Hipnotyzer

Obraz
Źródło zdjęć: © Inne

Wiem, że grozi mi nieopisana kara za złamanie pieczęci milczenia, lecz muszę wreszcie uporządkować swoje życie i zapisać to, co dyktuje mi pamięć. Gdy dotarłem tu w poniedziałek, nad Wenecją szarzy się świt i w głębi na wodach laguny, kościół San Giorgio Maggiore wypływał z mgły. Kołysząc się na Canale Grandę w tramwaju wodnym, siedziałem z zamkniętymi oczyma i ktoś mógłby przypuścić, że dosypiałem noc spędzoną w samolocie, ale nie - byłem nadzwyczaj przytomny i łowiłem każdy dźwięk: niskie, terkoczące wibracje silnika barki ze śmieciami, wysokoobrotowe, wzburzone wycie taksówki wodnej odbierającej ostatnich hazardzistów z kasyna i chlupot wiosła zadziwiająco sprawnie poruszającego i sterującego asymetryczną gondolą. Chłonąłem owe dźwięki i rozpoznawałem jak kiedyś, gdy żyłem tu za mrocznymi okiennicami przepuszczającymi jedynie włosy światła. Czułem ból i ulgę, że teraz jestem panem swych oczu, mogę je otworzyć, kiedy chcę, sprawdzić, czy źródło dźwięku zgadza się z moim wyobrażeniem. Wysiadłem na San
Zaccaria i ruszyłem brzegiem Riva degli Schiavoni. Skręciłem w wąską Calle del Dose i dotarłem do Campo Bandiera e Moro. Hotel La Residenza był starym pałacem Badoer z niewielkimi pokojami - jedynie ogromny hali na pierwszym piętrze, owe weneckie piano nobile, kapał gobelinami i meblami gotyku. Tam też po chwili zaspana recepcjonistka odnajdywała rezerwację na równie zaspanym ekranie komputera, który migotał i wyłączał się, gdy tylko pojawiała się na nim lista gości.

Wziąłem pokój na lewo od hallu i zamknąłem drzwi na klucz. Rozpakowując się, zauważyłem, że nieświadomie (a może z premedytacją) urządzam pokój tak jak tamten. Nawet zatrzasnąłem okiennice. W mroku słuchałem budzącego się hotelu, rejestrując podobieństwa dźwięków, które tak dobrze znałem. To szurnięcie krzesłem i ciężkie kroki bosych stóp to Hette; nerwowe pokasływania to Gerard; brakowało tylko płaczu/ codziennego szlochu, który przenikał grube ściany o świcie..

. Nie wiem, kiedy usnąłem. Zbudził mnie telefon. Było już po pierwszej, gdy ktoś łamaną angielszczyzną usiłował przekonać mnie, że popełniono błąd i powinienem zaraz przenieść się do innego pokoju, zresztą ładniejszego i droższego, ale za tę samą cenę. Nie zgodziłem się. Recepcjonista nalegał usiłował przekupić mnie prezentem w postaci darmowej wycieczki do katedry na Torcello, ale odmówiłem. Ponownego urządzania się w jakimkolwiek pokoju w tym mieście nie przeżyłbym.

Obiad zjadłem w trattorii przy hotelu i niechętnie ruszyłem na obchód miasta. Każdy krok sprawiał mi ból. Na mostach przytrzymywałem się poręczy tak jakbym nagle zachorował, postarzał się i zgarbił. Siadać na ławkach lub schodach kościołów nie miałem ochoty; przecież gdzieś, z mrocznego zakamarka, spomiędzy szczelin okiennic, mogły patrzeć na mnie jego oczy.

Lawirowałem uliczkami Wenecji jeszcze kilka dni starając się opóźnić moment konfrontacji z przeszłością, lecz zmęczone nogi wiodły mnie coraz bliżej mostu przy Akademii. Już miałem nań wejść gdy w ostatniej chwili rezygnowałem i, by dotrzeć na drugą stronę, nadkładałem drogi przez Campo San Angelo i Rialto. Poruszającemu się po Wenecji unikanie Ponte Accademia niezwykle komplikuje życie. Wreszcie przełamałem się i stanąłem na moście.

Stary pałac wyglądał tak, jak go zapamiętałem -ciemnozielone okiennice zatrzaśnięte na dwadzieścia siedem spustów i biała fasada z marmuru istryjskiego wionąca chłodnym spokojem. Koronkowy maswerk loggi zwieńczony czteroliśćmi był poezją architektury, ale to, co pałac krył w swoim wnętrzu przenikało mnie lodowatym powiewem...

Tak pamiętałem rozkład każdego piętra i pokoju schody w głębi domu i niewielki ogród chroniony wysokim murem. W nozdrzach miałem zapach wilgotnych ścian i butwiejącej bramy nad Canale Grandę; wyżarła od spodu przez glony przepuszczała wodę codziennych przypływów mlaszcząc, plując i siorbiąc, jak gdyby jakaś starucha płukała sobie gardło i połykała hektolitry zielonkawej wody.

Kolana ugięły się pode mną, odwróciłem się i resztką sił uciekłem. Biegłem uliczkami, odbijając się od ścian i przechodniów, i nie byłem w stanie się uspokoić, dopóki nie zatrzasnąłem drzwi pokoju hotelowego i, bez zapalania światła, usiadłem w kącie na podłodze. Z trudem łapiąc oddech, uśmiechnąłem się. Mimo tchórzliwej bieganiny, maratonu strachu przez uliczki, place i mosty Wenecji, czułem się jak bohater. Ostatecznie stać mnie było na wejście na most i spojrzenie prosto na dom...

Uśmiechałem się jeszcze dlatego, że zobaczyłem pod zamkniętymi powiekami owego słynnego prywatnego detektywa (który nigdy nie mógł się zmaterializować), jak wchodzi na most i sam spogląda na dom. Na pewno zdziwiłby się, że nikt z nas nie jest w stanie uciec - jego spojrzenie oceniłoby fasadę budynku nie jako muzykę architektury, lecz jako ścianę ćwiczebną alpinistów, dla których zejście po gzymsach, archiwoltach i pilastrach pałacu byłoby igraszką. A może podejrzewałby istnienie subtelnego systemu alarmowego, okien połączonych drutem pod napięciem, złych psów i uzbrojonych strażników lub zastanawiał się nad możliwością wypłynięcia pod zmurszałymi zębami bramy? Nieważne — cokolwiek przyszłoby mu na myśl, i tak nie zrozumiałby działania tej jednej jedynej siły, której niepotrzebne były fizyczne zabezpieczenia. A może gdyby stał, nie podejrzewając niczego, i oglądał po prostu jeden z pałaców, jakich w Wenecji wiele, natknąłby się nagle na oczy patrzące przez cały mózg, w tył jego głowy, tam gdzie schowany jest
strach. A wtedy skończyłby jak my jeden z bezsilnie oczekujących, aż któryś z kolegów przypomni sobie o jego istnieniu i przyjdzie go uwolnić.

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀