Dlaczego kochamy

Obraz
Źródło zdjęć: © Inne

Kołysz mnie, słodka [dopamino](https://portal.abczdrowie.pl/dopamina) Weźmy dopaminę. Podniesienie się jej poziomu w [mózgu](https://portal.abczdrowie.pl/mozg-charakterystyka-budowa-kora-mozgowa-platy-pien-mozgu-mozdzek) powoduje silną koncentrację uwagi, a także wytwarza niezłomną [motywację](https://portal.abczdrowie.pl/motywacja) i wywołuje zachowania ukierunkowane na osiągnięcie celu. To główne cechy miłości romantycznej. Zakochani skupiają się na kochanej osobie często tak intensywnie, że przestają zwracać uwagę na wszystko, co się wokół nich dzieje, a nie ma związku z tą osobą. Ba, tak silnie koncentrują się na pozytywnych cechach uwielbianej osoby, że łatwo mogą przeoczyć jej cechy negatywne, a nawet darzą ślepym uczuciem wydarzenia i przedmioty związane z tą osobą.

Zadurzeni po uszy uważają też ukochaną osobę za oryginalną i wyjątkową, a więc taką, z jaką nigdy wcześniej się nie zetknęli, a dopamina ma związek z uczeniem się o nowych bodźcach. W miłości romantycznej kluczowe znaczenie odgrywa preferowanie osoby ukochanej, przedkładanie jej nad wszystkie inne. Jak zapewne pamiętasz z lektury rozdziału drugiego, wśród norników preriowych faworyzowanie to łączy się z podwyższonym poziomem dopaminy w pewnych rejonach mózgu. A zatem nie jest sprzeczne z logiką przypuszczenie, że skoro dopamina ma związek z preferowaniem partnera u norników preriowych, to może też odgrywać pewną rolę w przedkładaniu jednych osób nad inne u ludzi. Jak wiesz, mimo zdecydowanych różnic w wielkości, kształcie i umiejscowieniu poszczególnych części mózgu, jego podstawowe mechanizmy są u wszystkich ssaków zasadniczo te same.

Inną wyróżniającą cechą zakochanych jest wpadanie w ekstazę. Okazuje się, że i to ma związek z dopaminą. Wysokie stężenie dopaminy w mózgu wytwarza euforię, jak również wiele innych uczuć, które przeżywają zakochani, w tym przypływ energii, nadaktywność, bezsenność, utratę apetytu, drżenie, kołatanie serca, przyspieszony oddech, a niekiedy manię, niepokój czy strach.

Udział dopaminy w tym procesie może nawet tłumaczyć, dlaczego porażeni miłością mężczyźni i kobiety tak bardzo uzależniają się od swego romantycznego związku i dlaczego tak łakną emocjonalnej jedności z ukochaną osobą. Zależność i łaknienie są symptomami nałogu, a wszystkie silne nałogi mają związek z podwyższonym poziomem dopamint . Czy miłość romantyczna jest nałogiem, uzależnieniem? Sądzę, że tak - rozkosznym uzależnieniem, jeśli jest odwzajemniena, bolesnym, smutnym i często destrukcyjnym łaknieniem, jeśli zostanie odrzucona.

Prawdę mówiąc, dopamina może podsycać rozpaczliwe wysiłki ratowania miłosnego związku, kiedy czujemy, że coś mu zagraża. Kiedy nagroda zostanie odłożona na później, wytwarzające dopaminę komórki mózgowe zwiększają wydajność, wydzielając więcej tego naturalnego środka pobudzającego, by dodać mózgowi energii, skupić naszą uwagę i skłonić nas do jeszcze usilniejszych prób otrzymania nagrody, w tym przypadku zdobycia serca ukochanej osoby. Dopamino, twoje imię to wytrwałość.

Nawet pragnienie zbliżenia seksualnego z ukochaną osobą może być pośrednio związane z podwyższonym poziomem dopaminy. Wraz z podnoszeniem się jej poziomu podnosi się również często poziom testosteronu, hormonu pożądania seksualnego.

Noradrenalinowy odlot Noradrenalina i pochodna dopaminy może się przyczyniać do odczuwanego przez osobę zakochaną stanu upojenia. Skutki działania dopaminy są różnorodne w zależności od tego, którą część mózgu pobudza. Niemniej jednak podwyższony poziom tego środka pobudzającego wywołuje euforię, przypływ energii, bezsenność i utratę apetytu, które należą do podstawowych cech miłości romantycznej Podniesiony poziom noradrenaliny może również pomóc wyjaśnić, dlaczego osoba zakochana pamięta najdrobniejsze szczegóły działań obiektu swej miłości i wspólnie spędzonych chwil. Likwor ten ma związek z lepszym zapamiętywaniem nowych bodźców.

Trzecim związkiem odgrywającym ważną rolę w powstawaniu tego nieodpartego uczucia, o którym mówił Homer, jest serotonina.

Serotonina Znamiennym objawem miłości romantycznej jest nieustanne myślenie o ukochanej osobie. Zakochani nie są w stanie powstrzymać cisnących się bez przerwy myśli o obiekcie swych uczuć. Prawdę mówiąc, ten aspekt zakochania jest tak intensywny, że używam go jako papierka lakmusowego romantycznej namiętności. Pierwsze pytanie, które zadaję każdemu, kto mi mówi, że jest "zakochany", brzmi: "Przez ile czasu myślisz o ukochanym/ukochanej?" Wiele osób odpowiada: "Przez ponad 90 procent". Niektórzy przyznają ze wstydem, że nigdy nie przestają myśleć o "nim" lub o "niej".

Zakochani mają obsesję na punkcie osoby kochanej. Ich myśli natrętnie krążą wokół niej. A psychiatrzy leczący osoby cierpiące na większość postaci nerwicy natręctw przepisują im selektywne inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny, takie jak prozac czy zoloft, środki, które podnoszą poziom serotoniny w mózgu II. Zaczęłam więc podejrzewać, że uporczywe, natrętne i nieodparte rozmyślanie zakochanego o ukochanej może mieć związek z niskim poziomem któregoś typu (jest co najmniej czternaście odmian) tego przekaźnika.

Za zasadnością tego rozumowania przemawiają pewne dane. W 1999 roku włoscy naukowcy przebadali 60 osób. Jedną trzecią z nich stanowili mężczyźni i kobiety, którzy zakochali się w poprzednich sześciu miesiącach, jedną trzecią osoby cierpiące na nie leczoną nerwicę natręctw i jedną trzecią normalne, zdrowe osoby, które nie były zakochane, a zatem tworzyły grupę kontrolną. Zarówno u zakochanych, jak i osób z nerwicą natręctw stwierdzono znacznie niższy poziom serotoniny niż u osób z grupy kontrolnej.

Jednakże naukowcy ci badali poziom serotoniny w składnikach krwi, nie w mózgu. Dopóki nauka nie udokumentuje aktywności serotoniny w konkretnych rejonach mózgu, nie możemy być pewni jej roli w miłości romantycznej. Niemniej jednak dzięki temu badaniu ustalono po raz pierwszy, że między miłością romantyczną i niskim poziomem serotoniny w organizmie może istnieć związek. A zatem te niezliczone godziny, podczas których twój umysł goni jak mysz na kołowrocie, mogą być wynikiem niskiego poziomu serotonmy w twoim mózgu.

W miarę jak romans się rozwija, te natrętne, obsesyjne myśli mogą się nasilać, za sprawą negatywnego związku między serotoniną a jej kuzynkami, dopaminą i noradrenaliną. Wzrost poziomu dopaminy i noradrenaliny spowodować może spadek poziomu serotoniny.

Wyjaśniałoby to, dlaczego wzrastająca ekstaza osoby zakochanej zwiększa przymus marzenia na jawie, fantazjowania, dumania i rozmyślania o partnerce czy partnerze.

Hipoteza "robocza" Biorąc pod uwagę właściwości tych trzech spokrewnionych substancji występujących w mózgu - dopaminy, noradrenaliny i serotoniny - zaczęłam podejrzewać, że wszystkie odgrywają jakąś rolę w ludzkiej namiętności romantycznej.

Uczucie euforii, bezsenność i utrata apetytu, jak też rozsadzającą osobę zakochaną energia, skupienie uwagi na obiekcie uczuć, motywy skłaniające ją do działania w celu zdobycia osoby ukochanej, zachowania zmierzające do osiągnięcia tego celu, skłonność do postrzegania tej osoby jako wyjątkowej i szczególnej, wreszcie potęgowanie się tej namiętności przy natrafianiu na przeszkody spowodowane być mogą podwyższonym poziomem dopaminy i/lub noradrenaliny w mózgu.

Natomiast obsesyjne rozmyślanie o osobie ukochanej może być wynikiem obniżenia się poziomu jakiegoś typu serotoniny. Teraz parę zastrzeżeń. Teorię tę komplikuje wiele faktów, a mianowicie to, że różne dawki tych związków chemicznych mogą wywołać różne skutki, że różnie one działają w różnych częściach mózgu, że każdy z nich w odmiennych warunkach wchodzi w odmienne interakcje z pozostałymi i że współgra z wieloma innymi układami organizmu i wieloma obwodami nerwowymi, wyzwalając złożone reakcje łańcuchowe. Co więcej, namiętna miłość romantyczna przybiera wiele stopniowalnych form, od czystego uniesienia, kiedy nasza miłość jest odwzajemniona, po uczucia pustki, rozpaczy, a często wściekłości, kiedy jest odrzucana albo lekceważona. Kiedy związek dwojga osób przeżywa wzloty i upadki, zmienia się bez wątpienia stężenie i połączenia tych związków.

Mimo to wyraźna współzależność między licznymi cechami miłości romantycznej i skutkami działania tych substancji w mózgu doprowadziła mnie do sformułowania następującej hipotezy: ów żar umysłu spowodowany jest podwyższonym poziomem dopaminy, noradrenaliny albo obu tych neuroprzekaźników oraz obniżonym poziomem serotoniny.

Tworzą one kościec obsesyjnej i namiętnej miłości romantycznej.

Podglądanie zakochanego mózgu Następnie musiałam znaleźć obszary mózgu biorące udział w Homerowskiej "tęsknocie pożądań". Wiedziałam, że dopamina, noradrenalina i serotonina występują w pewnych rejonach mózgu w większych ilościach niż w innych. Gdyby udało mi się ustalić, które rejony mózgu uaktywniają się, kiedy odczuwamy romantyczny zachwyt, mogłoby to potwierdzić, które podstawowe związki chemiczne wchodzą w grę.

Nadszedł czas, by zrealizować projekt podglądania mózgów porażonych miłością mężczyzn i kobiet. Wespół z neurobiologiem Gregiem Simpsonem, pracującym wówczas w Albert Einstein College of Medicine, opracowałam plan badań. Mieliśmy zbierać dane o czynnościach mózgu zakochanych osób podczas wykonywania przez nie dwóch oddzielnych zadań: patrzenia na zdjęcie ukochanej lub ukochanego i patrzenia na zdjęcie "obojętne", przedstawiające osobę znajomą, nie budzącą ani pozytywnych, ani negatywnych uczuć romantycznych. Co więcej, mieliśmy wykonywać zdjęcia mózgów tych osób za pomocą aparatu do funkcjonalnego obrazowania metodą magnetycznego rezonansu jądrowego (MRJ).

Aparatura MRJ zapisuje przepływ krwi w mózgu. Jej działanie opiera się po części na prostej zasadzie - pobudzone komórki mózgowe wchłaniają więcej krwi niż komórki niepobudzone, ponieważ potrzebują tlenu, by wykonać swoje zadanie. Używając tej maszyny, nie musiałam wstrzykiwać osobom badanym środku kontrastowego ani w żaden inny sposób ingerować w ich organizm. Procedura była całkowicie bezbolesna. Podobało mi się to. Później, żeby przeanalizować zebrane dane, mieliśmy porównać zapis aktywności mózgu podczas patrzenia osób badanych na zdjęcia ukochanych z zapisem jego aktywności podczas oglądania zdjęcia obojętnego.

"Dobry początek" - myśleliśmy. W 1996 roku przebadaliśmy cztery osoby: dwóch młodych mężczyzn i dwie młode kobiety. Wszyscy byli nieprzytomnie zakochani. Wyniki okazały się zachęcające, ale mój kolega musiał wycofać się z eksperymentu, ponieważ miał inne zobowiązania zawodowe. Na szczęście już wcześniej poprosiłam Lucy Brown, znakomitego neurobiologa z Albert Einstein College ofMedicine, o zinterpretowanie obrazów uzyskanych za pomocą MRJ, co było skomplikowanym, czasochłonnym i intelektualnie "Wymagającym zadaniem. Po pewnym czasie dołączyli do nas Art Aron, utalentowany psycholog ze State University ofNew York w Stony Brook, i równie utalentowana Deb Mashek, podówczas doktorantka wydziału psychologii tego samego uniwersytetu.

Miałam tylko jedną obawę co do planu badawczego. Jak sobie zapewne przypominasz, zakochanym trudno jest nie myśleć o obiekcie ich uczuć. Bałam się, że namiętne myśli osoby zakochanej, które rozbudzi w niej zdjęcie obiektu miłości, mogą rzutować na jej bierne myśli podczas oglądania zdjęcia neutralnego i skazić je. Kiedy podzieliłam się tą obawą z Artem i Deb, Art zaproponował "zadanie dystrakcyjne", typowy zabieg stosowany przez psychologów w celu oczyszczenia mózgu z emocji. Zdecydowaliśmy się na takie, które zdumiewa mnie do dzisiaj.

Pomiędzy wyzwalającym radosne uczucia zdjęciem ukochanej osoby a obojętnym zdjęciem jakiejś nudnej znajomej czy znajomego mieliśmy pokazywać na ekranie osobom badanym wysoką liczbę (na przykład 8421) i prosić je, by liczyły od niej do tyłu, odejmując za każdym razem siedem. W procedurze tej chodzi o to, by między wystawieniem na bodziec pozytywny, jakim jest zdjęcie ukochanej osoby, a ekspozycją bodźca obojętnego usunąć z umysłu silne uczucia. Wypróbuj to następnym razem, kiedy będziesz zdenerwowany, bardzo zdenerwowany. Wybierz jakąkolwiek dużą liczbę, a później skoncentruj się na liczeniu do tyłu, odejmując od niej w każdym kroku siedem. Jest to trudne, ale działa. Kiedy starasz się liczyć poprawnie, uczucia po prostu znikają, przynajmniej na krótki czas.

Zanim jednak przystąpiliśmy do badania mózgu kolejnych zakochanych mężczyzn i kobiet, musieliśmy się upewnić co do jednego - że zdjęcie ukochanej osoby rzeczywiście wyzwala uczucie romantycznej miłości skuteczniej niż zapach, piosenka, list miłosny, wspomnienie czy jakikolwiek inny związany z nią przedmiot lub zjawisko.

Oczywiście potęgę oddziaływania obrazów znają poeci i artyści. William ButlerYeats pisał: "Wino napływa przez usta,/a miłość napływa przez oczy". Również większość psychologów przypuszcza, że namiętność romantyczną rozbudzają obrazy wzrokowe. Mimo to przed rozpoczęciem prób wywoływania uczucia romantycznej ekstazy za pomocą zdjęć Art, Deb i ja chcieliśmy mieć pewność, że miłość "napływa przez oczy" silniej niż przez jakiekolwiek inne narządy zmysłów. Żeby się o tym przekonać, przeprowadziliśmy pomysłowy eksperyment z urządzeniem, które nazwaliśmy miłościometrem.

Miłościometr Art i Deb wywiesili na tablicy ogłoszeń dla studentów psychologii w kampusie State University ofNew York w Stony Brook zawiadomienie o poszukiwaniu dla potrzeb eksperymentu zakochanych mężczyzn i kobiet. Zaczynało się ono od wydrukowanego dużymi literami pytania: "Czy się właśnie nieprzytomnie zakochałeś/zakochałaś?" Kluczowymi słowami były "właśnie" i "nieprzytomnie" . Szukaliśmy tylko kandydatów, którzy byli tak zakochani, że prawie nie mogli jeść i spać.

Z gabinetem Deb na wydziale psychologii w Stony Brook skontaktowało się mnóstwo ochotników, którzy później pojawili się osobiście. Wybrała tych, którzy wydawali się autentycznie zakochani, i dała każdemu do wypełnienia kilka kwestionariuszy, które miały nam umożliwić wgląd w ich osobowość i dać pewne pojęcie o uczuciach do ukochanej osoby oraz o długości, intensywności i stanie ich związku miłosnego. Następnie poproszono każdą z tych osób, by wróciła za tydzień do laboratorium, przynosząc ze sobą jakieś przedmioty, które sprawiają, że odczuwa romantyczną namiętność do ukochanej czy ukochanego. Przynieśli ze sobą zdjęcia, listy, e-maile, kartki urodzinowe, taśmy z nagraną muzyką, buteleczki z wodą kolońską, zapisane na kartkach wspomnienia i uwagi o oczekiwanych przyszłych wydarzeniach.

Obchodzili się z tymi przedmiotami jak ze szkłem. Następnie każdą osobę przygotowano do udziału w eksperymencie. Najpierw Deb przykleiła trzy elektrody do różnych okolic głowy osób badanych, podłączając je w ten sposób do elektroencefalografu (EEG). Powiedziała, że za pomocą tych elektrod będziemy zapisywali ich fale mózgowe podczas eksperymentu. W rzeczywistości nie była to prawda, aparat bowiem nie był w ogóle włączony. Mieliśmy jednak nadzieję, że ten podstęp skłoni ochotników do szczerości. Potem każdy uczestnik eksperymentu siadał przed ekranem komputera, na którym widział obraz przypominający stojący pionowo termometr, i brał do ręki obrotową tarczę z podziałką od zera do trzydziestu stopni. Kręcąc tą tarczą, osoba badana mogła podnieść słupek "rtęci" w termometrze. Kiedy puszczała tarczę, sprężyna cofała ją do pozycji zerowej. Żartem nazwaliśmy to urządzenie miłościomierzem.

Zaczął się eksperyment. Najpierw pokazywano ochotnikowi zdjęcie osoby ukochanej, a potem zdjęcie obojętnej osoby tej samej płci albo zdjęcie przyrody. W drugim etapie każdy uczestnik i uczestniczka czytał list od ukochanej lub ukochanego, a potem ustęp z książki statystycznej. W trzecim etapie każdy wąchał zapach, który przypominał mu ukochaną osobę, a następnie wodę zmieszaną z alkoholem do nacierania. W czwartym etapie proszono osobę badaną, by wróciła myślami do jakiejś cudownej chwili, którą przeżyła z ukochaną lub ukochanym, a następnie, by przypomniała sobie jakieś pospolite wydarzenie, takie jak ostatnie mycie włosów. W piątym etapie wszyscy uczestnicy słuchali piosenki kojarzącej się im z ukochaną osobą, a potem piosenki z telewizyjnego programu dla dzieci, Ulicy Sezamkowej.

Na koniec proszono każdą z osób badanych, by wyobraziła sobie jakieś rozkoszne przyszłe wydarzenie, w którym wzięłaby udział z osobą ukochaną, a następnie wydarzenie tak przyziemne jak mycie zębów. Zadania w każdym etapie przedzielone były zadaniami dystrakcyjnymi, polegającymi - jak wyżej wyjaśniłam - na odejmowaniu w kolejnych krokach po siedem od jednej z ciągu dużych liczb.

Każda z osób badanych ustawiała w każdym etapie tarczę miłościometru na liczbie odzwierciedlającej intensywność jej uczuć. W eksperymencie wzięło udział jedenaście kobiet i trzech mężczyzn; średnia ich wieku wynosiła osiemnaście i pół roku. Po nagraniu i analizie statystycznej ich reakcji okazało się, że zdjęcia, piosenki i wspomnienia wyzwalały niemal jednakowo intensywne uczucie romantycznej miłości.

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI! 👇