Qaqwqwrqw

Danuta Szaflarska: Gdy nie mogła wejść w rolę, klęła jak szewc. "Mnie to pomaga"

Karierę aktorską rozpoczętą we wrześniu 1939, a zakończyła w listopadzie 2016 r. Miała 101 lat. Danuta Szaflarska była najdłużej pracującą, ale i żyjącą aktorkę w historii polskiego filmu i teatru.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Danuta Szaflarska odeszła w wieku 102 lat (fot. Zbigniew Furman)
Danuta Szaflarska odeszła w wieku 102 lat (fot. Zbigniew Furman) (Materiały prasowe)
Qaqwqwrqw

Miłości w życiu miała wiele. Przeżyła dwa małżeństwa i urodziła dwie córki. Ale największym uczuciem darzyła film, któremu poświęcała się bez reszty. Widzowie i twórcy kochali ją za bezkompromisowość. Szaflarska żyła, tak jak chciała, na przekór utartym konwenansom i stereotypom. I być może właśnie dlatego, nawet w wieku 100 lat zachowała młodzieńczą energię i spontaniczność.

Dzięki uprzejmości wydawnictwa W.A.B. publikujemy fragment najnowszej książki o Danucie Szaflarskiej napisanej przez Katarzynę Kubisowską, "Grać, aby żyć".

Jeszcze w trakcie kręcenia "Diabłów" reżyserka Dorota Kędzierzawska obieca Szaflarskiej, że napisze dla niej scenariusz - marzenie każdego aktora. Trochę to pisanie trwa: 16 lat. Szaflarska zdąży w tym czasie zagrać u Kędzierzawskiej inny epizod w "Jędzy w nic". I cierpliwie czeka na tę dużą rolę. Czasem cierpliwość traci. Dzwoni, ponagla: "Dorotko, pośpiesz się, bo ci kipnę".

Qaqwqwrqw

Czekanie opłaci się. W 2007 r. powstaje "Pora umierać" – opowieść o 90-latce, już nie o wiedźmie i jędzy, lecz o Anieli. Pani walczącej o zachowanie domu, który za jej plecami usiłuje sprzedać syn. W świecie Anieli rzadko pije się herbatę, bo nie ma jej kto podać, więc "wystarczyć musi nalewka”. Nie rozmawia się z bliskimi, tylko z psem. Krzepi wyłącznie tym, co minione - drewnianą willą, nakręcanym zegarem, zabytkowym telefonem, zawieszoną w ogrodzie huśtawką, która pamięta dzieciństwo paru pokoleń.

Pierwszy dzień na planie jest trudny dla całej ekipy. Szaflarską zżera trema. Bo jeśli w poprzednich filmach Kędzierzawskiej gra epizody, to w "Pora umierać" dostaje główną rolę; cała odpowiedzialność spada na jej aktorskie barki. Podobnie jak Buczkowskiemu w "Zakazanych piosenkach" Kędzierzawska postanawia nie pokazywać jej nagranych materiałów. Danuta przyjmuje to z wyraźną ulgą.

Kością niezgody będzie huśtawka. W scenariuszu Kędzierzawska napisze, że Aniela huśta się na stojąco. Na planie huśtawka wisi na siedmiometrowych linach. Operatorem jest Arthur Reinhart.

Dorota Kędzierzawska:

Qaqwqwrqw

- Ponieważ z huśtawki spadł chłopiec grający Dostojewskiego, ogrodziliśmy ją linkami, by dzieci tam nie właziły. W pewnym momencie kręcimy zupełnie inne ujęcie z Dostojewskim i słyszę Arthura: "Stop, popatrz!”. Odwracam głowę i widzę 91-letnią Danutkę huśtającą się na stojąco. Zamarłam, mam świadomość, że Danutka jest jak gołąbek, kości ma kruchuteńkie…

- Gdyby stamtąd spadła, to miazga. Natychmiast pobiegliśmy… Ale Danutka nie chce zejść. Proszę, błagam… Odpowiada: "Jest napisane w scenariuszu, że Aniela huśta się na stojąco, muszę poćwiczyć. Zobacz, Dorotko, specjalnie założyłam buty na płaskim obcasie”. W końcu Arthur musiał poprosić chłopaków z ekipy, by Danutkę z huśtawki zdjęli. Nie on sam – by Danutka nie miała do niego żalu – tylko jego współpracownicy. Ale i tak Danutka obraziła się na Arthura, nie odzywała się do niego przez tydzień.

Materiały prasowe
Podziel się

W jednym z wywiadów Szaflarska skomentuje tę sytuację: "Na planie strasznie mnie pilnowali, żebym się do huśtawki nie zbliżała. […] Od razu przypomniałam sobie, jak na planie "Skarbu" kierownik produkcji mówił: Nie wolno się pani kąpać, nie wolno pływać, ale jak się film skończy, to się pani może nawet zabić. Widząc, że tak Dorota z Arthurem drżą, myślałam: Aha, boicie się, że spadnę? […]. Oni myśleli o moich latach, a nie o mnie. Nie zawsze lata mają coś wspólnego z człowiekiem”.

Qaqwqwrqw

W "Pora umierać" jest kultowa scena. Lekarce, która panią Anielę potraktuje jak wielkie nic, ta odwdzięczy się zasłużonym zdaniem: Niech się pocałuje w du.ę.

Trwająca 47 sek. scena wizyty w gabinecie lekarskim kręcona jest cały dzień.

Małgorzata Rożniatowska grająca lekarkę tak wspomina pracę z Szaflarską:

- To wydaje się dziś nieprawdopodobne, ale dopracowywałyśmy ją co do szczegółu - wspomina. - To była koronkowa robota. Patrzyłam na nią z przyjemnością, bo nie była ani zmęczona, ani nie miała uwag, na nic nigdy nie narzekała. Karnie pracowała cały dzień. Wstawała, siadała, wychodziła. […] Gdy pojechała na festiwal do Kanady, przywiozła mi stamtąd czarny trykot z napisem: Pora umierać. Powiedziała do mnie wtedy tym swoim uroczym, zabawnym głosem: Rozdawali, to wzięłam, będziesz sobie nosić. I rzeczywiście noszę go do dziś z ogromną radością.

Qaqwqwrqw
Materiały prasowe
Podziel się

Dorota Kędzierzawska:

- Zdjęcia do "Pora umierać" kręciliśmy w Otwocku, 28 dni, nie ma zlituj się, trzeba zasuwać. I najbardziej zasuwała Danusia - jak wchodziła na plan, to była tam od początku do końca, nie metr nad ziemią, dopuszczała myśli, że może iść gdzieś na bok, żeby odpoczywać. Przed kamerą jej prywatność stawała się przeźroczysta – w 100 proc. wchodziła w graną postać. W jednej ze scen, w której Aniela rozmawia z synem, nie mogła "wskoczyć” w odpowiednie emocje. Więc zaklęła siarczyście. Powiedziała: "Mnie to pomaga!”. I pomogło.

Wieczorami Szaflarska gra spektakle; po 12 godzinach na planie kierowca wiezie ją do Warszawy. Teatr jest rzeczą świętą - wychodzisz na scenę, bez względu, jak się czujesz i co się dzieje w twoim życiu - odzywa się reguła wpojona przez Zelwerowicza.

Qaqwqwrqw

Zobacz też: Danuta Szaflarska: mężczyźni za nią szaleli, kobiety próbowały ją naśladować

Dorota Kędzierzawska:

- Na planie filmu przez cały czas była pani doktor. Udawałam, że mam kłopoty z sercem. A Danutka czasami szła do pani doktor, by sprawdzić sobie ciśnienie. Ale robiła to wyłącznie dla żartów. Gdyby wiedziała, że pani doktor jest tutaj właśnie dla niej, tego samego dnia kazałaby ją odesłać. Zdarzyło się jednak, że w trakcie zdjęć zachorowała - od kogoś w teatrze zaraziła się grypą. Gorączka, ból gardła "jakby mi piła tarczowa jeździła po szyi”. Ale nie chciała słyszeć o przerwaniu zdjęć, nie było mowy, żeby odwieźć ją do hotelu i wpakować do łóżka. Musieliśmy następnego dnia użyć z Arthurem fortelu. Powiedzieliśmy, że dziewczynka grająca młodą Anielę ma tylko jeden wolny dzień, musimy ją "zgrać", stara Aniela nam niepotrzebna... Danutka poleżała w łóżku jeden dzień.

fot. Zbigniew Furman
Podziel się

Największą jej zazdrość wzbudzi pies. O sprawę kluczową: o to, że ukradnie jej film. Wiadomo, aktor nie ma szans wygrać ze zwierzęciem na planie. Nie ukradł, ale trzeba uczciwie przyznać: był świetny. Zanim jednak na planie pojawił się ten właściwy, masę kłopotów przysporzyła Aferka. Gdy reżyserka mówiła: "cisza”, Aferka wpadała w dygot. I dostawała kręćka. Kompletnie nie nadawała się do aktorstwa, zresztą z Szaflarską nieszczególnie przypadły sobie do gustu.

Na gwałt trzeba było szukać zastępstwa. Kędzierzawska ogłasza casting, na którym pojawia się siedmiu potencjalnych szczekających aktorów. Ekipa robi krąg, w nim przechadzają się psy, demonstrując swoje umiejętności. Jeden z nich, po wzorcowo wykonanym okrążeniu, położy się na plecach pod nogami reżyserki i uwodzicielsko zamerda ogonem. Instynkt mu podpowiada, kto w tym towarzystwie podejmuje wiążące decyzje. Nazywa się Tokaj - psi mężczyzna, który w "Pora umierać" zagra kobietę.

Materiały prasowe
Podziel się

Dorota Kędzierzawska:

- Profesjonalista – kochał kamerę. Robił się smutny, gdy schodził z planu. Ale miał jedną wadę: dyszał. Dla dźwiękowca to problem, bo tym dyszeniem "brudził” monologi Danusi. Kręciliśmy więc osobno Danusię i osobno psa, "na strony”. "Odpowiedzi" psa musiały zaistnieć, dać się "przeczytać” na twarzy Danusi. Grała albo do pluszowego psiaka, albo w zbliżeniach, gdzie była ze względu na światło zastawiona z jednej strony tzw. Murzynem (czarny materiał rozpięty na ramie), z drugiej blendą – do nalepionego na styropian krzyżyka.

Ten krzyżyk udawał nos i oczy Filadelfii, żeby Danusia wiedziała, gdzie patrzeć, by do niego mówić. Karkołomnie trudne zadanie, ale co to dla Danutki. Na ekranie nawet przez moment nie czuje się, że nie mówi do żywego psa. A jakie ma przy tym młode, piękne oczy. Słuchała uważnie próśb Arthura i "łapała oczyma" światło, bo już od Zelwerowicza słyszała, jak ważne dla aktora są światło i oczy.

Danutka i treserka Kasia były jedynymi z ekipy, które z Tokajem mogły się bawić. Kiedyś Danutka mówi: "Coś mi tu pachnie pyszną szyneczką”. Mówię: "Danutko, to jest szynka dla Tokaja". Danutka: "Ja takiej dobrej na śniadanie nie miałam”. Ja: "Danutko, ta szynka nie jest taka dobra, tylko ładnie pachnie”.

Skończyło się na tym, że kierowca wsiadł w auto i pojechał do sklepu do Warszawy dokładnie po tę szynkę. Danusi nie smakowała.

Szaflarska boi się, że nikt do kina nie przyjdzie na film ze "starą babą". Boją się też tego producenci – Telewizja Polska dołączyła się do finansowania "Pora umierać" dopiero po ukończeniu zdjęć. Bała się sama Kędzierzawska – początkowo nie miała śmiałości powiedzieć Szaflarskiej, jaki jest pełny tytuł. Długo używała jednego słowa: "pora”.

Dorota Kędzierzawska:

- Dostojewskiego grał nastoletni Kamil Bitau, pracowaliśmy z nim przy "Jestem". Wiedział, że na planie spotka panią Danutą Szaflarską, więc za uzbierane pieniądze – a wiem, że nie było to dla niego łatwe – kupił pani Danucie porcelanową filiżankę. "Na dobrą współpracę”. Wzruszył Danusię bardzo. Bardzo się polubili, ćwiczyli wspólne sceny w hotelu po zdjęciach.

Zobacz też: Odwiedziliśmy groby znanych osób. Jedyne takie miejsce w Polsce

Danutka zawsze miała wykuty tekst "na blachę”. W "Pora umierać" sprawa była o tyle trudna, że Aniela w większości scen prowadzi rozmowy albo z psem, albo sama z sobą, więc tak na- prawdę wygłasza długie monologi. W praktyce oznacza to uczenie się dwóch stron dziennie. To czas, kiedy poważnie szwankuje jej wzrok, wspomagała się więc lupą. Gdy pomyliła jedno słowo, nawet jak nie zmieniało ono sensu dialogu, przerywała ujęcie. Dostawałam cholery, bo, oczywiście, było cudnie. "Danusiu, tylko reżyser ma prawo przerwać ujęcie, co to w ogóle jest?". Ona:

- W scenariuszu napisałaś dialog inaczej i tak ma być. Pomyliłam się. Aktor nie może ot tak sobie zmieniać tekstu. Raz tylko Danusia poprosiła o zmianę w dialogu słowa pajączek na misiaczek - pająków nie znosiła.

Materiały prasowe
Podziel się

Po zakończeniu zdjęć, na bankiecie, powiedziała: "Dorotko, wycisnęłaś mnie jak cytrynkę”. Później podarowałam jej krzew cytrusowy. Za "Pora umierać" sypią się nagrody. Rok 2006: Złote Lwy za najlepszą pierwszoplanową rolę kobiecą. Rok 2007: Orzeł za główną rolę kobiecą.

Dorota Kędzierzawska:

- Danusia bała się tej roli, to był powrót na duży ekran po prawie 60 latach. Na festiwalu w Toronto młodziutka dziennikarka twierdzi, że "Pora umierać" to dokument. Ja: "Dziewczyno, to jest fabuła!". Ona: "Ale przecież moja babcia była taka sama".

I to jest to: Danusia była tak wiarygodna.

Z "Pora umierać" zjeździłyśmy cały świat, m.in. Toronto, San Francisco, Lwów. Danutka miała przylecieć do Maroka, ale, niestety, z teatru nie puścił jej Englert. A gdyby tam wtedy była, na pewno wyjechałaby z nagrodą. Do Los Angeles poleciała w tajemnicy przed swoją panią kardiolog. Po dziewięciu godzinach lotu wyszła z samolotu jak dzierlatka i odbyła masę spotkań, projekcji, podróży.

W Moskwie 98-letnia Danusia na pożegnanie po rosyjsku wyrecytowała fragment Oniegina, którego uczyła się jeszcze w Instytucie Teatralnym. Widownia na jej punkcie oszalała. A przed lotem do Moskwy musiałam wypełnić dla konsulatu formularz. Pytam: "Danusiu, kiedy ostatni raz byłaś Rosji?”". Danusia natychmiast wyrecytowała kolejne lata, miesiące, przedstawienia, z jakimi wyjeżdżała 40 lat temu i w jakiej obsadzie. A ja, by sobie przypomnieć moje moskiewskie pobyty, musiałam sprawdzać pieczątki w paszporcie.

Polub WP Książki
Qaqwqwrqw
Qaqwqwrqw
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

Qaqwqwrqw