WAŻNE
TERAZ

Koniec eldorado? Prezes największego banku w Polsce prognozuje

Kwinkunks

Obraz
Źródło zdjęć: © Inne

KSIĘGA PIERWSZA


MĄDRE DZIECKO

Rozdział 1

Musiało to być późną jesienią owego roku i przypuszczalnie około zmierzchu, aby nie zwracać niczyjej uwagi. A przecież spotkanie dwóch profesjonalistów reprezentujących główne dziedziny prawa raczej nie powinno być skrywane.

Spróbujmy sobie zatem wyobrazić, w jaki sposób Prawo mogło się przysłużyć Sprawiedliwości.

Zbliżając się do pewnego domu na jednej z ulic przy Lincoln 's-inn-fields, Prawo - w osobie niskiego jegomościa około czterdziestki, o bladej twarzy i dużej głowie - wstępuje na schody i naciska dzwonek.

Natychmiast otwiera drzwi młody urzędnik. Gość wchodzi pośpiesznie do środka, zostaje uwolniony od kapelusza, peleryny i rękawiczek, a potem wprowadzony do małego, ciemnego pokoiku usytuowanego na tyłach domu. Na drugim końcu pokoju widzi siedzącą przy niewielkim stoliku postać.

Urzędnik wychodzi bezszelestnie. Siedzący wstaje, kłaniając się nieznacznie, i wskazuje stojący naprzeciw kominka fotel. Przybysz sadowi się w nim, a starszy mężczyzna siada ponownie i wpatruje się w swego gościa. Przedstawiciel Sprawiedliwości wydaje się o jakieś piętnaście lat starszy. Ma ciemną karnację i zadarty nos, a jego twarz wyróżnia się głównie dzięki czarnym, krzaczastym brwiom.

Nastaje długa cisza. W końcu nowo przybyły odchrząkuje.
- Pańskie wezwanie to dla mnie wielki zaszczyt. Cieszę się, że mogłem przybyć.

W stwierdzeniu tym można wyczuć uprzejme pytanie, lecz reprezentant Sprawiedliwości zdaje się tego nie zauważać, nieustannie wpatrując się w swego gościa. Po kolejnej minucie przedstawiciel Prawa pyta nerwowo:
- Czy zechciałby mi pan powiedzieć, jak mógłbym panu pomóc?
- Czy zachował pan środki ostrożności, o które prosiłem? - pyta gospodarz.
- W rzeczy samej. Jestem pewien, że nikt mnie nie śledził.
- To dobrze. A zatem nasze spotkanie zostanie zachowane w tajemnicy przed innymi.
- Przed innymi? Mój drogi panie, to zaczyna być intrygujące. O kogo panu chodzi?
- To ja tu będę zadawał pytania - pada odpowiedź, z niewielkim naciskiem na zaimek.

Gość rumieni się.
Starszy mężczyzna wyciąga coś z kieszeni i mówi:
- Ma pan tu nazwisko klienta, zapisałem panu na tej kartce. Proszę, aby je pan łaskawie odczytał. - Pokazuje mu kartkę papieru, trzyma ją przez chwilę, a kiedy przedstawiciel Prawa kiwnął już twierdząco głową, chowa ją z powrotem. - To świetnie. A zatem nie będę zwlekał i natychmiast przejdę do sedna sprawy. Dokument, który znajduje się w posiadaniu pańskiego klienta, może poważnie zaszkodzić majątkowym interesom strony, którą mam zaszczyt reprezentować, i w związku z tym...

Przerywa, gdyż na twarzy przedstawiciela Prawa wyraźnie pojawia się wyraz niedowierzania.
- Ależ, mój drogi panie, zapewniam pana, że nic mi nie wiadomo o istnieniu takiego dokumentu.
- Niech pan da spokój, zaledwie dwa tygodnie temu pański klient wysłał do nas kopię tegoż dokumentu, domagając się pieniędzy i podając nam pańskie nazwisko dla celów korespondencji.
- Być może... To znaczy, jestem pewien, że to prawda, skoro pan tak mówi. Jednakże błagam, abyś mi pan uwierzył, że w tej transakcji pełnię jedynie rolę skrzynki pocztowej.
- Jak to? Jak mam to rozumieć?
- Ja jedynie przekazuję listy zaadresowane do mnie w imieniu mojego klienta. O sprawach mego klienta wiem tylko tyle, ile wie posłaniec odbierający i donoszący listy.

Mężczyzna spogląda na niego.
- Gotów jestem przyjąć, że mówi pan prawdę.
Młodszy mężczyzna uśmiecha się, ale wyraz jego twarzy ulega zmianie przy kolejnym pytaniu.
- Niech mi pan zatem powie, gdzie przebywa ten pański klient?
- Ależ, mój drogi panie, tego panu powiedzieć nie mogę.
- Przepraszam pana bardzo. Zapomniałem powiedzieć, co tu wchodzi w rachubę - mówi starszy mężczyzna i wyciąga z kieszeni coś, co zabrzęczało przy położeniu na stole.

Reprezentant Prawa pochyla się nieco do przodu, aby lepiej się temu przyjrzeć. Na twarzy wyraźnie maluje się wyraz pożądania. Powstrzymuje się jednakże i mówi:
- Zapewniam pana, mój drogi, że nie jestem w stanie panu pomóc.
- No nie! - wykrzykuje starszy mężczyzna. - Czy panu się wydaje, że może się pan ze mną targować? Ostrzegam, niech pan nawet nie próbuje, w przeciwnym bowiem razie zobaczy pan, że znajdę inne środki przekonywania.
- Ależ nie! -jąka się tamten. - Zupełnie mnie pan nie zrozumiał.

Oszołomiła mnie pańska szczodrość. Chciałbym jedynie okazać się jej godny. Jednakże nie jestem w stanie panu pomóc.
- Radzę panu nie próbować ze mną żadnych z pańskich sztuczek, mój dobry człowieku - ostrzega starszy mężczyzna brutalnie pogardliwym tonem. - Przeprowadziłem odpowiedni wywiad i wiem, jak nie do twarzy panu z tymi wzniosłymi zasadami. " Wykurzył cię z ukrycia" - czyż nie tak brzmi to w żargonie pańskich klientów?

Przybysz wyraźnie blednie. Zaczyna podnosić się z krzesła, lecz jego wzrok nie może się oderwać od owego przedmiotu na stole. W końcu pozostaje na miejscu.
Przedstawiciel Sprawiedliwości mówi dalej:
- Czy życzy pan sobie, abym podał katalog pańskich działań? A może raczej powinienem przytoczyć tu cały wykaz działalności, w które - zgodnie z moimi informacjami - jest pan zaangażowany?

Reprezentant Prawa nie zdobywa się na żadną odpowiedź, a zatem przedstawiciel Sprawiedliwości ciągnie:
- Pośrednictwo w paru wątpliwych transakcjach, nadmierne przyciskanie dłużników i sporo dobrze pouczonych świadków. Czyż nie tak?
- Pan mnie nie zrozumiał, mój drogi panie - odzywa się z godnością przybysz. - Chciałem jedynie powiedzieć, że nie jestem w posiadaniu informacji, których pan szuka. Gdybym je posiadał, chętnie bym je panu przekazał.
- Czy pan uważa mnie za głupca? W jaki zatem sposób kontaktuje się pan ze swoim klientem?
- Poprzez trzecią stronę, do której przesyłam całą korespondencję mojego klienta.
- A, to już lepiej - mruczy tamten. - Kto to jest?
- Jegomość godny najwyższego szacunku, który już kilka lat temu pozostawił mój zawód i przeszedł na emeryturę.
- Niezwykle intrygujące. A teraz niechże pan łaskawie napisze mi tu jego imię i adres, gdyż nie potrafię dojść do tego, któż to mógłby być, mimo że pański zawód nie obfituje w ludzi, do których powyższe określenie mogłoby się odnosić.

Przybysz śmieje się krótko, bez entuzjazmu. Potem wyciąga z kieszeni notatnik i pisze:
"Wielmożny pan Martin Fortisquince, Golden-square, numer 27". Wyrywa kartkę i podaje ją gospodarzowi.

Mężczyzna reprezentujący Sprawiedliwość bierze ją i odpowiada szorstko, nawet nań nie spoglądając:
- Gdyby zaistniała potrzeba skontaktowania się z panem, porozumiemy się tak jak poprzednio.

Potem sięga ręką do ciemnego kąta pokoju obok swego fotela i ciągnie lekko za sznurek od dzwonka.

Przedstawiciel Prawa podnosi się z oczyma utkwionymi w leżącym na stole przedmiocie. Widząc to, reprezentant Sprawiedliwości niedbale popycha go w jego kierunku, a przybysz szybko wsuwa do kieszeni. Otwierają się drzwi, w których ukazuje się urzędnik, i przedstawiciel Prawa z wahaniem wyciąga rękę w kierunku gospodarza. Ten jednak zdaje się nie zauważać tego gestu, toteż reprezentant Prawa prędko chowa dłoń do kieszeni. Urzędnik odprowadza go z powrotem do drzwi, podaje mu kapelusz, pelerynę i rękawiczki, a chwilę potem mężczyzna ponownie znajduje się na Cursitor-street.

Pośpiesznie rusza przed siebie, od czasu do czasu niespokojnie oglądając się do tyłu. Minąwszy kilka zaułków, wchodzi w pustą bramę i wyciąga z kieszeni pakiecik. Kilkakrotnie przelicza uważnie jego zawartość, a potem chowa go z powrotem i rusza przed siebie - tym razem o wiele wolniej.

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY 🌟