Estetyka Aborygenów
WPROWADZENIE Żeby dotrzeć do poczucia estetyki Aborygenów australijskich, należy przede wszystkim podjąć próbę wejścia w obszar tamtejszej kultury i jej wyobrażeń o świecie i dopiero w tym kontekście rozważać wartości artystyczne i estetyczne, jakie są w niej obecne. Pewne utrudnienie dla badacza stanowi to, że kultura Aborygenów nie rozwinęła pisma, a jej historię głęboko zanurzoną w micie odczytać możemy z innych, i nierzadko efemerycznych, form "zapisu", jakimi są rysunki, malarstwo, formy ruchu, śpiew, ustnie przekazywane opowieści.
Ważnym celem tej antologii jest zaprezentowanie dynamiki kultury Aborygenów, a zatem zmian, wpływów i różnorodnych form ekspresji, które tworzą jej własną fascynującą historię wykraczającą daleko poza czas kontaktu z kolonizatorami, ale też nie lokują jej wyłącznie w obszarze utraconej przeszłości.
Warto więc przypomnieć, że jeszcze do przełomu XIX i XX wieku odmawiano nie tylko australijskim Aborygenom, ale i innym nieeuropejskim kulturom ich własnej historii, a zatem i historii sztuki dotyczącej okresu sprzed kontaktu z kulturą Zachodu. Nieeuropejskie artefakty wrzucone zostały w otchłań przeszłości i były widziane jako kurioza, egzotyczne okazy, pozostałości po człowieku pierwotnym. W przypadku Australii, nawet znajomość tak pojmowanych przedmiotów z jej obszaru miała charakter znikomy ze względu na to, że sztuka Aborygenów w wielu swoich formach, takich jak np. malowidła na ciele, rzeźby ziemne, jest nietrwała i trudna, a często wręcz niemożliwa do kolekcjonowania (dla potrzeb badawczych powstały oczywiście rysunki-kopie, a sytuacja zmieniła się zupełnie, gdy w użycie wszedł aparat fotograficzny).
Mitem jest, że Australia zawsze była odcięta od reszty świata i nie poddawała się żadnym wpływom aż do czasu kolonizacji europejskiej. Aborygeni przybyli na tereny dzisiejszej Australii z Azji Południowo-Wschodniej około czterdziestu tysięcy lat temu, natomiast kontynent australijski odłączył się od Nowej Gwinei dopiero przed około ośmiu tysiącami lat. Nie jest wykluczone, że kiedy pierwsi ludzie przybyli na te ziemie, posiadali już potrzebę i umiejętność malowania na skale, korze i własnym ciele. Nie zachowały się jednak niemalże żadne aż tak odległe ślady tej działalności, bowiem prawdopodobnie uległy zniszczeniu w oceanie czasu. To natomiast, co przetrwało, stanowi wspaniały materiał badawczy, na podstawie którego można oceniać zmiany w środowisku naturalnym i kulturze zachodzące na tych ziemiach w tak długiej perspektywie czasowej.
Najstarsze reliefy i malarstwo naskalne szacowane nawet na ok. czterdzieści tysięcy lat są ciągle źródłem trudności interpretacyjnych. Nieustannie mamy jednak do czynienia z podobnymi motywami i wydaje się, że jeśli jakiś element już raz pojawił się w ikonografii, najpewniej kiedyś powraca, bowiem malowidła już istniejące najczęściej stawały się stałym punktem odniesienia dla nowych. Nawet pośród najstarszych śladów odnaleźć można wzory geometryczne, jak obrysy i odciski dłoni; dominują tu ochry, jednak dzieje się tak najprawdopodobniej dlatego, że ochra jest barwnikiem bardzo trwałym w przeciwieństwie do białej glinki używanej również współcześnie, która nie może przetrwać dłużej niż kilkadziesiąt lat. Nie należy jednak zapominać, że sztuka Aborygenów jest dynamiczna i mimo stałych elementów, również w malarstwie naskalnym, zmieniał się styl.
Dla tradycyjnych społeczności Aborygenów ważniejszy od samego artefaktu wydaje się proces tworzenia lub odtwarzania (odnawiania) rysunków, malowideł czy ceremonii. Tym właśnie kierowałam się proponując nazwy czynności jako tytuły poszczególnych części antologii, chcąc raczej śledzić procesy niż izolować ich elementy wtłaczając je w ramy europejskich terminów. Oczywiście nie ma możliwości uniknięcia używania terminów pochodzących z kultury europejskiej, skoro z pozycji tej właśnie kultury prowadzimy badania. Ponadto pragnę wyraźnie podkreślić, że wynikający z tytułów rozdziałów podział na: wędrowanie, Śpiewanie, tańczenie, malowanie, rzeźbienie, jest jak najbardziej prowizoryczny i ma służyć wyłącznie lepszemu zorientowaniu
Czytelnika w głównych wątkach tematycznych rozwijanych w prezentowanym wyborze tekstów. W rzeczywistości jednak czynności te przenikają się nawzajem w czasie i przestrzeni i nie sposób ich wyizolować, o czym zresztą przekonuje wielu autorów wybranych tekstów.
Pierwsza część antologii zatytułowana Wędruiąc z Przodkami ma służyć lepszemu zaznajomieniu z metafizycznymi aspektami tradycyjnej kultury Aborygenów, dla zrozumienia której ogromnie ważne jest odwołanie do tzw. Czasu Snu (the Dreamtime lub the Dreaming). Sztuka w połączeniu z innymi elementami rytuału daje możliwość dotarcia do tego mitycznego wymiaru, ale i sama jest jego wytworem. Jednak określenie "the Dreaming" ma europejskie korzenie (nie jest przekładem żadnego konkretnego słowa występującego we wszystkich językach licznych odrębnych grup Aborygenów) i nazywa coś kompleksowego i jednocześnie źródłowego dla tamtejszej kultury, czyli mityczny czas totemicznych Przodków.
Kluczowe wydaje się zrozumienie tego, że Czas Snu jest rzeczywistością, a nie tylko fantazją. Jak powiada Howard Morphy: "Czas Snu istnieje niezależnie od linearnego czasu codziennego życia i temporalnego następstwa historycznych wydarzeń. Istotnie Czas Snu jest tak samo wymiarem rzeczywistości jak i czasem. Nabiera on pewnego sensu czasowego, ponieważ był na początku, podkreśla teraźniejszość i determinuje przyszłość; jest czasem tylko w tym sensie, że niegdyś istniał tylko Czas Snu. Ale Czas Snu nigdy nie przestał istnieć (...). odnosi się zarówno do czasu, jak i przestrzeni - do początków i sił, które drzemią w miejscach i rzeczach".
Czas Snu istniał jeszcze zanim pojawili się ludzie. Mityczne istoty totemicznych Przodków wyłoniły się bezpośrednio z ziemi i miały zdolność i łatwość metamorfozy. Przybierały formy zwierzęce, np. kangura, emu, gąsienicy, oposa, ale i kształt skały, drzewa etc. Nie miały ograniczeń takich jakie spotykamy w naszym codziennym świecie. Mogły dowolnie zmieniać wygląd i sposób bycia. Najważniejsze pozostaje jednak to, że każde działanie mitycznych istot znajdowało odzwierciedlenie w krajobrazie. I tak początkowo płaska ziemia nabrała kształtu dopiero w tym procesie. Nie było to jednak oddziaływanie stwórcy, który wypowiadając słowo (zaklęcie) kreuje coś z niczego.
Totemiczni przodkowie własnym ciałem i codziennością swojego życia ukształtowali świat fizyczny i duchowy. Pozostawione ślady to ukształtowanie terenu, np. stawy i wejścia do jaskiń jako miejsca, z których wyszli przodkowie, natomiast odzwierciedleniem ich wędrówek są koryta rzek lub strumieni. Nawet drzewa nie wyrastały przypadkowo, lecz właśnie tam, gdzie wetknęli oni w ziemię patyk. Przodkowie, mimo że nie byli ludźmi, żyli podobnie do ludzi; wchodzili w konflikty, staczali walki, a ich poległe ciała uformowały skały, zaś przelana krew utworzyła jeziora (lub pokłady czerwonej ochry). Tak więc pejzaż Australii to właściwie ciała przodków i ich perypetie. Wszystko co jest: ziemia, po której się wędruje, zwierzęta, na które się poluje, ale również cała kultura duchowa, wzięło swój początek od Przodków.
Oni wprowadzili najważniejsze rytuały, takie jak np. obrzezanie, małżeństwo, pochówek, a ustanowiony porządek miał być kultywowany poprzez przekaz ustny, wspomagany jednak malowidłami i reliefami. I tak sztuka, muzyka, taniec, a zatem rytuał stał się jednym z najważniejszych przejawów obecności istot przodków w każdej społeczności Aborygenów.
Krajobraz ma więc w kulturze Aborygenów kluczowe znaczenie, bowiem nieustannie przemawia w sposób głęboko działający na wyobraźnię, a kontakt z niektórymi szczególnymi miejscami może mieć na człowieka ogromny wpływ, np. warunkiem poczęcia przez kobietę jest styczność z miejscem, gdzie rezydują dusze oczekujące, by narodzić się jako istoty ludzkie. Niektóre miejsca zachowują więc szczególne znaczenie dla kobiet, inne zaś dla mężczyzn. Równie wyraźne podziały, nie tylko ze względu na płeć, wiek, ale zajmowaną w społeczności pozycję, dotyczą wykonywania czynności rytualnych, w wyniku których powstają rysunki, malowidła, rzeźby ziemne i inne wytwory artystyczne. Kompetencje są ściśle określone, a ich przekraczanie zakazane pod groźbą surowych kar. Wykonanie malowidła, jak i innej czynności, do której nie ma się prawa, stanowi wielkie zagrożenie, bowiem wyzwala moce, które mają możliwość wspierania i jednocześnie niszczenia ludzkich zamiarów. Tak więc światu Przodków należy się przede wszystkim respekt i
szacunek, a świat ten to natura, w którą kultura na kontynencie australijskim od tysięcy lat wpisuje się dyskretnie i zarazem bardzo trwale.
Zrytualizowane formy ekspresji ruchowej i dźwiękowej stanowią główne tematy tekstów zebranych w części zatytułowanej Opowiadając w tańcu. Jednak w nawiązaniu do poprzedniej części warto zaznaczyć, że zwłaszcza tańce rytualne bardzo silnie wiążą się z miejscem, w którym się odbywają, a dokładniej z energią Przodków. Co więcej, jak pisze w swoim artykule J. Lowell Lewis: "wiele ceremonii wymaga ukierunkowanej podróży z miejsca na miejsce, podążania szlakami Snu". Ceremonie zaś mogą być jawne lub tajne, a tancerz uobecnia istoty Czasu Snu. Nie istnieje tu jednak podział na tancerzy i publiczność, bowiem każdy jest uczestnikiem ceremonii zaangażowanym w nią z inną intensywnością.