Ja 

Obraz
Źródło zdjęć: © Inne

Christina/ Adela

Nikt jej o to nie prosił!
Adela przycupnęła w kącie, obok powiększalnika; z lewej ma rynienkę do płukania zdjęć. Wiszą na wszystkich ścianach tej ponurej izdebki: powiększone fotografie przywódców politycznych, zadumany profil jakiegoś uświęconego artysty, pejzaż z domkiem Chopina. Okna zasłonięte kocami, pali się podczerwona żarówka, w zamkniętej na kłódkę oszklonej szafce piętrzą się paczki papieru do zdjęć. Christina leży na brudnoszarym wyrku w kącie, przysłonięta tym ogromnym, miękkim, jakby napuchniętym cielskiem, założyła mu nogi na szyję, palce wczepiła w ramiona, głowę ma odrzuconą do tyłu, zamknięte oczy. Dyszy głośno.
To potworne!
Teraz. Gwałtowność tego, co się z nią dzieje. Adela mimo woli przechyliła się w prawo, żeby to lepiej widzieć. Zapadanie się i falowanie jej brzucha. Christina krzyczy. I płacze jednocześnie: łzy wypływają spod jej przymkniętych powiek, toczą się po policzkach. Ta przepaść, w którą teraz wpada. Przytrzymując się go jak skały. Prawie to widać. Przepaść, ciemność, spadanie.
- Co ci jest?!
Oderwał się od niej. Patrzy na nią z przerażeniem. Krzyk ucichł jak ucięty nożem; ale Christina nie mogła przerwać tego wszystkiego natychmiast, oddycha głośno, gwałtownie, i łzy też jeszcze płyną.
- Co ci się stało? Jesteś chora? Źle się czujesz? Do diabła, możesz mi przecież odpowiedzieć!
Umilkła. Powoli otwiera oczy, patrzy na niego ze zdumieniem. Potem odsuwa się, opuszcza nogi z łóżka, siada na brzegu.
Patrzą na siebie: naga, rozczochrana, zbrukana Christina, i Adela, siedząca nieruchomo na taborecie z nogą założoną na nogę, w tartanach z Bond Street, w granatowych pantofelkach na wysokich obcasach, z nieskazitelnym makijażem: jej ręce o polakierowanych paznokciach, ręce błyskające srebrem pierścionków, drżą lekko.
Christina schyla się do swej rzuconej na podłogę kurtki, wyciąga z kieszeni papierosy, zapala jednego... Grubas leży za jej plecami, nieruchomy: naciągnął na siebie prześcieradło i zasnął, tego nie może powstrzymać, tej gwałtownej senności zaraz po; chrapie głośno. Tak głośno, że słychać go na klatce schodowej.
- To niemożliwe - mówi Christina, wciąż bezgranicznie zdziwiona. - Skąd ty bierzesz takich facetów? Adela?
- To nie ja - odpowiada Adela cicho. - To przecież nie ja wybieram, tylko oni.
- Nigdy żadna kobieta nie miała z nim orgazmu? Nie wie nawet, co to jest? Chryste!
Z papierosem w ustach, Christina zaczyna się ubierać.
- A ty? - pyta cicho Adela. - Po co z nim poszłaś?
- Wydał mi się inteligentny. Okropny, ale inteligentny. Więc... Ale, na litość boską, czemu ty się go trzymasz?
- Mnie przecież nie chodzi o to, jaki on jest. To nie ma znaczenia.
- Więc co ma znaczenie? Papierek z urzędu? Jeśli nawet, to przecież mężczyzn jest mnóstwo! Tłumy! Czemu sobie nie znajdziesz innego?
- Jakbyś nie wiedziała! Dopóki z nim jestem, nawet nie mogę poznać nikogo innego. On nikogo do mnie nie dopuszcza. I mnie nigdzie nie puszcza. Terroryzuje. Ja nikogo poza nim nie znam, Christina!
- Więc go rzuć.
- Nie mogę. On mi nie daje odejść. Tak niby mną pomiata... ale nie daje mi odejść. A kiedy raz naprawdę z nim zerwałam, zaraz złożył ten pozew rozwodowy. Żeby mnie zatrzymać. Naprawdę go złożył!
- I co z tego?
- On się ze mną w końcu ożeni. A jeśli kto inny się nie ożeni? Albo będzie jeszcze gorszy? Jego już znam. Z innym trzeba by znów zaczynać od początku... Jego znam.
- Ale nie kochasz go chyba?
To bluźnierstwo! Jak Christina mogła powiedzieć coś podobnego?
- Nienawidzę go - mówi Adela. - Jakbyś nie wiedziała! Jest stary, ohydny, ja się nim brzydzę, nie rozumiesz? Czasem, kiedy jestem z nim w łóżku, dostaję mdłości! On dzisiaj przy tobie był w szczytowej formie, ze mną nigdy nie jest taki. I to zły człowiek, wiesz. Histeryk, tyran. Awanturnik. Intrygant. Plotkarz. I pijak, wiesz? On strasznie pije... tyle razy musiałam go skądś wyciągać, pijanego w sztok! Pije tak, że się przewraca na ulicy. A kiedyś rozpiął rozporek i lał, publicznie, rozumiesz, a ja stałam obok...
- O Jezu! Więc jak możesz...
- Bo on się ze mną ożeni. Załatwi rozwód i ożeni się. Tego jestem pewna.
- Ale przecież nie można wychodzić za kogoś, o kim się tak myśli.
- Nie można?! - Adela wstaje, wściekła, wściekła. Ci wybrańcy losu! Ich argumenty! - A mało kobiet ma takich mężów? Mało kobiet codziennie wyciąga z knajp pijaniusieńkich mężów, a oni je lżą i biją? Mało kobiet nigdy nie ma żadnej przyjemności w łóżku?
Christina jest już ubrana. Podniosła teraz swoją kurtkę, trzyma ją niepewnie w rękach, nie wkłada.
- Te kobiety nie wybierały tego świadomie. Po prostu wpadły. Miały pecha. Poza tym...
- A co ty możesz o tym powiedzieć? Nie wybierały świadomie, też coś! Skąd niby to wiesz? Słowo daję, t o lubię! Jak szczęściarze zaczynają układać teorie! Wynoś się, co ty wiesz o życiu?
- Adela, chodź ze mną.
- Daj mi spokój.
- Będziesz czekać, aż on się obudzi?
- Kiedy się obudzi, odwiezie mnie do domu taksówką.
- Też możemy wziąć taksówkę. Jaka z ciebie idiotka!
Adela odwraca głowę, ostentacyjnie wpatruje się w drzwi szafki. Christina niezdecydowanym gestem narzuca kurtkę na ramiona.
- Ale... po co ci małżeństwo? - pyta cicho. - Co takiego jest w małżeństwie... wszystko jedno z kim, z miłością czy bez niej... no, co w tym jest dobrego? Ja tego nigdy nie rozumiałam!
- Może ty będziesz mogła znieść, jak cię zaczną nazywać starą panną! Ja nie!
- Tylko o to ci chodzi?
- Tylko o to.
- Jesteś ohydna - oznajmia Christina, ciągle stłumionym głosem, ciągle zdumiona. - Jaką ty jesteś mieszczką, Boże! I w jakim świecie żyjesz? Ależ... Jeżeli taka jesteś, wyprowadź się od nas! Czemu się nie wyprowadzisz?
- Myślisz, że bym nie chciała? Tylko sama wiem, że to niemożliwe.
- Nienawidzę cię.
- To twoja sprawa. Wynoś się.
Ciągle wpatrzona w drzwi szafki, Adela słyszy otwierające się i zatrzaskujące drzwi. Jeszcze parę kroków. Cisza.
Teraz podchodzi ostrożnie do śpiącego mężczyzny. Przysiada na brzegu wyrka. Czule przesuwa dłonią po zlepionej potem szczecinie na jego głowie. Gniewne poruszenie przez sen każe jej cofnąć rękę. Czuwa więc tylko nad nim, nieruchoma, cierpliwa, tłumiąc oddech. Chrapanie rozsadza ściany i Adela krzywi się z bólu: bo to sprawia fizyczny ból, ten straszny dźwięk. To nie do zniesienia. Okropne. Ale nie odsuwa się od leżącego.

Christina, Seifert

- Nie - wola Seifert - to niemożliwe. Nie wiedział, co ci się stało? Pytał, czy jesteś chora? Niewiarygodne! - I wybucha śmiechem.
Stoją w kącie tramwajowego wagonu, z twarzami tuż przy szybie. Domy przesuwają się przed nimi, uciekają: domy, ulice, ubożuchne neony, które już zaczynają się zapalać.
- Ale skąd Adela go wytrzasnęła? Gdzie ona znalazła takie dziwadło? Jak może...
- Jakbyś nie wiedział. Po prostu zaczął za nią latać, zasypywał obietnicami, nie dawał jej chwili spokoju... Ona nigdy nie będzie z mężczyzną najlepszym. Zawsze z najbardziej namolnym. Przecież toto jest bierne jak glina. Das ewig Weibliche!
- Niech ją diabli. Nie mówmy o niej.
- Kiedy, widzisz... - Christina pochmurnieje; za szybą przybliżają się i nieruchomieją nagle oświetlone jarzeniówkami domy towarowe; wciąż otwartymi drzwiami przelewają się bezustannie w obie strony tłumy ludzi. - Widzisz, ja zaczynam się jej bać.
- Adeli? Daj spokój!
- To jest niebezpieczne. Mówię ci, że to jest niebezpieczne. Ta suka ma żelazną wolę. Ona nas wszystkich wykończy.
- Dopiero co mówiłaś, że jest bierna.
- Ale ma...
- ...żelazną wolę. Jasne. Glina i żelazo. Och, Christina!
- Sam się przekonasz.
- Damy sobie z nią radę. No, ruszamy nareszcie. Ten tramwaj nigdy się nie dowlecze na miejsce!
Znów są w ruchu. Znów, z szarpnięciami i zrywami, przesuwa się przed nimi miasto. Oświetlone okna. Pomnik. Dwie zakonnice obładowane paczkami. Zapalające się nagle czerwienią światła hamulcowe jakiegoś ogromnego samochodu, błyszczącego złotym lakierem. Za późno. Słychać huk. We wszystkie strony sypie się rozpryśnięte szkło, głowa kierowcy uderza o przednią szybę i odpada od niej, zalana krwią. Tramwaj już przejechał, już poturkotał dalej. Zaraz będzie skręcał.

Sebastian Faber/ Christina, Seifert

Znów jakiś korek. Najgorsza pora dnia. Zmierzch.
Autobus zatrzymuje się. Słychać wycie karetki. Już. Przemknęła obok i ledwie zdążyła zahamować. Ludzie, stłoczeni na jezdni, rozstępują się przed nią niechętnie.
Ulica jest zasypana szkłem. Mercedes 280 SE, złoty metalik - dobrze byłoby mieć taki! - ma wgnieciony cały przód, i lewy bok także, na co on się tak władował? Czyjeś ręce próbują właśnie wyciągnąć z niego człowieka, bezwładną kukłę o zmasakrowanej twarzy, Sebastian Faber przygląda się temu z ciekawością, ale autobus już rusza, już się przeciska prawym pasem, już skręca.
Faber wyjmuje z teczki numer „Spiegla", którego nie miał czasu przejrzeć w pracy, przewraca kartki.
Zaraz za przystankiem wpada na Christinę i Seiferta, którzy właśnie wysiedli z tramwaju. Wita się z nimi chłodno - ale on zawsze jest chłodny, nie ma w tym nic nadzwyczajnego - i rusza w stronę domu, wysoki, schludny, gładko ogolony, z porządnie zawiązanym krawatem: młody człowiek, który robi karierę. Tych dwoje prześciga się w próbach jak najkrótszego opowiedzenia mu o tym, co się dzisiaj stało. Seifert opowiada o próbie samobójstwa Kellera, Christina o jakimś facecie, który nigdy nie widział kobiecego orgazmu; kto by to zrozumiał?
- Chwileczkę. O co chodzi? Jaki facet nigdy nie miał orgazmu?
- On może i miał, jeśli traktować to bardzo wąziutko. Ale nigdy nie sprawił frajdy żadnej kobiecie. A ta idiotka Adela chce się za niego wydać, wyobrażasz sobie?
- Ale o kogo chodzi?
- O Grubasa.
- Ach, o Grubasa - Faber pochmurnieje. - Mam już tego powyżej uszu... mało, że muszę znosić tego faceta w pracy, to jeszcze ląduje mi się w życie prywatne, tego naprawdę za wiele! Nie chcę o nim w ogóle słuchać.
- Przecież to ty go zapoznałeś z Adelą.
- Czy to moja wina, że był moim szefem? Teraz go wylali, przeszedł do innego działu, ale przez to, że mieszkam z Adelą, traktuje mnie, jakbyśmy świnie razem pasali, przyłazi do naszego pokoju, zaczepia mnie na korytarzu, daje mi jakieś prace zlecone, chce jadać ze mną obiady, nie wiem już, jak się od niego odczepić! A dyrektor oczywiście jest pewny, że należę do jego frakcji, że knujemy razem jakieś intrygi... tak po chamsku mnie w to wciąga...
- Poczekaj, Faber! Chwileczkę!
- To nie znaczy, żebym poczuwał się do lojalności wobec dyrektora - kontynuuje Faber, zbyt rozdrażniony, żeby dać sobie przerwać. - To bydlak jakich mało, z ulicznego łapsa zrobili go szefem instytutu, osobiście bym drania zadusił... ale ma oparcie w Sekretarzu. A Sekretarz jest prawą ręką Pierwszego. Więc nie ma powodu do stwarzania pozorów, rozumiecie, pozorów, że coś się tu knuje przeciwko niemu. Na razie jest górą. Ale kiedy Sekretarz poleci... a chodzą słuchy, że tak, może już na najbliższym plenum...
- Faber, daj spokój. Co to kogo obchodzi?
- Więc może obejdzie was to, że ja zmuszę Adelę, żeby z nim zerwała. Nie będzie mi psuć kariery. Gdyby się z nim nie szlajała, ten dureń nie miałby żadnych podstaw, żeby mnie wciągnąć w rozmówki... świń z nim nie pasałem.
- Faber, umilknij wreszcie! Słyszałeś, co mówiłem o Kellerze?
Wchodzą już po schodach: po tych stromych, czerwonych schodach z ordynarnej imitacji marmuru. Przez okna widać stado tłustych gołębi, krążące nad śmietnikami.
- No, co mówiłeś?
Więc Seifert opowiada. Przystanęli na półpiętrze, Seifert złapał Fabera za guzik - plebejski nawyk - i mówi, co i jak; a Faber blednie.
- Nie - mówi powoli - tego już za wiele. Ja z tym wszystkim skończę. Psiakrew, skończę z tym bezhołowiem! Z tą komuną, z tym... Ja ich wszystkich porozstawiam po kątach!
Niewiarygodne: wygląda teraz jak dyktator. Albo jak dyrektor, na jedno wychodzi. Różnica paru liter.

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯