Do nowego anioła

Obraz
Źródło zdjęć: © Inne

Wielu mi to mówiło: tuż za Wornfield za zakrętem uderzam w wysepkę i ponieważ staram się odzyskać kontrolę nad pojazdem lub ponieważ zupełnie ją tracę, zjeżdżamy z drogi i uderzamy prosto w wielkie drzewo. Na tych polach rośnie tylko jedno takie drzewo.
Świadkowie zdarzenia dzwonią pod 911.
W tej samej chwili z przeciwnej strony nadjeżdża radiowóz. Zatrzymuje się, wysiada z niego kobieta o imieniu Ina. Przez rozbitą szybę naszego samochodu mówi coś do Rosemyn, tylko ona – dziewięcioletnia dziewczynka o wielkich oczach – nie straciła przytomności. Przyjeżdżają karetki pogotowia, kolejne radiowozy i wozy strażackie. Jeden chłopiec z klasy Rosemyn słyszał syreny.
Jej stopa zaklinowała się; tylne siedzenie zostało wypchnięte do przodu. Rose nie płacze ani nie krzyczy, mówi tylko, że boli ją ręka, i kilka razy pyta:
– Czy to się naprawdę zdarzyło?
Nie pyta o ciebie ani o mnie. Całe szczęście, że jest ktoś, kto jej pomoże.
Usuwają szybę; jakiś strażak wyciąga Rosemyn z wraku i bierze ją na kolana. Sam ma dwie córeczki.
– Nie chcę do szpitala – powtarza Rose. A także: – Nie chcę zastrzyku.
Twoje ciało zostało przyparte do deski rozdzielczej. Inę martwią wydawane przez ciebie dźwięki, wskazujące na poważne wewnętrzne obrażenia.
Phoebe także ma zaklinowane stopy. Wpadła między nasze siedzenia, a jej głowa opiera się o twoje ramię pod dziwnym kątem. Kiedy Ina przesuwa ją do odpowiedniej pozycji, Phe wymiotuje.
Leżę na polu. Siła uderzenia otworzyła drzwi od mojej strony i wyrzuciła mnie z samochodu – nie zapiąłem pasów. Według policji to prawdopodobnie ocaliło moje życie.
Podczas gdy dziewczynki kładzione są na nosze i Phe dostaje na miejscu kroplówkę, przyjeżdżają tata z Johnem i udzielają policji wszystkich potrzebnych ¬informacji, ¬dzięki czemu policjanci nie będą musieli przesłuchiwać Rosemyn.
Dwie karetki odjeżdżają w stronę Denton – jedna zabiera ciebie, druga Rosemyn – a dwie w kierunku Southmere, te wiozą mnie i Phe. Nie wiem, dlaczego podjęto taką decyzję, wiem tylko, że była ona dowodem dalekowzroczności.
Sanitariusz próbuje nawiązać kontakt z Rosemyn, udaje mu się to tylko przez krótkie chwile, ponieważ przez większość czasu dziewczynka nie wychodzi ze swojej skorupy.
Krew na podłodze – mówi kilka razy. A potem wciąż powtarza: – Nie mów o tym. To straszne… – I kiedy sanitariusz robi jej zastrzyk: – Przedtem też bolało… (…)
Tak się cieszę, że jest już dzień! Dni są wypełnione „rozrywką” aż do wyczerpania. Mierzą mi temperaturę, przyjeżdża śniadanie, jestem kąpany. Potem ćwiczenia i wizyty lekarza. Przynoszą mi kwiaty, kosz z owocami i stertę poczty. Wilma pisze: „Dzwoniłam kilka razy i nie miałam pojęcia, dlaczego wieczorami nikt u was nie odbiera”. Telefon w tym naszym biednym pustym domu może zadzwonić mnóstwo razy, w nadziei, że trafi na kogoś żywego. Czy sąsiedzi go słyszą? Przerażająca myśl. Dobrze, że tak mocno starałem się dotrzeć do ludzi. Czy już wszystkich poinformowano? (…)
Zespół zebranych wokół ciebie specjalistów postanawia, że nie zostaniesz odłączona od aparatury podtrzymującej życie. Wszyscy czujemy się zbici z tropu: Co robisz? Czego naprawdę chcesz? Dlaczego to tak długo trwa? Czy aparatura zatrzymuje cię tutaj wbrew twojej woli? Kochana, chcesz, żebym coś zrobił? Nie wiem, czy będę miał coś do powiedzenia ani od czego miałbym zacząć. Poza tym, może wciąż walczysz o zachowanie życia na ziemi – z jakiegoś konkretnego, niesamowitego powodu… Czasem przytłacza mnie moja tęsknota, żeby znów z tobą być. Wydaje się, że podstawą więzi między nami jest miłość, która ma swe źródło w wieczności. Do której oczywiście powrócimy. Do zobaczenia wtedy, do zobaczenia wkrótce i zawsze, w jakiejkolwiek postaci. (…)
W poczekalniach kilku oddziałów chór wolontariuszy śpiewa kolędy. Wzrusza mnie ich niezdecydowany, improwizowany charakter. Mam wrażenie, jakby ta grupka z Armii Zbawienia, która wykonywała je wcześniej, śpiewała wiele miesięcy temu. Czasem oglądanie się za siebie i możliwość dokonania porównań dodaje otuchy.
A więc zbliża się Boże Narodzenie.
To czas świętowania, lecz nawet dawniej niektóre z kolęd wprawiały mnie w ponury nastrój. (Nie ta muzyka czy nie ten ja?)
Z jakiegoś powodu brzmienie dochodzących z pewnej odległości głosów sprawia, że czuję się, jakbym znalazł się wśród ludzi sprzed dwóch tysięcy lat, którzy zostawiają swoje domy i namioty, żeby doświadczyć nadejścia Chrystusa na środku równiny, pod gwiazdami.
Niektóre pieśni wzruszają mnie aż do bólu.
Na swoim oddziale Phoebe idzie posłuchać kolęd z Rianne.
Rosemyn bierze kąpiel, korzystając z tego, że ma swobodę ruchów, a Ann wyręcza pielęgniarkę w myciu włosów; sama wiesz, jak Rose potrafi zmniejszać dystans wszystkimi swoimi zmysłami!
W miarę jak upływa poranek, nastrój świąt Bożego Narodzenia udziela mi się bardziej intensywnie niż kiedykolwiek wcześniej – czuję cichą, uniwersalną radość – mimo że nie ośmielam się tego powiedzieć ani w to uwierzyć.
Niedługo potem, tuż przed godziną odpoczynku, dzwoni doktor Lohmann. Mówi mi, że twoje leczenie zostanie zakończone dziś o piątej. Twój stan nagle radykalnie się pogorszył – już definitywnie.
Nie mogę mówić, ponieważ płaczę albo staram się to oddalić.
Doktor Lohmann także jest wzruszona.
Po uroczym poranku, kiedy wydawało się, że wszystko dobrze się skończy…
Nigdy nie wrócisz.
Och, Rose i Phe…
Za kilka godzin.
Dobrze. Oczywiście, że to dobrze, mimo że jest to nieoczekiwany cios.
Cieszę się z twojego powodu. W końcu.
A więc na to czekałaś. Chciałaś zobaczyć, jak odwiedzam dzieci dlatego, że chcę, a nie dlatego, że muszę, chciałaś się upewnić, że sobie poradzimy, cała nasza trójka (pośród wielu ludzi).
Doktor Lohmann nie będzie później potrafiła wyjaśnić, jak to się stało, że zespół specjalistów zebrał się w Boże Narodzenie (oderwany od swoich domowych spraw) i zadecydował o przerwaniu twojego leczenia.
– Absurd – powie, patrząc wstecz, myśląc także o kolejnych dniach Bożego Narodzenia. Ale my wiemy lepiej: radość, jaką odczuwaliśmy tego ranka, dała ci ostateczną odwagę, żeby się pożegnać. Uczyniłem symboliczny krok w kierunku dzieci.
Jeśli, oprócz tego, potrzebowałaś mojej fizycznej obecności…
Wybacz mi.
Od tej chwili nie będziemy się dowiadywać, jak się czujesz. Nigdy więcej cię nie zobaczymy ani nie usłyszymy. Naprawdę odchodzisz. Nie pojawią się nowe wspomnienia, w których będziesz obecna. Ale to, jak bardzo nam ciebie będzie brakowało, nie ma teraz znaczenia. Dziś po południu będzie nam wolno przywieźć ci kwiaty, muzykę i świece. Zadzwonię w parę miejsc. Wraz z Rosemyn i Phoebe będziemy się z tobą łączyć duchowo. Zrobię, co w mojej mocy, i będę czuwał.

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀