Krzysztof Jackowski: Jasnowidz na policyjnym etacie

Przysłał mi pan kiedyś materiał, na którym było wspólne zdjęcie śp. Lecha Kaczyńskiego i Andrzeja Leppera, miałem silne odczucie – tych ludzi po prostu sprzątnięto — Krzysztof Jackowski, słynny jasnowidz z Człuchowa opowiada policjantowi Krzysztofowi Janoszce o głośnych sprawach, w których pomagały jego wizje. I zdradza szczegóły, o jakich nigdy wcześniej nie mówił nikomu. Przeczytaj przedpremierowo fragment książki.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Dzięki swoim zdolnościom wskazuje miejsca, w których znajdują się ciała samobójców i ofiar morderstw, pomaga odnaleźć zaginionych.
Dzięki swoim zdolnościom wskazuje miejsca, w których znajdują się ciała samobójców i ofiar morderstw, pomaga odnaleźć zaginionych. (Tomasz Pluta)
WP

Jackowski o katastrofie smoleńskiej

A jakie ma pan zdanie na temat katastrofy smoleńskiej? Był to wypadek czy zamach?

Pół roku przed tym wydarzeniem odwiedził mnie żyjący jeszcze wtedy Andrzej Lepper i zadał mi pytanie, kto wygra wybory. Powiedziałem do niego: ”Dziwna rzecz, panie Lepper, Kaczyńskiego widzę śpiącego w wielkim łożu w Sejmie”. On to zapisał w swoim notesie.

WP

Po tragedii przyjechała do mnie rodzina jednej z ofiar tzw. katastrofy smoleńskiej. Przywieźli mi pewne rzeczy. Dużo myślałem. Chciałbym zaznaczyć, że nie jestem za żadną partią polityczną, jestem apolityczny. Ale muszę powiedzieć, że… w tym samolocie coś było zrobione. To nie była zwykła katastrofa. Było coś celowo zrobione. Kojarzyły mi się wtedy złe pomiary, coś, co uniemożliwiło prawidłowe wylądowanie samolotu. Poczułem też moment tuż przed katastrofą widziany z perspektywy wnętrza samolotu. Wewnątrz nie było żadnego wybuchu, ale nastąpił on pod prawym skrzydłem na zewnątrz samolotu.

Obecnie pozostajemy w takim bagnie smoleńskim. Jest to pożywka dla pewnych osób, umożliwiająca podział społeczeństwa, jest to skrzętnie wykorzystywane. Chodzi o skłócenie narodu i obrzydzenie ludziom tego wydarzenia. Badający katastrofę smoleńską powinni zwrócić baczną uwagę na mierniki, na pomiary, na wysokościomierze. Nie sądzę, żeby w tak przedziwny sposób odpowiedzialni i doświadczeni piloci doprowadzili do ogromnej tragedii. Mam jednak wrażenie, że tzw. Katastrofa smoleńska – jak i wiele zagadkowych w ostatnim czasie zdarzeń i ”samobójstw”, na przykład śmierć Andrzeja Leppera – nie zostanie nigdy do końca wyjaśniona. Są to rzeczy bardzo niepokojące… wymierzone pośrednio w Polskę i nasz naród.

Na koniec dodam coś, o czym nigdy nikomu nie mówiłem, ale gdy przysłał mi pan kiedyś materiał, na którym było wspólne zdjęcie śp. Lecha Kaczyńskiego i Andrzeja Leppera, miałem silne odczucie – tych ludzi po prostu sprzątnięto. Chodziło o wyeliminowanie ich z życia politycznego.

W wizji zobaczył zabójców

WP

Rok 2006, zima. Będzińska straż pożarna otrzymuje zgłoszenie, że płonie kamienica przy ulicy Modrzejowskiej. Natychmiast ruszają do gaszenia, przez co udaje im się uchronić budynek przed całkowitym spaleniem. Zniszczeniu ulega tylko jeden lokal, w którym mieszkała właścicielka kamienicy. Kiedy strażacy z policjantami dokonują oględzin strawionego przez ogień mieszkania, natykają się na makabryczne znalezisko. W kuchni leżą dwa zwęglone ciała. Sekcja zwłok wykazuje, że bezpośrednią przyczyną ich śmierci nie był pożar. Na ciałach ofiar są ślady cięcia nożem. Nie było wątpliwości – przed spaleniem zostały brutalnie zamordowane.

Śledztwo mające wyjaśnić okoliczności zdarzenia nie przynosiło efektów. Powstają coraz to nowsze hipotezy, które po czasie upadają, bo policjanci nie znajdują dowodów na ich potwierdzenie. W końcu trzech będzińskich śledczych wybiera się w długą podróż ze Śląska do Człuchowa. Przyjeżdżają do jasnowidza w samo południe i wnoszą do niego dwa worki foliowe. Znajdują się w nich osmolone strzępy szmat.

– Panie Jackowski, w tych workach mamy rzeczy ofiar, osobno kobiety i mężczyzny – informuje jeden z nich.

Mimo że upłynął już jakiś czas od tej tragedii, zapach spalenizny nadal jest bardzo intensywny.

WP

– Worki są zawiązane i zabezpieczone – kontynuuje policjant.

– Nie można ich rozwiązać. Może pan jedynie posiedzieć przy nich.

Tomasz Pluta
Podziel się

”Policja nie powinna się odcinać od współpracy z jasnowidzem. Nie wszystko, czego nie potrafimy wyjaśnić, należy odrzucić” - gen. Adam Rapacki, były wiceminister spraw wewnętrznych, prezes Stowarzyszenia Generałów Policji Rzeczypospolitej Polskiej.

WP

Jackowski zostaje sam na sam ze strzępami ubrań na trzy godziny. Czas jednak szybko mija, a on nie czuje nic. W końcu jego córka przerywa tę milczącą monotonię.

– Tato, za piętnaście minut wrócą policjanci.

– Ale ja nie mogę nic poczuć – odpowiada zdenerwowany.

Po raz kolejny spogląda na worki stojące po środku pokoju i nagle… ten znajomy błysk.

WP

Widzi sklep, a raczej mały sklepik z farbami. Należy do młodego małżeństwa, ale pracuje tam też młoda uczennica. Sklep mieści się w tej samej kamienicy, w której doszło do zabójstwa. Czuje też, że mordercą jest mężczyzna, który wraz z żoną prowadzi interes. Dociera do niego również myśl, że odszedł od swojej żony i zamieszkał u uczennicy, która pracowała u nich w sklepie. Mieli romans, a jego żona dowiedziała się o tym i to był główny powód rozstania. Ma wrażenie, że to wszystko, co mu się skojarzyło, stało się znacznie wcześniej niż morderstwo – dwa, trzy lata przed zbrodnią. Koniec wizji.

Jackowski zapisuje na kartce, że uczennica wie o tym, że mężczyzna zabił właścicielkę kamienicy i jej sublokatora, bo sprawca jej się zwierzył. Sugeruje również, że to ją pierwszą powinni przesłuchać.

Kiedy odczytuje to wszystko policjantom, oni patrzą na siebie z niedowierzaniem.

– Niczego z tego, co pan nam tu odczytał, nie kojarzymy ze śledztwa. W tej kamienicy nie ma żadnego sklepu, to stary zaniedbany budynek – mówi jeden z nich. – Nic tutaj nie pasuje. Wyraźnie rozżaleni policjanci opuszczają mieszkanie jasnowidza, a on sam czyni sobie wyrzuty, że najwyraźniej miał złe odczucia.

Kilka dni później, kiedy zaczął już zapominać o niefortunnym zdarzeniu z będzińskimi policjantami, zatelefonował do niego jeden z nich.

– Panie Jackowski – mówi podekscytowany. – To niewiarygodne, ale miał pan rację. Sprawdziliśmy podane przez pana informacje i okazało się, że trzy lata temu w tej kamienicy pewne małżeństwo prowadziło mały sklepik z farbami. Mieli też stażystkę. Gdy dotarliśmy do żony byłego właściciela sklepiku, ta oświadczyła nam, że jej mąż okazał się łajdakiem, że są po rozwodzie, a jej były mieszka na wsi u ich uczennicy, która ma z nim dziecko. Kiedy tam pojechaliśmy i zaczęliśmy ją przesłuchiwać, już w pierwszych zdaniach przyznała się, że konkubent zwierzył się jej, że wcale nie chciał zabić tej kobiety. Miał u niej dług, a ona się odgrażała, że poda go do sądu, więc poszedł do niej się dogadać. Zamiast się porozumieć zaczęli się kłócić, on się zdenerwował, uderzył czymś staruszkę w głowę, a ona upadła. Potem wszedł do mieszkania lokator, którego zaniepokoiły wrzaski.

Jackowski w osłupieniu trzymał słuchawkę przy uchu. Nie potrafił przerwać monologu policjanta. Nie chciało mu się w to wszystko wierzyć…

Decyzję o skorzystaniu z pomocy Jackowskiego podjął ówczesny komendant powiatowy policji w Będzinie, młodszy inspektor Dariusz Brandys, oraz jego zastępca, młodszy inspektor Zbigniew Klimus, później pierwszy zastępca komendanta wojewódzkiego w Katowicach.

”W styczniu 2006 roku w Będzinie podpalono kamienicę. Po jej ugaszeniu znaleziono dwa ciała, a sekcja wykazała, że byli to właścicielka kamienicy i lokator – wyjaśniał na łamach miesięcznika ’Policja 997’ komendant Klimus. – Mieli obrażenia wskazujące na zabójstwo, ale brakowało motywu. Długo prowadziliśmy te sprawę i wszystko, co się dało zrobić, zrobiliśmy, więc zdecydowałem, że skorzystamy z wiedzy jasnowidza. Przełożeni kręcili nosami, ale ja byłem pewien tej decyzji. Policjanci pojechali do Człuchowa z przedmiotami, które należały do ofiar. Jasnowidz w ciągu kilku godzin podał informację o świadku zdarzenia, powiedział, żeby porozmawiać z osobą mieszkającą w miejscu, które wskazał”.

Na stronach magazynu policjanci wspominają:

”Pojechaliśmy tam. Świadek mówił, że męczył się z wydarzeniem, o którym wiedział”.

Dzięki informacjom od Krzysztofa Jackowskiego zatrzymani zostali dwaj zabójcy. Jak dodaje komendant Klimus:

”Pan Jackowski zaskoczył policjantów, którzy do niego przyjechali. Nie wiedział, kto to będzie, a podał ich imiona i powiedział, czym się konkretnie zajmują przy tej sprawie. Zadaniem policji jest wykrycie sprawcy, a w jaki sposób, to już jej sprawa. […] Nigdy nie wstydziłem się tej współpracy i później parę razy też korzystałem z pomocy jasnowidza. Zapłaciliśmy mu jako konsultantowi, ale chyba niepotrzebnie pochwalił się tym w mediach”.

Materiały prasowe
Podziel się

Fragmenty pochodzą z książki Krzysztofa Janoszki i Krzysztofa Jackowskiego ”Jasnowidz na policyjnym etacie”. Premiera 17 stycznia 2018 - nakładem Wydawnictwa SQN

O autorach: Krzysztof Jackowski (ur. 1 czerwca 1963 roku). Najsłynniejszy polski jasnowidz z ponad 30-letnim doświadczeniem, telepata. Pomógł w odnalezieniu ponad 700 osób i w rozwiązaniu ponad 1000 innych przypadków zaginięć, morderstw lub samobójstw. Zasłynął także z udziału w programie Eksperyment Jasnowidz, emitowanym w telewizji Polsat w 2001 roku, gdzie udowadniał swoje niezwykłe umiejętności, a także przybliżał swoje metody działań. W 2003 roku brał udział w turnieju jasnowidzów japońskiej telewizji Asahi, który wygrał, wskazując dokładny przebieg zabójstwa czteroosobowej rodziny i miejsce, gdzie znajdowały się zwłoki ofiary innego morderstwa. Kilkakrotnie był powoływany przez prokuraturę i policję jako ekspert i biegły z zakresu parapsychologii, chociażby w słynnej sprawie o kryptonimie ”Skóra”, dotyczącej zabójstwa 23-letniej studentki z Krakowa. Był gościem wielu polskich uczelni, m.in. Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu Opolskiego czy Uniwersytetu Gdańskiego, gdzie opowiadał o swojej pracy. W grudniu 2013 roku został Członkiem Honorowym Niezależnego Zrzeszenia Studentów Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie.

Krzysztof Janoszka (ur. 30 października 1990 roku). Policjant, absolwent Wydziału Bezpieczeństwa Wewnętrznego Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie oraz Centrum Nauk Sądowych Uniwersytetu Warszawskiego. Nagrodzony za najlepszą pracę dyplomową obronioną w wyższej szkole policyjnej w 2012 roku. Współtwórca i pierwszy w historii przewodniczący Niezależnego Zrzeszenia Studentów WSP w Szczytnie, inicjator utworzenia Niezależnego Forum Śledczego im. Ofiar Przestępstw Niewykrytych. Autor monografii dotyczącej procederu handlu dziećmi w Polsce. Prywatnie pasjonat parapsychologii interesujący się możliwościami jej wykorzystania w pracy organów ścigania. Przy współpracy z brytyjskim Society for Psychical Research podjął się zadania weryfikacji niezwykłych zdolności Krzysztofa Jackowskiego.

Obejrzyj też: sołtys Tryńczy wyjaśnia, jak doszło do odnalezienia auta

WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP