Trwa ładowanie...
kradzież
23-04-2010 13:36

Historycy oskarżeni o kradzież 452 cennych rękopisów stanęli przed sądem

Historycy oskarżeni o kradzież 452 cennych rękopisów stanęli przed sądemŹródło: Inne
d4ju9fh
d4ju9fh

Przed krakowskim sądem rozpoczął się we wtorek proces dwójki historyków, oskarżonych o kradzież i sprzedaż 452 rękopisów o wartości 415 tys. zł, wchodzących w skład narodowego zasobu archiwalnego i będących własnością Archiwum Państwowego z oddziału na Wawelu.

Przez kilkadziesiąt minut prokurator odczytywał na wtorkowej rozprawie listę skradzionych archiwaliów. Znajdowały się na niej prywatne listy m.in. królów polskich, począwszy od XVI wieku, dokumenty sygnowane przez Annę Jagiellonkę, Jana Kazimierza, Władysława IV, Stefana Batorego, księcia Józefa Poniatowskiego, Józefa Bema, Napoleona i George Sand.

O kradzież oskarżono zatrudnionego w Archiwum Państwowym od 1971 roku historyka Franciszka Z., pełniącego wcześniej funkcję kierownika oddziału archiwum na Wawelu, a potem kustosza tego oddziału. Z kolei drugiemu historykowi, Piotrowi K., prokuratura zarzuciła pomaganie kustoszowi w sprzedaży rękopisów. Jak ustalono, wielkiej wartości historycznej rękopisy listów królewskich i inne archiwalia sprzedawane były w antykwariatach i na aukcjach. Według prokuratury każdy ze wspólników osiągnął w ten sposób ok. 20-30 tys. zł.

– Przyznaję się, ale nie było moim zamiarem osiągnięcie korzyści majątkowej – powiedział przed sądem Franciszek Z.
Oskarżony po przebytej chorobie porusza się na wózku inwalidzkim i został przywieziony do sądu z placówki opieki społecznej. Jak powiedział sądowi, wyniesione z Wawelu dokumenty dawał na przechowanie Piotrowi K., a otrzymane od niego pieniądze traktował jako zwrot pożyczki.
– Dopiero w czasie przesłuchań przez policję dowiedziałem się, że pan K. sprzedawał dokumenty, które mu powierzyłem – powiedział oskarżony, który później skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Sąd przystąpił do odczytywania jego wyjaśnień składanych w śledztwie.

Kradzież dokumentów z oddziału Archiwum Państwowego na Wawelu zgłoszono policji w czerwcu 2002 roku.

Początkowo mówiło się o kradzieży ok. 60 dokumentów, po szczegółowej kontroli ustalono, że w archiwum brakuje 2,5 tys. archiwalnych rękopisów. Udało się ich odzyskać ponad 700; kradzież 452 zdołano przypisać oskarżonemu kustoszowi. W mieszkaniu Franciszka Z. policja znalazła 13 dokumentów pochodzących z archiwum o wartości nie mniejszej niż 100 tys. zł. Były wśród nich m.in. listy królewskie i akty nadania przywilejów.

d4ju9fh

Najstarsze skradzione z wawelskiego archiwum dokumenty pochodzą z początku XVI wieku, najpóźniejsze z XIX-wiecznych zbiorów autografów napoleońskich.

Jak wykazała szczegółowa kontrola w archiwum, złodziei interesowały przede wszystkim autografy polskich władców oraz sławnych ludzi. Skradziono też m.in. cenne ze względów historycznych listy i mandaty Zygmunta Augusta do hetmana Chodkiewicza oraz list Stefana Batorego do mieszkańców podkrakowskiego wówczas Kazimierza.

Zdaniem biegłego, straty spowodowane kradzieżą archiwaliów są niepowetowane.

56-letni Franciszek Z. początkowo nie przyznawał się do winy, później wyjaśnił, że systematycznie wynosił dokumenty i przekazywał je Piotrowi K., a potem już realizował jego zamówienia. Pytany o powody wynoszenia rękopisów wyjaśnił, iż w ten sposób chciał je zabezpieczyć przed zwrotem przez kierownictwo archiwum na Ukrainę. Prokuratura nie daje wiary takim wyjaśnieniom, określając je jako niedorzeczne. Oskarżony 53-letni Piotr K. początkowo przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia, potem je odwołał, nie przyznając się do winy.

Obu oskarżonym grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.

d4ju9fh
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d4ju9fh