WAŻNE
TERAZ

Budżet 2026. Jest decyzja prezydenta Nawrockiego

Huśtawka

Obraz
Źródło zdjęć: © "__wlasne

Wyszedłem z domu, jak zwykle, o siódmej rano. Zawsze, nawet w zimie, wstawałem tak wcześnie. Lubiłem przychodzić do szkoły przed innymi. Tym razem spędziłem ranek w bibliotece.
Jeszcze wciąż zastanawiałem się, o czym powinna być dzisiejsza lekcja. Ale kiedy ich zobaczyłem, siedzących nierówno w ławkach, kiedy zobaczyłem te ich impertynenckie twarze, zrozumiałem, że mogę mówić na dowolny temat. Dla nich i tak wszystko będzie nowością. Przypominali rośliny, których nikt nie pielęgnował, albo zwierzęta, których nikt dotąd nie uczył, co wolno, a czego nie.
Postanowiłem, na własną odpowiedzialność, więcej czasu poświęcić wychowaniu. Wytłumaczyć im, że między nimi a nami istnieje różnica, której nie da się pominąć — to jest sfera naszych doświadczeń życiowych i naszej wiedzy. Dwóch rzeczy, których nie zdążyli jeszcze zdobyć.
Nie można ot, tak sobie, beztrosko, okazywać braku szacunku komuś, kto swoje w życiu przeżył. A teraz, byle pętak chce rozmawiać ze mną jak kolega, bez strachu, bez wątpliwości, bez żadnego dystansu. Jakim prawem? Dlaczego?
Przecież od wieków istnieje zasada, że ludzie starsi, doświadczeni, cieszą się szacunkiem młodszych. Jest to słuszne i niepodważalne. Jajo nie może być mądrzejsze od kury, wiadomo. - A wy - powiedziałem im wprost - dla nikogo nie macie szacunku, chociaż wiecie, że nie przebieram w środkach i umiem karać.
Tak. Powiedziałem im to wszystko, żeby wreszcie skończyła się ich beztroska i wygłupianie na przerwach, kiedy musiałem walić dziennikiem po głowach, żeby przynajmniej na chwilę przestali opętańczo biegać po korytarzu.
Potem jakaś matka przychodzi do mnie z pretensjami, że uderzyłem jej dziecko.

Przecież wiem, że bicie jest najgorszym środkiem wychowawczym i należy je stosować w ostateczności. Powiedziałem jej, że bardzo mi przykro i że nigdy się to nie powtórzy.
Pocałowałem ją nawet w rękę i wtedy właśnie - tuż po tym - ten sam niewyżyty grubas, jej syn, cwałując korytarzem obok innych chuliganów, zatoczył się na mnie, aż jęknęła podłoga, a ja od razu bach! - na oczach matki grzmotnąłem go dziennikiem po głowie, jakbym sam nie wiedział, co robię.
No, może za ten incydent rzeczywiście należała mi się kara. Ale, na miłość boską, dawniej szkoła nie przypominała małpiarni. Uczniowie na widok profesora zachowywali się spokojnie i kulturalnie. A teraz to po prostu stado zwierząt wypuszczonych z klatek.
Albo te nie kończące się dyskusje na lekcjach. Zastanawiam się, dlaczego autorytetami wśród uczniów są zawsze najgorsi? Rej w klasie wodzą po prostu ci, którzy są bezczelni. Inaczej nie można tego nazwać. Na nagrodach im nie zależy, kary znoszą z hardością, która podwyższa tylko ich pozycję wśród kolegów. Krótko mówiąc, nie ma na nich sposobu, przynajmniej jeśli chodzi o sprawy wychowawcze.
Oczywiście to jeszcze nie znaczy, że nie powinienem robić wysiłków, żeby naprawić między nami stosunki. Jestem od nich starszy, nie rozumiemy się, bo po prostu należymy do innych pokoleń. To oczywiste. Ale, mimo wszystko, moim zadaniem jest znalezienie jakiegoś wspólnego języka, nawet jeżeli to się musi zakończyć fiaskiem.

Postanowiłem zabrać ich do kina. Całą klasę. Może mają zbyt mało rozrywek i są przemęczeni nauką. Powiedziałem im, że wprawdzie dyrektor nie wyraził zgody, ale między nami, po cichu i nie mówiąc o tym nikomu, moglibyśmy pójść do kina.
To była nieprawda, bo dyrektor w ogóle o niczym nie wiedział, ale rozgrzeszało mnie to, że byłem pewien, że i tak by się nie zgodził. Zwłaszcza na wycieczkę zamiast lekcji. Zwolniłem ich z ostatnich dwóch moich godzin i wymknęliśmy się ze szkoły tak, żeby nie zobaczyła nas woźna.
Usiadłem w drugim rzędzie, a oni w następnych, za mną. Tak jak obiecali, przynajmniej raz dotrzymali słowa — chłopcy razem z dziewczętami. Przemieszani. Czterdzieści pięć krzeseł zajętych przez moją klasę. Moich wychowanków.

Lubię chodzić do kina. Przypominam sobie marzenia, które miałem w dzieciństwie. Gaśnie światło i powoli rozsuwa się kurtyna. Niektóre filmy są takie piękne. Ten też wspaniale się zaczął. Muzyka wzruszająca, fotele wygodne i miękkie - bardzo dobrze, że przyszedłem. Odpocznę sobie i oni też odpoczną. Wreszcie zachowują się porządnie. Nie można na nich powiedzieć złego słowa - nikomu nie przeszkadzają. Chyba pierwszy raz są tacy grzeczni. Widocznie podoba im się film.
Z drugiej strony często coś im się podoba, a nie umieją usiedzieć tak długo spokojnie... Szczerze mówiąc, nie mogłem już wytrzymać w tym fotelu. Niepotrzebnie siadłem przed nimi, powinienem siąść z tyłu, przecież wiadomo, że lepiej ich mieć na oku. Teraz patrzą na moje plecy i mogą całkiem bezkarnie ośmieszać mnie swoimi minami i małpimi gestami przed całym kinem.
Może zresztą nic się nie dzieje. Może jestem znerwicowany, przeczulony, może przesadzam. Jestem po prostu zbyt wrażliwy na tego rodzaju napięcia.
Ale, nie... Nie - ta cisza nie była zwykłą szkolną ciszą. Była zupełnie inna. Owszem, byli cicho, a jednak zachowywali się skandalicznie. Patrzyli na mnie, nie mogłem się mylić, znam ich nie od dziś. Nie ma co czekać. Trzeba to sprawdzić natychmiast. Obejrzałem się. Trudno było w to uwierzyć - siedzieli w fotelach, rzędami, nieruchomo, wpatrzeni w ekran. Nie robili nic. Naprawdę nic. Widocznie byli przygotowani na to, że się obejrzę. Dobrze wiedzieli, że prędzej czy później na nich popatrzę. A teraz, kiedy już się to stało, triumfowali i wiedzieli, że teraz będą mogli rozrabiać, ile zechcą. Przecież nie będę siedział tyłem. Było jasne, że zrobili to naumyślnie. Jak zwykle chcieli mnie sprowokować. Po prostu o to im chodziło. Dziwiły mnie tylko dziewczęta. Że nawet one, zwykle jako tako grzeczne, nagle w tym czarnym kinie pozwoliły namówić się na coś takiego. To obrzydliwe.
Pochylony, tak żeby mnie nie zauważyli, cichuteńko,... I wysunąłem się z rzędu. Za mną strzeliło krzesło, jak wystrzał armatni. Wyprostowałem się i na ich oczach opuściłem salę. Czekałem na nich sam, na środku pustego hallu, nie mogąc się uspokoić. Udało im się… Znowu im się udało. Ale dlaczego to robią? Jaką mają satysfakcję? Jakie są między nimi nici porozumienia, że potrafią stworzyć takie napięcie przeciwko mnie?

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE 🔥