Trwa ładowanie...
d4b7wkw

Legendarny trener nie potrafił przemówić Gołocie do rozsądku. "Andrew miał nierówno pod sufitem"

Lou Duva mówił, że polski bokser mógł być najlepszy, ale "najwidoczniej sam tego nie chciał". Pracę włożoną w trening Gołoty uznał za totalną stratę czasu.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Andrzej Gołota ostatnią walkę stoczył w 2014 r.
Andrzej Gołota ostatnią walkę stoczył w 2014 r. (Agencja Gazeta, Fot: Piotr Ziental)
d4b7wkw

Duva to legenda boksu, który krótkiej karierze zawodowego boksera poświęcił się pracy trenerskiej. Kształtował mistrzów świata, znalazł się na szczycie, ale nie odcinał się od poniesionych porażek i potrafił przyznać się do błędu. Jednym z nich była próba doprowadzenia Andrzeja Gołoty do tytułu mistrza wagi ciężkiej.

Duva, urodzony 28 maja 1922 r., opowiadał w biograficznej książce "Moje siedem dekad w boksie" bez ogródek, że "Andrew miał nierówno pod sufitem".

Lou Duva i Evander Holyfield/Materiały prasowe

"Bokser z charyzmą Joego Louisa, siłą Rocky'ego Marciano i umiejętnościami Muhamada Aliego" – właśnie tak Duva opisywał kandydata na mistrza wagi ciężkiej, którego dostrzegł w Evanderze Holyfieldzie. Nie pomylił się, jednak po paśmie sukcesów z udziałem Holyfielda doświadczony trener przyjął bolesną lekcję pokory. Wszystko przez założenie, że pięściarz z Wrocławia ma zadatki na zdobycie pasa.

d4b7wkw

- Przetrawienie porażek i klęsk zajmuje mi trochę czasu, ale zawsze wracam do równowagi. Wszystko chowam w środku. Modlę się – cytuje słowa 50-letniego Andrzeja Gołoty "Dobry Tydzień". Rękawice zawiesił na kołku 4 lata temu i od dawna walczy z wizerunkiem boksera kojarzonego z ciosami poniżej pasa. Otwarcie mówi o relacji z Bogiem i miłości do żony, z którą mimo licznych przeciwności żyje od 28 lat.

gołota Facebook.com
gołota

Takiego Gołoty nie znał Lou Duva, który zmarł w marcu zeszłego roku. W biografii "Moje siedem dekad w boksie" polski pięściarz jawi się jako niezrównoważony psychicznie zawodnik, który robi wszystko, by stracić szansę na pas mistrzowski.

Początkowo wiele wskazywało na to, że Andrew ma zadatki na mistrza, jednak Duva przekonał się, że jest on całkowitym przeciwieństwem Evandera Holyfielda. "On miał trochę nie po kolei w głowie" – wspominał trener dodając, że pierwsze niepokojące sygnały dotyczącego dziwnego zachowania Andrew na ringu pojawiły się 16 maja 1995 r. podczas walki z Samsonem Po'uhą. To właśnie wtedy Gołota, pod naporem ciosów, wgryzł się w ramię przeciwnika "niczym polski Drakula".

d4b7wkw

Po'uha protestował, ale sędzia nie przerwał walki. Dzięki temu Gołota nabrał wiatru w żagle i po trzech knock-downach wygrał decyzją sędziego, który zakończył pojedynek. Andrew osiągnął zamierzony cel – wygrał unikając dyskwalifikacji, ale nieczyste zagrania nie były czymś, na co Duva patrzył z pobłażaniem.

- Byłem wściekły i zażenowany. Nigdy wcześniej nie pracowałem z bokserem, który celowo walczyłby w tak nieprzepisowy sposób. Pytałem go, dlaczego to zrobił. Nie odpowiadał. Wzruszył tylko ramionami jak dziecko, które choć wie, że postąpiło źle, odwraca jedynie wzrok i milczy – relacjonował Duva w biografii.

Getty Images

Trener czuł ciężar kompromitacji, ale nie postawił jeszcze krzyżyka na swoim podopiecznym. Wręcz przeciwnie. Gdy bilans Gołoty wynosił 28-0 zaczęto poważnie myśleć o przygotowaniu go do walki o pas. W drodze na szczyt miał się zmierzyć z byłym mistrzem, Riddickiem Bowe'em, który otwarcie lekceważył Polaka. Bowe przytył do 114 kg (to jego rekord) i bardzo się zdziwił świetną formą Gołoty, którego miał rozdeptać w pierwszej rundzie. Duva sądził, że Gołota miał szansę na szybki nokaut, ale z jakiegoś powodu cały czas uderzał Bowe'a poniżej pasa. Sędzia odbierał mu punkty za nieprzepisowe zachowanie, Duva wbijał mu do głowy, by tego nie robił, ale uwagi trenera spływały po Gołocie jak po kaczce. Walka zakończyła się dyskwalifikacją Polaka.

d4b7wkw

Kontrowersje po walce Gołota vs Bowe sprawiły, że zainteresowanie rewanżem ze strony fanów było ogromne. Ku zdziwieniu trenera Andrew zaserwował mu i wszystkim zgromadzonym powtórkę z pierwszego starcia. "Gołota był bliski zwycięstwa, gdy posłał Bowe'a na deski w drugiej i piątej rundzie, ale musiał się uciec do ciosów poniżej pasa... Ponownie" – czytamy w książce.

- Kolejna dyskwalifikacja w walce, której wygraną na punkty miał w kieszeni, dowodzi jedynie tego, że Gołota miał problemy z głową – stwierdził Duva. - Miałem go dość. Mógł być naprawdę wielkim bokserem. Miał szansę na mistrzostwo świata. Potrafił zadawać i przyjmować ciosy. Najwidoczniej sam tego nie chciał i nie chciał iść za ciosem.

Lou Duva dwa lata przed śmiercią napisał z gorzkim żalem, że wszystkie starania, żeby zrobić z Gołoty mistrza świata wagi ciężkiej, okazały się totalną stratą czasu.

Materiały prasowe
d4b7wkw

Podziel się opinią

Share

d4b7wkw

d4b7wkw