WAŻNE
TERAZ

Magda Linette odpadła z Australian Open 2026.

Dom kobiet

Obraz
Źródło zdjęć: © "__wlasne

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Syryjczyk stoi na tarasie, spogląda w dół, na zatokę.
Ostatnie promienie słońca oświetlają jego masywne jak u centaura ramiona i głowę. Rozwiane i spływające do tyłu włosy upodabniają go do powożącego rydwanem Apollina. Albo Posejdona. Albo Prometeusza.

Ma najciemniejszą karnację spośród wszystkich białych, których znam. Jest ona czymś na podobieństwo złoconego mroku, połyskującego i pięknego. Myślę sobie, że nawet starzec może wyglądać niczym bóg.

Tak naprawdę on nie jest stary. J es t po prostu starszy ode mnie, o wiele starszy. Ja mam siedemnaście i pół roku i właśnie pozbyłam się dwunastu funtów nadwagi w salonie odchudzania. Moje ciało ma teraz proporcjonalnie rzeźbione kształty, jest jędrne i brązowe. Dotąd byłam nieładna, tak jak matka, tyle że na inny sposób. Ona jest szczupła i elegancka, i nieładna. Ja byłam blada i pulchna, i niezdarna, i - jak mówi matka - o wiele za sprytna.

Odkąd zeszczuplałam, stała się czujniejsza niż kiedykolwiek przedtem. Wystarczy, by na ulicy zagwizdał na mój widok jakiś chłopak, a ona natychmiast oznajmia, że to pospolity ordynus i że zależy mu tylko i wyłącznie na jednym, i że jeśli ulegnę, to już na zawsze będę jego.

W rezultacie nocami śnię o pospolitych ordynusach. Pospolity ordynus przychodzi, żeby przyglądać mi się i adorować mnie, gdy śpię. Kiedy jedziemy samochodem, moje oczy nieustannie poszukują pospolitego ordynusa. A przecież idąc ulicą, lękam się bardzo ich zaczepek. Są tacy smarkaci, łypią tak pożądliwym okiem, że mam dla nich tylko słowa pogardy.

Syryjczyk się odwraca. Osłania oczy przed słońcem i uśmiecha się. - Dotrzymasz mi towarzystwa? - pyta, unosząc szklaneczkę z whisky. Pochylam twarz i pocieram dłonią stopę, żeby skryć rumieniec, który rozlewa się po moich policzkach, szyi i pełznie do uszu. Gdyby teraz zobaczyła mnie matka, wyrzuciłaby go i odwołała kolację. Kiedy ojciec zatelefonował, żeby spytać, czy mógłby przyjść ze swoim syryjskim przyjacielem, nie trzasnęła jak zwykle słuchawką.

Wywiesiła sukienkę z granatowego jedwabiu i poleciła Maude, by ta przygotowała vol au vent oraz creme caramej. Lubi zaskakiwać ojca, podobnie jak kiedyś on ją zaskoczył, wchodząc pewnego wieczoru do jej gotowalni i bez słowa biorąc ją w ramiona.

Ojciec nigdy z nami nie mieszkał. Z matką też nie. Mieszka z jedną ze swoich kobiet albo w tym domu w głębi kraju, albo na jachcie zacumowanym przy Esplanadzie.

Jest postawny jak ten tu Syryjczyk i jest bogaty, przyzwyczajony dostawać to, czego chce. W przypadku mojej matki ogranicza się to do kolacji w jadalni, ewentualnie kawy w salonie po kolacji. Kiedy ma przyjść, to ja proszę Maude, żeby udusiła dla niego guawy i przygotowała do nich krem.

To ja pamiętam, że bierze dwie kostki cukru do pół filiżanki kawy.
Nie jestem jego pierwszym dzieckiem i, jak podejrzewam, nie będę ostatnim. Niemniej jestem tym, ktfue zawsze chciał zachować dla siebie. Być może właśnie dlatego, że nie może mnie mieć. Albo też dlatego, że mój spryt, podobnie jak kiedyś spryt matki, doprowadza go do śmiechu.

Kiedy on się śmieje, ona demonstracyjnie strzepuje obrus, który właśnie haftuje, a który ma stanowić część mojej panieńskiej wyprawy, radząc się jednocześnie, jakim kolorem ma wyszywać kosz, a jakim łodygi kwiatów.

Wie, że aluzje do ślubu go zirytują. I ma rację.
- Mam nadzieję, że nie dasz się wciągnąć w to cuchnące bagno! - ojciec wrzeszczy do mnie.
Sama matka nigdy nie zamierzała znaleźć się w tym cuchnącym bagnie. Jest śpiewaczką operową. Gdyby nie Hitler, byłaby zapewne znana na całym świecie. A tak musiała opuścić konserwatorium, w którym studiowała, i ukrywać się. A potem, pod koniec wojny, znaleziono ją i odesłano do obozu, podobnie jak wszystkich innych, lepszych i gorszych. Kiedy to się skończyło, przy pierwszej nadarzającej się okazji wsiadła na statek i przybyła tutaj, na najdalsze południe Afryki, gdzie można być największym sopranem lirycznym na ziemi, a i tak nikt się o tym nigdy nie dowie.

Każdego tygodnia udaje się samochodem w głąb kraju na spotkanie z Katzenbogenem, swoim psychoanalitykiem, który tak jak ona przeżył obóz. Mówią tym samym językiem, powiada. Co więcej, świat jest szalony i trzeba wiedzieć, jak w nim żyć. Droga do Katzenbogena zajmuje jej pół dnia, tyle samo powrót. I zawsze wraca do domu z nowymi pomysłami.

W ubiegłym tygodniu postawiła torbę w hallu i rzuciła:
- Czymże był twój ojciec w porównaniu z wojną?
Dobrze wiem, że nie należy odpowiadać na takie Pytania. Na długo przed moimi narodzinami dowiedziała się o innych kobietach ojca i od tamtego czasu nienawidziła go całym sercem.
- Czymże był twój ojciec w porównaniu z wojną? - zagrzmiała ponownie. - Kaprysem losu! Zerem! Fraszką!
Od tamtej pory można odnosić wrażenie, że to wojna została jej kochankiem, że była jej kochankiem od samego początku. To okrutny kochanek, śmiertelnie niebezpieczny, kryjący się w każdym cieniu, niczym pająk czy wąż. A ja jestem o niego zazdrosna.

Syryjczyk wchodzi z tarasu na werandę.
- Trochę tam wieje - mówi.
Kiwam głową. Ma szalik owinięty wokół szyi, jak jakiś gwiazdor filmowy. Kiedy na mnie spogląda, cały mój spryt wyparowuje, znikają gdzieś te wszystkie pogardliwe wyrażenia.
- To mój statek, tam w dole - mówi, opierając się o drugi z filarów.

Patrzę w tamtą stronę, ale myślę wyłącznie o broderie anglaise, którą mam wieczorem włożyć. Jest taka niedorzecznie dziecinna z tym swoim koronkowym gorsem i bufiastymi rękawkami.
- Przyniosłem prezenty - mówi, wskazując na stół. - Dla twojej matki i dla was obu.

Już je tam zauważyłam, cztery pudełka pięknie opakowane i ozdobione kokardkami. Kiedy prezenty przynosi ojciec, nie wolno mi ich otwierać, dopóki nie odejdzie.
- Pieniądze są tyle warte, ile można za nie kupić. A widać, kto je ma - oświadcza matka, wyjmując apaszkę albo puzderko z biżuterią, albo książkę. Po czym idzie do kuchni, żeby oddać ten prezent Maude. Dziś wieczorem ojciec się spóźni. Zawsze się spóźnia.

I zawsze czekam na górze z matką, dopóki nie wprowadzą go do salonu, gdzie on z kolei zmuszony jest poczekać na nas. Matka lubi widzieć, jak ojciec unosi wzrok, kiedy tam obie wchodzimy. Za każdym razem on ma odczuwać żal z powodu tego, czego nie może mieć, czego nie są w stanie kupić wszystkie pieniądze świata.

Tym razem jednak to ja czekałam. Całe popołudnie siedziałam za zasłonami przy wykuszowym oknie na piętrze, w nadziei, że przyjaciel ojca pojawi się wcześniej.

Poza ojcem i doktorem Slatkinem, i Braughtonem, dyrygentem miejskiej orkiestry, nigdy jeszcze żaden biały nie wszedł do naszego domu.
- Niech czekają przed bramą -lubi powtarzać matka. - Niech sczezną od tego czekania.

Jutro rusza na swoją wyprawę w głąb kraju. Już teraz pokrzykuje na służbę. Każdego tygodnia wszyscy są zwoływani do hallu, gdzie ich się informuje, że Maude przejmuje gospodarstwo na czas jej nieobecności i że Maude i tylko Maude jest odpowiedzialna za mnie. To wszystko mówi na wypadek, gdyby ojcu przyszło do głowy przekupić ogrodnika albo pokojówkę, by otworzyli mu bramę i wpuścili do środka.

Zawsze tak było. Kiedy dziewczęta w przyklasztornej szkole pytały mnie, dlaczego nigdy nie przychodzę na ich przyjęcia, mówiłam, że mamy w górach domek i tam jeździmy w każdy weekend, ojciec, matka i ja.

Oczywiście nie wierzyły mi. Wiedziały, kim jest moja matka, wszyscy wiedzieli. Widziały, jak konferuje z zakonnicami, każdego piątkowego popołudnia widziały, jak Maude czeka na mnie przy furcie. Musiały widzieć kłódkę na naszej bramie, kiedy przejeżdżały obok. Niezależnie jednak od tego, co wiedziały, żyłam ze swoją tajemnicą, jakby i ona była kochankiem. Każdego piątkowego wieczoru wręczałam matce swój pamiętnik, a potem leżałam z głową na jej kolanach, podczas gdy ona czytała to, co napisałam.

- Gruba?! - zakrzyknęła czasem, unosząc przy tym zeszyt, żeby na mnie popatrzeć. - Kto mówi, że jesteś gruba?
- Tam, gdzie mieszkam, jest teraz zima - oświadcza Syryjczyk.
- W Syrii?
Uśmiecha się.
- Ależ nie - odpowiada - nie tam. - Po czym wyciąga niespodziewanie dłoń i ujmuje moją stopę. - Czy wiesz, jaka z ciebie piękna kobieta? Wiem, że nie jestem kobietą, że jestem dziewczyną i że mam ostry nos, jak ojciec, i na dodatek cięty język. Matka nieraz mi to mówiła. Czując jednak jego dłoń na stopie, zapominam o matce, całkowicie zapominam o jej istnieniu. O Syryjczyku też zapominam, zapominam, jak tam, na tarasie, byliśmy od siebie oddaleni. Tu, na górze, jesteśmy w tej ciszy niewidoczni, on i ja. Jesteśmy jego dłonią na mojej stopie. To piękna dłoń, z pięknymi, długimi palcami.
- Wybacz - mówi, cofając się. Zaplata ramiona na piersi i ponownie spogląda na swój statek.

Podciągam pod siebie nogi, chwytam ich kostki, jakbym chciała trzymać je z dala od niego. A tak nie jest. Chcę, żeby raz jeszcze pochylił się ku mnie i ujął je w dłonie, i powiedział mi wszystko o mnie. Uwierzyłabym, cokolwiek by rzekł. Kiedy pojawił się wreszcie jego samochód i zobaczyłam, jak wysiada, jak osłania oczy, by spojrzeć na dom, prosto w okna wykuszu, gdzie właśnie siedziałam, miałam wrażenie, że czekałam na niego od zawsze, przez całe swoje życie.

Nawet wówczas, kiedy zrzuciłam sandałki i schodziłam bezszelestnie tylnymi schodami, kiedy zatrzymałam się na ich dole, by poczekać, aż Maude poda mu tacę z drinkami... nawet wtedy, kiedy biegłam prowadzącym obok spiżarni korytarzem, a potem przez jadalnię na werandę, wiedziałam, że nie są w stanie mnie powstrzymać. Nawet gdyby mnie złapali. Nawet gdyby wbili w moje ciało pazury i głośno wzywali policję.

- Jutro odpływam - mówi.
Słyszę matkę w gotowalni. Nuci sobie, jest zadowolona.
- Nigdy nie widziałam śniegu - oznajmiam. - Nigdy nawet nie potrzebowałam płaszcza.

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY 🌟