WAŻNE
TERAZ

Trump tworzy Radę Pokoju. "Wszyscy chcą wziąć w tym udział"

Dom snu

Obraz
Źródło zdjęć: © Inne

FAZA CZUWANIA I

Ich kłótnia była już ostateczna - to jedno nie ulegało najmniejszej wątpliwości. Mimo że przewidywał podobny rozwój wypadków od wielu dni, może nawet tygodni, nic nie było w stanie zdusić wrzącego w nim gniewu i oburzenia. Bo to ona nie miała racji, ale uparcie nie chciała tego przyznać.

A do tego każdy logiczny argument, na który się powoływał, każdy pojednawczy gest z jego strony przeinaczała, pozbawiała sensu i obracała przeciwko niemu. jak miała czelność wypominać mu ten całkowicie niewinny wieczór, który spędził "Pod Półksiężycem" z jennifer? jak śmiała nazwać jego prezent "żałosnym" i oświadczyć, że wręczył go jej z "obłudną" miną? I jak miała czelność poruszać temat jego matki - jego matki, na litość boską - wyrzucać mu, że zbyt często się z nią widuje?

I to takim tonem, jakby tym samym podawała w wątpliwość jego dojrzałość emocjonalną, może nawet jego męskość...

Wpatrywał się w przestrzeń niewidzącym wzrokiem, nieświadom swojego otoczenia, mijających go przechodniów.
"Suka!" - wykrzyknął w myślach, gdy tylko wróciły do niego jej słowa. A chwilę później w głos, przez zaciśnięte zęby rzucił z wściekłością:
- SUKA!
I zaraz poczuł się odrobinę lepiej.
Ashdown - ogromne, kamiennoszare i majestatyczne - wznosiło się na wysuniętym w morze kawałku lądu, zaledwie jakieś dwadzieścia metrów od skraju opadającego pionowo w dół klifu. Tkwiło tam tak niezmiennie od ponad stu lat. Całymi dniami mewy zataczały koła wokół jego iglic i okrągłych wieżyczek, wydając nieustannie przenikliwe krzyki, przechodzące z czasem w chrapliwe wrzaski. Całymi dniami i nocami morskie fale uparcie, w obłąkańczym rytmie, rozbijały się o zaporę skał, napełniając lodowate pokoje i labirynty korytarzy starego gmachu potężnym hukiem i łoskotem.

W ten sposób nawet najbardziej opustoszałe zakątki Ashdown - a większość domu była w zasadzie wyludniona - nigdy nie zaznawały ciszy. Pokoje jako tako nadające się do zamieszkania, z widokiem na morze, tuliły się do siebie na pierwszym i drugim piętrze. W ciągu dnia zalewały je chłodne, blade promienie słońca. Kuchnia, usytuowana na parterze - długa, w kształcie litery L, z niskim sufitem - miała jedynie trzy maleńkie okna, spowita więc była wiecznym półmrokiem.

Chłodne, posępne, niepoddające się żywiołom piękno Ashdown skrywało fakt, że w istocie nie było to miejsce nadające się do zamieszkania. Co prawda, najstarsi i najbliżsi sąsiedzi domostwa pamiętali jeszcze, choć sami nie mogli już w to uwierzyć, że niegdyś było ono prywatną rezydencją, domem dla zaledwie ośmio- czy dziewięcioosobowej rodziny. Jednak mniej więcej dwadzieścia lat temu Ashdown stało się własnością nowego uniwersytetu i zaczęło pełnić funkcję akademika.

Mogło pomieścić naraz dwudziestu kilku studentów: plemię zmienne, równie niestałe w swej strukturze, jak leżący u stóp gmachu ocean - rozciągający się bezkreśnie aż po horyzont, o odcieniu chorobliwej zieleni, wydający ciężkie westchnienia wiecznego niepokoju.

Być może czworo nieznajomych, siedzących przy jej stoliku, pytało, czy mogą się przysiąść. A być może nie. Sara nie mogła sobie przypomnieć. Ich dyskusja robiła się coraz bardziej zagorzała, ale ona nie słyszała, jakie argumenty padały do tej pory, mimo że była świadoma głosów wznoszących się i opadających w gniewnym kontrapunkcie. Dla Sary bardziej realne było to, co w owej chwili rozgrywało się i rozbrzmiewało w jej głowie. jedno jadowite słowo.

Oczy ziejące nienawiścią. Wrażenie, że nie tyle ktoś obrzucił ją szpetnym wyzwiskiem, ile na nią napluł. Ów incydent trwający - ile? dwie sekundy? mniej? - obracała teraz w swej pamięci zupełnie bezwiednie, co najmniej od pół godziny. Te oczy, to słowo; nie będzie się umiała od nich uwolnić jeszcze przez dłuższy czas.

Nawet teraz, choć głosy wokół stawały się coraz głośniejsze i bardziej ożywione, nie mogła opanować wzbierającej w niej fali paniki. Zamknęła oczy, poczuła słabość z powodu ogarniających ją nudności.

Czy zaatakowałby ją, zastanawiała się teraz, gdyby na High Street nie było tak wielu ludzi? Zaciągnął do jakiejś bramy? Zdarł z niej ubranie? Uniosła kubek z kawą, zatrzymała się w pół gestu, spojrzała na płyn. Wpatrywała się w tłustawą powierzchnię z połyskliwymi refleksami, wyraźnie zdradzającymi silne drżenie.

Mocniej zacisnęła dłonie na kubku.
Powierzchnia płynu zastygła.
Trzęsienie rąk ustało. Najgorsza chwila minęła.
Ale przecież istniała jeszcze inna możliwość: czyżby to wszystko jej się po prostu przyśniło?

- Pinter?! - to było pierwsze słowo toczącej się dyskusji, które przyciągnęło jej uwagę. Sara zmusiła się, by spojrzeć na wypowiadającą je osobę i spróbowała się skoncentrować.
Nazwisko "Pinter" zostało rzucone tonem znużonego niedowierzania przez kobietę dzierżącą szklankę soku jabłkowego w jednej, a na wpół wypalonego papierosa w drugiej dłoni. jej włosy były krótkie i kruczoczarne. Miała mocno zarysowaną szczękę i ciemne, wesołe oczy. Sara mgliście kojarzyła tę twarz ze swoich poprzednich wizyt w "CafE Valladon", ale nie znała imienia kobiety. Wkrótce miała się dowiedzieć, że brzmi ono Weronika.

- To takie typowe - dodała kobieta; po czym głęboko zaciągnęła się papierosem, przymykając przy tym leniwie oczy. Z jej twarzy nie znikał uśmiech. Prawdopodobnie nie traktowała całej dyskusji równie serio, jak siedzący naprzeciwko chudy, nad wiek poważny student o ziemistej cerze.

- Ludzie, którzy nie mają pojęcia o teatrze - ciągnęła Weronika - zawsze mówią o Pinterze tak, jakby był jednym z wielkich.

- Okay - zgodził się student. - Przyznaję, że jest przereklamowany. Zgadzam się. I to właśnie potwierdza moją teorię.

- Potwierdza twoją teorię?

- Brytyjska powojenna tradycja teatralna - kontynuował student - jest taka... zdecydowanie uległa etiolacji, więc...

- Przepraszam? - wtrącił głos z australijskim akcentem, umiejscowiony tuż obok studenta. - jakiego to słowa przed chwilą użyłeś?

- Etiolacja. A więc uległa etiolacji, dlatego jest tylko jeden...

- Etiolacji? -, powtórzył australijski głos.

- Nie przejmuj się - rzuciła Weronika, uśmiechając się jeszcze szerzej. - On najzwyczajniej w świecie się popisuje.

- Co to znaczy?

- Sprawdź sobie w słowniku - warknął student. - Chodzi mi o to, że w brytyjskim teatrze powojennym jest tylko jeden dramatopisarz, który coś sobą reprezentuje, ale i on jest zdecydowanie przeceniany. potężnie przereklamowany. Ergo, teatr się skończył.

- Ergo? - zdziwił się Australijczyk.

- Skończył się. Nie ma nic więcej do zaoferowania. Nie odegra już żadnej roli we współczesnej kulturze - ani w tym kraju, ani w żadnym innym.

- Tak więc chcesz powiedzieć, że marnuję swój czas? - spytała Weronika. - Że nie nadążam... że umyka mi cały ten... Zeitgeist?

- Dokładnie. Dlatego natychmiast powinnaś zmienić kierunek studiów: zajmij się filmem.

- Tak jak ty.

- Tak jak ja.

- Cóż, to bardzo interesujące - odparła Weronika. - Bo tylko zwróć uwagę na swoją arogancję, pchającą cię do apriorycznych wniosków. Po pierwsze, jedynie dlatego, że interesuję się teatrem, zakładasz, że taki właśnie jest mój kierunek studiów. Błąd: studiuję ekonomię. Poza tym to twoje święte przeświadczenie, że doznałeś objawienia czegoś w rodzaju prawdy absolutnej. Według mnie... wiesz, ja uważam, że to bardzo samcza cecha, i to wszystko, co mam w tej sprawie do powiedzenia.

- Ja ostatecznie jestem samcem - przypomniał jej student.

- A więc to oczywiste, że Pinter jest twoim ulubionym dramaturgiem.

- Czemu to takie oczywiste?

- Ponieważ on pisze sztuki dla chłopców. Inteligentnych chłopców.

- Ależ sztuka jest uniwersalna: wszyscy prawdziwi pisarze są hermafrodytami.

- Cha-cha! - zaśmiała się Weronika, wyraźnie rozkoszując się szyderstwem pobrzmiewającym w jej tonie, po czym energicznie zdusiła papierosa w popielniczce. - Dobra, chcesz pogadać o płci?

- Wydawało mi się, że dyskutujemy o kulturze.

- Nie można rozpatrywać jednego w oderwaniu od drugiego. Problem płci jest wszechobecny.
Teraz roześmiał się student:

- To jedna z najbardziej pozbawionych treści uwag, jaką słyszałem w życiu. jedyną przyczyną, dla której chcesz rozmawiać o płci, jest fakt, że boisz się dyskutować o wartościach.

- Sztuki Pintera podobają się jedynie mężczyznom - orzekła Weronika. - A dlaczego podobają się jedynie mężczyznom? Ponieważ jego dramaty są przesiąknięte mizoginią i w ten sposób odwołują się do mizoginii tkwiącej głęboko w psychice każdego mężczyzny.

- Ja nie jestem mizoginem.

- Ależ oczywiście, że jesteś. Wszyscy mężczyźni nienawidzą kobiet.

- Sama nie wierzysz w to, co mówisz.

- Wierzę w to głęboko.

- I zapewne uważasz, że wszyscy mężczyźni to potencjalni gwałciciele?

- Jasne.

- Wiesz, to kolejne pozbawione treści stwierdzenie.

- Ależ treść tego stwierdzenia jest zupełnie oczywista: wszyscy mężczyźni są potencjalnie zdolni do gwałtu.

- Wszyscy mężczyźni posiadają ku temu odpowiednie środki, a to nie to samo.

- Ja nie mam na myśli tego, że wszyscy mężczyźni zostali w tym celu odpowiednio... wyposażeni. Twierdzę, że nie ma mężczyzny stąpającego po tej ziemi, który nie odczuwałby, gdzieś w jakimś mrocznym zakamarku duszy, głębokiej niechęci - i zazdrości - wobec naszej siły, naszych możliwości.

A niekiedy ta niechęć przeradza się w nienawiść, więc może prowadzić także do przemocy. Po przemowie dziewczyny na moment zapadła cisza. Student usiłował coś powiedzieć, ale tylko zająknął się parę razy.

Potem spróbował zacząć inaczej, w końcu jednak i z tego zrezygnował.
Ostatecznie wydusił z siebie:
- Tak, ale nie masz żadnego dowodu na poparcie swojej tezy.
- Dowody możesz znaleźć wszędzie wokół.
- Tak, ale nie są one obiektywne.
- Obiektywizm - odparła na to Weronika, zapalając następnego papierosa - to nic innego, jak męski subiektywizm.

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY 🌟