Kobiecy eunuch

Obraz
Źródło zdjęć: © Inne

Słowo wstępne. Dwadzieścia jeden lat po pierwszym wydaniu tej książki przez oficynę Paladin

Dwadzieścia lat temu w przedmowie do Kobiecego eunucha wyraziłam przypuszczenie, że książka szybko się zestarzeje i zniknie. Miałam nadzieję, że pojawi się nowe pokolenie kobiet, dla których moje studium dyskryminacji płci w krajach rozwiniętych drugiej połowy dwudziestego wieku okaże się całkowicie nieaktualne.
I pojawiły się nowe rodzaje kobiet: kulturystki z mięśniami wyrobionymi jak u mężczyzn; biegaczki długodystansowe, którym stalowej muskulatury mógłby pozazdrościć każdy mężczyzna; kobiety sprawujące władzę tak samo jak mężczyźni; kobiety płacące alimenty i takie, którym się je płaci; radykalne lesbijki domagające się prawa do zawierania związków małżeńskich i posiadania dzieci dzięki metodzie sztucznego zapłodnienia. Są też mężczyźni, którzy po przejściu zabiegu otrzymują dowody osobiste stwierdzające, iż prawnie są osobami płci żeńskiej; są prostytutki zrzeszone w aktywnie działających organizacjach zawodowych; uzbrojone kobiety w pierwszych szeregach najpotężniejszych armii świata; kobiety-pułkownicy z uszminkowanymi ustami i błyszczącymi od lakieru paznokciami. Są też kobiety opisujące w książkach własne podboje seksualne, nie szczędzące przy tym szczegółów, takich jak nazwiska, pozycje, wielkość członków itp. Dwadzieścia lat temu nie mieliśmy jeszcze do czynienia z żadnym z tych zjawisk.
Kobiece czasopisma nie są już infantylne jak dawniej, rozprawiają nie tylko o seksie przedmałżeńskim, zapobieganiu ciąży i aborcji, lecz także o chorobach wenerycznych, kazirodztwie, zboczeniach seksualnych, a nawet, co dziwniejsze, o świecie małych i dużych interesów, polityce, ochronie środowiska, prawach zwierząt i potędze konsumenta. Ponieważ wielkie koncerny farmaceutyczne nasyciły już rynek środkami antykoncepcyjnymi, a jednocześnie nie osiągnęły przewidywanych zysków z menstruacji, w końcu zwróciły uwagę na kobiety w okresie przekwitania i po menopauzie, gdyż one właśnie stanowią nowy, wciąż nie wyzyskany rynek dla ich nienasyconej żądzy zysku. Seks uprawiany przez ludzi w wieku podeszłym można dziś oglądać w każdej telewizyjnej operze mydlanej. Czegóż więcej mogłyby pragnąć kobiety?
Otóż - wolności. Swobody i wolności.
Nie chcemy być przedmiotami, które się ogląda, tylko osobami, które mogą odwzajemnić spojrzenie. Chcemy się uwolnić od wiecznej samokontroli. Uwolnić od obowiązku seksualnego pobudzania stępionego męskiego apetytu, dla którego żadna pierś nie jest wystarczajšco duża i stercząca, żadna noga odpowiednio długa. Chcemy się oswobodzić z niewygodnych ubrań, które musimy wkładać, aby kusić. Chcemy zdjąć buty, które sprawiają, że stawiamy drobniejsze kroki i wypinamy pośladki. Chcemy się wyswobodzić od wszechobecnego młodocianego piękna z magazynów. Uwolnić od poniżających obelg, których źródłem są półki kiosków z gazetami. Chcemy się czuć bezpieczne, uwolnione od gwałtu, bez względu na to, czy chodzi o robotników budowlanych rozbierających nas słowami, czy o mężczyzn, którzy szpiegują nas, gdy załatwiamy codzienne sprawy, albo tych, którzy zatrzymują nas na ulicy, nagabują i składają niedwuznaczne propozycje. Uwolnić się od niewybrednych żarcików kolegów z pracy, klepania w tyłek przez szefa, sadystycznego lub
wbrew naszej woli wykorzystywania przez mężczyzn, których kochamy, uwolnić się od groźby terroryzowania i ciężkiego pobicia.
Dwadzieścia lat temu podkreślano znaczenie prawa ekspresji własnej seksualności, znacznie słabiej akcentowano prawo kobiety do odrzucenia męskich zalotów. Obecnie silniej podkreśla się prawo do odmówienia zgody na penetrację przez męski członek, do bezpiecznego seksu, do wstrzemięśliwości i rezygnacji z fizycznej intymności, gdy nie ma jeszcze w związku prawdziwego zaangażowania - a to z powodu pojawienia się AIDS. Mimo to główna teza Kobiecego eunucha nie straciła na aktualności, gdyż głosi ona, że kobieta ma prawo do wyrażania własnej seksualności, co nie oznacza przecież kapitulacji wobec męskich zalotów. W mojej książce twierdzę, że podstawową kwestią dla wyzwolenia kobiet jest odrzucenie pojęcia kobiecego libido jako przede wszystkim reaktywnego. Tę właąnie tezę bezmózgie pismaki z Fleet Street zinterpretowały jako "namawianie kobiet, aby wyszły z domów i zaczęły to robić".
Wolność, do której nawoływałam przed dwudziestu laty, oznacza prawo do bycia osobą: godność, uczciwość, szacunek, namiętność i duma. Wolność do biegania, krzyczenia, mówienia głośno i siadania bez zakładania nogi na nogę. Wolność do poznawania i pokochania ziemi oraz wszystkiego, co na niej spoczywa, pływa i pełza. Wolność do uczenia się i uczenia innych. Wolność od strachu i głodu, wolność słowa i wyznania. Większość kobiet na tym świecie nadal żyje w strachu i cierpi głód, nadal zamyka się im usta, a religia zakuwa je w kajdany; chodzš zasłonięte, nieme jakby były w kagańcu, bywają okaleczane i bite. Kobiecy eunuch nie traktuje o kobietach ubogich (ponieważ kiedy ją pisałam, nie znałam takich), lecz o kobietach ze świata bogactwa, których uciemiężenie tym biedniejszym jawi się jako wolność.
Nagła agonia komunizmu w latach 1989-1990 spowodowała, że ubogie kobiety na całym świecie znalazły się w społeczeństwach konsumpcyjnych, nie zapewniających ochrony matkom, starszym osobom ani niepełnosprawnym, nie troszczących się o opiekę zdrowotną, wykształcenie i obniżający się poziom życia. Podczas owych dwóch lat milionom kobiet grunt usunął się spod nóg i mimo że utraciły zasiłki wychowawcze, emerytury, ubezpieczenia zdrowotne, prawo do żłobków i przedszkoli dla dzieci, pracę, którą gwarantowało im państwo, a szkoły i szpitale, w których pracowały, zostały zamknięte, nie podniósł się krzyk. Kobiety mają zagwarantowaną wolność słowa, lecz zabrakło im głosu. Mają wolność do nabywania podstawowych świadczeń za pieniądze, których nie posiadają, a głównie wolność do uprawiania najstarszej formy prywatnego interesu, czyli prostytucji - prostytucji ciała, umysłu i duszy w świecie konsumpcji. Alternatywę stanowi prawo do głodowania i żebraniny.
Dziś kobietę eunucha można spotkać na całym świecie. Przez cały czas, gdy sądziłyłmy, że wypędzamy ją z naszych umysłów i serc, ona zagarniała coraz to nowe terytoria wszędzie tam, gdzie dotarły dżinsy i coca-cola. Wszędzie tam, gdzie spotkacie lakier do paznokci, szminkę, biustonosze i wysokie obcasy, kobieta eunuch już rozbiła swój obóz. Spogląda na nas triumfująco nawet spod ślubnego welonu.

STRESZCZENIE

Książka ta należy do drugiej fali feminizmu. Dawne sufrażystki, te, które odsiadywały wyroki, które żyły w czasach gdy kobiety zaczęto stopniowo przyjmować do zawodów, których wykonywania do tej pory im odmawiano, przyznawać im swobody obywatelskie, z których przedtem nie korzystały, i przyjmować na uczelnie, które służyły za poczekalnie przedmałżeńskie dające przy okazji stopnie naukowe, te sufrażystki widziały jak młodsze od nich kobiety podejmują ich wspólną sprawę z nową, ogromną energią. Pani Hazel Hunkins-Hallinan, przywódczyni Six Point Group, z otwartymi ramionami przyjęła młode bojowniczki, zaakceptowała nawet ich nowy, otwarty sposób wyrażania swojej seksualności. "Są młode - powiedziała Irmie Kurtz - i zupełnie niewyrobione politycznie, ale mają mnóstwo energii. A średnia wieku naszej grupy do niedawna była zbyt wysoka jak na mój gust. (1)
Po uniesieniach związanych z bezpośrednimi akcjami waleczne panie starszego pokolenia zajęły się konsolidacją niezliczonych małych organizacji. Z czasem wraz z wygaśnięciem ducha liberalnych lat dwudziestych, ich niespożyta energia rozproszyła się w ciasnocie powojennej rzeczywistości wraz z powrotem koronek, gorsetów i "kobiecości". W urynkowaniu wizerunku kobiecej seksualności, co się dokonało w latach pięćdziesiątych - one zaś były coraz bardziej pomniejszane - choć - niby coraz bardziej szanowane. To, co było poczuciem misji odbierano wtedy jako ekscentryczność.
Nowe cele są inne. Dawniej dystyngowane przedstawicielki klasy średniej domagały się reform; dziś zwykłe, nie dystyngowane przedstawicielki klasy średniej nawołują do rewolucji. Wielu z nich usłyszało wezwanie do rewolucji zanim zetknęły się z hasłami wyzwolenia kobiet. Areną dla wystąpienia większości ruchów stała się Nowa Lewica, a wielu uczestników owych ruchów uważało, że wyzwolenie kobiet związane jest z zanikiem klas społecznych i instytucji państwa. Była to różnica diametralna, gdyż wiara w istniejący system polityczny i pragnienie uczestniczenia w nim, jakie żywiły sufrażystki, wyparowało zupełnie. Dawniej kobiety skwapliwie podkreślały, że ich celem nie jest rozsadzanie struktur społeczeństwa ani obalenie religii. Ich działania w istocie były zagrożeniem dla instytucji małżeństwa, rodziny, własności prywatnej i państwa, tak jak je rozumiano, jednak sufrażystki same zaczęły podzielać obawy konserwatystów, zdradzając własną sprawę i przyczyniając się do emancypacji. Około pięciu lat temu stało się
jasne, że emancypacja nas zawiodła: liczba kobiet w parlamencie ustaliła się na wyjątkowo niskim poziomie, kobiety wolnych zawodów wciąż należały do zdecydowanej mniejszości, struktura zatrudnienia kobiet wskazywała jednoznacznie na przewagę zawodów słabo opłacanych, nie prestiżowych i pomocniczych. Drzwi klatki zostały otwarte, lecz kanarek nie wyfrunął. Miał z tego płynąć jeden tylko wniosek: nigdy nie należało otwierać klatki, ponieważ przeznaczeniem kanarka jest niewola, a proponowana alternatywa przyprawia go o niepokój i depresję.
Istnieją nadal organizacje feministek, które podążają śladem wytyczonym przez sufrażystki. Reformistyczna National Organization for Women Betty Friedan ma swoje reprezentantki w komisjach Kongresu, zwłaszcza tych, które uważa się za szczególnie istotne dla promowania spraw kobiet. Kobiety-politycy wciąż nie reprezentują interesów swojej płci, chodzi im o interesy kobiet jako zależnych od mężczyzn, jak na przykład ochrona przed zbyt łatwo uzyskiwanym rozwodem czy innymi przywilejami Casanovów. Six Point Group pani Hunkins-Hallinan jest uznanym ciałem politycznym. Nowe w tej sytaucji jest to, że tego rodzaju grupy znów znalazły się w świetle jupiterów. Media chcą, by kwestie wyzwolenia kobiet prezentować raz w tygodniu, a nawet codziennie. Niespodziewanie wszyscy zaczęli interesować się kwestią kobiecą, i jeśli nawet nie sprzyjają istniejącym ruchom, to przynajmniej interesują się podnoszonymi przez nie problemami. Można się było spodziewać, że wśród studentek ruch wyzwolenia kobiet znajdzie silne poparcie,
nic w tym również dziwnego, iż wyzyskiwane pracowni mogły wreszcie wyznaczyć okup na rząd. Zaskakujące jest, że zaczęły też szemrać kobiety, które na pozór nie miały się na co uskarżać. Kiedy na prowincji przemawiałam do potulnych kobiet, odzianych w tradycyjne w kroju suknie i takież kapelusze, zdumiało mnie, że najbardziej radykalne postulaty są tam przyjmowane z radosną aprobatą i że padają tam słowa najostrzejszej krytyki. Takim poparciem wąród zwykłych nie zaangażowanych kobiet, jakie z dnia na dzień zdobywa nowy feminizm nawet sufrażystki nie mogły się poszczycić.
Można się jedynie domyślać skąd ten stan rzeczy się wziął. Być może urynkowienie obrazu płci prowadziło już w stronę jego wyprzedaży. Może kobiety nigdy naprawdę nie wierzyły w tę wizję swojej płci, do zaakceptowania której przymuszali je psychologowie, przywódcy religijni, pisma kobiece i mężczyźni. A być może z punktu widzenia, który ustanowiły przeprowadzone w końcu reformy, można było wreszcie dojrzeć pełen obraz własnej sytuacji i zaczšć pojmować jej przyczyny. Być może kobiety, gdy wydostały się z pułapki rodzenia niechcianych dzieci i ciężkiej, służebnej pracy gospodyń domowych, miały wreszcie czas, by pomyśleć. Może stan spraw społecznych stał się tak rozpaczliwy i tak oczywisty, że kobiety muszą wreszcie wziąć sprawy w swoje ręce. Wrogowie kobiet twierdzili, że poprawa ich losu spowodowała całe to niezadowolenie. I kobiety winny sobie je cenić jako zamęt, który prowadzi do żądania prawa do życia - zaczęły głośno mówić i rozmawiać ze sobą. Widok kobiet rozmawiających we własnym gronie zawsze
sprawiał, że mężczyźni czuli się nieswojo; dziś natomiast ma znaczenie działań wywrotowych. "Naprzód!"

_________________________________________________________________________ Możemy śmiało stwierdzić, iż wiedza o kobietach, jaką mogą zdobyć mężczyźni na podstawie tego, jakie były i są obecnie, a bez odwołania się do tego, jakie mogłyby się stać, jest rażąco niedoskonała i powierzchowna, i zawsze już taka pozostanie, jeśli same kobiety nie powiedzą wszystkiego, co mają do powiedzenia. John Stuart Mill _________________________________________________________________________

Zrzeszone działaczki ruchu wyzwolenia kobiet to niewielka, lecz doskonale rozreklamowana grupa: te same twarze pojawiają się za każdym razem, gdy dyskutuje się o kwestiach feministycznych. W nieunikniony sposób prezentuje się je więc jako przywódczynie ruchu, który w istocie pozbawiony jest przywódczyń. Te kobiety nie zbliżają się do wypracowania żadnej nowej rewolucyjnej strategii innej od tych, które już wypracowano; demonstracje, układanie list lektur i zasiadanie w komisjach nie są same w sobie wyzwolicielskie, szczególnie gdy są one uwikłane w ogrom prac domowych i nadal stosowane tzw. kobiecie sztuczki. Nie są to działania dość skuteczne, by nauczyć czegoś osoby, które mają podjąć dzieło własnego wyzwolenia. A to pojęcie wyzwolenia pociąga za sobą pustą ideę wolności; w najlepszym wypadku pozostanie nie zdefiniowane w świecie bardzo ograniczonych możliwości. Z jednej strony można spotkać feministki służące idei równości "społecznej, prawnej, zawodowej, ekonomicznej, politycznej i moralnej", które
swojego wroga postrzegają w dyskryminacji, a ich środkami do osiągnięcia celu są rywalizacja i roszczenia. Z drugiej strony są i takie, które wyznają ideał lepszego życia, które ziści się dzięki właściwym posunięciom politycznym. Żadne z tych rozwiązań nie budzi entuzjazmu w gronie kobiet zniechęconych konwencjonalnymi metodami politycznymi, bez względu na to, czy chodzi o środki konstytucyjne, totalitarne czy rewolucyjne. Gospodyni domowej, która na swoje wyzwolenie ma czekać aż do zwycięstwa światowej rewolucji, można wybaczyć utratę nadziei, gdy z kolei tradycyjne metody polityczne nie doprowadzą do stworzenia alternatyw dla dziś już niezbędnej ze względów ekonomicznych rodziny stworzonej przez jednego mężczyznę i jedną kobietę. Jest jednak pewien sposób, dzięki któremu kobieta może odnaleźć motywację do działania, choć może się okazać, że stosując go nie osiągnie ideału Utopii. Może ona zacząć nie tyle od zmieniania świata, ile od poddania ocenie samej siebie na nowo.
Niemożliwe jest postulowanie potrzeby wyzwolenia kobiet, jeśli nie ma pewności co do tego, jak bardzo z pojęciem kobiecości związane jest poczucie niższości i naturalnej zależności. Dlatego właśnie książkę rozpoczyna rozdział "Ciało". Wiemy, kim jesteśmy, lecz nie mamy pojęcia, kim mogłybyśmy się stać. Naukowy dogmatyzm określa status quo jako nieunikniony rezultat działania prawa: kobiety muszą się więc nauczyć kwestionować najbardziej podstawowe pojęcia tego, co określa się jako kobiecą normę, aby ponownie stworzyć sobie możliwości rozwoju, których skutecznie pozbawiło je warunkowanie, jakiemu były poddawane od dziecka. Dlatego rozpoczynamy od samego początku, czyli od płci komórek. Z różnic na poziomie chromosomalnym nie można wyciągać daleko idących wniosków, dopóki nie zamanifestują się w rozwoju, rozwój zaś nie odbywa się w próżni. Od początku nasz sposób postrzegania osoby płci żeńskiej jest nacechowany świadomymi bądź nieświadomymi założeniami, których nie potrafimy się ustrzec, nie zawsze też wiemy
skąd się wzięły w naszym myśleniu. Nowe podejście do kwestii ciała polega na świadomości tego, iż wszystko, co obserwujemy, ĄĄmogłoby wyglądać zupełnie inaczejĘĘ. Aby przedstawić niektóre aspekty warunkowania zamieszczam rozdział o wpływie zachowania na szkielet. Od "Kości" przechodzimy do "Krągłości", które wciąż odgrywają tak istotną rolę w kreowanym stereotypie kobiecości, a potem do "Włosów", które przez długi czas uważano za podstawową cechę płciową.
Seksualność kobiety zawsze stanowiła temat fascynujący. Niniejsza omówienie ma na celu ukazanie, w jaki sposób została ona zamaskowana i zdeformowana przez większość badaczy, szczególnie w naszych czasach. Podporządkowanie kobiety zostaje przedstawione w kontekście określonego rodzaju warunkowania, po czym zaczyna się wyłaniać jego szczególny charakter. Oto bowiem kobieta jest uważana za obiekt seksualny do używania i dla przyjemności innych istot płciowych – mężczyzn. Jej własnej seksualności albo się zaprzecza albo też błędnie interpretuje sądząc, że jej istotą jest bierność. Z wyobrażenia kobiecości usunięto waginę, a kobiece ciało postrzega się jako pozbawione energii i niezależności. Cechy, które chwali się i nagradza w kobiecie – uległość, rozmarzenie, pulchność, delikatność i skłonność do afektacji – to cechy kastrata. Pierwszą część książki pt. "Ciało" kończy rzut oka na przeświadczenie, że funkcje rozrodcze wpływają na cały organizm kobiety za sprawą "Wściekłej macicy" – źródła histerii, napięcia
miesiączkowego i słabości, które podobno dyskwalifikują ją wobec każdego poważniejszego przedsięwzięcia.
Połączenie określonych cech duszy i ciała stanowi mit Odwiecznej Kobiety, współcześnie zwany Stereotypem. Jest to dominujący w naszej kulturze wizerunek kobiecości, do którego aspirują wszystkie kobiety. Założywszy że bogini kultury konsumpcyjnej jest artefaktem, zaczynamy analizować, w jaki sposób zostaje powołana do istnienia jako produkt Duszy. Kluczowym elementem tego procesu, podobnie jak w przypadku kastracji dokonywanej na ciele, jest stłumienie i załamanie Energii. Podążając tą samą, prostą ścieżką zaczynamy od początku, czyli od Niemowlęcia, ukazując jak z czasem ginie niemal cały początkowy wielki potencjał. Dziewczynka usiłuje pogodzić szkolne wymogi, zachęcające ją do zachowań zwykle przypisywanych chłopcom, z żeńskim warunkowaniem, dopóki "Dojrzewanie" nie rozwiąże owej sprzeczności nie doholuje jej bezpiecznie do portu zwanego kobiecością, pod warunkiem że cały proces potoczy się gładko. Jeśli nie, dziewczynkę jako niedostosowaną poddaje się dalszemu warunkowaniu, szczególnie przez psychologów,
których wnioski i zalecenia opisuje rozdział Zdradzone przez psychologię.
Ponieważ na kwestii zdolności umysłowych kobiety kładzie się cieniem tak wiele fałszywych poglądów dotyczących płci mózgu, w rozdziale Surowiec zamieszczam krótki raport na temat pięćdziesięcioletnich drobiazgowych i zróżnicowanych badań, które miały na celu wykrycie różnic w potencjale intelektualnym mężczyzn i kobiet. Jako że żadne testy nie potwierdziły przekonania, iż kobiety są nielogiczne, subiektywne i w ogóle głupiutkie, Siła kobiet rozprawia się z wszelkimi przesądami tego typu oraz z książką Płeć i charakter Otto Weiningera. Wszelkie cechy uważane przez niego za wady ja definiuję jako korzyści, odrzucając jego pojęcia cnót i inteligencji, a przyjmując poglądy Whiteheada i innych. Jako uzupełnienie teoretycznych rozważań na temat wartości kobiecego myślenia, rozdział Praca przedstawia rzeczywiste wzorce, według których przebiega udział kobiet w życiu zawodowym i mówi, jak jest on oceniany.
Proces kastracji kobiet został przeprowadzony w kategoriach polaryzacji na to, co męskie i to, co żeńskie. To mężczyźni mieli być tymi, którzy zawiadywali całą energią i zredukowawszy ją do agresywnej siły zdobywczej, sprowadzili kontakt heteroseksualny do wzorca sadomasochistycznego. To zaś pociągnęło za sobą wypaczenie naszego rozumienia Miłości. Poczynając od hołdu złożonego Ideałowi rozdział Miłość opisuje niektóre z jej zniekształconych form, to jest Altruizm, Egoizm i Obsesję. Deformacje te skrywają się pod różnymi mitycznymi przebraniami, z których dwa omawiam szerzej. Pierwsze z nich to Romans – kwintesencja fantazji jakimi karmi się pełne pragnień i rozczarowane kobiety; drugie zaś to Obiekt męskich fantazji – rozdział opisujący ulubione sposoby prezentowania kobiety w specyficznie męskiej literaturze. Mit miłości i małżeństwa klasy średniej ukazuje rozpowszechnienie się w naszym społeczeństwie najczęściej

_________________________________________________________________________ Zbliż się, kobieto, i posłuchaj co mam do powiedzenia. Choć raz obróć swą ciekawość ku rzeczom użytecznym i rozważ zalety, jakimi obdarzyła cię natura, a których pozbawiło cię społeczeństwo. Pójdź i ucz się o tym, jak urodziłaś się, by być towarzyszką mężczyzny, a stałaś się jego niewolnicą; jak przywykłaś do swego położenia, nauczyłaś się je lubić i uważać za naturalne; i w końcu jak wielowiekowe wdrażanie do niewolnictwa tak cię poniżyło, iż jęłaś przedkładać jego niszczące lecz wygodne wady ponad trudniejsze cnoty wolności i uczciwości. Jeśli obraz, który odmalowuję, pozwala ci zachować spokój, jeśli kontemplujesz go bez żywszego uczucia, tedy wracaj do swych jałowych zajęć: "nie ma więc lekarstwa; zło stało się obyczajem." Choderlos de Laclos "On the Education of Women", 1783 _________________________________________________________________________

dziś akceptowanej fantazji związanej z miłością heteroseksualną, będąc punktem wyjścia do dyskusji nad stylem życia, który uznajemy za normalny. To właśnie w rozdziale Rodzina przedstawiam ostrą krytykę współczesnej rodziny nuklearnej i kreślę w zarysach pewne alternatywy, jednak podstawowym celem zarówno tej części, jak i całej książki jest jedynie zasygnalizowanie innych możliwości oraz tego, jak bardzo są pożądane. Kobiety obawiające się wolności najbardziej przeraża brak poczucia bezpieczeństwa, tak więc rozdział Miłość kończy się dywagacjami na temat iluzoryczności Bezpieczeństwa – udzielnego bóstwa państwa opiekuńczego, które nigdy chyba nie było bardziej iluzoryczne niż w wieku szeroko zakrojonej opieki społecznej, globalnego zanieczyszczenia planety i eksplozji demograficznej.
Ponieważ miłość uległa aż tak daleko idącym wypaczeniom, okazuje się, że często towarzyszy jej spora doza nienawiści. W najbardziej skrajnych przypadkach nienawiść objawia się jako Wstręt i obrzydzenie, okraszone sadyzmem, dziwnymi żądaniami i poczuciem winy; a wszystko to prowadzi do odrażających zbrodni wobec ciała kobiety. Najczęściej jednak pojawia się jako Lżenie i obrażanie, powtarzające się kpiny i niewybredne żarciki. W tych rozdziałach zajmuję się krzywdami jakich kobiety doznają we własnych domach, ale tymi jakie spotykają je w sferze publicznej, tym bardziej, że te bardziej rzucają się w oczy. Literatura feministyczna obfituje w opisy udręki poszczególnych kobiet, tak więc w rozdziale Udręka rozważam problem w szerszej skali, ukazując jak wiele mamy obiektywnych dowodów na to, że kobietom trudno zaznać szczęścia nawet jeśli stosują się do sentymentalnego wzorca przedstawianego przez doradców biur matrymonialnych i do systemu, który tamci reprezentują. Nie istnieje schemat krzywdy jakiej mężczyźni
doznają od kobiet, tak wyraźny jak ten odwrotny, ale istnieje obopólna Uraza przejawiająca się w ostrym konfliktem między płciami; maskuje się ona rytualną grą, dzięki której prawdziwe przyczyny konfliktu nigdy się nie ujawniają. Nieuświadomiona chęć odwetu znajduje swój wyraz w nieco bardziej zorganizowanym i wyartykułowanym Buncie kobiet, które określają mężczyzn jako wrogów i albo z nimi rywalizują, albo doprowadzają do konfrontacji i atakują. W takiej mierze w jakiej tego rodzaju ruchy ĄĄżądająĘĘ od mężczyzn i chcą ĄąwymusićĘĘ na nich wolność dla kobiet, w tej pogłębiają przepaść między obiema płciami i jednocześnie wzmacniają wzajemną zależność.
Rewolucja powinna zatem polegać także na skorygowanie fałszywych perspektyw, z których ujmujemy to, co dotyczy kobiecości, seksu, miłości i społeczeństwa. Wstępnie chodzi o ruch, który by inaczej zarządzał energią, tak by nie była wykorzystywana do stłumienia, ale właśnie do realizacji pragnień, do rozwoju i tworzenia. Trzeba wyratować seks, wydobyć go z miejsca gdzie utkwił – pomiędzy władzą i bezsilnością, dominacją i uległością, seksualnością i aseksualnością – by stał się formą komunikacji pełnych możliwości delikatnych i czułych ludzi, czego nie da się osiągnąć negując kontakt heteroseksualny. Idealna kobieta powinna odmówić spełniania oczekiwań Wszechmocnego Administratora, bez atakowania go, lecz po prostu nie podtrzymując już iluzji. Można oczekiwać, iż mężczyźni będą się opierać ruchowi wyzwolenia kobiet, ponieważ uderza on w podstawy fallicznego narcyzmu, jednak mamy sygnały, że i oni poszukują roli, która by ich bardziej satysfakcjonowała. Jeśli kobiety wreszcie się wyzwolą, siłą rzeczy uwolnią
też swoich ciemiężycieli, którzy mogą mieć poczucie, że jako wyłączni depozytariusze energii seksualnej oraz wyłączni opiekunowie kobiet i dzieci wzięli na barki ciężar nie do uniesienia, szczególnie w naszych czasach, gdy ich nieprawidłowo ukierunkowana energia wyprodukowała broń ostateczną. Wpuszczając kobiety do zdominowanych przez siebie sfer życia, mężczyźni wyrazili już chęć dzielenia odpowiedzialności, co trzeba uznać, nawet jeśli zaproszenie nie zostało przyjęte. Teraz kiedy kobiety mają dopomóc w dźwiganiu wora męskiego bałaganu, raczej nie powinno nikogo dziwić, że nie rwą się do tego na złamanie karku. Gdyby czuły, że nasza cywilizacja dojrzeje pod warunkiem, że zaangażują się w nią całkowicie, z tej możliwości zmiany i rozwoju, mogłyby czerpać optymizm. Duchowy kryzys zaś, z jakim się obecnie zmagamy, mógłby się okazać ....... bólem związanym z rozwojem i dojrzewaniem.
W rozdziale Rewolucja próbuję wskazać to, do czego mogłyby doprowadzić zmiany. Wskazuję na to, że kobiety nie powinny wchodzić w społecznie usankcjonowane związki takie jak małżeństwo, a jeśli nie czują się w nich szczęśliwe, powinny je bez skrupułów opuszczać. Można by nawet pomyśleć, że ten rozdział podsuwa myśl o rozmyślnym promiskuityzmie. Rzecz jasna kobiety powinny być niezależne i unikać związków uzależniających czy grożących innym rodzajem neurotycznej symbiozy. Może to wprawdzie wyglądać jak obrona nieodpowiedzialności, lecz kiedy stawką jest życie i wolność, a stanem pożądanym odzyskana wola życia, brak tego rodzaju odpowiedzialności staje się niewielkim ryzykiem. Prawie sto lat temu Nora zapytała Helmera: "Co uważasz za moje najświętsze obowiązki?" Gdy odpowiedział, że są to "obowiązki wobec męża i dzieci" nie zgodziła się z nim.

Mam inne, nie mniej święte... Obowiązki wobec samej siebie... Jestem przede wszystkim człowiekiem – takim samym jak ty... lub, co najmniej chcę spróbować nim zostać. Wiem dobrze, że znajdą się tacy, którzy staną po twojej stronie, i że przyznają ci rację pewne książki, ale nie mogę już zadowalać się ani tym, co mówi większość ludzi, ani tym, o czym się pisze w książkach. Muszę sama przemyśleć te sprawy, zorientować się w samej sobie.2

Nasze społeczeństwo uznaje i obdarza wszystkimi przywilejami tylko te związki, które nakładają więzy, uzależniają i są uwarunkowane ekonomicznie. Najbardziej bezinteresowny, czuły i spontaniczny związek o ile odwoła się do takich podpór jak legalizacja, stałość i bezpieczeństwo, wtopi się w ten wzorzec. Małżeństwo nie może być ĄĄzawodemĘĘ, a tym się stało. Statusu kobiety nie powinno się mierzyć umiejętnością wabienia i usidlenia mężczyzny. Kobieta, która zdaje sobie sprawę z tego, iż niczym Guliwer w krainie Liliputów skrępowana jest niewidzialnymi nićmi bezsilności i nienawiści, choć wydają się spokojem i miłością, jeśli nie chce się dać sprzedać i stłumić, powinna uciekać. Wolność może przerażać, ale jednocześnie niesie radość i natchnienie. Życie tych wszystkich Nor, które wyruszyły ku samoświadomości stało się prze to lżejsze czy bardziej przyjemne, ale z pewnością stało się przez to lżejsze czy bardziej przyjemne, ale z pewnością stało się bardziej interesujące i nawet zyskało godność. Może to brzmieć
jako zachęta do nieodpowiedzialności, ale nieodpowiedzialna naprawdę jest ta kobieta, która zgadza się na życie, jakiego nie wybrała świadomie i daje się wciągnąć w te czysto przypadkowe zdarzenia, przedstawiane jako przeznaczenie. Odstąpienie od własnego rozumienia moralności, zgoda na zbrodnię przeciw istotom ludzkim, zostawienie wszystkiego w rękach kogoś innego, czyli ojca-władcy-króla-komputera – oto brak odpowiedzialności. To dopiero jest nieodpowiedzialność, gdy przeczy się własnym błędom, choć wokół rośnie bezład, zrodzony z nich. Ale ucisk obciąża kobiety nie odpowiedzialnością, tylko poczuciem winy.
Buntowniczka musi rozpoznać swoich wrogów: lekarzy, psychiatrów, opiekunów społecznych, księży, doradców małżeńskich, policjantów, urzędników i dystyngowanych zwolenników reform – wszystkich tych autorytarnych dogmatyków, którzy tłoczą się wokół niej z mnóstwem ostrzeżeń i dobrych rad. Musi też rozpoznać swoje przyjaciółki, swoje siostry i w ich postawie, w ich cechach poszukiwać własnych. Z nimi może odkryć smak współpracy, współczucia i miłości. Cel nie powinien uświęcać środków i w tym przypadku: jeżeli zobaczy, że jako buntowniczka nadal jest ograniczona, że nadal nie rozumie sensu działań, że towarzyszy jej coraz większa gorycz i poczucie braku znaczenia, to bez względu na to, jak świetlany wydaje się cel, musi pojąć, iż ta droga jest niedobra. Walka, która nie przynosi radości, nie jest właściwą walką. Radość walki nie jest wesołkowatą czy hedonistyczną, rodzi się z poczucia celu, z osiągnięć i z odzyskanej godności, która jest jak ponowny rozkwit stłamszonej energii. Tylko to może ją podtrzymać i
spowodować napływ energii. W całej tej sprawie kryje się tyle samo problemów, ile możliwości, a każdy zrozumiany błąd można odkupić. Tylko działając radykalnie można czuć taką radość: im bardziej wyszydzane i oczerniane są podejmowane przez kobietę działania, tym skrajniejszą przybierają formy.

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY 🌟