Jesteś moja. Porwała dziecko, wychowała jak własne

Ukraść dziecko innej. Co popycha kobiety do tak desperackiego zachowania? Helen Klein Ross opowiada o porywaczce, której udaje się zachować swoją tajemnicę przez ponad dwadzieścia lat – przed córką, krewnymi, współpracownikami i przyjaciółmi. Czy to tylko literacka fikcja? Okazuje się, że nie. Wokół nas giną dzieci.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Historia o istocie macierzyństwa i konsekwencjach podjętej w ułamku sekundy decyzji, która odmieniła życie tak wielu ludzi.
Historia o istocie macierzyństwa i konsekwencjach podjętej w ułamku sekundy decyzji, która odmieniła życie tak wielu ludzi. (Materiały prasowe)

Lucy Wakefield jest wykształconą, dobrze zarabiającą młodą kobietą, która w akcie desperacji robi coś szokującego. Zabiera niemowlę pozostawione w wózku na zakupy, a potem wychowuje dziewczynkę jako swoje dziecko.

”Niewinnie przemierzałam alejki, trzymając pustą żółtą torbę na ramieniu (…). Właśnie próbowałam sobie przypomnieć, gdzie leżą świece, kiedy zobaczyłam niemowlę, siedzące samotnie w przechylonym wózku na zakupy. Właściwie to nie siedziało, było zbyt małe, żeby siedzieć. Na wpół leżało w plastikowym foteliku, tak samo żółtym jak moja torba. Fotelik był przymocowany do sklepowego wózka, częsty widok w tamtych czasach, zanim wymyślono przenośne foteliki samochodowe. Dziecko sprawiało wrażenie, jakby zaraz miało wypaść, i wydawało się, że musi mu być okropnie niewygodnie. Jego buzia przypominała do złudzenia tę z okładki książki, którą uwielbiałam w dzieciństwie: ”Moja pierwsza Gwiazdka”. Kiedy tylko myślałam o własnym dziecku, właśnie tę buzię sobie wyobrażałam. To dziewczynka, nie miałam wątpliwości. Była ubrana w różowy rampers. Spojrzała na mnie z namysłem, jakby usiłowała sobie przypomnieć, gdzie wcześniej mnie widziała. Kiedy rzuciła mi bezzębny uśmiech, poczułam, jak pod moim mostkiem wzbiera fala morska.

Nikogo obok nas nie dostrzegłam. Dziewczynka była sama w długiej, pustej alejce. W oczach miała nadzieję. Na czubku głowy sterczały blond kosmyki. Poczułam się tak, jak gdyby wózek sklepowy był statkiem kosmicznym, który właśnie wylądował, żeby mi ją przynieść” - tak zaczyna się historia, która zrujnowała życie szczęśliwej rodziny, oto Lucy na sekundy przed podjęciem nieodwracalnej decyzji.

Książkę ”Jesteś moja”, Helen Klein Ross, czyta się w tym większych emocjach, że nie opisuje fikcji. Takie historie zdarzają się naprawdę. W styczniu ubiegłego roku prasa donosiła o Kamiyah Mobley - dziewczynce skradzionej tuż po narodzinach ze szpitala na Florydzie w Stanach. I odnalezionej przez policję współdziałającą z Narodowym Centrum ds. Porwanych i Wykorzystywanych Dzieci - po 18 latach. Przez ten cały czas Kamiyah była przekonana, że kobieta, która ją wychowywała, jest jej biologiczną matką.

O podobnej sprawie kilka lat temu nakręcono film: ”Porwana: Historia Carliny White”, zgarnął parę nagród. Dla aktorki, reżysera i za scenariusz. Mocny, bo oparty na budzących dreszcz niepokoju faktach. Był koniec lat 80., kiedy Joy White trafiła do Harlem Hospital w Nowym Jorku ze swoją gorączkującą, kilkutygodniową córeczką. To stamtąd maleńka Carlina została porwana przez kobietę podającą się za pielęgniarkę. I jakby kamień w wodę. Na nic zdała się wyznaczona za pomoc w odnalezieniu dziecka nagroda, ani apele zrozpaczonej matki, które transmitowała telewizja: "Oddajcie mi moje dziecko, proszę! Chcę ją z powrotem. Ja tylko chcę ją z powrotem.”

Córkę odzyskała, ale musiały do tego upłynąć całe lata. Prawda wyszła na jaw przypadkiem. Kiedy szesnastoletnia już Netty (porywaczka zmieniła Carlinie imię) zaszła w ciążę i z aktem urodzenia stawiła się po zasiłek. Zasiłku nie dostała, została natomiast oskarżona o kradzież tożsamości. Bo dokument, który wzięła z szuflady ”matki”, okazał się być sfałszowany.

Testy DNA potwierdziły, że to właśnie ona jest uprowadzoną przed laty córką Joy White. Amerykańska organizacja - Narodowe Centrum ds. Porwanych i Wykorzystywanych Dzieci, która zajmuje się poszukiwaniem zaginionych dzieci, pomogła w ponownym spotkaniu Carliny z jej biologicznymi rodzicami. Co stało się z porywaczką? Anne Pettway przyznała się do winy, za swój czyn została skazana na 12 lat więzienia.

Youtube.com
Podziel się

W 2014 roku porwano ze szpitala w kanadyjskim mieście Trois-Rivieres 16-godzinną dziewczynkę. Została błyskawicznie odnaleziona dzięki Facebookowi. Porywaczka przebrała się za pielęgniarkę.

Lucy Wakefield bohaterka z "Jesteś moja”, nigdy nie myślała, że popełni przestępstwo, ale kiedy znajduje niemowlę pozostawione w wózku na zakupy, do głosu dochodzi jej wieloletnie pragnienie dziecka i kobieta porywa dziewczynkę. Przez ponad dwadzieścia lat udaje jej się utrzymać swój czyn w tajemnicy, wychowuje Mię jako swoją adoptowaną córkę. Jednak biologiczna matka Mii nigdy nie porzuciła nadziei, że jej dziecko żyje, a owa niezłomna wiara w końcu pomaga wydobyć prawdę na światło dzienne. Kiedy Mia poznaje druzgocącą prawdę o swoim pochodzeniu, zaślepia ją frustracja i złość. Kim jest? Kto jest jej matką? I kim jest kobieta, którą nazywała matką przez te wszystkie lata?

"Jesteś moja" to przejmująca opowieść przedstawiona z perspektywy Lucy, Mii, a także biologicznej matki dziewczynki i innych, blisko związanych z nimi osób. To historia o stracie i żalu, tożsamości i wyobrażeniach, nadziei i akceptacji. Wreszcie opowieść o istocie macierzyństwa i konsekwencjach podjętej w ułamku sekundy decyzji, która odmieniła życie tak wielu ludzi.

”Razem z Marilyn (biologiczną matką - przyp. red.) chodzę na warsztaty kontroli gniewu. W ramach zadania domowego mam pisać pamiętnik i rzucać kamienie do oceanu, żeby pozbyć się uczuć, jakie żywię do kobiety, która mnie ukradła. Dzisiaj pojechałyśmy z Marilyn do Devil’s Slide, stanęłyśmy na brzegu klifu i pozwalałyśmy, by kamienie wyślizgiwały się nam z palców, gdy wołałyśmy imię Lucy, chcąc wyrzucić z siebie nienawiść, pozbyć się jej, aby nie wsiąkła w nas i nie zatruwała naszych kości” – mówi książkowa córka.

Wyjątkową rolę ma też matka, która po latach odzyskuje dziecko. Marilyn tłumaczy: ”Specjalista od odbudowywania więzi pomógł mi zrozumieć, że podobnie jak kiedyś towarzyszyłam Mii w naturalnym procesie narodzin, tak teraz muszę być położną jej ducha, asystować przy narodzinach nowej osoby, jaką się staje. Spędziłam dwadzieścia jeden lat, szukając mojej córki. Teraz muszę pomóc mojej córce odnaleźć samą siebie.

Złość Mii jest świeża jak niedawna rana. Im prędzej zostanie opatrzona, tym szybciej się zagoi. Nie chcę, żeby – tak jak ja – musiała sobie radzić ze złością, która dojrzewała latami”.

Abigail Thomas, autorka bestsellerów m.in. ”Życia na trzy psy” tak skomentowała lekturę: ”Helen Klein Ross napisała naprawdę fenomenalną książkę. Jestem pod ogromnym wrażeniem zmiany, jaka zaszła po jej lekturze w moim sposobie myślenia o tym co jest, a co nie jest, możliwe do wybaczenia”. Bo, można być na kogoś złym, a jednocześnie bardzo go kochać. Oto dowód:

– Moja mama wychowała mnie dając mi wszystko, czego potrzebowałam i praktycznie wszystko, czego chciałam. Moja mama nie jest kryminalistką - napisała na Facebooku Kamiyah Mobley, nastolatka porwana na Florydzie. Jej ”matce” grozi dożywocie.

W samych Stanach od roku 1980 do 2017 było ponad sto trzydzieści podobnych przypadków porwań maleńkich dzieci.

O autorce: Helen Klein Ross – jest poetką i powieściopisarką, jej utwory pojawiały się w "The New Yorker", "The Los Angeles Times", "The New York Times" i "The Iowa Review". W 2014 roku zdobyła nagrodę Iowa Review w dziedzinie poezji. Ukończyła Cornell University i uzyskała dyplom magistra sztuki na The New School. Helen mieszka z mężem w Nowym Jorku i w Salisbury w stanie Connecticut.

Cytowane fragmenty pochodzą z książki ”Jesteś moja”, Helen Klein Ross, tłumaczenie Xenia Wiśniewska, wydawnictwo Prószyński i S-ka. Premiera 11 stycznia 2018 r.

Obejrzyj też: Dziewczynka, która płakała nad ciałem swojego oprawcy. Historia porwania Nataschy Kampusch

0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.