Ella zaklęta

Obraz
Źródło zdjęć: © Inne

Ta głupia Lucynda wcale nie chciała rzucać na mnie klątwy. Chciała mnie obdarować. A natchnęły ją moje łzy. Przez pierwszą godzinę życia zanosiłam się płaczem i w żaden sposób nie dawałam się uciszyć. Lucynda spojrzała ze współczuciem na moją matkę i dotknęła mojego nosa.
— Moim darem jest posłuszeństwo — powiedziała. — Ella będzie zawsze posłuszna. A teraz przestań płakać, moje dziecko. Przestałam.
Ojca jak zwykle nie było, bawił gdzieś w świecie na kolejnej wyprawie kupieckiej. Była za to nasza kucharka, Amanda. Obie z mamą bardzo się przeraziły, ale nie były w stanie przekonać Lucyndy, że jej dar to prawdziwe przekleństwo. Wyobrażam sobie tę scenę: Amanda cała w piegach, które pewno wylazły jej jeszcze bardziej niż zwykle, z kędzierzawymi włosami w nieładzie, z drugim podbródkiem trzęsącym się ze złości; mama cicha i skupiona, z brązowymi włosami jeszcze mokrymi od trudu rodzenia, z oczami, z których zniknął uśmiech.
Nie potrafię sobie wyobrazić wróżki Lucyndy. W ogóle nie wiem, jak wyglądała.
Nie cofnęła swej klątwy.
To, co się wtedy stało, po raz pierwszy dotarło do mnie w moje piąte urodziny. Bardzo dobrze pamiętam ten dzień, może dlatego, że Amanda tak często go wspominała.
— Na twoje urodziny — mówiła — upiekłam ci wspaniały tort. Sześciowarstwowy.
Berta, nasza służąca, uszyła mi sukienkę.
— Granatową jak niebo o północy, z białą szarfą. Byłaś mała, nawet jak na swój wiek, i wyglądałaś jak porcelanowa laleczka, z białą wstążką w czarnych włosach i z rumieńcami podniecenia na policzkach.
Na środku stołu stała waza pełna kwiatów, które zerwał nasz służący Natan.
Staliśmy wokół stołu. (Ojca i tym razem nie było). Byłam bardzo przejęta. Widziałam, jak Amanda piecze tort, jak Berta szyje dla mnie sukienkę i jak Natan zrywa kwiaty.
Amanda pokroiła tort. Kiedy wręczała mi moją porcję, powiedziała bezmyślnie:
— Jedz.

Pierwszy kęs był wyśmienity. Zjadłam z rozkoszą cały kawałek, a Amanda nałożyła mi drugi. Z tym miałam już pewne trudności. Kiedy skończyłam, nikt nie podał mi następnego, ale czułam, że muszę jeść dalej. Wbiłam widelec w cały tort.
— Ella, co ty robisz? — upomniała mnie mama.
— Mój prosiaczek — zaśmiała się Amanda. — To jej urodziny, proszę pani. Niech je, ile zechce.
I nałożyła mi jeszcze jeden kawałek.
Czułam mdłości i okropny strach. Dlaczego nie mogłam przestać jeść?
Przełykanie było prawdziwą męką. Każdy nowy kęs przypominał ciężką bryłę kleistej masy, którą z trudem przepychałam językiem do gardła. Rozpłakałam się.
Matka pierwsza zrozumiała, w czym rzecz.
— Ella, przestań jeść — powiedziała zdecydowanym tonem.
Przestałam.
Spełniałam każde polecenie. Musiało być wyrażone bezpośrednio, w trybie rozkazującym, na przykład: „Załóż szalik”, albo: „A teraz idź do łóżka”. Życzenie albo pytanie nie działało. Nie reagowałam na: „Chciałabym, żebyś założyła szalik”, albo: „Dlaczego jeszcze nie leżysz w łóżku?” Ale wobec rozkazu byłam bezsilna.
Gdyby ktoś kazał mi skakać na jednej nodze przez cały dzień, musiałabym to robić. A przecież skakanie na jednej nodze nie jest jeszcze takie najgorsze. Gdyby ktoś mi rozkazał, żebym odcięła sobie głowę, zrobiłabym to bez wahania.
Żyłam w stanie nieustającego zagrożenia.
Kiedy nieco podrosłam, nauczyłam się opóźniać spełnianie poleceń, ale każda chwila opóźnienia drogo mnie kosztowała. Z trudem łapałam oddech, miałam mdłości, kręciło mi się w głowie. Dłużej niż kilka minut nigdy nie wytrzymywałam, a i to było prawdziwą męką.
Miałam swoją dobrą wróżkę, i mama poprosiła ją, żeby zdjęła ze mnie to zaklęcie. Ale dobra wróżka odpowiedziała, że tylko Lucynda może to zrobić. Dodała jednak, że kiedyś może uda mi się przełamać zaklęcie bez pomocy Lucyndy.
Nie miałam pojęcia, jak tego dokonać. Nie wiedziałam nawet, kto jest moją dobrą wróżką.

Nie byłam jednak wcale potulna. Przeciwnie, klątwa Lucyndy uczyniła ze mnie buntowniczkę. A może po prostu taka już się urodziłam?
Matka starała się unikać wydawania mi poleceń. Ojciec nie wiedział nic o zaklęciu, ale widywał mnie tak rzadko, że nie miał zbyt wielu okazji, by mi rozkazywać. Za to Amanda lubiła rządzić i wciąż wydawała mi jakieś polecenia. Nie były groźne i robiła to z dobrego serca, ale i tak wszystko się we mnie buntowało. „Ellu, ubierz się ciepło”, albo: „Przytrzymaj tę misę, kochaneńka, a ja wbiję do niej jajka”.
Więc trzymałam tę misę, ale łaziłam z nią po całej kuchni, zmuszając Amandę do dreptania za mną. Nazywała mnie małą psotnicą i próbowała okiełznać innymi poleceniami, a ja wynajdywałam nowe sposoby, aby je jakoś obejść. Takie potyczki często długo trwały, a matka zaśmiewała się i podbechtywała każdą z nas.
W końcu robiłam jednak to, co mi Amanda kazała, albo ona sama zamieniała swoje polecenie na prośbę.
Czasami wydawała mi jakieś polecenie bez zastanowienia, a ja, wiedząc o tym, pytałam: „Czy muszę?”, żeby je przemyślała i wycofała.
Kiedy miałam osiem lat, przyjaźniłam się z Pamelą, córką jednej z naszych służących. Pewnego dnia kręciłyśmy się obie w kuchni, przyglądając się, jak Amanda robi marcepan. Kiedy kazała mi przynieść z piwnicy więcej migdałów, przyniosłam tylko dwa. Wtedy kazała mi pójść do piwnicy jeszcze raz, a ja to zrobiłam, ale i tym razem w taki sposób, żeby jej do końca nie zadowolić.
Porwałyśmy z kuchni trochę kandyzowanych owoców i uciekłyśmy do ogrodu. Pamela zapytała mnie, dlaczego nigdy nie robię dokładnie tego, co mi każe Amanda.
— Za bardzo lubi rządzić — odpowiedziałam. — Nie znoszę tego.
— Ja tam zawsze słucham się starszych — oświadczyła Pamela z wyższością.
— Bo nie musisz.
— Ależ muszę! Oberwałabym od ojca, gdybym nie posłuchała.
— Ze mną jest inaczej. Jestem pod działaniem zaklęcia.
Zabrzmiało to bardzo uroczyście i teraz ja poczułam się ważna. Zaklęcia nie były czymś pospolitym. Lucynda była jedyną wróżką, która ośmielała się rzucać je na ludzi.
— Jak Śpiąca Królewna?
— Może, ale ja nie muszę spać przez sto lat.
— Co to za zaklęcie?
Powiedziałam jej.
— I musisz być zawsze posłuszna? Zrobisz wszystko, co ci ktoś każe? Nawet ja?
Kiwnęłam głową.
— Mogę spróbować?
— Nie. — Tego nie przewidziałam, więc szybko zmieniłam temat. — Ścigamy się do bramy?
— Dobrze, ale rozkazuję ci przegrać.
— To ja się nie ścigam.
— Rozkazuję ci się ścigać i rozkazuję ci przegrać!
Pobiegłyśmy do bramy. Oczywiście Pamela była pierwsza.

Zrywałyśmy jagody. Musiałam oddawać Pameli najsłodsze, najbardziej dojrzałe. Bawiłyśmy się w księżniczkę i ogra. Musiałam być ogrem. Po godzinie nie wytrzymałam i rąbnęłam ją w nos. Rozwrzeszczała się, ocierając krew. Był to koniec naszej przyjaźni. Moja mama znalazła matce Pameli nową pracę z dala od Frell, miasta, w którym mieszkaliśmy. Po ukaraniu mnie za użycie pięści mama wydała mi polecenie: mam nigdy nie mówić nikomu o tej klątwie. Ale i tak nigdy bym już tego nie zrobiła. Dostałam nauczkę.

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯