Ławka 102

Obraz
Źródło zdjęć: © Inne

- A ty co tu robisz?
Stara Marta lubiła pogawędzić. Ale tego wieczoru jakoś miała pecha, przysiadła więc przy barmanie i razem rozwiązywali krzyżówki. Tyle że barman, ogólnie całkiem w porządku, w krzyżówkach był po prostu beznadziejny. Jego odpowiedzi nie pasowały, bo lekceważył reguły i nie zwracał uwagi na liczbę kratek. A przecież powinien sobie świetnie radzić, bo znał się na geografii, chociaż - podobnie jak Marta - nigdy nie ruszał się z Paryża. Kiedy pytała o rzekę w Rosji, dwie litery poziomo, on rzucał "Jenisej".

Ale lepsze już to, niż nie mieć do kogo otworzyć ust. Ludwik Kehlweiler pojawił się w kafejce około jedenastej. Marta nie widziała go co najmniej od dwóch miesięcy; prawdę mówiąc, już jej go brakowało. Kehlweiler wrzucił monetę do flippera, a Marta obserwowała wędrówkę wielkiej kuli. Zawsze irytowała ją ta głupia gra, walka z przestrzenią, celowo zorganizowaną tak, żeby ściągała kulę w dół z pochyłości, której pokonanie było iście syzyfową pracą, bo kula, ledwie wspięła się mozolnie na szczyt, staczała się i ginęła w otchłani. Marta miała wrażenie, że ta machina niezmordowanie udziela człowiekowi nauczki, srogiej nauczki, niesprawiedliwej i przygnębiającej. A kiedy ktoś odważył się w słusznym gniewie uderzyć pięścią w tę zimną machinę, migotała światełkami i wymierzała śmiałkowi karę. I jeszcze trzeba było płacić za tę przyjemność. Wprawdzie znajomi usiłowali ją przekonać, że to dobra zabawa, ale nie chciała ich słuchać - machina przypominała jej katechizm.

- No?! Co cię sprowadza do naszej dzielnicy?
- Wpadłem trochę się rozejrzeć - odparł Ludwik. - Wincenty coś tu zauważył.
- Coś ciekawego ?
Ludwik milczał, musiał się skoncentrować, bo kula sunęła prosto w przepaść. Chwycił ją łapami i skierował ku górze. Poruszała się wolno i łagodnie.
- Niemrawo ci idzie - skomentowała Marta.
- Dlatego że tobie usta się nie zamykają.
- Każdy musi sobie czasem pogadać. A kiedy odprawiasz tę pokutę, wcale nie słyszysz, co się do ciebie mówi. Nie odpowiedziałeś mi. To coś ciekawego?
- Może. Muszę się temu przyjrzeć.
- Co tym razem? Polityka, bandziory czy coś innego?
- Przestań paplać, Marto, bo któregoś dnia napytasz sobie biedy. Powiedzmy, że chodzi o ultrareakcjonistę, który pojawił się tam, gdzie nikt się go nie spodziewał. To intrygujące.
- Poważnie?
- Tak, Marto. jest prawdziwy jak marka wina butelkowanego w piwnicach zamku przy winnicy. Ale trzeba to jeszcze sprawdzić.
- Gdzie to się dzieje? Na której ławce?
- Sto dwa.

Ludwik uśmiechnął się i wystrzelił kulę. Marta zamyśliła się. Spochmurniała, traciła orientację. Myliła ławkę 102 z ławkami 107 i 98. Dawno temu Ludwik uznał, że ułatwi sobie pracę, nadając numery paryskim ławkom, które były jego punktami obserwacyjnymi. Oczywiście wybierał interesujące ławki. Wprawdzie łatwiej było posługiwać się numerami, niż szczegółowo podawać położenie każdej z nich, ale sytuacja ławek jest bardzo nie- stabilna. W ciągu dwudziestu lat nastąpiło wiele zmian, sporo ławek poszło do lamusa, pojawiły się za to nowe, którymi trzeba było się zająć. Dlatego w końcu swoje numery otrzymały także drzewa, zwłaszcza kiedy w kluczowych punktach stolicy nie było żadnej ławki. Były też ławki drugorzędne, wykorzystywane tylko przygodnie, w błahych sprawach.

W sumie zebrało się ich 137, bo Ludwik nigdy nie wracał do starych numerów. Marcie ławki zaczęły się już plątać. Ale Ludwik nie wspomagał pamięci notatkami.
- Numer sto dwa to ławka przy kwiaciarni? - zapytała, marszcząc brwi.
- Nie, tamta to sto siedem.
- Cholera - mruknęła Marta. - Mógłbyś chyba postawić mi kolejkę.
- Zamów sobie w barze, co chcesz. Zostały mi jeszcze trzy kule.

Marta nie była aż taką perfekcjonistką. Skończyła siedemdziesiątkę i nie mogła już włóczyć się po mieście jak dawniej, kiedy polowała na klienta. Poza tym myliła ławki. No ale przecież Marta to Marta. Nie dostarczała mu już tylu cennych informacji, nadal jednak miała świetną intuicję. Ostatnio wskazała mu pewien trop jakichś dziesięć lat temu. Wtedy udało się im narobić zbawiennego zamętu i o to właśnie chodziło.
- Za dużo pijesz, staruszko - mruknął Ludwik, manewrując machiną.
- Lepiej pilnuj swojej kuli, Ludwigu.

Marta nazywała go Ludwigiem, inni zwyczajnie, Ludwikiem. Było mu to obojętne, pozwalał znajomym zwracać się do siebie tak, jak chcieli. już od pięćdziesięciu lat trwała ta żonglerka imionami. Niektórzy mówili o nim nawet Ludwik-Ludwig. Uważał, że to kompletny idiotyzm, bo przecież nikt nie nazywa się Ludwik-Ludwik.
- Przyprowadziłeś Bufo? - zapytała Marta, wracając ze szklanką w ręku.
- Dobrze wiesz, że boi się kafejek.
- Jak się miewa? Dobrze się między wami układa?
- Kochamy się do szaleństwa, Marto. - Przez chwilę milczeli.
- Dawno nie widziałam twojej przyjaciółki - podjęła Marta, opierając się o flippera.
- Odeszła. Zabierz rękę, zasłaniasz mi kulę.
- Dawno?
- Przesuń się, do diaska! Dziś po południu. Spakowała manatki, kiedy mnie nie było. Zostawiła tylko list, na łóżku. Widzisz, przez ciebie straciłem kulę!
- Bo grasz dziś jak niezdara. jadłeś chociaż obiad? Co napisała?
- Żałosne bzdury. Owszem, jadłem.
- Niełatwo napisać sensowny list, kiedy się ucieka.
- Dlaczego? Poza tym można powiedzieć to prosto w oczy, zamiast pisać.

Ludwik uśmiechnął się do Marty i poklepał machinę po obudowie. To był naprawdę żałosny list. Zgoda, Sonia odeszła, miała do tego prawo, nie ma sensu rozpamiętywać tego, co się stało. Odeszła i było mu smutno, koniec i kropka. Świat raz po raz stawał w ogniu i spływał krwią, i Ludwik nie zamierzał wpadać w gniew z powodu kobiety, która odeszła. Chociaż oczywiście było mu bardzo przykro.
- Tylko nie rozpamiętuj tego w nieskończoność - poradziła mu Marta.
- Mam wyrzuty sumienia. A przecież dostałem już nauczkę, pamiętasz? Wszystko na marne. - Na co liczyłeś? Że zostanie z tobą tylko dla twoich pięknych oczu? Nie powiedziałam, że jesteś odrażający, nie wkładaj mi w usta słów, które nawet nie przyszły mi na myśl.
- Przecież nawet się nie odezwałem.
- Ale to za mało, Ludwigu, zielone oczy i cała reszta to jeszcze nie wszystko. Tyle miałam i ja. Powiem ci szczerze, że to sztywne kolano nie dodaje ci uroku. Pamiętaj, nie każda dziewczyna lubi utykających facetów. Wbij sobie do głowy, że niektórym to przeszkadza.
- Zauważyłem.
- I nie przejmuj się.

Ludwik roześmiał się i czule uścisnął starczą dłoń Marty.
- W cale się nie przejmuję.
- Skoro tak mówisz... Chcesz, żebym pilnowała ławki sto drugiej?
- Rób, jak uważasz, Marto. Paryskie ławki nie są moją własnością.
- Nie mógłbyś chociaż od czasu do czasu wydać rozkazu?
- Nie.
- Popełniasz poważny błąd. Wydawanie rozkazów zapewnia posłuch. Ale przecież ty nawet nie wiesz, co znaczy posłuszeństwo, więc nie możesz być urodzonym dowódcą.
- Masz całkowitą rację.
- Czyżbym nigdy ci tego nie mówiła? Nie podałam ci tej zasady?
- Setki razy, Marto.
- Słuszne reguły są zawsze prawdziwe.

Oczywiście mógł nie dopuścić do odejścia Soni. Ale zapragnął podjąć tę kretyńską próbę, przekonać się, jaki naprawdę jest człowiek, no i dostał, czego chciał. Po pięciu miesiącach Sonia go zostawiła. Ale koniec z tym, dość się już udręczał, rozmyślał i smucił, na świecie działo się tyle zła, tyle było cierpień, a on miał mnóstwo pracy, czekały na niego i drobne codzienne sprawy, i te poważne, dlatego nie mógł całymi tygodniami dumać o Soni i jej nędznym liściku, miał ważniejsze zajęcia. Ale na górze, w tym przeklętym ministerstwie, po którym krążył niczym swobodny elektron, pożądany, znienawidzony, niezastąpiony i sowicie opłacany, ktoś postanowił go utrącić. N owe twarze, nowe twarze starych kretynów chociaż w zasadzie nie wszyscy byli kretynami i w tym właśnie tkwił problem - więc te nowe stare twarze nie chciały już pomocy od faceta, który za dużo wiedział.
Dlatego go zwolnili. Bali się go i nie bez racji. Ale taka reakcja była absurdalna.

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE 🔥