiadał, że pomagał księdzu odbierać telefony, podawał mu notesy, podawał kawę jak byli goście. Wtedy syn nic nie mówił mi na temat dotykania go przez księdza. Początkowo takie zachowanie nie wzbudziło moich podejrzeń. Byłam wręcz dumna, że taka osoba, znany ksiądz zainteresował się moim dzieckiem i moją rodziną.

WP

Sławek został zaproszony przez księdza na pielgrzymkę do Rzymu. Chłopak spał wtedy w jednym łóżku z księdzem.

East News
Podziel się
WP

- On wtedy miał 14 lat. Na pewno jestem przekonana, że przed tym pierwszym wyjazdem do Rzymu, syn nocował na plebanii. To zdarzało się kilkakrotnie. Bywało tak, że Sławek zaraz od księdza szedł do szkoły. Pierwszy raz jak Sławek zadzwonił do mnie do domu i poprosił o pozwolenie na pozostanie na noc na plebanii, powiedziałam mu przez telefon, że chyba zwariował, że co na to powiedzą księdza wikarzy. Następnego dnia syn zrobił mi awanturę, że ksiądz prałat był oburzony moim stwierdzeniem, że telefony są na podsłuchy, a ja wygaduję takie rzeczy – opowiadała mama chłopaka.

Któregoś razu syn wrócił do domu wyraźnie przejęty. Napisał mamie kartkę. "Mamo, wróciłem tak późno, bo wolałem być z kolegami, niż pójść do księdza. Zaraz coś ci napiszę, tylko się nie przestrasz – ksiądz Jankowski jest homoseksualistą – znalazłem kasetę" – przytaczała podczas procesu.

- Poszłam do księdza Jankowskiego i rozmawiałam z nim w jego sypialni. Zapytałam go wprost, czy ksiądz sypia z moim synem w jednym łóżku. On mi odpowiedział, że tak. Zapytałam go wprost, czy ksiądz nie skrzywdził Sławka. On mi odpowiedział, że mogę być spokojna, że do tyłka mu się nie dobierał i może mi spojrzeć prosto w oczy. Ja mu w to uwierzyłam – czytamy w książce.

"Musiałem się przyzwyczaić"

Ujawnione w książce zeznania i dokumenty dowodzą, jak skandaliczne i demoralizujące rzeczy działy się na plebanii. Inni księża potwierdzili, że nie podobało im się zachowanie księdza wobec ministrantów – przytulanie, całowanie w usta… Ministranci spędzali noce na plebanii, a z powodu częstych pobytów u księdza mieli problemy w szkole, niektórzy popadali w uzależnienie od narkotyków.

Z zeznań Sławka wiadomo, że prałat robił nastoletnim chłopcom drogie prezenty. Dostał komputer, wieżę, łańcuszek ze złota, breloczek "Mercedesa", złoty sygnet. - Ksiądz dawał mi też pieniądze jak prosiłem. Ja dostałem 8 tys. na "Mercedesa". Nie był on rejestrowany – mówił.

O całowaniu w usta Sławek zeznawał: - Ja nie mówiłem księdzu, że mi przeszkadza to całowanie w usta. Ja nie mówiłem tego księdzu, bo wiedziałem, że jak nie będę nic mówić, to coś dostanę (…) On się tylko z nami tak witał. Te pocałunki dotyczyły młodych chłopców, ale też członków rodziny prałata, np. szwagra.

East News
Podziel się

O przytulaniu: - Prałat też nas przytulał. Było to przyjęte na plebanii. Ksiądz przytulał nas w ten sposób, że przytulał nas ramieniem, obejmował ramieniem i głaskał. Mnie to z początku krępowało. Ja widziałem, że innych też tak obejmował i całował. Musiałem się przyzwyczaić

O kobietach: - On mówił, że te dziewczyny są brzydkie, że brzydko pachną, że śmierdzą. Sugerował, że mężczyźni są fajniejsi. Ja odbierałem, że ksiądz woli mężczyzn. (…) Zwróciłem uwagę, że ksiądz źle mówił o kobietach. Ksiądz mówił, że moja dziewczyna M. śmierdzi, jak do niej jechałem.

"Szmaty szukać nikt nie będzie"

W "Ostatniej bitwie prałata" jest też opowieść Piotra (jego historię przytacza także dziennikarka "Dużego Formatu"). Był ministrantem. Sam wysłał list do Prokuratury Generalnej – chciał, by przesłuchano go jako świadka w sprawie ks. Jankowskiego.

- Miałem wtedy 14 lat. To był mój pierwszy stosunek seksualny. Chcę zeznawać, by uchronić innych chłopców od zachowań księdza. Gdy to się stało, to nikt mnie wtedy nie chciał słuchać. Gdyby nie zdarzenie z prałatem, to byłbym innym człowiekiem. Dwa razy miały miejsca zdarzenia z księdzem. Chciało mi się wymiotować – mówił.

Wiadomo, że relacje Piotra dotyczące jego kontaktów seksualnych z ks. Henrykiem Jankowskim są wiarygodne z punktu widzenia oceny zarówno psychologicznej, jak i seksuologicznej.

Nastolatek zeznał, że ksiądz Henryk Jankowski puszczał mu kasety pornograficzne.

- Najtrudniejsze dla mnie było to, że uległem księdzu, że uległem mężczyźnie. Mówiłem rodzicom o tym, co stało po powrocie z ucieczki. Oni nie chcieli o tym ze mną rozmawiać. Mówiłem babci o tym, ale mi nie uwierzyła. Gdy próbowałem zgłaszać na policję, policjant powiedział, że nie mam co zgłaszać, bo ksiądz Jankowski ma znajomości i nic z tego nie będzie - tłumaczył.

Piotr próbował popełnić samobójstwo, skacząc z komina kotłowni. Uciekł z domu, prostytuował się, kradł, znów próbował się zabić.

- Zostałem zastraszony przez osobę z kościoła św. Brygidy i jeszcze jedną osobę. Powiedzieli mi, że jak będę zeznawał przeciwko prałatowi, to mnie zabiją. Powiedzieli mi, że "szmaty szukać nikt nie będzie" – zeznawał.

Przeczytaj też: Joanna Scheuring-Wielgus chce usunięcia pomnika ks. Jankowskiego. "Zasługi dla kraju niczego nie wymazują"

Echo

Fragmenty książki "Ostatnia bitwa prałata" krążą dziś w sieci w formie skanów. Opublikował je w 2013 roku dziennikarz Polska Times, Krzysztof M. Kaźmierczak.

Dzięki temu można zapoznać się z pełniejszą opinią prof. Zbigniewa Lwa-Starowicza, niż było to ujęte w tekście "DF".

- W opracowanej w tym względzie opinii biegły stwierdził, iż użytkownik komputera używający konta "KSHJ" wielokrotnie i przez długi okres czasu wizytował witryny o charakterze jednoznacznie pornograficznym lub witryny służące do nawiązania kontaktów, w tym o charakterze erotycznym. Stwierdzono ponadto liczne zdjęcia portretowa młodych mężczyzn, również pochodzących z Internetu lub telefonów komórkowych, natomiast jedynie pojedyncze przypadku analogicznych wizerunków kobiet – czytamy.

Lew-Starowicz stwierdził także: - Wiele danych z uzyskanego materiału sugeruje homoseksualną orientację ks. Henryka Jankowskiego, ale nie ma w aktach sprawy ani jednego faktu świadczącego o jawnie homoseksualnych zachowaniach księdza wiążących się z zaspokajaniem potrzeby seksualnej.

Książka Petera Raina nie jest jedyną, która opowiada o ks. Jankowskim. Ale jest za to jedyną, która rzetelnie przedstawia proces o molestowanie. I to z niej najwięcej można dowiedzieć się o zeznaniach pokrzywdzonych chłopców. Ich historie jednak przepadły na przestrzeni lat. Wiele osób o tym wiedziało i równie wiele o tych opowieściach zapomniało.

Książkę Jerzego Danilewicza – "Bursztynowy prałat" – opowiadającą o ks. Jankowskim, promowano tak: "Był najjaśniejszym celebrytą w czasach siermiężnego peerelu. Gdyby Jezus żył współcześnie, jak ja, jeździłby mercedesem, a nie na osiołku - powiadał. Jednocześnie rozdawał ubogim to, co dostał od bogatych. Janosik - z krzyżem zamiast ciupagi. Lech Wałęsa nazywał go bratem-bliźniakiem".

A dalej można było przeczytać: "Kochał Polskę - nie zawsze była to miłość odwzajemniona. Oskarżano go o szerzenie nienawiści i antysemityzm. Podejrzewano o molestowanie ministrantów. Przypisywano pychę, chciwość i zamiłowanie do luksusu. Kim jest człowiek, który pomieścił tyle grzechów i cnót, a i dziś, po śmierci, wciąż budzi kontrowersje? Prawdziwy mężczyzna. Urodzony biznesmen. Ksiądz z powołania".

Przeczytaj też: Gdańska działaczka Lidka Makowska: Już w 1993 r. słyszałam o gwałtach Jankowskiego

Polub WP Książki
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP