Trwa ładowanie...
Gdańska prawica w natarciu: lewactwo chce uczyć dzieci masturbacji
(WP.PL, Fot: Sebastian Łupak)

Gdańska prawica w natarciu: lewactwo chce uczyć dzieci masturbacji

W Gdańsku padło hasło: "wprowadzamy nowoczesną edukację seksualną". No i się zaczęło. Prezydent szybko okazał się homopropagatorem, który "będzie uczył dzieci masturbacji". Egzorcyzmy nad nim – wprost spod słynnej Sali BHP - przeprowadzano na żywo w TV Trwam.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie

Nowoczesną edukację seksualną Gdańsk zamierza wprowadzić w szkołach ponadpodstawowych. Zajęcia, które rozpoczęłyby się we wrześniu, byłyby tylko dla chętnych. Nie przekonuje to jednak gdańskiej prawicy i środowisk katolickich. Protestują, bo boją się, że w rzeczywistości seksedukatorzy dotrą również do podstawówek oraz przedszkoli. A jak już zaczną edukować maluchy, to nauczą je – jak rzekomo dzieje się to w Niemczech - masturbacji i dotykania rówieśników w intymne miejsca. A stąd już prosta droga do przekonywania młodych do zmiany orientacji na homo. Problem w tym, że w Niemczech nikt dzieci masturbacji nie uczy.

Spytałem o to mieszkającego od lat w Gdańsku Andreasa Hetzera.

– To bzdura – powiedział mi. – Nigdy o czymś takim nie słyszałem, a przecież urodziłem się i chodziłem do przedszkola w Niemczech. To są zwykłe kłamstwa, straszenie ludzi, fake news. W Niemczech nigdy nie było takiego tematu, ani takich kontrowersji. Usłyszałem o tym po raz pierwszy w Polsce.

W środę, 20 czerwca, przed słynną salą BHP zebrało się około 200 osób, które uważają, że miasto Gdańsk chce w szkołach na siłę "seksualizować" ich dzieci. Demonstranci trzymali kartki z napisami: "Stop deprawacji naszych dzieci", "Nie dla propagandy LGBT w Gdańsku", "Stop homopropagandzie", "Stop homodyktatowi", "Stop dyskryminacji chrześcijan w Gdańsku". Przez godzinę opowiadali w programie na żywo w TV Trwam, że boją się, że ich dzieci w przedszkolach i szkołach będą deprawowane przez lobby gejów i lesbijek.

Radna PiS z Gdańska Anna Kołakowska: - Już niedługo homoedukatorzy wejdą do gdańskich szkół i dadzą dzieciom wybór orientacji seksualnej. Nauczyciel będzie im wskazywał możliwości – możesz być hetero, homo, możesz być trans. Oni chcą zrobić z naszych dzieci nowy twór. Będą zasiewać wątpliwości w ich głowach, mówić, że jest normą to, co do tej pory było dewiacją. To będzie silna homopropaganda, bo dzieci są w szkole i przedszkolu 8-9 godzin dziennie.

Zebrani nazwali prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza "Judaszem za pieniądze z Unii Europejskiej". – Wywieźć go jak Jagnę z "Chłopów" Reymonta! – krzyczeli. – Dosyć homoprojektów Adamowicza, które zabiją niewinność naszych dzieci!

Prowadzący program w TV Trwam pytał: - Czy nie boicie się, że za wasze pieniądze w Gdańsku stanie taka sama tęcza, jak w Warszawie, instalacja propagująca homoseksualizm?

Jeden z demonstrantów odpowiedział: - W Gdańsku tęcza jest niepotrzebna, bo najlepszą tęczą Gdańska jest sam prezydent Adamowicz.

Źródło: gdansk.pl

Seksedukacja tylko dla chętnych

Wiceprezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz tłumaczyła na łamach portalu gdansk.pl: - Jestem matką 10-letniej córki. Staję, jak każdy rodzic, przed wyznaniami związanymi z edukacją seksualną w dobie wszechobecnego internetu. Jako odpowiedzialny samorząd wyręczamy w tym typie edukacji polski rząd. Prowadzone obecnie w szkołach zajęcia WDŻ (wychowanie do życia w rodzinie - przyp. red.) mają niewiele wspólnego z tym, jak zabezpieczyć dzieci, jak im powiedzieć, że mają swoje prawa, że mogą mówić “nie". My, rodzice, jesteśmy w wielu momentach bezradni, a przecież edukacja seksualna to nic strasznego. Wsparcia od rządu w tej kwestii nie mamy, więc musimy sami to zrobić.

Zajęcia mają być wyłącznie dla chętnych. Program zostanie najpierw przedstawiony rodzicom na spotkaniach w szkołach. Potem to oni zdecydują, czy zapisać na niego dzieci. Zajęcia mają ruszyć od 1 września. Przygotowano 4 tys. broszur "Zdrowe Love. Jak rozmawiać z dziećmi o seksualności". Całość to osiem godzin lekcyjnych prowadzonych przez przygotowanych edukatorów i edukatorki.

Jak mają wyglądać takie zajęcia, tłumaczy Anna Michalska, ekspertka Polskiego Towarzystwa Programów Zdrowotnych i współautorka broszury "Zdrowe Love":

- Broszury są dwie, jedna dla rodziców, druga dla uczniów. Spełniamy standardy edukacji seksualnej w Europie. Mamy pozytywne opinie recenzentów: lekarzy, seksuologów, ginekologów, psychologów. Uspokajam: broszura nie jest o kwestiach technicznych, ale o miłości, o zgodzie na współżycie, o prawach seksualnych. Seks to nie tylko pójście z drugim człowiekiem do łóżka, ale też szacunek. Obalamy stereotypy na temat homoseksualizmu. Mówimy o higienie i antykoncepcji. Mówimy, że każdy stosunek wiąże się z odpowiedzialnością. Nie namawiamy młodych ludzi do rozpoczęcia współżycia. Mówimy o prawidłowym zakładaniu prezerwatywy, o chorobach płciowych. Kończymy kwestią cyberprzemocy i radzenia sobie z nią. Uczymy też asertywnej odmowy i tego, czym jest zgoda na stosunek. Seksualność towarzyszy nam przecież od narodzin. Nie da się jej wyprzeć, zagłuszyć. Kwestia radzenia sobie z tym może być pozytywna albo negatywna. My mówimy, co będzie jak się zabezpieczysz, ale też, co będzie, jak się nie zabezpieczysz.

Za plecami rodziców?

To nie koniec. Miasto chce też wprowadzić w życie tzw. Model na Rzecz Równego Traktowania. To polityka miejska mająca sprawić, że wszystkie grupy będą czuć się w Gdańsku dobrze i bezpiecznie i nikt nie będzie wykluczony z życia miasta. Chodzi o osoby niepełnoprawne, starsze, o ludzi różnych wyznań, różnego pochodzenia i innej, niż hetero, orientacji seksualnej. Miasto chce, żeby osoba na wózku, osoba z rzadką chorobą, Ukrainiec, Arab i lesbijka czuli, że miasto zwraca uwagę również na ich potrzeby.

Protestujący pod Salą BHP uważają jednak, że Model na Rzecz Równego Traktowania to tak naprawdę spisek lobby homoseksualnego, żeby wejść do szkół i deprawować dzieci oraz uczyć je, że homoseksualizm jest normą, a nie zboczeniem.

– Pod przykrywką działań dla niepełnosprawnych ma wchodzić do szkół homoideologia gender – mówią gdańscy katolicy z ruchu Światło Życie.

Piotr Bednarski: - Ludzie, którzy sami nie mogą mieć dzieci, bo natura im na to nie pozwala, będą wychowywać moje trzy córki! No nie!

Monika Białoszewska: - Jestem matką szóstki dzieci. W szkołach ma być przekazywana rzetelna wiedza, a nie broszury tworzone przez środowisko LGBT. Ja sama chcę uczyć swoje dzieci, czym jest miłość, płciowość i seksualność, a nie żeby to robiła szkoła za moimi plecami.

Ksiądz Krzysztof Gidziński: - Co zrobią seksedukatorzy z naszymi niewinnymi dziećmi, jeśli z taką łatwością manipulują dorosłymi? Niedługo w gdańskich szkołach będą też pewnie zabronione działania religijne, takie jak wigilia czy jasełka. To już się dzieje na Zachodzie, ale u nas tego nie chcemy! Najbardziej w Gdańsku jest prześladowana większość katolicka.

Remigiusz Kwieciński: - Ideologia gender zakłóci rozwój psychoseksualny naszych dzieci i w efekcie doprowadzi do upadku społeczeństwa. A tak zwana "homofobia" to narzędzie przemocy psychologicznej do walki z przeciwnikami politycznymi!

Źródło: WP.PL

Dramaty młodych lesbijek

Co ciekawe w gdańskim sporze o wychowanie seksualne biorą udział dwie osoby z tej samej rodziny: Anna Strzałkowska i jej ciotka Alina.

Anna Strzałkowska to działaczka organizacji na rzecz praw obywatelskich osób homoseksualnych Tolerado. Jest jedną z osób stojących za Modelem na Rzecz Równego Traktowania.

Pytam ją, dlaczego zaangażowała się w te działania. – Jestem lesbijką i sama pamiętam mój okres dojrzewania – mówi. – Był naznaczony bólem i cierpieniem, jak dojrzewanie wielu młodych osób. Powiedzmy delikatnie, że życie młodych homoseksualistów i lesbijek nie jest w Polsce usłane różami. To są wyzwiska, drwiny, brak akceptacji. To są prawdziwe dramaty. Ani rodzice, ani nauczyciele nie są przygotowani do pracy z nimi. Pojawiają się depresje, nerwice i - co jest najbardziej dramatyczne - samobójstwa młodych osób. Dlatego marzy mi się, żeby w Gdańsku było jedno miejsce szkolące nauczycielki i nauczycieli, żeby wiedzieli, co w takich sytuacjach robić. Chciałabym, że Gdańsk był miastem, w którym różne osoby, w tym homoseksualne, czuły się akceptowane, bezpieczne i doceniane. Dosyć już mamy agresji i nienawiści.

Strzałkowska uważa, że problem może dotyczyć pięciu procent populacji miasta: - Na świecie nie ma takich wiążących badań. To kwestia samoidentyfikacji. W krajach arabskich osób LGBT jest zero procent, a w USA – 12 procent. W Gdańsku to może być trzy a może siedem procent. Ale powinniśmy się wstawiać za mniejszościami i pomagać im.

Anna Strzałkowska twierdzi, że TVP, aby zdyskredytować jej działania w Gdańsku, zrobiła jej ponowny coming out: – Pokazali materiał, że mam żonę, z którą razem wychowujemy syna. Ujawnili moje życie prywatne. To w sumie żadna tajemnica. Ale oni pokazali to w negatywnym świetle. Bo w Polsce wciąż używa się pojęcia "lesbijka", żeby kogoś zdyskredytować: skoro homoseksualista, to pewnie jego, czy jej praca naukowa czy badania, jej osiągnięcia są gorsze, niepełnowartościowe, podejrzane. Dlatego ludzie w pracy i biznesie boją się ujawniać swoją prawdziwą tożsamość płciową.

Piotr Olech z Urzędu Miasta Gdańska: - Tak, przyznaję, że do pracy nad Modelem zaprosiliśmy poza rodzicami dzieci niepełnosprawnych, poza imigrantami z Czeczenii czy Ukrainy, także osoby homoseksualne, takie jak Anna Strzałkowska. Zapytaliśmy je o zdanie, jak im się w Gdańsku żyje i jak można im pomóc. Jeśli ktoś ma z tym problem, to chyba świadczy bardziej o nim i o jego lękach i fobiach, a nie o nas. Rzeczywiście, chcemy w gdańskich szkołach uczyć, że homoseksualizm to jedna z normalnych orientacji seksualnych i takich osób nie należy prześladować i dyskryminować.

Źródło: gdansk.pl / Anna Strzałkowska, działaczka organizacji na rzecz praw obywatelskich osób homoseksualnych Tolerado

Wzajemnie się pobudzają?

Alina Strzałkowska, ciotka Anny, nie wierzy w argumenty władz miasta. I podtrzymuje że jej zdaniem w gdańskich przedszkolach, wzorem niemieckich, będą uczyć dzieci masturbacji. Powołuje się na książkę niemieckiej socjolog i publicystki Gabriele Kuby: - W europejskich standardach są zapisy, w jakim wieku powinniśmy uczyć dzieci masturbacji, w jakim wieku jest informacja o środkach antykoncepcyjnych. Dzieci niemieckie już w przedszkolu uczą się masturbacji, a potem wzajemnego pobudzania się.

- Kto je uczy? – pytam.

- Są edukatorzy seksualni. Jeśli rodzice nie zgadzają się na taką edukację seksualną, to idą do więzienia, bo to jest państwowy program. Boimy się, że to się stanie w Polsce.

Rewelacje Gabriele Kuby rzeczywiście są rozprzestrzeniane na portalach katolickich: Gość Niedzielny, Opoka, Christianitas, Polonia Christiana.

Niemiec Andreas Hetzer: - Pierwszy raz o takiej osobie jak Gabriele Kuby słyszę. W Niemczech nikt jej nie zna. Jest nawet mniej wpływowa niż Erika Steinbach, o której w Polsce tak głośno, a w Niemczech jest na marginesie polityki.

Alina Strzałkowska przekonuje, że skończyła podyplomowy kurs wychowania do życia w rodzinie i przez lata uczyła tego przedmiotu. Pytam ją, czy ma coś przeciwko swojej krewnej Annie Strzałkowskiej?

- My z życzliwością i zrozumieniem traktujemy osoby nieheteronormatywe. To jest moja rodzina. Ja wiem, że Ania jest lesbijką. Nie jestem homofobem. Ja jestem mamą czwórki dzieci, od 40 lat jestem szczęśliwą mężatką. Ale oni są inni i to jest ich życie. Anna dokonała swojego wyboru. Ale jej działalność uderza w nas, w rodziny heteroseksualne. My też chcielibyśmy zrozumienia, nie jesteśmy oszołomami. My z Anią mamy różnicę zdań, więc jeśli się spotykamy rodzinnie, to na te tematy nie rozmawiamy.

Nauka kontra polityka

Model na Rzecz Równego Traktowania ma być w przyszłym tygodniu głosowany na Radzie Miasta Gdańska. PO powinna być za, PiS – przeciw. Na pewno katolicy z ruchu Światło Życie, związani z Radiem Maryja i TV Trwam, nie ustaną w walce z "homolobby". TV Trwam zapowiedziała cykl programów na ten temat, kręconych w Gdańsku w Sali BHP.

Monika Baran z ruchu katolickiego Światło Życie: - Wśród seksedukatorów są właściwie sami ze środowiska LGBT. Środowiska homoseksualne chcą po prostu zwiększyć populację osób LGBT. To jest ich postulat. A my chcemy rozmawiać o sprawach intymnych z naszymi dziećmi, tak jak my chcemy i Konstytucja RP nam to gwarantuje. Szkoła winna być przekaźnikiem tego, czego chcą rodzice. To powinno być uszanowane.

Zapytałem na koniec seksuologa Michała Lwa-Starowicza, co sądzi o gdańskim programie edukacji seksualnej: - Cały obecny zakres programowy w polskiej szkole nie jest dostosowany do aktualnych standardów ani aktualnej wiedzy. Są spore wątpliwości co do programu zajęć WDŻ i kompetencji osób je prowadzących. Ta wiedza nie jest teraz ani wystarczająca, ani wdrażana wystarczająco wcześnie. Więc gdański pomysł jest doskonały. Jeśli ktoś proponuje chętnym rodzicom i ich dzieciom edukację za darmo, i jeśli to będzie nowoczesna edukacja, to ja się cieszę.

- Jest zarzut, że ludzie z grup edukatorów seksualnych, takich jak Ponton czy inne, to głównie środowisko homoseksualne.

Lew Starowicz: - To są obłąkane zarzuty. Najgorzej, jak rzetelna wiedza naukowa jest wypierana przez fundamentalizm i ideologię.

Polub WP Książki
d11a4mt

Podziel się opinią

Share