Historia USA

Obraz
Źródło zdjęć: © Inne

Reforma więziennictwa i domów dla obłąkanych

Pierwszymi przejawami humanitaryzmu były próby lepszego traktowania przestępców oraz osób upośledzonych psychicznie i fizycznie. Podczas gdy amerykańskie prawo karne w okresie po rewolucji straciło dużo na surowości, warunki życia w więzieniach były nadal upokarzające, panował w nich tłok oraz wybuchały zarazy. Wszyscy - mężczyźni i kobiety, młodzi i starzy, dłużnicy i mordercy, notoryczni przestępcy i skazani po raz pierwszy - przebywali we wspólnych celach, gdzie pozostawiano ich samym sobie. Żądania przeprowadzenia reformy więziennictwa zaczęły napływać od różnych grup lokalnych, takich jak Towarzystwo ds. Poprawy Trudnych Warunków w Więzieniach Publicznych (Society for AIleviating the Miseries of Public Prisons), założone w Filadelfii w 1787 roku.

Organizacje te uczyniły wiele dla spopularyzowania poglądu, iż kara więzienia winna mieć charakter resocjalizacji, a nie zemsty albo odstraszania. Tak więc w Zakładzie Penitencjarnym Wschodniej Pensylwanii, zbudowanym pod Filadelfią w 1829 roku, przestępców trzymano w pojedynczych celach, aby dogłębniej odczuwali skruchę oraz nie zarażali się złym przykładem współwięźniów - w rezultacie jednak system ten przeważnie doprowadzał odsiadujących wyroki do załamania psychicznego. "Konkurencyjny" system nowojorski, zastosowany w więzieniu w Auburn w 1821 roku, polegał na trzymaniu więźniów w osobnych celach na noc, za dnia na pracy zespołowej, podczas której nie mieli prawa się do siebie odzywać.

Rozsądniejszym rozwiązaniem było zapewnienie specjalnych udogodnień dla przestępców nieletnich. Tocqueville, odwiedzając dom poprawczy dla nieletnich w Bostonie, ze zdziwieniem przyjął wiadomość o tym, że jego lokatorzy posiadali własny samorząd oraz sami egzekwowali dyscyplinę. Jednak nawet w latach pięćdziesiątych przeprowadzone dochodzenia wykazywały istnienie poważnych problemów w więzieniach lokalnych.
Na ogół pękały one w szwach od zbytniej liczby skazanych, karmiono w nich podle, a strażnicy znęcali się nad podopiecznymi; kara chłosty została co prawda zniesiona, lecz więźniów mimo to poddawano różnym okrutnym karom. Na dodatek, pomimo głośnych protestów, w niektórych stanach jeszcze podczas wojny secesyjnej pozwalano na publiczne wieszanie skazańców.

Poprawa w traktowaniu niepełnosprawnych następowała często głównie dzięki staraniom pojedynczych osób. Thomas G. Gallaudet otworzył w 1817 roku w Hartford w Connecticut pierwszą w Ameryce szkołę dla głuchoniemych, a do chwili jego śmierci w 1851 roku udało mu się namówić trzynaście kolejnych stanów na założenie podobnych instytucji. Z równym poświęceniem i powodzeniem działał na rzecz niewidomych Samuel Gridley Howe z Bostonu. Jednak najwięcej udało się dokonać Dorothei L. Dix, wątłej i niemłodej już nauczycielce z Bostonu, która otworzyła oczy Amerykanów na los osób chorych umysłowo.

W 1843 roku wystosowała ona memoriał do parlamentu stanu Massachusetts, w których opisała odwiedzane przez siebie stanowe szpitale i przytułki, gdzie widziała ludzi chorych psychicznie pozamykanych w "klatkach, klozetach, piwnicach, stajniach, zagrodach!", oraz była świadkiem, jak nieszczęśników tych "zakuwano w łańcuchy, obnażano, bito kijami i chłostano w celu wymuszenia na nich posłuszeństwa!". Przekonawszy stan Massachusetts co do konieczności wyasygnowania pieniędzy na dom dla umysłowo chorych, Dorothea Dix przeprowadziła podobne oględziny w kolejnych stanach, natykając się w nich na równie przerażające warunki. Do 1854 roku przejechała ponad 30 tysięcy mil i odwiedziła setki zakładów, nakłaniając legislatury piętnastu stanów do podjęcia różnych działań. Jednak jej heroiczne wysiłki nie mogły rozwiązać tego problemu: jeszcze w latach pięćdziesiątych XIX wieku nie więcej niż jedna trzecia chorych umysłowo znajdowała opiekę w odpowiednich instytucjach, a w niektórych stanach wciąż nie zlikwidowano
zaniedbań i okrucieństwa wobec pacjentów.

[...]

Ruch na rzecz abstynencji

Kolejnym przykładem dążenia do naprawy społeczeństwa była krucjata anty- alkoholowa. Nadmierne picie alkoholu, często spotykane w czasach kolonialnych, stawało się w początkach wieku XIX coraz bardziej powszechne - konsumpcja wysokoprocentowych alkoholi w latach 1792-1823 wzrosła trzykrotnie. Goście z zagranicy odnotowywali swoje zaskoczenie ilością spożywanych przez Amerykanów napojów wyskokowych. Śluby, pogrzeby, święcenia, wybory, ćwiczenia milicji - każda z takich okazji stanowiła świetny pretekst do "bibki".

Mocniejsze napoje, w szczególności rum, whisky na kukurydzy oraz jabłecznik, były dostępne w dużych ilościach i po niskich cenach, a w dodatku wierzono, że ułatwiają one ciężką pracę oraz stanowią ochronę przed chorobami. Regularne picie alkoholu nie stanowiło również przeszkody w zrobieniu kariery politycznej - dla przykładu zarówno Webster, jak i Clay byli znani ze swego upodobania do trunków. Już w 1784 roku doktor Benjamin Rush z Filadelfii atakował "diabelski napój" - głównie z przyczyn medycznych, lecz dopiero w latach dwudziestych tradycyjna tolerancja dla alkoholu poddana została krytyce przez charyzmatycznych kaznodziejów, jak Lyman Beecher, wzywających do całkowitej abstynencji.

Założone w Bostonie w 1826 roku Amerykańskie Towarzystwo Popierania Wstrzemięźliwości (jak zostało, nie całkiem trafnie, nazwane) w 1834 roku liczyło już milion członków oraz 5 tysięcy filii lokalnych. Duchowni, którzy początkowo stanęli na czele tego ruchu, widzieli w alkoholu głównie przeszkodę do osiągnięcia zbawienia, lecz ich kontynuatorzy bardziej martwili się o bliskie związki pomiędzy alkoholizmem a przestępczością, prostytucją i biedą. Wyższe klasy społeczne uważały w dodatku, że elektorat trzeźwy będzie zarazem lepiej wykształcony, wydajny w pracy oraz mniej skory do buntów.

Ruch antyalkoholowy wszedł w nową, bardziej dramatyczną fazę w 1840 roku wraz z powstaniem Waszyngtońskiego Towarzystwa Trzeźwości. Założyli je wyleczeni alkoholicy z myślą o pomocy innym nałogowcom, a ich idea szybko rozprzestrzeniła się po całym kraju. Na zebrania Towarzystwa ściągały wszędzie duże tłumy; jego działacze zmobilizowali do pomocy w tzw. armii zimnej wody także dzieci oraz wędrownych kaznodziejów, takich jak urodzony w Anglii John B. Gough, z zawodu introligator, którego mityngi dla "wymiany doświadczeń" budziły duże emocje. Osobą aktywną na tym polu, aczkolwiek niezwiązaną z powyższą organizacją, był irlandzki "apostoł wstrzemięźliwości", ojciec Theobald Mathew, który w trakcie swego dwu- letniego pobytu w Stanach Zjednoczonych (1849-1851) nakłonił pół miliona ludzi do składania pisemnych oświadczeń o zerwaniu z piciem (niektórzy podpisywali je kilkakrotnie). Szeroko dostępna była również literatura propagująca abstynencję, cechująca się sentymentalizmem i zamiłowaniem do sensacji. Jej
najbardziej znany przykład to opowieść Timothy'ego Shaya Arthura pt. Ten Nights in a Bar Room, and What I Saw There (Dziesięć nocy spędzonych w barze i co tam zobaczyłem) z 1854 roku, ustępująca pod względem liczby czytelników jedynie Chacie wuja Toma.

W latach trzydziestych XIX wieku moralnej perswazji w sukurs przyszła polityka. Kilka stanów podjęło próbę regulacji handlu alkoholem poprzez wprowadzanie licencji oraz zostawianie decyzji w tej sprawie społecznościom lokalnym. Jeszcze dalej posunął się stan Massachusetts, który w 1838 roku zakazał nabywania alkoholu w ilościach przekraczających piętnaście galonów destylatu jednorazowo.
W 1846 roku, w dużej mierze dzięki wysiłkom Neala Dowa, Main e stał się pierwszym stanem, który wprowadził prohibicję. W ciągu następnych dziewięciu lat dwanaście kolejnych stanów podjęło podobne kroki, jednak - ze względu na niemożność wyegzekwowania surowych zakazów - po niedługim czasie większość tych uchwał została anulowana lub uznana za niezgodną z Konstytucją.

Krucjata pokojowa i prawa kobiet

Z mniejszym powodzeniem zabiegali o poparcie społeczne przeciwnicy wojny. Kwakrzy, menonici i inne grupy religijne głosiły pacyfizm już od dawna, lecz dopiero po wojnie z 1812 roku powstał zorganizowany ruch pokojowy. W 1828 roku kapitan statku i zarazem farmer z Maine, william Ladd, założył Amerykańskie stowarzyszenie na rzecz Pokoju - American Peace Society, lecz w stowarzyszeniu tym powstały różnice zdań na temat moralności wojen defensywnych. W rezultacie w 1838 roku, gdy organizacja ta usiłowała zatuszować wewnętrzne rozbieżności, wyłoniła się z niego grupa radykalnych pacyfistów, zakładając własną organizację (Nonresistance Society), która potępiła wszystkie wojny. Niezbity tym z tropu Ladd opublikował w 1840 roku Essay on a Congress of Nations (Esej na temat Kongresu Narodów), w którym proponował założenie międzynarodowej organizacji nadzorującej pokój.

Po jego śmierci w 1841 roku przywództwo nad ruchem pacyfistycznym przeszło w ręce "uczonego kowala", Elihu Burritta z Connecticut. W 1846 roku z pomocą angielskiego kwakra, Josepha Sturge'a, Burritt założył League of Universal Brotherhood (Liga Powszechnego Braterstwa), z myślą o działaniu na rzecz przyjaźni między narodami i położenia kresu wojnom. W 1848 roku zorganizował on w Brukseli pierwszą z całej serii światowych konferencji pokojowych, które wzbudziły duży entuzjazm. Tymczasem w Stanach Zjednoczonych wojna meksykańska dostarczyła argumentów krucjacie pokojowej, szczególnie w Nowej Anglii, gdzie wojna ta była niepopularna. Jednak wraz z zaostrzaniem się konfliktu wokół niewolnictwa wielu z antywojennych aktywistów coraz bardziej zaprzątniętych było abolicjonizmem. Do 1860 roku American Peace Society przestało praktycznie funkcjonować.

Do innego problemu tych czasów - do praw kobiet - opinia publiczna była nastawiona wrogo lub co najwyżej obojętnie. Sytuacja kobiet w Ameryce była paradoksalna. Mężczyźni traktowali je jako istoty wyższe a zarazem bezbronne, im podporządkowane. Nigdzie na świecie kobiety nie były w równym stopniu idealizowane, szanowane i ochraniane, lecz jednocześnie powszechnie odmawiano im społecznego i politycznego równouprawnienia.

Kobieta zamężna nie miała prawa do dysponowania swą własnością ani zarobkami, podobnie też bez zgody męża nie mogła sporządzić testamentu ani otoczyć opieką własnych dzieci. Zamężne czy też nie, nie mogły sprawować urzędów publicznych ani głosować, a ich możliwości kształcenia się były również w najwyższym stopniu okrojone. W latach dwudziestych Emma Willard i Catherine E. Beecher, zakładając akademie kobiece, zadawały kłam twierdzeniom o niemożności przyswojenia sobie przez kobiety matematyki czy na przykład filozofii bez utraty zdrowia lub kobiecości. Wreszcie w 1837 roku nauczycielka z Massachusetts, Mary Lyon, powołała do życia pierwszy amerykański college żeński, Mount Holyoke.

Jednak jeszcze w połowie XIX wieku jedyną renomowaną uczelnią, która zezwalała na studia kobietom, był Oberlin College, założony jako instytucja koedukacyjna w 1833 roku. Pomimo to kilku kobietom udało się zdobyć szerokie wykształcenie i rozpocząć karierę zawodową. Należały do nich powieściopisarki Harriet Beecher Stowe i Lydia Maria Child, a także dziennikarki, jak Margaret Fuller - współredaktorka pisma transcendentalistów "Dial" - oraz Sarah J. Hale, która "Godey's Lady's Book" uczyniła najbardziej znanym z kobiecych periodykÓw. W 1849 roku Elizabeth Blackwell została pierwszą kobietą lekarzem w Stanach Zjednoczonych, a w 1853 roku Antoinette Brown jako pierwsza kobieta została ordynowana na pastora.

Kobiety rozwijały również aktywność na polu reform; stanowiły większość w towarzystwach abolicjonistycznych i propagujących abstynencję. Niektóre reformatorki, jak Angelina i Sarah Grimke, Lucy Stone czy Lucretia Mott, były znane w całym kraju, kiedy jednak zabiegały dla siebie o bardziej znaczącą rolę, napotykały niezmiennie na opór ze strony mężczyzn, szczególnie duchowieństwa. Fakt ten powodował, że wiele aktywistek zostawało feministkami. Kiedy duchowni sprzeciwili się występowaniu sióstr Grimke z odczytami i przemówieniami abolicjonistycznymi, Sarah w odpowiedzi napisała Letter on the Equality oj the Sexes and the Condition oj Women (List na temat równości płci oraz położenia kobiet, 1838), zawierający wiele feministycznych argumentów zaczerpniętych od Mary Wollstonecraft. Jeszcze poważniejsze konsekwencje miało niedopuszczenie grupy Amerykanek do udziału w Światowej Konferencji przeciwko Niewolnictwu w Londynie (1840).

Dwie z tej grupy, Elizabeth Cady Stanton i Lucretia Mott, zainteresowane prawami swojej płci, zorganizowały w 1848 roku zjazd kobiet w Seneca Falls w stanie Nowy Jork. Na zjeździe tym, odbywającym się 4 lipca, uchwalona została Deklaracja uczuć, naśladująca Deklarację niepodległości. Stwierdzała ona, że "wszyscy mężczyźni i wszystkie kobiety są stworzeni równymi", oraz oskarżyła o różne formy tyranii nie króla Jerzego III, ale płeć męską. Dokument ów nie tylko domagał się prawa wyborczego dla kobiet, ale także równouprawnienia płci na polu edukacji, małżeństwa, własności oraz zatrudnienia.

Jedną z uczestniczek zjazdu w Seneca Falls była Amelia Bloomer. Chociaż to nie ona pierwsza ubrała się w strój noszący jej imię - luźną, krótką spódnicę z tureckimi szarawarami zawiązanymi na wysokości kostek - podjęła jednak energiczną kampanię na rzecz nowego stylu w wydawanym przez siebie piśmie dla sufrażystek "Lily". Strój "bloomerystek" stał się przedmiotem wielu kpin, toteż wkrótce zrezygnowały z niego nawet najbardziej wojownicze feministki. Jedna z nich, Lucy Stone, wywołała sporą konsternację w 1855 roku, gdy poślubiwszy Henry'ego Blackwella (brata Elizabeth), postanowiła zachować swe panieńskie nazwisko i wraz z mężem wyraziła protest w związku z brakiem równouprawnienia w ustawodawstwie rodzinnym. Feministki stale spotykały się z drwinami i zaczepkami. Nawet niektórzy z mężczyzn uważających się za liberałów byli przekonani, że miejsce kobiety jest w domu. Wiele, a być może nawet większość kobiet zgadzała się z tą opinią - nawet oddana sprawie ich edukacji Catherine Beecher dała się poznać jako
antysufrażystka. Z tego powodu równouprawnienie kobiet postępowało powoli. Do roku 1860 wokoło połowie stanów - i co trzeba podkreślić, z inicjatywy mężczyzn - uchwalono ustawy sankcjonujące prawo własności kobiet. Jednak inne przejawy braku równouprawnienia nie zostały usunięte.

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE 🔥